W pewnym małym, kolorowym domku na końcu uliczki mieszkała pani Zosia. Miała jasne włosy związane w dwa wesołe koczki. Nosiła fartuszek w zielone grochy i zawsze miała trochę farby na policzku. Pani Zosia była wynalazczynią. Wynalazczyni to ktoś, kto wymyśla nowe rzeczy, które pomagają innym.
Jednego ranka, gdy słońce ledwo wychyliło się zza chmurki, pani Zosia usiadła przy swoim stole. Rozłożyła kartkę, ołówek i zaczęła rysować. Myślała: „Co dziś mogę wymyślić? Może coś, co pomoże mojemu kotkowi Leonowi pić wodę, kiedy nie ma mnie w domu?” Leon przyglądał się jej wielkimi oczami i cicho mruczał.
Pani Zosia narysowała wielką miskę z kranikiem. Uśmiechnęła się i powiedziała: „Leonku, to będzie dla ciebie!” Kotek zamruczał jeszcze głośniej.
Pani Zosia zaczęła szukać potrzebnych rzeczy. Znalazła stary słoik, rurkę i małą piłeczkę. Wszystko umyła i ustawiła na stole. „Teraz czas łączyć!” powiedziała głośno. Wsunęła rurkę w pokrywkę, a piłeczkę położyła na końcu. Nalewała wodę do słoika. Ale… woda wypływała za szybko! „Ojej!” westchnęła pani Zosia. „To nie działa, jak chciałam…”
Leon podszedł i polizał kilka kropel z podłogi. Pani Zosia szybko wytarła wodę i pogłaskała kota. „Nie martw się, Leonku. Wynalazcy muszą próbować jeszcze raz i jeszcze raz!” powiedziała spokojnie. Kotek zamruczał w odpowiedzi.
Pani Zosia usiadła znowu. Popatrzyła na swój rysunek. „Co mogę zmienić?” pomyślała. Przyszła jej do głowy nowa myśl: „Może dodać mały zaworek, który się zamyka, kiedy Leon nie pije?” Uśmiechnęła się do siebie. Przeszukała szafkę i znalazła mały, plastikowy korek.
Przykręciła korek do rurki. Nalewała wodę powoli, śpiewając cicho: „Kap, kap, kapie woda, pani Zosia radę da!” Tym razem woda została w słoiku! Pani Zosia nacisnęła rurkę palcem i woda zaczęła płynąć. „Och!” ucieszyła się. „Chyba działa!” Leon podszedł i spróbował polizać wodę. Udało mu się! Kot był zadowolony i merdał ogonkiem.
Ale pani Zosia zobaczyła, że kotek ma mokre wąsy, bo woda kropiła na boki. Pani Zosia westchnęła. „Może poproszę o radę?” powiedziała. Zadzwoniła do sąsiadki, pani Krysi, która znała się na rzeczach dla zwierząt.
„Cześć, Krysiu!” powiedziała pani Zosia. „Robię dla Leona poidełko, ale coś mi nie wychodzi. Czy masz jakiś pomysł?”
Pani Krysia przyszła z uśmiechem. Obejrzała wynalazek i powiedziała: „Może spróbujemy dodać miseczkę pod rurką, żeby woda nie kapała na podłogę?”
„To świetny pomysł!” ucieszyła się pani Zosia. Wzięły razem małą miseczkę i ustawiły ją pod rurką. Teraz, kiedy Leon pił, woda spadała prosto do miseczki i nie robiła bałaganu.
Leon był szczęśliwy. Pani Zosia powiedziała: „Bardzo dziękuję, Krysiu. Dobrze jest słuchać pomysłów innych.” Pani Krysia uśmiechnęła się i pogłaskała Leona.
Po południu przyszły dzieci z sąsiedztwa. Zobaczyły poidełko i zapytały: „Pani Zosiu, jak się wymyśla takie rzeczy?”
Pani Zosia pokazała dzieciom swój szkicownik. „Każdy może być wynalazcą. Wystarczy mieć pomysł i próbować. Czasem coś się nie udaje, ale to nic złego. Wtedy można poprosić o pomoc lub spróbować inaczej.”
Dzieci zaczęły rysować własne pomysły. Jedno wymyśliło maszynę do układania klocków, inne urządzenie do podlewania kwiatków. Pani Zosia oglądała rysunki i mówiła: „Wspaniale! Każdy pomysł jest ważny i zasługuje na szacunek.”
Wszyscy się śmiali i rozmawiali o wynalazkach. Leon siedział pośrodku i przyglądał się dzieciom. Pani Zosia powiedziała: „Możemy razem próbować i wymyślać nowe rzeczy. Czasem coś się nie udaje, ale nigdy się nie poddajemy.”
Gdy wieczór zapukał do okna, dzieci wróciły do swoich domów. Leon przeciągnął się i wskoczył na kolana pani Zosi. Pani Zosia spojrzała na swoje poidełko i uśmiechnęła się. Było proste, ale działało. Dobrze, że nie poddała się, kiedy coś się nie udało.
Pani Zosia podrapała Leona za uchem i powiedziała: „Dziękuję ci, dniu. Było dużo prób i trochę błędów, ale razem się nauczyliśmy czegoś nowego. Każdy pomysł się liczy i warto słuchać innych.”
Leon zamruczał cicho, a pani Zosia zamknęła oczy. Była spokojna i szczęśliwa, bo wie, że wynalazcy zmieniają świat małymi krokami. Jutro znowu coś wymyśli. Może znowu z pomocą przyjaciół.