Rozśpiewany poranek Jasia
Pewnego ciepłego poranka Jaś obudził się bardzo wcześnie. Przeciągnął się radośnie i poczuł ciepło pod kołdrą. W oknie usiadł mały ptaszek i zaśpiewał swoją wesołą piosenkę. Jaś słuchał uważnie. Ptaszek śpiewał: „Ćwir, ćwir! La, la!” Jaś uśmiechnął się do siebie.
– Też chcę dziś śpiewać! – powiedział Jaś cicho, żeby nie obudzić mamy i taty.
Jaś wstał z łóżka, założył swoje ulubione miękkie kapcie i poszedł do dużego pokoju. Tam czekała już jego gitara – błyszcząca, o ciepłym brzmieniu. Jaś uwielbiał gitarę. Delikatnie ją pogłaskał.
– Dzień dobry, gitarko! – szepnął z uśmiechem.
Jasio trzymał gitarę delikatnie, bo wiedział, że z instrumentami trzeba obchodzić się łagodnie. Jego babcia mówiła zawsze: „Szanuj instrumenty, one dają nam muzykę i radość!”
Nowa piosenka i wielka przygoda
Jaś wymyślił sobie, że dziś spróbuje zagrać nową piosenkę. Piosenka była o słońcu, które rano wstaje i zagląda do każdego okna. Najpierw Jaś delikatnie stuknął w struny. Posłuchał dźwięku – cicho, miękko, jakby ktoś szeptał „dzień dobry”. Potem zaśpiewał cicho:
– Słonko wstało, hej, hej! Dzień zaczyna się, hej, hej!
Każde „hej, hej!” Jaś śpiewał coraz głośniej i coraz weselej. Głos Jasia był miękki jak kołderka, a gitara brzmiała jak ciepłe promyki słońca. W pokoju zrobiło się przytulnie i radośnie. Nawet misio z półki jakby się uśmiechał.
Jaś znał różne instrumenty, bo tata pokazał mu kiedyś pianino, dzwoneczki i bębenek. Każdy instrument brzmi inaczej. Każdy może opowiedzieć swoją muzyczną historię.
– Gitarka brzmi jak promyczki, pianino jak krople deszczu, a bębenek jak tupot wesołych stópek! – mówił często Jaś, pokazując różne dźwięki mamie.
Dzisiaj jednak Jaś postanowił, że spróbuje zaśpiewać nową piosenkę też trochę inaczej – spokojniej, jak kołysankę.
Transpozycja piosenki Jasia
Jaś słyszał kiedyś od taty, że czasem można zmienić piosenkę tak, by była lżejsza lub głębsza. To nazywa się „transpozycją”. Jaś nie znał tego trudnego słowa, ale tata wyjaśnił mu to bardzo prosto:
– Jeśli śpiewasz bardzo wysoko i to jest trudne, możesz spróbować śpiewać trochę niżej. I wtedy piosenka nadal jest piękna, ale łatwiejsza do zaśpiewania! – mówił tata.
Jaś chciał spróbować. Najpierw zaśpiewał piosenkę wysoko:
– Słonko wstało, hej, hej! Dzień zaczyna się, hej, hej!
Ale okazało się, że to było trochę za wysoko. Jaś położył dłoń na sercu i spróbował zaśpiewać nieco niżej, cichutko.
– Słonko wstało, hej, hej… dzień zaczyna się, hej, hej…
Teraz brzmiało to miękko, spokojnie, jak przytulenie. Jaś uśmiechnął się do siebie. Zrozumiał, że czasem warto dopasować piosenkę do swojego głosu. To też jest ważna praca muzyka i śpiewaka! Muzyk słucha siebie i innych, dba o to, by każdy czuł się dobrze i bezpiecznie.
– O, to naprawdę działa! – wyszeptał Jaś.
Wieczorne muzykowanie i radosny śmiech
Po południu Jaś postanowił zaśpiewać nową piosenkę mamie i tacie. Usiadł między nimi na miękkim dywanie. Za oknem już robił się wieczór, a w pokoju było cicho i spokojnie.
– Posłuchajcie mojej piosenki o słonku! – poprosił Jaś.
Mama się uśmiechnęła, tata pokiwał głową. Jaś delikatnie uderzył w struny. Zaśpiewał nową, transponowaną piosenkę. Śpiewał łagodnie, a muzyka sprawiała, że wszyscy czuli się miło. Piosenka brzmiała jak ciepła kołderka na dobranoc.
– Jak pięknie, Jasiu! – powiedziała mama.
– Jesteś prawdziwym muzykiem! – dodał tata.
Jaś poczuł się dumny i szczęśliwy. Wiedział już, że muzyk to ktoś, kto nie tylko gra i śpiewa, ale też słucha, szanuje innych i dba o dobre uczucia.
Na koniec Jaś zaśmiał się cicho, a razem z nim mama i tata. Ich śmiech był miękki jak puch, pogodny jak letni wieczór. Wszyscy poczuli się ciepli i spokojni.
Tego wieczoru Jaś zasnął szybko, a muzyka jeszcze długo grała w jego serduszku…