W cichym centrum lotów astronautka Ola założyła biały skafander. Był miękki w środku i mocny na zewnątrz. Ola uśmiechnęła się do swojego odbicia w szybie. Dziś leci w kosmos, ale krok po kroku, spokojnie.
„Dzień dobry, Ziemio” – szepnęła. „Będę o ciebie dbać.”
Najpierw był trening. Ola ćwiczyła zapinanie pasów. Ćwiczyła też oddychanie w hełmie. W hełmie słychać było tylko jej spokojny oddech. Potem spotkała się z załogą. Był z nią Marek i Amina. Wszyscy mówili cicho i grzecznie.
„Razem damy radę” – powiedziała Ola.
„Razem” – odpowiedzieli.
Przed wejściem do rakiety Ola wyjęła mały notes. To był jej karnet procedur, taki ważny zeszyt. Ola lubiła go, bo pomagał pamiętać o bezpieczeństwie. Przeczytała jeszcze raz, powoli.
„Krok pierwszy: sprawdź rękawice. Krok drugi: sprawdź zapięcia. Krok trzeci: połączenie z bazą. Krok czwarty: spokojny oddech.”
Ola dotknęła rękawic. Były szczelne. Zapięcia kliknęły: klik, klik. Usłyszała głos w słuchawkach: „Baza słyszy Olę.”
„Ola słyszy bazę” – odpowiedziała. To było miłe, bo w kosmosie nikt nie jest sam. Zawsze jest zespół.
Rakieta ruszyła. Najpierw lekko drżała, potem wznosiła się coraz wyżej. Ola patrzyła przez okienko. Chmury wyglądały jak bita śmietana. Nagle zrobiło się cicho i lekko. To była nieważkość.
„Ojej, pływam!” – zaśmiała się Ola.
W stacji kosmicznej Ola miała pracę. Astronauta to ktoś, kto obserwuje, mierzy i uczy się. Ola sprawdziła wodę w małych rurkach. Posadziła też małe ziarenko w pudełku z ziemią. „Rośnij, proszę” – powiedziała. Zajrzała do ekranu z mapą. Ziemia była niebieska i piękna.
„Jaka jest duża!” – szepnęła Amina.
„I jaka delikatna” – dodała Ola. „Musimy ją szanować. Woda, powietrze, lasy… to nasz dom.”
Wysłali do dzieci krótką wiadomość: „W kosmosie uczymy się, jak dbać o Ziemię. I jak współpracować.” Ola pomachała do kamery. Czuła w sercu ciekawość i otwartość na wszystko, co nowe. Różne języki, różne twarze, jeden wspólny cel.
Po pracy przyszedł spokojny wieczór. Ola znów otworzyła karnet procedur. „Sprawdź zamki. Sprawdź światła. Zamknij szafkę. Zapisz obserwacje.” Zrobiła wszystko. Potem zamknęła notes.
„Wiesz co?” – powiedziała do siebie. „Mogę być astronautką i mogę też mieć proste dni.”
Zrobiła sobie ciepłą herbatę w saszetce. Przyczepiła się pasem do śpiworka. Popatrzyła jeszcze raz na Ziemię. „Dobranoc” – szepnęła. I zasnęła spokojnie, marząc o jutrzejszych małych krokach.