Rozśpiewany poranek Jasia
Jasio wstał wcześnie, gdy pierwsze promienie słońca dotknęły poduszki. Usłyszał delikatne ćwierkanie ptaków. Uśmiechnął się, bo dzisiaj to miał być dzień pełen dźwięków. Gładził swoją żółtą, mięciutką poduszkę i szeptał: „Dzisiaj zagram i zaśpiewam. Dźwięki są jak ciepły kocyk – otulają mnie i sprawiają, że jest mi wesoło”.
Mama weszła powoli do pokoju. „Dzień dobry, Jasiu”, powiedziała i pogłaskała go po głowie. Jasio objął mamę mocno, czując jej ciepło.
„Mamo, dzisiaj chcę być muzykiem! Chcę śpiewać i grać na gitarze!” – zawołał Jasio z radością.
Mama uśmiechnęła się szeroko. „Jasiu, każda piosenka zaczyna się od dobrego wsłuchania. Posłuchaj – słychać ptaszki i nasze serca... bum-bum, bum-bum”.
Jasio przyłożył rączkę do serca. „Bum-bum, bum-bum”, powtarzał cicho. Przez chwilę siedzieli razem, słuchając tego dźwięku.
Wesołe ćwiczenia i dźwiękowa zabawa
Po śniadaniu Jasio usiadł w dużym fotelu. Na kolanach miał malutką gitarę – drewnianą, z błyszczącymi strunami. Dotknął delikatnie struny, która zabrzęczała jak pszczółka.
„Brzmmm!” – zaśmiał się Jasio.
Obok na krześle siedziała mama z tamburynem. „Posłuchajmy razem, jak brzmi muzyka”, powiedziała łagodnie.
Jasio spróbował zagrać melodię. Trochę mu się myliły paluszki, ale nie poddawał się. Struna zabrzmiała cicho, potem trochę głośniej. Mama zaczęła śpiewać: „Jasiu gra, Jasiu śpiewa, dźwięki lecą prosto z drzewa”.
Jasio też zaśpiewał: „Ja gram, ja śpiewam, słucham ptaków, słucham drzewa”.
Mama klasnęła w dłonie. „Brawo! Słuchasz muzyki w sobie i wokół siebie. To najważniejsze dla każdego muzyka”.
Jasio bardzo się ucieszył. Dotknął miękkiej poduszki na fotelu i poczuł, że dźwięki wypełniają cały pokój. Głos mamy był jak ciepły szalik, a brzmienie gitary jak łagodny deszcz.
Nagle do pokoju wbiegł tata.
„Co tu tak wesoło?” – zapytał.
„Ćwiczymy muzykę”, odpowiedział Jasio. „Słuchałem, próbowałem i mama mnie pochwaliła!”
Tata przysiadł się i stuknął w kubek łyżką – „brzdęk!”. Razem zrobili orkiestrę. Gitara, tamburyn, kubek, śmiech mamy i taty. Dźwięki były jak kolorowe bańki – unosiły się, tańczyły i pękały z radością.
Mały koncert w domowym zaciszu
Po południu Jasio zaprosił misia, króliczka i lalkę na koncert. Ustawił pluszaki na poduszce i postawił przed nimi swoją gitarę.
„Dzień dobry, dziś zagram piosenkę o chmurach”, zapowiedział miłym głosem.
Mama i tata usiedli obok. Jasio grał delikatnie. Śpiewał cicho, potem trochę głośniej, aż głos rozlał się jak ciepła herbata. Króliczek kiwnął głową, miś się uśmiechnął.
Jasio spojrzał na rodziców. Mama powiedziała: „Jasiu, bardzo się starałeś. W muzyce ważne jest, żeby słuchać siebie, innych i nie bać się próbować”.
Jasio poczuł się dumny. Wiedział, że nawet jeśli czasem dźwięk zabrzmi inaczej, to dobrze – bo każdy głos jest wyjątkowy. Dziękował rodzicom za wspólną zabawę. Pogłaskał gitarę, poczuł jej gładkość.
Tata powiedział: „Jasiu, umiesz słuchać i próbujesz. To są cechy prawdziwego muzyka!”
Jasio uśmiechnął się szeroko, bo poczuł, że może być muzykiem, jeśli tylko słucha i śpiewa z serca.
Wieczorem, gdy Jasio leżał już w łóżku, słyszał w sobie ciepłe dźwięki. Wspomniał, jak mama i tata grali razem z nim. Czuł się spokojny, otulony muzyką i miłością. Zamknął oczy i pomyślał: „Każdy może śpiewać i grać – wystarczy trochę odwagi, dużo słuchania i serce pełne dźwięków.”
A w ciszy nocy, Jasio śnił o kolorowych nutkach, które tańczyły wokół jego głowy. Śnił o koncertach, w których wszyscy razem słuchają siebie i są szczęśliwi.