Rozdział 1: Niespodziewane zadanie
Na podwórku przed szkołą, w ciepły, słoneczny poranek, dwóch przyjaciół – Ada i Tymek – czekało z niecierpliwością na dzwonek. Ada miała burzę jasnych włosów, niebieskie okulary i mnóstwo pomysłów w głowie. Tymek był uśmiechniętym chłopcem, który poruszał się na wózku inwalidzkim. Zawsze nazywał swój wózek „Bolidem”, bo lubił wyobrażać sobie, że to super szybki samochód wyścigowy.
– Ciekawe, co dziś będziemy robić na lekcji wychowawczej – zastanawiała się Ada, podrzucając plecak na ramię.
– Może pani Ania znowu przyniesie gry planszowe? – zgadywał Tymek, kręcąc kółkami swojego Bolidu. – Ostatnio świetnie nam poszło!
– A może... wymyślimy coś nowego? – zaproponowała Ada, robiąc tajemniczą minę.
Gdy weszli do klasy, pani Ania już czekała przy tablicy z dużym plakatem. Na plakacie było serduszko i napis: „Tworzymy Klasę dla Każdego”. Dzieci patrzyły na siebie zaciekawione.
– Kochani! – powiedziała pani Ania. – W tym tygodniu przygotowujemy projekt, który pomoże nam zadbać, by nasza szkoła była przyjazna dla każdego. Chcę, żebyście razem wymyślili, co możemy zrobić, żeby wszyscy czuli się tutaj dobrze i bezpiecznie – niezależnie od tego, czy ktoś biega szybciej, czy jeździ na wózku, czy ma problemy z czytaniem. Wszyscy mamy swoje talenty!
Dzieci aż zaszumiały od pomysłów. Ktoś zaproponował, żeby zrobić plakaty z zasadami uprzejmości. Ktoś inny pomyślał o zorganizowaniu dnia bez ocen. Ada i Tymek przybili sobie piątkę – wiedzieli, że to będzie wyjątkowy tydzień.
Rozdział 2: Mały kłopot, wielka sprawa
Po lekcjach Ada i Tymek zostali w sali, żeby pogadać o projekcie.
– Chciałabym, żeby każdy mógł grać w nasze gry na przerwie – powiedziała Ada. – Ale… czasem zapominam, że nie zawsze wszystko jest wygodne na wózku. Przepraszam, Tymek.
Tymek roześmiał się, machając rękami.
– Ada, luz! Chyba nie myślisz, że jestem z cukru i się rozpuszczę? Poza tym, wiesz, że umiem grać w kapsle lepiej niż połowa klasy!
– To prawda… – przyznała Ada. – Ale pamiętasz, jak ostatnio mieliśmy zabawę „Wyścigi przez tor przeszkód”? Ty musiałeś omijać ławkę i to było trudne.
– No, bo nie przemyśleliśmy trasy – przypomniał Tymek. – Ale mam pomysł! Zróbmy nową trasę, taką, żeby każdy mógł w niej brać udział – pieszo, na wózku, a nawet skacząc na jednej nodze. Co ty na to?
Ada aż podskoczyła z radości.
– Super! I możemy zrobić kilka różnych stacji – na jednej rysowanie, na drugiej zagadki, na trzeciej zadania ruchowe. I… konkurs śmiesznych min!
Zaczęli planować trasę, rysując na kartce schemat szkoły. Tymek dodawał śmieszne nazwy: „Stacja Wesoły Zakręt”, „Przystanek Łaskotki”, a Ada dorysowywała gwiazdki i baloniki.
Nagle do sali wszedł Kuba, który był znany z tego, że zawsze miał przy sobie piłkę do nogi i wielki apetyt na kanapki.
– Co kombinujecie? – zapytał, zerkając na rysunki.
– Tworzymy tor przeszkód dla wszystkich! – odpowiedziała Ada. – Nawet dla tych, którzy umieją robić najlepsze żonglerki piłką.
Kuba uśmiechnął się szeroko.
– To co, mogę do was dołączyć? Znam kilka mega fajnych zabaw!
Od tej chwili było już trzech projektantów, którzy mieli bardzo dużo pomysłów – czasem aż za dużo. Ale razem świetnie się bawili.
Rozdział 3: Próbna runda i niespodzianka
Nazajutrz dzieci przyszły do szkoły wcześniej i zaczęły rozstawiać stacje na korytarzu. Były kolorowe kartki z narysowanymi zadaniami, obręcze do przeskakiwania, a nawet specjalne „pole śmiechu”, gdzie trzeba było przez pół minuty opowiadać śmieszne historyjki.
– Kto pierwszy? – spytała Ada.
– Ja! – zawołał Tymek, ruszając swoim Bolidem na start.
Pierwsza była stacja z pytaniami.
– Jaka jest najśmieszniejsza rzecz, którą można znaleźć w lodówce? – przeczytała Ada.
Tymek uśmiechnął się szeroko.
– Skarpetki taty! – odparł, a wszyscy wybuchli śmiechem.
Dalej trzeba było narysować kota z zamkniętymi oczami. Kuba wyszedł z tego zadania z rysunkiem, który bardziej przypominał ufoludka niż kota, ale bawiło to wszystkich jeszcze bardziej.
Kiedy przyszedł czas na stację ruchową, Ada pochyliła się do Tymka.
– Chcesz pomóc mi ustawić obręcze na wózek?
– Jasne! – Tymek zrobił z obręczy „skrzydła” i przez chwilę udawał, że Bolid leci jak samolot.
Gdy przeszli całą trasę, dzieci były zmęczone, ale szczęśliwe.
– Widzicie? – powiedział Tymek. – Da się zrobić coś dla wszystkich, wystarczy trochę pomyśleć i się nie poddawać.
Wtedy pojawiła się pani Ania z resztą klasy. Widząc przygotowaną trasę, aż klasnęła w dłonie z zachwytu.
– Wspaniałe! – pochwaliła dzieci. – Każdy może się bawić i pokazać, co potrafi najlepiej.
Kuba zrobił śmieszny ukłon, a Ada i Tymek przybili sobie piątkę.
Rozdział 4: Klasowy festiwal talentów
Pod koniec tygodnia zorganizowano wielki „Festiwal Klasowych Talentów”. Każdy mógł pokazać, co lubi robić najbardziej – śpiewać, rysować, żonglować, tańczyć, opowiadać kawały albo rozwiązywać łamigłówki.
Tymek wymyślił, że pokaże, jak szybko potrafi jeździć na swoim Bolidzie slalomem między pachołkami. Na start włożył śmieszny kask z rogami, który dostał od dziadka.
– Uwaga, uwaga! – wołał Kuba do mikrofonu. – Przed państwem mistrz kierownicy – Tymek!
Tymek pojechał slalomem tak zwinnie, że aż klasnęli wszyscy. Na końcu zatrzymał się i rozłożył ręce jak prawdziwy zwycięzca.
Ada razem z koleżanką Misią zatańczyły układ taneczny, do którego wymyśliły własne kroki. Kuba pokazał sztuczkę z żonglowaniem piłką, a potem… upuścił ją i piłka poturlała się pod tablicę, co wywołało salwę śmiechu.
Nikt się nie przejmował, gdy coś nie szło idealnie. Wszyscy wspierali siebie nawzajem – nawet kiedy Ada pomyliła kroki, a Tymek na chwilę zahaczył wózkiem o obręcz.
Pani Ania przyglądała się dzieciom z uśmiechem.
– Wiecie, co najbardziej mi się podoba? – zapytała na koniec. – Że każdy z was jest inny, a razem tworzycie wspaniałą drużynę. Nieważne, kto jak się porusza, mówi czy myśli – ważne, że wzajemnie się wspieracie i pokazujecie swoje talenty.
Dzieci przytuliły się do siebie, a Ada powiedziała:
– Tymek to najlepszy projektant torów przeszkód w całej szkole!
Tymek uśmiechnął się szeroko.
– I Ada to najlepsza wymyślaczka zabaw pod słońcem!
Kuba dodał:
– A ja nie znam nikogo, kto lepiej żongluje… piłką i pomysłami!
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Od tego dnia każdy wiedział, że w ich klasie każdy jest ważny. Nieważne, czy ktoś biega, czy jeździ na wózku – liczy się, jakim jest przyjacielem i jakie ma serce.
A ich szkoła była chyba najweselszą szkołą na świecie.