Trwa ładowanie...
Opowieść o ekologii 7-8 lat Czytanie 13 min.

Obietnica pod stuletnim dębem

Kuba i jego przyjaciele naprawiają przeciekający bidon i sprzątają park pod starym dębem, ucząc się, jak małe działania mogą pomóc przyrodzie i społeczności.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Około 8-letni chłopiec, szczęśliwy i skupiony, krótkie kasztanowe włosy, w khaki koszulce i dżinsach, klęczy przy małym drewnianym stoliku trzymając naprawioną butelkę na wodę z nową gumową uszczelką, obok stoi około 8-letnia Alina, radosna, długie brązowe włosy w kucyku, w żółtej wzorzystej sukience, podając małe bezpieczne nożyczki, po prawej siedzi około 9-letni Oskar, spokojny i dumny, krótkie blond włosy, niebieska kurtka, na wózku trzymający gumową część, za stołem stoi ojciec ~35–40 lat z krótką brodą podający rolkę taśmy, matka ~30–35 lat kuca z uśmiechem trzymając otwarty worek na śmieci; miejsce pod dużym stuletnim dębem o szorstkiej korze i widocznych szerokich korzeniach, trawiasta ziemia z kilkoma opadłymi liśćmi, w tle drewniana ławka i żwirowa ścieżka; akcja: warsztat naprawczo‑porządkowy — rodzina i dzieci naprawiają bidon, sortują śmieci do kolorowych worków z dyskretnymi ikonami recyklingu, używają minimalistycznych narzędzi (małe szczypce, taśma), proste formy i płaskie tekstury, czysta, przestrzenna kompozycja, miękkie światło późnego popołudnia, paleta zieleni, żółci i niebieskiego. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Chłopiec, który dotrzymuje słowa

Kuba miał osiem lat i kieszenie zawsze pełne „przydasiów”: gładkich kamyków, patyczków w kształcie litery Y i jednego kasztana, który udawał małego jeża. Tego popołudnia wracał ze szkoły wolnym krokiem, bo w plecaku niósł coś ważniejszego niż zeszyty.

„Pamiętasz, Kuba?” — przypomniała rano pani w klasie. — „Dziś mamy Dzień Dobrych Nawyków. Każdy przynosi coś do naprawy albo rzecz, którą da się wykorzystać jeszcze raz.”

Kuba pamiętał. Obiecał nawet Alinie z ławki, że spróbuje naprawić swoją starą bidonową butelkę, która od tygodnia przeciekała.

„Jak nie naprawisz, to wyrzucisz?” — spytała Alina, marszcząc nos.

„Nie wyrzucę” — powiedział Kuba poważnie. — „Obiecuję. Naprawię.”

Kiedy teraz szedł chodnikiem, słyszał ciche „plum, plum” z plecaka. To woda z bidonu kapała do małej reklamówki, którą mama włożyła „na wszelki wypadek”.

W domu przywitał go zapach zupy pomidorowej i głos taty z balkonu.

„Kuba! Jak w szkole?”

„Dobrze. Tylko… mój bidon dalej cieknie.” Kuba wyjął go i pokazał pękniętą uszczelkę przy zakrętce. „A ja obiecałem, że go naprawię.”

Tata obejrzał zakrętkę jak detektyw. „Wygląda, jakby uszczelka się zmęczyła. Tak jak ja po pracy.”

Mama uśmiechnęła się. „Jeśli coś się męczy, to potrzebuje troski, a nie kosza na śmieci.”

Kuba westchnął. „Tylko jak to zrobić?”

Wtedy tata powiedział: „Chodźmy jutro do parku pod stary dąb. Pamiętasz ten wielki, stuletni? Tam jest stołek i fajne miejsce do majsterkowania. Weźmiemy taśmę naprawczą, gumkę i może coś jeszcze. I przy okazji posprzątamy ścieżkę.”

„Pod dąb!” — Kuba aż podskoczył. Lubił ten dąb. Miał gruby pień jak wieża i korę tak chropowatą, że można było po niej „czytać” palcami.

„A mogę zaprosić Alinę i jej brata Oskara?” — zapytał Kuba. Oskar poruszał się na wózku i czasem Kuba się martwił, czy park będzie dla niego wygodny. Ale Oskar zawsze mówił: „Spokojnie, mam super koła.”

Mama pokiwała głową. „To dobry pomysł. Będzie raźniej.”

Kuba wieczorem zadzwonił do Aliny.

„Jutro naprawiam bidon pod wielkim dębem!” — wypalił. „Przyjdziesz?”

„Jasne!” — Alina zabrzmiała radośnie. — „A ja przyniosę małą śrubkę do latarki. I Oskar też chce. Powiedział, że lubi drzewa, bo nie uciekają.”

Kuba zachichotał. „No to super. Do jutra!”

Zasypiając, Kuba myślał o dębie. Wyobraził sobie, że drzewo stoi tam od bardzo dawna i widziało setki dzieci, które śmiały się, uczyły i czasem naprawiały małe rzeczy. A on jutro dołoży do tego swoją obietnicę.

Rozdział 2: Pod stuletnim dębem

Następnego dnia słońce świeciło miękko, jakby ktoś rozsmarował je pędzlem po niebie. W parku pachniało trawą i czymś słodkim — może kwiatami, a może watą cukrową z kiosku w oddali.

Kuba niósł bidon, tata torbę z narzędziami, a mama rękawiczki do sprzątania i duży worek. Kiedy dotarli do dębu, Kuba od razu dotknął jego kory.

„Cześć, Dębie” — szepnął. „Dziś będziemy robić dobre rzeczy.”

„Mówisz do drzewa?” — Alina podbiegła, a za nią Oskar, który zręcznie manewrował wózkiem między kamykami.

„Trochę” — przyznał Kuba. — „Bo ono tu jest zawsze.”

Oskar spojrzał w górę na szerokie gałęzie. „Wow. To jak parasol gigant.”

Tata rozłożył na ławce kawałek materiału, żeby nic się nie zgubiło. „Dobra ekipa, słuchajcie. Najpierw naprawa, potem sprzątanie. I pamiętajcie: każdy ma tu swoje zadanie.”

„Ja mogę zbierać papierki!” — powiedziała Alina.

„A ja mogę… sortować!” — dodał Oskar. „Mam torbę na plastik i na papier. Tata mówi, że to jak układanie klocków, tylko dla planety.”

Kuba podniósł bidon. „A ja naprawię uszczelkę. Muszę dotrzymać słowa.”

Tata podał mu małą gumową obrączkę. „To uszczelka z innej butelki, której już nie używamy. Spróbujemy ją dopasować.”

Kuba przyłożył ją do zakrętki. „Za duża.”

„To nie szkodzi” — powiedziała mama. „Czasem trzeba coś przyciąć albo znaleźć inne rozwiązanie.”

„Albo poprosić o pomoc” — dodał Oskar. „Ja mam nożyczki. Takie bezpieczne.”

Kuba spojrzał na Oskara z wdzięcznością. „Dzięki. Możesz trzymać?”

Oskar przytrzymał gumkę, a Kuba ostrożnie przyciął jej brzeg. Alina nachyliła się nad ławką.

„Wygląda jak mały oponkowy wąż” — zaśmiała się.

„Oby nie syczał” — odparł Kuba i też się uśmiechnął.

Kiedy gumka pasowała lepiej, tata owinął miejsce cienką taśmą naprawczą.

„Teraz test” — powiedział. Kuba wlał trochę wody z małej butelki. Zakręcił. Potrząsnął. Nic nie kapało.

Kuba otworzył oczy szeroko. „Nie cieknie!”

„Udało się!” — Alina klasnęła.

Oskar uniósł ręce, jakby wygrał mecz. „Naprawa level: mistrz.”

Kuba poczuł w środku ciepło, jakby ktoś zapalił małą lampkę. „Dziękuję. I wiesz co? To lepsze niż kupowanie nowego.”

„Bo to twoja praca” — powiedziała mama. „I mniej śmieci.”

„A mniej śmieci to mniej problemów dla zwierząt i rzek” — dodał tata.

Kuba popatrzył na trawę pod dębem. W cieniu leżało kilka pustych opakowań po chipsach i plastikowa słomka.

„To teraz sprzątanie!” — zarządził Kuba. — „Dąb patrzy.”

Alina założyła rękawiczki i ruszyła jak mały odkurzacz. „Papierki, chodźcie do mnie!”

Oskar podjechał bliżej ścieżki. „Plastik do tej torby, papier do tamtej. A metal? Metal jest jak bohater, bo można go przetapiać.

Kuba zbierał porzucone rzeczy i wrzucał do właściwych worków. „To jak gra: znajdź i posortuj.”

W pewnym momencie znalazł coś dziwnego: mały kawałek siatki, chyba z worka po cebuli, zaplątany w trawę.

„Ojej” — powiedział cicho. „To mogłoby się komuś owinąć wokół łapki.”

Mama od razu uklękła obok. „Dobrze, że zauważyłeś.”

Alina spoważniała. „Mój kot lubi bawić się nitkami. A tu w parku są ptaki.”

Oskar dodał: „I jeże. Jeże w nocy chodzą jak mali rycerze.”

Kuba delikatnie wyjął siatkę i schował do worka. „Gotowe. Bezpieczniej.”

Kiedy skończyli, tata usiadł pod dębem i westchnął z ulgą. „Popatrzcie, jak czysto.”

Wokół pachniało świeżo skoszoną trawą, a liście dębu szeleściły wysoko, jakby drzewo klaskało im po swojemu.

„Czuję, że dąb mówi ‘dziękuję'” — szepnął Kuba.

„To ja też słyszę” — uśmiechnęła się Alina. „Tylko bardzo cicho, bo drzewa nie krzyczą.”

Rozdział 3: Mała rzecz, która dużo zmienia

Kiedy odpoczywali, obok przeszła starsza pani z małym pieskiem. Piesek zatrzymał się, powąchał worek ze śmieciami i kichnął.

„Hapciu!” — powiedział Oskar, a wszyscy się roześmiali.

Pani zatrzymała się przy nich. „Ale macie tu porządek. Kto to zrobił?”

Kuba poczuł dumę, ale nie taką, co pcha łokciami. Raczej taką spokojną, która mówi: „Warto było.”

„My” — odpowiedział. — „I naprawiliśmy bidon.”

„Naprawa to mądra sprawa” — pochwaliła pani. „Wiecie, kiedy byłam mała, rzeczy się częściej naprawiało. Planeta lubi, gdy jej pomagamy.”

Alina spytała: „A jak jeszcze możemy pomóc? Tak na co dzień?”

Tata zaczął wyliczać na palcach: „Butelka wielorazowa. Gaszenie światła, gdy wychodzimy z pokoju. Krótszy prysznic. Segregacja. I… zabieranie własnej torby na zakupy.”

Oskar dodał: „I dzielenie się. Ja czasem oddaję zabawki młodszym dzieciom, bo one też chcą się bawić. To też jest eko, bo nie trzeba kupować nowych.”

Kuba spojrzał na Oskara. „To jest też… włączające.”

„No” — Oskar wzruszył ramionami. „Każdy ma prawo do zabawy.”

Mama skinęła głową. „W przyrodzie też jest miejsce dla każdego: dla małych mrówek i wielkich drzew. Dla dzieci, które biegają, i dla tych, które jeżdżą. Dla tych, co mówią głośno, i dla tych, co mówią cicho.”

Kuba poczuł, że te słowa są jak koc — miękki i ciepły.

Nagle Alina wskazała coś przy pniu dębu. „Patrzcie! Tam jest pęknięta tabliczka.”

Rzeczywiście, mała drewniana tabliczka z napisem „Nie deptaj młodych roślin” wisiała krzywo, a jedna deseczka pękła. Obok, przy korzeniach, rosły drobne zielone listki.

Kuba podszedł bliżej. „To ważne, bo ludzie mogą nie zauważyć tych roślinek.”

Tata obejrzał tabliczkę. „Da się naprawić. Mamy sznurek i klej do drewna w tubce.”

„To ja!” — Kuba podniósł rękę. — „Ja chcę to naprawić.”

„Świetnie” — powiedziała mama. — „Tylko ostrożnie.”

Oskar podjechał i przytrzymał tabliczkę od dołu. „Jestem stojakiem. Stojak-Oskar.”

Alina podała sznurek. „A ja jestem podawaczem.”

Kuba posmarował pęknięcie klejem i docisnął deseczkę. Tata zawiązał nowy sznurek na gałęzi nisko nad ziemią, tak żeby tabliczka wisiała równo.

Po chwili napis znów był czytelny.

Kuba odsunął się o krok. „Gotowe. Teraz roślinki mają strażnika.”

„I to bez straszenia” — dodała Alina. — „Po prostu przypomnienie.”

Oskar spojrzał na małe listki. „One są jak dzieci. Jak je podepczesz, to potem trudno naprawić.”

Kuba skinął głową. „Dlatego lepiej uważać.”

Słońce zaczęło schodzić niżej. Cień dębu wydłużył się, a w powietrzu pojawił się zapach wieczoru: trochę chłodniejszy, trochę bardziej spokojny.

„Wracamy?” — zapytała mama.

Kuba jeszcze raz dotknął kory dębu. „Dziękuję za miejsce do naprawy.”

„I za cień” — dodała Alina.

„I za to, że nie uciekasz” — dopowiedział Oskar, a dąb zaszeleścił, jakby się śmiał.

Rozdział 4: Zielony plan na dobranoc

W domu Kuba postawił naprawiony bidon na biurku jak trofeum. Woda w środku była spokojna, ani jedna kropelka nie uciekła.

Podczas kolacji opowiadał wszystko babci przez telefon.

„Babciu, naprawiliśmy bidon i tabliczkę pod dębem!” — mówił szybko. — „I posprzątaliśmy plastik. Oskar sortował jak mistrz.”

„Jestem z ciebie dumna” — odpowiedziała babcia. „Wiesz, dobro rośnie, gdy się je podlewa. Tak jak kwiaty.”

Kuba spojrzał na parapet. Stała tam doniczka z ziemią, ale pusta. Kiedyś była w niej roślina, ale uschła, bo Kuba zapominał podlewać.

Poczuł lekkie ukłucie w brzuchu. Nie smutek wielki, raczej takie „hmm, mogę być lepszy”.

Po rozmowie usiadł na łóżku, a mama przyszła z piżamą.

„Mamo” — powiedział Kuba cicho. — „Chcę… zająć się czymś żywym. Tak na serio. Żeby pamiętać o planecie codziennie, nie tylko w parku.”

Mama usiadła obok. „O czym myślisz?”

Kuba wskazał na pustą doniczkę. „O roślinie. Albo o małym zwierzaku… ale chyba roślina jest na początek. Bo roślina nie ucieknie, jak zapomnę.” Zatrzymał się i dodał szybko: „Ale ja nie chcę zapominać.”

Mama pogłaskała go po włosach. „Możemy wybrać roślinkę razem. Taką, którą łatwo pielęgnować. I zrobimy plan: w poniedziałki i czwartki podlewanie.”

„I mogę robić etykietę z imieniem!” — ożywił się Kuba. — „Jak tabliczka pod dębem.”

Tata zajrzał do pokoju. „Słyszałem ‘plan'. Uwielbiam plany. A ja mogę pokazać ci, jak zrobić mały pojemnik na deszczówkę na balkonie. Do podlewania. Tylko bez przesady, mały pojemnik.”

Kuba uśmiechnął się szeroko. „Deszczówka jest jak prezent z nieba.”

„Dokładnie” — powiedział tata. — „I nie marnujemy wody z kranu.”

Kuba pomyślał o Alinie i Oskarze. „Mogę jutro powiedzieć w klasie, że naprawa działa? I że posprzątaliśmy?”

„Pewnie” — mama wstała. — „A może zachęcisz innych, żeby też coś naprawili albo przynieśli rękawiczki na wspólne sprzątanie?”

Kuba przytulił poduszkę. „Chcę, żeby każdy mógł dołączyć. Nawet jak nie umie naprawiać. Zawsze można trzymać, podawać albo sortować.”

„To jest najlepsze” — powiedziała mama. — „Planeta to wspólny dom. Wspólny dom sprząta się razem.”

Kiedy mama zgasiła lampkę, pokój zrobił się cichy, ale w dobry sposób. Kuba słyszał tylko delikatne szumy miasta i własny oddech.

Pomyślał o stuletnim dębie, o tabliczce, która znów wisiała prosto, i o małych roślinkach, które miały szansę rosnąć. Pomyślał też o Oskarze, który był „Stojakiem-Oskarem”, i o Alinie, która była „Podawaczem”.

„Jutro zaczynamy zielony plan” — szepnął do siebie. — „Roślina, woda, pamięć.”

A potem zasnął z uczuciem, że nawet małe ręce mogą zrobić coś ważnego — delikatnie, radośnie i razem z innymi.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

„przydasiów”
Rzeczy małe i przydatne, które dzieci zbierają do kieszeni lub pudełka.
Kieszenie
Miejsca w spodniach lub kurtce, gdzie można chować małe rzeczy.
Bidonową
Dotyczy bidonu, czyli butelki na wodę używanej na wycieczkach i w szkole.
Uszczelkę
Miękki krążek, który szczelnie zamyka butelkę, żeby nie ciekła.
Taśmę naprawczą
Lepka taśma, którą naprawia się pęknięcia lub rysy na rzeczach.
Przetapiać
Topić metal, żeby zrobić z niego nowy przedmiot lub element.
Segregacja
Dzielić śmieci na różne worki: papier, plastik, szkło, resztki.
Deseczkę
Mały kawałek drewna, płytka część zrobiona z drzewa.
Korę
Zewnętrzna warstwa pnia drzewa, chropowata i twarda.
Porządek
Stan, gdy wszystko jest czyste i poukładane, bez rozrzucanych rzeczy.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o ekologii dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.