Trwa ładowanie...
Opowieść o wynalazcy 3-4 lat Czytanie 7 min.

Wieża wdzięczności małej wynalazczyni

Hania, wynalazczyni, i jej przyjaciółka Zosia postanawiają zbudować najwyższą wieżę, ucząc się przy tym, że próby i błędy są częścią wynalazczej przygody. Razem odkrywają radość z twórczości i wdzięczności za wszystkie pomysły, które ich inspirują.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Kobieta wynalazczyni, Hania, z kręconymi włosami i okrągłymi okularami, ma na sobie kolorowy fartuch w kropki. Uśmiecha się radośnie, a jej oczy błyszczą z ekscytacji, gdy składa kolorowe drewniane klocki, aby zbudować wieżę. Obok niej stoi mała dziewczynka, Zosia, mająca 6 lat, w piżamie w małe misie, z szeroko otwartymi oczami i zachwyconym uśmiechem. Trzyma mały czerwony klocek, gotowa, by dodać go do konstrukcji. Scena rozgrywa się w jasnym i przytulnym pomieszczeniu, wypełnionym zabawkami, kolorowymi pudełkami i porozrzucanymi papierami, z dużym słońcem świecącym przez okno, rzucającym miękkie cienie na podłogę. Hania i Zosia budują wysoką i niestabilną wieżę w żywych kolorach, która grozi zawaleniem, tworząc atmosferę ekscytacji i napięcia. zgłoś problem z tym obrazem

Pewnego słonecznego dnia w małym, cichym miasteczku mieszkała sobie pani wynalazczyni. Miała na imię Hania. Miała kręcone włosy, duże okulary i fartuch całkiem w kropki. W jej kieszeniach zawsze coś brzęczało albo szeleściło: śrubki, karteczki, małe ołówki.

Hania bardzo lubiła myśleć.

Lubiła też próbować.

Lubiła się mylić.

I najbardziej lubiła… próbować jeszcze raz.

– Ciekawe… – mruczała często. – A co by było, gdyby…?

W jej domu było mnóstwo rzeczy. Klocki z drewna, kolorowe pudełka, sznurki, spinacze, rurki, kółka, a nawet kawałki starych pudełek po herbacie. Wszystko było poukładane w małych szufladkach z napisami: „to może się przydać”, „to na pewno się przyda” i „nie wiem, ale lubię”.

Pewnego ranka Hania wstała bardzo wcześnie. Za oknem było jeszcze cicho, tylko ptaki mówiły cichutkie „ćwir, ćwir”.

– Dziś zbuduję wieżę – powiedziała do siebie. – Najwyższą wieżę, jaką tylko potrafię. I postaram się, żeby nie upadła.

Z kuchni wyszła mała dziewczynka. To była Zosia, sąsiadka Hani. Miała piżamę w misie i przeciągała się jak mały kotek.

– Co będziemy robić? – zapytała Zosia, ziewając.

– Będziemy wynajdywać – odpowiedziała Hania z uśmiechem. – A dokładniej: zbudujemy wieżę. Ale nie byle jaką. Wieżę wynalazczyni!

Na podłodze w pracowni rozłożyły kolorowy koc. Hania przyniosła wielkie pudło klocków.

– Najpierw musimy pomyśleć – powiedziała spokojnie. – Wynalazca najpierw myśli, potem próbuje.

Usiadły razem na kocu po turecku. Klocki cicho postukiwały.

– Co sprawia, że wieża stoi? – spytała Hania.

– Żeby nie była krzywa? – zgadła Zosia.

– Bardzo dobrze – pochwaliła ją Hania. – Musi mieć mocny dół. Jak drzewo ma mocny pień, a ty masz mocne nogi.

Zaczęły więc układać szeroki, stabilny dół. Duże, cięższe klocki na samym spodzie, a lżejsze wyżej.

Wieża rosła.

Jeden klocek.

Drugi klocek.

Trzeci klocek.

– Ojej! – zawołała Zosia, kiedy wieża się lekko zachwiała.

– Spokojnie – szepnęła Hania łagodnie. – Wieża trochę się boi, jeszcze nie wie, jak się stać prosto. Pomożemy jej.

Hania delikatnie poprawiła dwa klocki na dole.

– Widzisz, Zosiu. Czasem coś się chwieje, gdy uczymy się nowej rzeczy. I to jest w porządku.

Zosia kiwnęła głową i ostrożnie położyła kolejny klocek.

Wieża robiła się coraz wyższa. Sięgała po brzuch Zosi, potem po jej ramiona, w końcu prawie do jej nosa.

– Ojej… jest taka wysoka! – zaśmiała się Zosia.

– A to dopiero początek – powiedziała Hania. W jej oczach błyszczała radość.

Nagle… bach!

Wieża się przechyliła i wszystkie klocki rozsypały się po kocu.

Zosia otworzyła szeroko oczy. Spojrzała na Hanię.

– Popsuło się… – wyszeptała.

Ale Hania się nie zdenerwowała. Uśmiechnęła się ciepło.

– Nie popsuto – poprawiła ją łagodnie. – My się tego uczymy. To była próba numer jeden. Teraz będzie próba numer dwa. Wynalazcy tak właśnie pracują. Próbują, mylą się, uczą, próbują jeszcze raz. I tak, aż się uda.

– A jeśli znów się przewróci? – spytała Zosia.

– To wtedy znowu spróbujemy – odpowiedziała Hania. – I za każdym razem będziemy mądrzejsze o jedną małą myśl.

Zaczęły budować od nowa. Tym razem Hania pokazała coś jeszcze.

– Zobacz, możemy dodać „przyjaciół” do naszej wieży – powiedziała i wzięła kilka długich patyczków. – Będą ją trzymać z boku, jakby miała pomocne rączki.

Włożyła patyczki między klocki. Wieża znów rosła. Spokojnie, powoli, klocek po klocku.

– Teraz ja! – zawołała Zosia i położyła mały czerwony klocek.

– Cudownie – pochwaliła ją Hania. – Ten czerwony klocek to jak czapka na głowie.

Wieża znowu była wysoka. Wyższa niż za pierwszym razem. I stała. Ani drgnęła.

– Stoi! – pisnęła Zosia. – Nie spada!

– Bo miała czas, żeby się nauczyć – powiedziała Hania. – I my też.

Poszły po jeszcze kilka pudełek. Dodały małe pudełka jako pokoje, tekturowe rurki jak kominy, a na samym szczycie Hania postawiła małą papierową chorągiewkę.

– To jest wieża wdzięczności – oznajmiła cicho Hania.

– Wieża… czego? – Zosia zmarszczyła nosek.

– Wdzięczności – powtórzyła Hania wolno. – To znaczy, że dziękujemy. Za wszystko, co mamy. Za ludzi, którzy coś wynaleźli przed nami. I za to, że możemy próbować.

Zosia spojrzała w górę. Wieża była tak wysoka, że musiała unieść głowę bardzo, bardzo mocno.

– Komu dziękujemy? – spytała.

Hania usiadła obok niej na kocu.

– Dziękujemy pierwszym ludziom, którzy wymyślili koło – powiedziała łagodnie. – Dzięki nim mamy rowery i wózki.

– I hulajnogi! – dodała szybko Zosia.

– Tak, hulajnogi też – zaśmiała się Hania. – Dziękujemy tym, którzy wymyślili książki. Dzięki nim mamy bajki na dobranoc.

– I dziękujemy tym, co wymyślili klocki – dodała Zosia. – Bo bez klocków nie byłoby wieży.

– Dokładnie – przytaknęła Hania. – A może kiedyś ktoś podziękuje tobie, Zosiu, za twój własny wynalazek.

– Ja? – Zosia aż się zarumieniła. – Przecież ja jestem mała.

– Wynalazca nie musi być duży – wyjaśniła cicho Hania. – Wynalazca to ktoś, kto się nie poddaje, kto próbuje znowu i znowu. Kto myśli: „a co by było, gdyby…?”. Możesz zacząć już dziś, nawet z jednym małym pomysłem.

Zosia przytuliła się do Hani.

– To ja będę małą wynalazczynią – wyszeptała. – Taką, co się czasem myli, ale próbuje jeszcze raz.

– I taką, która pamięta, żeby dziękować – dodała Hania.

Usiadły cichutko obok swojej wysokiej wieży. Słońce zaglądało przez okno i malowało na ścianie długie, złote kreski, jak promyczkowe drabinki.

– Wiesz, Zosiu – powiedziała po chwili Hania – mam czasem takie wyobrażenie. Że bardzo, bardzo dawno temu, w innych domach, inni wynalazcy też siedzieli na podłodze. Też mieli klocki, patyczki albo kamyki. Też próbowali, przewracali, poprawiali. I może też tak sobie szeptali: „spróbujemy jeszcze raz”.

Zosia uśmiechnęła się sennie.

– I teraz… my jesteśmy w ich drużynie – mruknęła, ziewając.

Hania przykryła ją miękkim kocykiem, który leżał na krześle.

– Tak, jesteśmy w drużynie wynalazców – potwierdziła cicho. – I jesteśmy im bardzo wdzięczne.

Popatrzyły jeszcze raz na swoją wieżę. Stała spokojnie, jak wysoka latarnia, która nie boi się stać prosto.

– Dobranoc, wieżo – szepnęła Zosia.

– Dobranoc, pomysły – dodała Hania. – Jutro będziemy próbować dalej.

W pokoju zrobiło się cicho. Wieża stała niewzruszona, jakby też słuchała. A w sercach Hani i Zosi było miękkie, ciepłe uczucie. Mieszanka ciekawości, odwagi i wdzięczności.

Bo kiedy ktoś próbuje, myli się, uczy i dziękuje, świat robi się trochę bardziej miękki. Trochę bardziej wygodny. I jakoś tak… bardziej dobry.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Wynalazczyni
Osoba, która wymyśla nowe rzeczy lub pomysły.
Klocki
Kolorowe zabawki w różnych kształtach, które można ze sobą łączyć.
Wdzięczności
Uczucie, kiedy czujemy się zadowoleni i dziękujemy za coś.
Przyjaciół
Osoby, z którymi się lubimy bawić i spędzać czas.
Kominy
Elementy budynku, przez które wydobywa się dym z kominka.
Zawaha
Sytuacja, w której coś się chwieje lub nie jest stabilne.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o wynalazcach dla 3-4 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.