Trwa ładowanie...
Opowieść o rycerzu 5-6 lat Czytanie 10 min.

Rycerka Lilia i droga przez Las Szeptów

Rycerka Lilia wyrusza przez Las Szeptów, by odblokować zarośnięty trakt i odbudować przeprawę, pomagając po drodze zgubionemu giermkowi. Musi pokonać przeszkody, znaleźć sprytne rozwiązania i nauczyć innych odpowiedzialności.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Rycerka Lilia, dziewczynka, stoi w centrum o zdecydowanym, łagodnym wyrazie twarzy, błyszczących oczach i krótkich brązowych włosach pod lekkim hełmem; w zielonej kolczudze i czerwonym płaszczu klęczy prawie na jednym kolanie i kładzie duży kamień do wody, ręce w zabrudzonych rękawicach. Obok niej Tolek, około 9 lat, z pulchnymi policzkami i rozczochranymi włosami w zielonej tunice, pcha kamień kijem z entuzjastycznym wyrazem twarzy. Za Lilią stoi kasztanowy koń Kropek z zakurzonym pyszczkiem i nastawionymi uszami, z małym siodłem i drewnianą uprzężą. Nad brzegiem czeka stary młynarz w zapylonym fartuchu przy małym wózku z workami mąki, opierając ręce na ramie i uśmiechając się z ulgą. Miejsce to mały przejrzysty strumień z mchem na brzegach i płaskimi kamieniami, drzewa z jasnymi wstążkami, poranna mgiełka i złote promienie słońca; trwa budowa kładki z dużych płaskich kamieni przy użyciu drewnianych rolek, chlapanie wody, skoncentrowana praca zespołowa i ciepła, optymistyczna atmosfera. zgłoś problem z tym obrazem

Początek: Rycerka, która marzyła o drodze

W królestwie Zielonych Wzgórz stał zamek z jasnego kamienia. Na jego wieży łopotała chorągiew jak czerwony płomień. A w zamku mieszkała rycerka o imieniu Lilia.

Lilia była dzielna, ale też bardzo marzycielska. Czasem, gdy czyściła hełm, widziała w nim odbite chmury i wyobrażała sobie, że są białymi smokami. Gdy ostrzyła miecz, myślała o dalekich drogach, które jeszcze nie istnieją.

Pewnego ranka król zwołał radę. Na dziedzińcu zebrali się rycerze i giermkowie. Trębacz zagrał donośnie, aż gołębie wzbiły się w niebo.

Król powiedział:

– Słuchajcie! Nasza wioska po drugiej stronie Lasu Szeptów jest odcięta. Stary trakt zarósł cierniami, a most na strumieniu zniknął po wielkiej burzy. Trzeba otworzyć drogę, aby ludzie mogli bezpiecznie wozić chleb, mleko i drewno.

Rycerze mruczeli, bo Las Szeptów był gęsty i trochę straszny. Mówiono, że nocą szumi tak, jakby opowiadał sekrety.

Lilia zrobiła krok do przodu. Serce jej zabiło szybciej, ale głos miała pewny.

– Wasza Wysokość, ja otworzę drogę.

Król spojrzał na nią uważnie.

– To zadanie wymaga odwagi, mądrości i wytrwałości. Czy bierzesz za nie odpowiedzialność?

– Biorę – odpowiedziała Lilia. – I nie wrócę, dopóki droga nie będzie bezpieczna.

Król uśmiechnął się łagodnie.

– Zatem jedź. A pamiętaj: prawdziwa rycerskość to troska o innych.

Na pożegnanie kucharka podała jej mały koszyk.

– Na drogę. Trochę jabłek, chlebek i ser – powiedziała.

Lilia wzięła koszyk, przypięła pelerynę i dosiadła swojego konia, kasztanowego Kropka.

– Naprzód, Kropku! – zawołała.

I tak zaczęła się wyprawa o wielkiej sprawie: o drogę, która miała połączyć ludzi.

Środek: Las Szeptów i zaginiony most

Las Szeptów pachniał żywicą i mokrą ziemią. Słońce robiło na ścieżce złote plamy, jakby ktoś rozsypał monety. Ptaki ćwierkały, a liście cicho szeleściły: szuu, szuu.

– To tylko wiatr – szepnęła Lilia, choć jej marzycielska głowa próbowała dopowiedzieć różne strachy.

Po chwili zobaczyła pierwszą przeszkodę. Stary trakt był zarosły cierniami, wysokimi jak jej kolano. Wplątały się w niego suche gałęzie, a pośrodku leżał przewrócony pień.

– Ojoj… – westchnęła.

Kropek parsknął, jakby pytał: „Co teraz?”

Lilia przypomniała sobie słowa króla: odpowiedzialność. Nie tylko przejść sama, ale otworzyć drogę dla wszystkich.

– Dobrze. Zrobimy to porządnie – powiedziała. – Krok po kroku.

Najpierw odsunęła pień, korzystając z długiego drąga. Potem wyciągnęła rękawice i mały toporek. Nie machała wściekle. Cięła powoli i mądrze, żeby nie zranić siebie ani Kropka. Gdy ciernie były zbyt gęste, nie pchała się na siłę. Obejrzała teren i znalazła miejsce, gdzie ziemia była miękka.

– Tu możemy poszerzyć przejście – zdecydowała.

Pracowała długo. Spociła się, ale nie narzekała. W końcu trakt zrobił się wyraźny jak rysunek w piasku.

– Widzisz? – uśmiechnęła się do Kropka. – Odwaga to nie zawsze walka. Czasem to cierpliwa praca.

Koń zarżał cicho, jakby się zgadzał.

Ruszyli dalej. Nagle usłyszeli pisk.

– Ej! Hej! Pomocy!

W zaroślach siedział mały giermek, w zielonej czapce. Miał nos w kropki od błota, a obok niego leżała rozsypana wiązka patyków.

– Kim jesteś? – zapytała Lilia.

– Jestem Tolek – sapnął chłopiec. – Niosłem patyki na ognisko do wioski. Ale ciernie mnie pogoniły, potknąłem się, i… i się zgubiłem.

Lilia zsiadła z konia i kucnęła przy nim.

– Oddychaj spokojnie, Tolku. Już jesteś bezpieczny. Pójdziesz ze mną. Otwieram drogę do waszej wioski.

Oczy Tolkowi zrobiły się wielkie.

– Naprawdę? Jak prawdziwa rycerka z legend?

Lilia zaśmiała się cicho.

– Tylko nie mów tego zbyt głośno, bo zaraz uwierzę w to jeszcze bardziej.

Tolek pomógł jej zbierać patyki. Lilia przypięła je sznurkiem do siodła.

– Każda rzecz ma swoje miejsce – powiedziała. – Odpowiedzialna rycerka nie gubi cudzych spraw.

Szli dalej, aż dotarli do strumienia. Woda płynęła szybko, a na brzegu leżały połamane deski. Most naprawdę zniknął.

Tolek złapał Lilię za rękaw.

– Bez mostu nie przejdziemy. Woda jest zimna i głęboka!

Lilia spojrzała na nurt. Nie był ogromny, ale wystarczająco niebezpieczny dla wozów i dzieci.

– Masz rację – powiedziała. – Nie możemy udawać, że to nic. Musimy znaleźć rozwiązanie.

Rozejrzała się uważnie. W oddali, między drzewami, zobaczyła stare, grube kamienie. Jakby ktoś kiedyś zaczął budować przeprawę.

– Kamienie! – ucieszyła się. – Zrobimy brodę. Taką drogę po płaskich kamieniach.

Tolek zmarszczył czoło.

– Ale to ciężkie kamienie.

– Dlatego zrobimy to mądrze, nie siłą – odpowiedziała Lilia.

Najpierw zebrała długie gałęzie i ułożyła je jak rolki. Potem z Tolką… nie, z Tolkiem! – przesuwali kamienie po gałęziach, a nie po ziemi. Kamień sunął: szur, szur, bez wielkiego dźwigania.

– Ooo! – pisnął Tolek. – To działa!

– Bo kiedy myślisz, kamień robi się lżejszy – powiedziała Lilia.

Ułożyli pierwsze kamienie w strumieniu. Lilia sprawdzała każdy stopą.

– Ten jest stabilny. Ten nie – mówiła i poprawiała. – Droga musi być bezpieczna. To moja odpowiedzialność.

W pewnej chwili kamień zadrżał i omsknął się.

– Uważaj! – krzyknął Tolek.

Lilia cofnęła się szybko. Serce jej zadrżało jak mały dzwonek, ale nie uciekła.

– Dziękuję, Tolku. Dobra czujność to też odwaga.

Zaczęli od nowa. Lilia wbijała w dno krótkie paliki, żeby kamienie się nie przesuwały. To trwało, ale w końcu powstała równa, kamienna ścieżka przez wodę.

Kropek przeszedł pierwszy. Ostrożnie stawiał kopyta, jakby liczył: jeden, dwa, trzy.

– Dzielny koń! – pochwalił go Tolek.

Gdy wszyscy byli po drugiej stronie, Lilia odetchnęła.

– To jeszcze nie koniec. Droga ma prowadzić aż do wioski.

Ruszyli. Las nagle przycichł. Nawet ptaki przestały śpiewać. Z góry spadła mgła, miękka jak mleko.

– Lilio… – szepnął Tolek. – Ja się boję.

Lilia pochyliła się.

– Ja też trochę. Ale strach nie musi nami rządzić. Trzymaj się blisko i słuchaj mojego głosu.

Mgła kręciła się wokoło, myliła ścieżki. Lilia przystanęła.

– W takiej mgle łatwo się zgubić. Co robi odpowiedzialna rycerka?

Tolek pomyślał.

– Zostawia znaki?

– Właśnie! – powiedziała Lilia.

Ułamała gałązkę i na drzewach, co kilka kroków, wiązała jasną wstążkę z własnej peleryny. Nie żałowała jej. Droga była ważniejsza.

Wtedy usłyszeli stukanie… stuk, stuk.

Z mgły wyłonił się stary wóz. A przy nim stał zmęczony młynarz, z workiem mąki na ramieniu.

– Ach! – zawołał. – Myślałem, że utknę tu na zawsze. Nie widzę drogi!

Lilia podeszła.

– Jestem rycerka Lilia. Otwieram trakt do wioski. Proszę jechać za nami. Mam znaki na drzewach.

Młynarz spojrzał na kamienną przeprawę w oddali.

– Kto to zrobił?

– My – odpowiedziała Lilia i wskazała Tolkowi. – Razem.

Tolek wypiął pierś.

– Ja pomagałem!

Młynarz uśmiechnął się szeroko.

– Dobrze, dobrze! Dzięki wam ludzie dostaną mąkę.

I tak, w trójkę, prowadząc też Kropka, szli dalej przez mgłę, aż światło wróciło jak ciepła lampka.

Koniec: Otwarta droga i wspólny koszyk

Wreszcie zobaczyli dachy wioski. Małe domki stały wśród pól, a dym z kominów wił się w niebo. Kiedy ludzie dostrzegli Lilię, zaczęli machać.

– Rycerka! – wołały dzieci. – Rycerka przyjechała!

Sołtys podbiegł pierwszy.

– Czy to prawda, że droga znów jest przejezdna?

Lilia skinęła głową.

– Trakt oczyszczony z cierni. Przez strumień jest kamienna przeprawa. A w mgle są znaki na drzewach. Proszę tylko, żeby ktoś jutro sprawdził, czy kamienie trzymają się mocno. Droga potrzebuje opieki.

Sołtys spoważniał.

– Masz rację. To nasza odpowiedzialność. Zrobimy dyżury. Każdy po trochu.

Młynarz wjechał wozem na plac.

– To dzięki niej i temu dzielnemu giermkowi! – zawołał.

Tolek zaczerwienił się z dumy.

Lilia poczuła ciepło w sercu. Nie było to ciepło z ognia ani z słońca, tylko takie, które rośnie, gdy robi się coś dobrego.

– Lilio – zapytała mała dziewczynka, ciągnąc ją za rękaw – czy to była wielka przygoda?

Rycerka uklękła, by być na wysokości oczu dziecka.

– Wielka. Bo dotyczyła wielu osób. A największe przygody to te, które pomagają innym.

Wieczorem wioska urządziła małe święto. Na ławie pojawił się dzban mleka, pachnący chleb i miód w miseczce. Ktoś przyniósł jabłka, ktoś marchewki, ktoś orzechy.

Lilia przypomniała sobie koszyk od kucharki. Postawiła go na środku.

– To mój koszyk na drogę. Ale droga już jest otwarta. Więc podzielmy się.

Sołtys klasnął w dłonie.

– Dzielimy się! Jak jedna drużyna!

Dzieci usiadły w kółku. Tolek rozdał jabłka, starając się, by każdy dostał równo.

– Odpowiedzialnie! – powiedział, naśladując Lilię.

Lilia uśmiechnęła się.

– Widzisz? Już uczysz się rycerskich zasad.

– A ty? – zapytał Tolek, przegryzając jabłko. – O czym teraz marzysz?

Lilia spojrzała w niebo, gdzie pojawiły się pierwsze gwiazdy. Wyglądały jak srebrne guziki przypięte do granatowego płaszcza nocy.

– Marzę o kolejnych drogach – powiedziała cicho. – Takich, które prowadzą ludzi do siebie. I o tym, żeby każdy dbał o nie razem.

Wioska śmiała się, rozmawiała i chrupała jabłka. Kropek dostał garść owsa i też był szczęśliwy. A Las Szeptów, gdzieś daleko, szumiał już nie strasznie, tylko łagodnie, jakby szeptał:

„Dobra droga została otwarta. Dzielna rycerka dotrzymała słowa.”

Lilia wracała później do zamku spokojna, z lekkim sercem. Wiedziała, że odwaga, mądrość i wytrwałość potrafią zrobić coś bardzo ważnego.

I że najlepszy koszyk to ten, który można wspólnie podzielić.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Chorągiew
Tkanina na drzewcu, którą się kiwa, by pokazać przynależność lub znak.
Dziedzińcu
Otwarty plac wewnątrz zamku, gdzie spotykają się ludzie i odbywają się zebrania.
Trębacz
Osoba, która gra na trąbce, by dać znać innym o ważnej chwili.
Donośnie
Głośno i wyraźnie, tak by wszyscy mogli usłyszeć.
Cierniami
Cierniste gałęzie krzewów, które łatwo poranić ręce i ubranie.
Trakt
Stara, często wąska droga między miejscami, po której idą ludzie i wozu.
Giermkowie
Pomocnicy rycerzy, którzy niosą rzeczy i uczą się służby.
Odpowiedzialność
Dbanie o innych i robienie tego, co trzeba, gdy ktoś polega na tobie.
Wytrwałość
Nie poddawanie się, praca dalej, nawet gdy jest ciężko.
Pelerynę
Krótki płaszcz, który nosi się na ramionach, by być cieplej lub wyglądać ładnie.
Siodła
Część na grzbiecie konia, gdzie siada osoba jadąca na koniu.
Przeprawa
Miejsce, gdzie można przejść przez rzekę lub strumień, często z kamieni lub mostu.
Paliki
Krótkie, drewniane słupki wbite w ziemię, by coś trzymać na miejscu.
Mgła
Gęsta chmura przy ziemi, która utrudnia widzenie daleko przed sobą.
Dyżury
Umówione chwile, kiedy ktoś ma pilnować lub pomagać innym.
Czujność
Uwaga i ostrożność, by zauważyć niebezpieczeństwo lub pomoc potrzeby.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o rycerzach dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.