Trwa ładowanie...
Opowieść o powrocie do szkoły 9-10 lat Czytanie 11 min.

Pierwszy dzień Kuby i magia słowa jeszcze

Kuba, nieśmiały chłopiec podczas pierwszego dnia w szkole, stawia czoła drobnym lękom i uczy się przyjmować odmowę, odnajdując swoje miejsce dzięki zadaniom i nowym znajomościom.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Dziesięcioletni chłopiec o okrągłej twarzy i piegach, krótkich brązowych włosach, nieśmiałym lecz uśmiechniętym wyrazie, dużych błyszczących oczach, przykleja małą żółtą kartkę „KUBA — komiksy” do dużej kolorowej „ŚCIANY IMION”; obok po prawej stoi życzliwa nauczycielka około 30–40 lat z włosami w koku i w jasnoniebieskiej sukience, uśmiecha się i unosi dłoń zachęcająco, z tyłu po lewej nieco dalej stoi wysoki piegowaty uczeń Bartek w koszuli w kratę, wskazujący palcem skrót w korytarzu z figlarnym wyrazem twarzy; scena rozgrywa się w jasnym szkolnym korytarzu o kremowych ścianach, drewnianej podłodze, wysokich oknach wpuszczających ciepły promień słońca i kilku rysunkach dzieci na ścianach — moment spokojnego, ciepłego powrotu do szkoły, mieszanka niepewności i dumy, kompozycja skupiona na gestie przyklejania kartki, pastelowe kolory, proste linie i zaokrąglone formy w minimalnym stylu kawaii, lekko rozmyte tło akcentujące twarze i kartkę. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Nowy zeszyt i lekki ścisk w brzuchu

W poniedziałkowy poranek Kuba miał dziewięć lat i plecak, który wyglądał, jakby połknął pół papierniczego sklepu. W środku stukało pudełko z kredkami, szeleściły nowe zeszyty, a piórnik pachniał świeżą gumką do mazania.

— Gotowy? — zapytała mama, zawiązując mu sznurowadła tak szybko, jakby trenowała do zawodów.

— Gotowy… prawie — Kuba poprawił pasek plecaka. W brzuchu czuł mały ścisk, jak wtedy, gdy w windzie nagle robi się cicho.

Na klatce schodowej spotkali pana Zbyszka z trzeciego piętra, który niósł reklamówkę z bułkami.

— O, Kuba! Pierwszy dzień? — uśmiechnął się. — Pamiętaj: jak się pomylisz, to znak, że się uczysz.

Kuba parsknął.

— Czyli jak zapomnę, gdzie jest moja klasa, to… uczę się?

— Dokładnie! — Pan Zbyszek mrugnął.

Szkoła była już głośna, ale nie jak burza. Raczej jak targ, na którym sprzedaje się rozmowy. Na korytarzu pachniało podłogą po myciu i kanapkami. Kuba widział znane twarze z zeszłego roku, ale wszystko i tak wydawało się troszkę nowe.

— Oddychaj spokojnie — powiedziała mama cicho. — Dasz sobie radę. A jak coś będzie trudne, to powiesz.

Kuba skinął głową. Był odważny, tylko… odwaga czasem miała ciche buty.

Rozdział 2: Ściana imion i karteczka, która uciekła

Najpierw wychowawczyni zaprosiła klasę na korytarz. Tam, obok biblioteki, wisiała wielka tablica z kolorowymi karteczkami. Nad nią był napis: „ŚCIANA IMION”. Każda karteczka miała imię ucznia, a obok miejsce na małą karteczkę z ulubioną rzeczą.

— Podejdźcie po kolei — powiedziała pani Iwona. — Znajdźcie swoje imię i dopiszcie, co lubicie. Potem przyklejcie obok.

Kuba podszedł. Karteczki były w rzędach, jak małe domki na osiedlu. Znalazł „KUBA” na żółtym tle. Obok ktoś już dopisał „ZOSIA — konie” i „ADAM — klocki”.

Kuba wyjął długopis. Chciał napisać: „piłka nożna”, bo naprawdę lubił grać, ale w ostatnie wakacje zaczął rysować komiksy i był z tego dumny. Tylko czy to nie zabrzmi dziwnie? W klasie było dużo sportowców.

— Co piszesz? — zapytał chłopak obok, wysoki i piegowaty.

— Jeszcze nie wiem. A ty?

„Szachy”. — Chłopak wzruszył ramionami. — Jestem Bartek. I tak, wiem, że to brzmi jak hobby dziadka.

Kuba roześmiał się.

— Brzmi jak hobby kogoś, kto lubi wygrywać w ciszy.

— O, to mi się podoba! — Bartek uśmiechnął się szeroko.

Kuba w końcu napisał: „KUBA — komiksy”. Przyklejając karteczkę, zahaczył rękawem o róg tablicy. Jego mała karteczka odskoczyła, jakby miała własne nogi, i przykleiła się krzywo, prawie na imieniu „KACPER”.

— Ojej — Kuba szybko ją odczepił.

— Spokojnie — powiedziała pani Iwona, która właśnie przechodziła. — Tablica wybacza krzywe przyklejenia. Tak jak my.

Kuba przycisnął karteczkę równo. Serce mu trochę odpuściło. Z bliska widział, że prawie wszyscy mają coś innego: „taniec”, „psy”, „kosmos”, „gotowanie naleśników”. Nikt się z tego nie śmiał. To było… miłe.

Rozdział 3: Prośba o „tak” i odpowiedź „nie”

W klasie usiedli w ławkach. Pani Iwona opowiadała o planie dnia i o tym, gdzie jest nowa sala informatyczna. Kuba słuchał, ale co chwilę przypominał sobie „Ścianę imion”. To było fajne miejsce, takie jak mapa klasy.

Po przerwie pani Iwona rozdała role na najbliższy tydzień: dyżurni, osoby od podlewania kwiatów, pomocnicy biblioteki klasowej.

— Kto chciałby być gospodarzem klasy w tym tygodniu? — zapytała.

Ręce wystrzeliły w górę, jak popcorn w garnku. Kuba też podniósł rękę. Lubił mieć zadania, bo zadania robiły porządek w myślach.

Pani Iwona spojrzała po uczniach.

— W tym tygodniu gospodarzem będzie Lena, a zastępcą Olek — zdecydowała.

Kuba poczuł ukłucie. To nie było wielkie „au!”, raczej małe „hm”. Opuszczając rękę, udawał, że poprawia piórnik.

Po lekcji zebrał się na odwagę i podszedł do pani Iwony.

— Proszę pani… czy ja mógłbym być gospodarzem? W tym tygodniu? — zapytał szybko, żeby nie rozmyślać za długo.

Pani Iwona spojrzała na niego uważnie, ale ciepło.

— Kuba, dziękuję, że pytasz. Dzisiaj mówię „nie” — powiedziała spokojnie. — Lena i Olek zgłosili się pierwsi, a ja obiecałam, że będę pilnować kolejności. Ale bardzo chcę, żebyś był gospodarzem w następnym tygodniu. Zapiszę cię na listę.

Kuba stał jak przyklejony. „Nie” było krótkie, jak zatrzaśnięcie piórnika. Najchętniej powiedziałby: „Ale ja też chcę!” albo „To niesprawiedliwe!”, bo takie zdania same robiły salto w głowie.

Zamiast tego wziął wdech. Przypomniał sobie pana Zbyszka i jego zdanie o pomyłkach, tylko teraz to nie była pomyłka, a zasada.

— Czyli… dzisiaj nie, ale w przyszłym tygodniu tak? — upewnił się.

— Tak. I to jest pewne — odparła pani Iwona. — A jeśli chcesz, możesz mi dziś pomóc w jednej rzeczy. Zaniesiesz do sekretariatu listę obecności? To krótka trasa.

To nie było gospodarzenie, ale było zadanie. Kuba poczuł, jak w środku robi mu się jaśniej, jakby ktoś uchylił zasłonę.

— Dobrze. Dziękuję — powiedział. I dodał, trochę nieśmiało: — Szkoda, ale rozumiem.

— To bardzo dojrzałe — uśmiechnęła się pani Iwona. — „Nie” nie oznacza „nigdy”. Czasem oznacza „jeszcze nie”.

Kuba schował tę myśl do kieszeni, obok niewidzialnych drobniaków na odwagę.

Rozdział 4: Misja w korytarzu i mapa w głowie

Kuba wyszedł z klasy z kartką w ręku, jak z tajną wiadomością. Korytarz był długi i jasny, a okna wpuszczały słońce, które kładło na podłodze prostokąty światła. Na ścianach wisiały rysunki z zeszłego roku i wielkie cyfry wskazujące sale.

— Sekretariat… sekretariat… — mruknął Kuba, idąc powoli, żeby nie pomylić drzwi. Pomyślał, że jego szkoła jest jak labirynt, tylko z bardziej przyjaznymi minotaurami, czyli nauczycielami.

Nagle usłyszał głos Bartka.

— Hej! Też idziesz na misję?

Bartek szedł z drugiej strony korytarza i trzymał coś, co wyglądało jak dzienniczek.

— Ja do sekretariatu — powiedział Kuba.

— Ja do biblioteki oddać książkę. — Bartek spojrzał na kartkę Kuby. — O, lista obecności. Ważna sprawa. Jak ją zgubisz, to szkoła przestanie istnieć.

— Dzięki, teraz będę się bał — Kuba przewrócił oczami, ale się uśmiechnął.

— Żartuję. Chodź, pokażę ci skrót, który nie jest skrótem, ale brzmi fajnie — powiedział Bartek.

Szli razem. Po drodze minęli „Ścianę imion”. Kuba zerknął na swoją karteczkę „komiksy”. Była równo przyklejona. Jakby mówiła: „Jestem na swoim miejscu”.

— Fajne masz to z komiksami — powiedział Bartek. — Ja nie umiem rysować ludzi. Wszyscy moi ludzie wyglądają jak ziemniaki w okularach.

— Ziemniaki w okularach to brzmi jak bohater — Kuba parsknął. — Mogę ci kiedyś pokazać, jak robię proste postacie. Od kółek.

— Deal.

Doszli do sekretariatu. Kuba podał kartkę pani w okienku, która powiedziała: „Dziękuję, młody człowieku”, jakby Kuba miał co najmniej trzydzieści lat i zaraz szedł płacić rachunki.

Wracając, Kuba zapamiętywał drogę: obok biblioteki, potem trzy drzwi z zielonymi tabliczkami, skręt przy gablocie z planem lekcji, a dalej w stronę sali z numerem 18. Robił sobie w głowie trasę jak w grze, tylko bez potworów i z większą ilością kapci.

— Widzisz? To proste — powiedział Bartek. — Korytarz ma swoje znaki. Jak mapa skarbów.

— Skarbem jest to, że nie trafię do toalety zamiast do klasy — odparł Kuba.

— Też skarb — przyznał Bartek poważnie.

Rozdział 5: „Nie” jako trening i droga, którą można powtórzyć

Po ostatniej lekcji wszyscy zaczęli się pakować. Piórniki zamykały się jak małe walizki, krzesła skrzypiały, ktoś zgubił czapkę i odnalazł ją w rękawie bluzy, co było zagadką nawet dla niego.

Kuba wyszedł na korytarz i zobaczył panią Iwonę.

— Dziękuję za zaniesienie listy — powiedziała. — Pamiętasz drogę?

— Tak — Kuba poczuł dumę, że to prawda. — Od klasy do „Ściany imion”, potem przy bibliotece, prosto do sekretariatu, a wraca się przy gablocie z planem.

— Świetnie. To twoja rozpoznana trasa — stwierdziła pani Iwona. — Przyda się jutro, kiedy będzie więcej rzeczy do ogarnięcia.

Kuba skinął głową. Nagle przypomniał sobie rozmowę o gospodarzu.

— Proszę pani… to „nie” dzisiaj… było trudne — przyznał. — Ale jak pani powiedziała, że to przez kolejność, to… łatwiej było to przyjąć.

Pani Iwona pochyliła się trochę, żeby mówić z nim na równym poziomie.

— To ważna umiejętność. Czasem nie dostajemy tego, czego chcemy od razu. Możemy wtedy zrobić dwie rzeczy: obrazić się i nic nie zrobić albo przyjąć „nie”, zapytać „kiedy tak?” i dalej działać. Ty wybrałeś drugą.

Kuba poczuł, że jego odwaga ma już trochę głośniejsze buty.

W drodze do wyjścia spotkał mamę. Stała przy schodach i machała.

— I jak było? — zapytała, gdy tylko Kuba podbiegł.

— Było… dużo — odpowiedział Kuba szczerze. — Trochę stresu, trochę śmiechu. I miałem jedno „nie”.

Mama uniosła brwi.

— A co zrobiłeś?

Kuba poprawił plecak.

— Najpierw mi się nie spodobało. Ale potem pomyślałem, że „nie” może znaczyć „jeszcze nie”. I dostałem inne zadanie. A jeszcze… znam już trasę w korytarzu. Taką swoją.

— To brzmi jak bardzo dobry pierwszy dzień — powiedziała mama.

Kuba spojrzał raz jeszcze w głąb szkoły. Korytarz błyszczał od słońca, a znaki na ścianach wyglądały znajomo. „Ściana imion” była jak punkt startu na mapie.

— Jutro będzie łatwiej — powiedział Kuba, bardziej do siebie niż do mamy. — Bo już wiem, którędy iść. I wiem, że jak usłyszę „nie”, to mogę zapytać, co dalej.

I z tą myślą ruszył do domu, trochę zmęczony, ale lekko, jakby w plecaku oprócz zeszytów niósł też mały, ciepły kawałek pewności.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

ścisk
Uczucie ciasnoty w brzuchu, gdy jesteś zdenerwowany lub przestraszony
Parsknął
Krótko i nagle się zaśmiał, trochę niekontrolowanie
Wychowawczyni
Nauczycielka, która opiekuje się całą klasą i organizuje sprawy uczniów
Zawiązując
Robienie supełka lub kokardy, na przykład na sznurowadłach
Karteczka
Mały kawałek papieru, na którym można coś napisać i przykleić
Tablica
Płaska powierzchnia do przyczepiania karteczek lub pisania informacji
Zastępcą
Osoba, która tymczasowo robi zadanie lub obowiązki kogoś innego
Dyżurni
Uczniowie wyznaczeni do wykonywania pewnych codziennych obowiązków
Sekretariat
Miejsce w szkole, gdzie pracują osoby zajmujące się dokumentami i sprawami
Gablocie
Szklana lub oszklona skrzynka na ścianie, w której pokazuje się ogłoszenia

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o powrocie do szkoły dla 9-10 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.