Rozdział 1: Kostium, który wszystko zmienia
W pewnym kolorowym miasteczku, gdzie nawet psy chodziły w kapeluszach, mieszkał sobie superbohater o imieniu Pan Śmieszka. Pan Śmieszka był znany z bardzo niezwykłego supermocy: potrafił rozśmieszyć każdego, kto był smutny, a jego śmiech był tak zaraźliwy, że nawet groźne kaktusy zaczynały się chichrać. Jednak pewnego dnia coś się zmieniło. Pan Śmieszka otrzymał tajemniczą paczkę od Biura Superbohaterów.
– Ooo! Nowy kostium! – zawołał uradowany i rozerwał papier.
Jednak to, co zobaczył, wprawiło go w niemałe osłupienie. Wewnątrz był różowy kombinezon w żółte kaczuszki, ogromny kapelusz z pomponem, czerwone buty z dzwoneczkami i peleryna w kropki.
– No nie, przecież ja nie latam! – jęknął Pan Śmieszka, patrząc na pelerynę. – I nie lubię kaczuszek… One zawsze się ze mnie śmieją!
Wrzucił kostium na siebie, bo przecież superbohater nie może chodzić w piżamie. Spojrzał w lustro i aż się sam z siebie zaśmiał.
– Oj, Panie Śmieszka, teraz to dopiero będzie wesoło!
W tym momencie zadzwonił telefon.
– Halo, Panie Śmieszka, tu Komendantka Miastośmieszka! Potrzebujemy pana na rynku! Pojawił się tam Gang Wywrotek! – usłyszał w słuchawce.
– Już lecę… a raczej… idę! – odpowiedział, dzwoniąc butami i trzęsąc pomponem.
Rozdział 2: Gang Wywrotek i kłopoty z kaczuszkami
Na rynku czekał już Gang Wywrotek, czyli trójka niezbyt groźnych łobuzów, którzy mieli jedno marzenie – przewracać śmietniki i uciekać przed gołębiami. Ich lider, Rysio Potykacz, był znany z tego, że potykał się nawet o własne sznurówki.
– Oho, patrzcie, superbohater z kaczuszkami! – zaśmiał się Rysio.
– Wyglądasz jak wielkanocny zajączek, tylko zgubiłeś uszy! – dodała jego pomocnica, Malwina Przewracajka.
Pan Śmieszka postanowił nie dać się zbić z tropu.
– Dzień dobry, Gang Wywrotek! Dzisiaj nie przewracamy śmietników, tylko śmiejemy się razem! – powiedział, robiąc śmieszną minę i podskakując w czerwonych butach.
Rysio i reszta gangu spojrzeli na siebie i zaczęli się śmiać tak głośno, że przechodzący kot aż przykucnął z wrażenia. Ale wtedy Malwina rzuciła banana na chodnik.
– O nie! – krzyknął Pan Śmieszka, ślizgając się na bananowej skórce. – Ląduję jak rakieta… ale bez paliwa!
Zakręcił się trzy razy, dzwoneczki zadzwoniły, peleryna zasłoniła mu oczy i… bum! Wpadł prosto do fontanny.
Gang Wywrotek aż się popłakał ze śmiechu. Ale Pan Śmieszka wstał, cały mokry, z kaczuszkami przyklejonymi do czoła.
– To nie koniec! – zawołał. – Mam jeszcze pomysł!
Wyskoczył z fontanny, zakręcił się wokół własnej osi i zaczął tańczyć śmieszny taniec „kaczuszki na lodzie”.
– Kto zatańczy lepiej, ten wygrywa! – wyzwał Gang Wywrotek.
Rysio próbował, ale od razu się przewrócił. Malwina machała rękami jak wiatrak i wpadła na kosz na śmieci. Tylko trzeci członek gangu, Stefan Ślizgacz, zdołał zrobić trzy obroty, po czym… wylądował w kałuży.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, a Pan Śmieszka poczuł się jak prawdziwy superbohater, nawet w kaczuszkach.
Rozdział 3: Pojedynek na śmiech i niespodzianka
Następnego dnia Pan Śmieszka dostał kolejne zgłoszenie – tym razem od samego burmistrza Miastośmieszka.
– Panie Śmieszka, pomocy! W parku pojawił się Doktor Nuda! Każe wszystkim siedzieć cicho i nie wolno się śmiać!
Pan Śmieszka natychmiast pobiegł do parku. Doktor Nuda stał na scenie w szarym płaszczu i czytał bardzo nudną książkę o śrubkach.
– Dzień dobry, Doktorze Nudo! – przywitał się Pan Śmieszka, podskakując tak, że pompon z kapelusza podskakiwał wyżej niż on sam.
– Cisza! Tu nie wolno się śmiać! – krzyknął Doktor Nuda.
– Ale jak tu się nie śmiać, kiedy śrubka zakochała się w młotku! – zażartował Pan Śmieszka.
Publiczność wybuchła śmiechem, nawet kaczuszki na jego kostiumie zaczęły kwakać wesoło. Doktor Nuda próbował być poważny, ale gdy zobaczył, jak Pan Śmieszka robi minę „nadętego balona”, sam wybuchł śmiechem.
– Oj, Panie Śmieszka, nie dam rady z tym śmiechem! – poddał się Doktor Nuda, śmiejąc się aż mu okulary zaparowały.
Ludzie w parku zaczęli klaskać i śmiać się razem z Panem Śmieszką. Nawet burmistrz zatańczył kaczuszkowy taniec.
Rozdział 4: Nowy strój i nowa przygoda
Wieczorem Pan Śmieszka wrócił do domu. Otworzył kolejną paczkę od Biura Superbohaterów. Tym razem w środku był list:
„Drogi Panie Śmieszka! Przepraszamy za kostium w kaczuszki, pomyliliśmy paczki. Oto Twój nowy strój: bluza w uśmiechy, spodnie w kolorowe paski i czapka z pomponem. Ale… jeśli wolisz zostać przy kaczuszkach, to Twój wybór!”
Pan Śmieszka spojrzał na swoje odbicie. Był mokry, trochę zabłocony, ale szczęśliwy jak nigdy.
– Wiesz co, Panie Śmieszka? – powiedział do siebie. – W kaczuszkach jest więcej radości!
I tak Pan Śmieszka został superbohaterem w śmiesznym kostiumie, który rozśmieszał każdego – nawet największych ponuraków.
A jego dzwoniące buty i peleryna w kropki stały się znakiem, że w Miastośmieszku śmiech nigdy się nie kończy!