Trwa ładowanie...
Opowieść o piekarzu 5-6 lat Czytanie 12 min.

Spokojnie, bezpiecznie, razem: podróż Tomka w kosmos

Tomek, młody astronauta, wyrusza w swoją pierwszą misję do kosmosu, gdzie odkrywa tajemnice mikrograwitacji oraz uczy się współpracy z innymi członkami załogi. Podczas swojego pobytu, Tomek doświadcza radości, ciekawości oraz znaczenia pracy zespołowej w trudnych warunkach.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Uśmiechnięty piekarz, mężczyzna w wieku około czterdziestu lat, z brązową brodą i błyszczącymi oczami, wyrabia złocistą ciasto na dużym drewnianym blacie. Ma na sobie białą fartuch, poplamioną mąką, i kapelusz piekarski. Obok niego stoi sześcioletnia dziewczynka, z kręconymi włosami i sukienką w kwiaty, z zachwytem obserwując, trzymając mały wałek do ciasta. Jest na drewnianym krześle, z błyszczącymi oczami pełnymi ekscytacji. Piekarnia jest ciepła i przytulna, z czerwonymi cegłami, półkami pełnymi złotych chlebów i kolorowych wypieków oraz dużym oknem wpuszczającym poranne światło. Zapach świeżego chleba wypełnia powietrze, tworząc radosną i pocieszającą atmosferę. W tej scenie piekarz pokazuje dziewczynce, jak formować bułeczki, a oni razem się śmieją, dzieląc się chwilą bliskości i szczęścia. zgłoś problem z tym obrazem

Nocny start Tomka

Noc była cicha i miękka jak koc. Na lotnisku kosmicznym świeciły lampy. Wielka rakieta stała nieruchomo, jak srebrny ołówek włożony w stojak. Tomek, astronauta, siedział w środku. Miał biały skafander i spokojne serce. Oddychał równo. W słuchawkach szeptali ludzie z Ziemi.

– Tomek, jak się czujesz? – spytał ktoś z Kontroli Lotu.

– Gotowy. Spokojnie, bezpiecznie, razem – odpowiedział cicho Tomek.

To było zdanie, które lubił. Pomagało mu myśleć. Spokojnie, bezpiecznie, razem.

Zanim tu usiadł, długo się uczył. Uczył się pływać w ogromnym basenie, gdzie pod wodą wisiała wielka makieta stacji kosmicznej. W basenie Tomek ćwiczył ruchy jak w kosmosie. Miał też trening w wirującej maszynie. Kręciła nim jak karuzela, by jego ciało było silne. Uczył się, jak pomagać koledze, gdy coś zaboli. Uczył się angielskiego i języków kolegów z innych krajów, bo w kosmosie pracuje się razem. Uczył się obsługi komputerów i śrub, kabli i przycisków. Uczył się, jak liczyć powoli do dziesięciu, kiedy trzeba działać dokładnie.

Dziś wszystko było gotowe. Tomek miał listę zadań. Sprawdzał pasy. Sprawdzał kask. Sprawdzał mikrofon. Sprawdzał licznik tlenu. Nic nie może się zgubić. Astronauta dba o szczegóły. Astronauta słucha. Astronauta współpracuje.

– Trzy… dwa… jeden… start! – zawołał głos.

Rakieta zadrżała. Ziemia została w dole. Tomek czuł, jak fotel przyciska go mocniej. Jakby wielki niedźwiedź przytulił go do fotela. Ale Tomek się nie bał. Słuchał oddechu. Liczył. Patrzył na ekrany. Ogromny ogień pchał rakietę do góry. Chmury zostały pod nim. Noc była coraz jaśniejsza, bo nad chmurami czekały gwiazdy.

W końcu silniki ucichły. Nagle zrobiło się cicho jak w bibliotece. Pasek przy brzuchu przestał naciskać. Długopis oderwał się od rzepu i zawisł w powietrzu.

– Mamy mikrograwitację – uśmiechnął się Tomek.

Mikrograwitacja to takie coś, że wszystko unosi się jak rybki w wodzie. To nie dlatego, że nie ma grawitacji. Stacja i statek ciągle spadają wokół Ziemi. Spadają i spadają, ale nie uderzają. Dlatego w środku rzeczy pływają.

– Witaj, kosmosie – powiedział cicho Tomek. – Spokojnie, bezpiecznie, razem.

Po kilku okrążeniach Ziemi jego statek zbliżył się do stacji kosmicznej. Stacja wyglądała jak wielkie srebrne pudełko z panelami, które błyszczały jak skrzydła świetlików. Tomek włączył silniczki. Pyk, pyk, pyk. Przycisnął guzik. Zatrzasnęły się zamki. Statek przytulił się do stacji. Byli w domu wśród gwiazd.

Dom wśród gwiazd

W środku stacji wszystko pływało: długopis, skarpetka, nawet okruszek herbatnika, który ktoś złapał w siatkę. Tomek otworzył drzwi i wleciał do modułu. Przywitała go Asia, astronautka z Polski, i Ben, astronauta z Kanady. Była też Noor z Egiptu. Ich włosy falowały, bo nie opadały.

– Cześć, Tomek! – zawołała Asia. – Jak lot?

– Udany. Spokojnie, bezpiecznie, razem – uśmiechnął się Tomek.

Zaczęła się praca. Astronauci to pracownicy nauki i techniki. Rano mają plan od Kontroli Lotu. Plan mówi, co trzeba zrobić. Ktoś bada kryształki soli. Ktoś podlewa rośliny w specjalnej skrzynce z lampami. Ktoś naprawia komputer. Ktoś robi zdjęcia Ziemi.

Tomek dostał paczkę z przyrządami. Były tam maleńkie pudełka, rurki i plastikowe klipsy. Miał zbadać, jak drobne nasiona pęcznieją w mikrograwitacji. Włożył nasiona do przezroczystej torebki z wodą. Zapisał godzinę. Przyczepił torebkę do ściany rzepem. Rzep to przyjaciel w kosmosie. Wszystko, co ma rzep, nie odleci.

– Tomek, czas na ćwiczenia – przypomniał Ben.

W kosmosie mięśnie i kości tęsknią za pracą. Bez ćwiczeń stają się słabsze. Dlatego astronauci ćwiczą codziennie. Tomek zapiął się pasami do bieżni. Biegł w powietrzu. Stacja była spokojna, tylko jego kroki stukały w wąskiej maszynie. Potem podnosił gumowe linki, jakby podnosił sprężynowe ciężarki. Spocił się trochę i wytarł się chusteczką.

Po ćwiczeniach był posiłek. Posiłki w kosmosie są w torebkach. Zupy są w torebkach. Makaron jest w torebkach. Nawet sok jest w torebce, a pije się go przez rurkę. Tomek wycisnął łyżkę gulaszu z torebki. Pachniał jak domowy obiad. Pieprzu lepiej nie sypać dużo, bo pieprzowe kropeczki mogą pofrunąć w oczy. Zamiast soli często używa się sosu, który nie sypie się, tylko polewa.

Potem Tomek popłynął do okna w kopule. Okno było wielkie jak okrągły talerz. Ziemia wyglądała jak niebieska kulka, jak szklana kula w sklepie z marzeniami. Były oceany, które świeciły jak łuski ryby. Były chmury jak bita śmietana. Były lądy w kolorze zielonym i brązowym. Tomek zrobił zdjęcie. – Dzień dobry, Ziemio – wyszeptał.

– Tomek, za godzinę spacer kosmiczny – powiedziała Noor.

Spacer kosmiczny! To ważne. Trzeba wyjść na zewnątrz. Trzeba naprawić panel. Trzeba iść powoli, bo w kosmosie wszystko jest spokojne, ale trzeba być uważnym.

Tomek włożył duży biały skafander do spaceru. Skafander miał własny tlen, radio, specjalny plecak i lampki. Zapiął rękawice. Sprawdził, czy przewód do stacji jest przypięty. Ten przewód to jak pasek bezpieczeństwa w samochodzie. Bez niego się nie wychodzi.

– Kontrola, sprawdzam radio – powiedział.

– Słyszymy cię wyraźnie, Tomek – odpowiedział głos.

– Spokojnie, bezpiecznie, razem – powiedział po raz trzeci.

Wysunął się przez okrągłe drzwi. Przed nim było czarne niebo usiane drobnymi iskrami. Ziemia przewijała się cicho, jak film na ekranie. Tomek poruszał się bardzo, bardzo wolno. Popychał się czubkiem buta. Przyczepiał się rękami do poręczy. Dojechał do panelu. Wymienił mały czarny moduł. Dokręcił śrubkę. Pstryk! Lampka na panelu znów zaświeciła.

– Dobra robota – powiedziała Asia.

– Dziękuję. Wracam – odpowiedział Tomek.

W środku stacji zdjął skafander. Wytarł twarz. Napisał raport. Astronauta pisze, bo nauka lubi notatki. Kiedy dzień się kończył, Tomek szczotkował zęby przy małej torebce z wodą. Wycierał pianę chustką, żeby biała kropelka nie pofrunęła w kabel. Potem zapiął się w śpiwór przy ścianie. W kosmosie nie ma góry ani dołu. Można spać przy suficie, można przy ścianie. Ważne, żeby się przypiąć i nie odpłynąć.

Zanim zamknął oczy, spojrzał jeszcze przez okno. Widok był miękki i cichy. Zobaczył jedno słońce, potem ciemność, potem drugie słońce. Na stacji wschody i zachody są co dziewięćdziesiąt minut. To jak drzemka Ziemi, która mruga do ciebie.

– Dobranoc, Ziemio – szepnął Tomek. – Dobranoc, gwiazdy.

Powrót i sen Ziemi

Mijały dni. Tomek mierzył, porównywał, skręcał, latał od panelu do panelu jak spokojna pszczoła w metalowym ulu. Rozmawiał z dziećmi przez radio. Pokazywał im, jak woda robi kulki. Mówił, że ciekawość to dobre paliwo dla głowy. Że pytania są jak małe rakiety: lecą i prowadzą do odpowiedzi.

Pewnego ranka przyszła wiadomość: czas wracać na Ziemię. Statek był znów gotowy. Asia uścisnęła Tomka. Ben podał mu paczkę z rysunkiem chmury, który zrobiło jakieś dziecko. Noor zaśmiała się i powiedziała: – Na dole pachnie deszczem. Polubisz to.

Tomek wszedł do kapsuły. Zamknął właz. Zapiął pasy. Statek odczepił się od stacji. Stacja zmalała i wyglądała jak jasny latawiec. Tomek wypalił silniczki, by wejść w powietrze Ziemi. Kapsuła zrobiła się gorąca na zewnątrz, bo powietrze szeptało do niej szybko, jak wiatr w kominie. W środku było bezpiecznie.

– Kontrola, rozpoczynam wejście w atmosferę – powiedział.

– Miękkiego lądowania, Tomku – odpowiedział głos.

Spadochron otworzył się jak wielki kwiat. Kapsuła kołysała się łagodnie. Bum. Lekko usiadła na ziemi. Cisza. W oddali ptak zaśpiewał. Pachniało trawą. Tomek uśmiechnął się szeroko. Wyjście z kapsuły było jak wyjście z przytulnego namiotu po długiej nocy. Ziemia była cięższa niż stacja. Nogi powiedziały: „O, znowu my tu rządzimy!”. Tomek postawił krok i zachwiał się trochę. Podtrzymali go ludzie z zespołu.

– Witaj w domu – powiedzieli.

Po badaniach i rozmowach Tomek pojechał zobaczyć dzieci w przedszkolu. Usiadł na dywanie. Dzieci usiadły wokół niego jak małe planety wokół słońca.

– Czy w kosmosie śpicie stojąc? – spytał chłopiec w czerwonej koszulce.

– Śpimy przypięci, żeby nie odpłynąć – uśmiechnął się Tomek. – Ale najważniejsze, że jest cicho i spokojnie.

– A czy spadają tam deszcze? – spytała dziewczynka z warkoczem.

– Nie pada deszcz, ale widać, jak chmury niosą deszcz nad Ziemią. Widać błyskawice, jak maleńkie światełka.

– A co robi astronauta? – zapytało małe dziecko, które ssało kciuk i patrzyło ogromnymi oczami.

Tomek pomyślał chwilę. Potem powiedział prosto, jak kiedyś nauczył się mówić do radia: – Astronauta to człowiek, który uczy się i pomaga. Uczy się, jak działa ciało i świat. Pomaga naprawiać i sprawdzać. Słucha ludzi na Ziemi i rozmawia z kolegami. Ćwiczy, żeby być zdrowy. Jest ciekawy. Jest ostrożny. I pamięta, że wszystko najlepiej robi się razem.

– Razem! – powtórzyły dzieci.

– Czy się boisz? – spytał ktoś szeptem.

– Czasem tak – odpowiedział szczerze Tomek. – Ale wtedy oddycham spokojnie, robię małe kroki i trzymam się planu. Mamy listy, mamy szkolenia, mamy siebie nawzajem.

Dzieci klasnęły. Pani przyniosła duży papier. Tomek narysował stację. Narysował siebie w skafandrze. Narysował rzep, który trzyma rzeczy. Narysował okno w kopule i Ziemię jak kulkę lodów pistacjowych, waniliowych i czekoladowych. Dzieci dopisały chmury jak bita śmietana.

Wieczorem Tomek wrócił do domu. Zjadł zupę, która nie była w torebce. Wypił herbatę z kubka, który stał spokojnie na stole. Położył się do łóżka. Czuł, że po ziemskim dniu jego ciało znów wie, gdzie jest góra i dół. Ale jego serce pamiętało lekkość stacji i miękkość nocy w kosmosie.

Za oknem świeciły gwiazdy. Tomek pomyślał o wszystkich, którzy pracują, żeby lot był możliwy: inżynierach, lekarzach, kucharzach, sprzątaczach, pilotach, nauczycielach. Astronauta nie lata sam. Astronauta to część drużyny. Ktoś robi skafander. Ktoś planuje dzień. Ktoś czuwa w nocy. I dlatego można powiedzieć: spokojnie, bezpiecznie, razem.

Zamknął oczy. Słyszał tykanie zegara. Delikatne, proste, jak kroki po miękkim dywanie. Wiedział, że jutro znów będzie uczył dzieci, jak robi się eksperymenty. Pokaże, jak woda robi kulki. Opowie, jak kawałek metalu staje się częścią stacji. Powie, że pytania są ważne, a odpowiedzi czasem przychodzą powoli. I że to dobrze.

– Dobranoc, Ziemio – szepnął jeszcze raz. – Dobranoc, stacjo. Dobranoc, małe i wielkie pytania.

Za oknem gwiazdy mrugały, jakby też chciały spać. Ziemia oddychała równo. A Tomek, astronauta, zasnął spokojnie, śniąc, że płynie wśród świateł jak liść na cichej rzece, i że gdzieś w kopule ktoś drugi patrzy teraz na tę samą niebieską kulkę i uśmiecha się do niej, czując to samo: ciekawość, radość i dom. Bo dom może być na Ziemi. I przez chwilę może być też wśród gwiazd. I zawsze jest tam, gdzie serce mówi: tu jest dobrze. Tu można zamknąć oczy. Tu jest noc, która przytula. Spokojnie. Bezpiecznie. Razem.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Astronauta
Osoba, która podróżuje w kosmosie i bada inne planety.
Mikrograwitacja
Stan, w którym grawitacja jest bardzo słaba, przez co rzeczy unoszą się w powietrzu.
Panel
Płaska powierzchnia, na której znajdują się różne urządzenia lub elementy, np. w stacji kosmicznej.
Spadochron
Urządzenie, które otwiera się, gdy ktoś spada z wysokości, aby spowolnić opadanie.
Zapisać
Utrwalić informacje w formie pisemnej lub elektronicznej, aby można było je później odczytać.
Eksperyment
Badanie, które ma na celu poznanie nowych zjawisk lub potwierdzenie teorii.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści piekarzy dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.