Rozdział 1. Tajemniczy dzień w eko-muzeum
Staś miał dziesięć lat i lubił zadawać pytania. Często jego mama żartowała, że gdyby za każde „dlaczego?” dostawał jeden kamyk, już dawno zbudowałby własną górę. Pewnego poranka, gdy słońce świeciło tak mocno, jakby obiecało, że nie pozwoli nikomu się nudzić, Staś wybrał się z klasą do eko-muzeum. Było to miejsce, gdzie można było dotykać, próbować i odkrywać tajemnice natury.
Już po wejściu Staś poczuł zapach świeżych szyszek i mchu. Wszędzie były tablice z kolorowymi obrazkami ptaków, a w akwariach pływały ryby, które wyglądały, jakby same chciały pozować do zdjęć. Staś poczuł dreszczyk przygody. Przewodniczka, pani Magda, zapowiedziała, że dziś dzieci nauczą się, jak drobne gesty mogą pomagać naszej planecie.
Rozdział 2. Śmieci na wagę złota
Dzieci usiadły w kręgu pod wielkim dębem. Pani Magda postawiła przed nimi trzy pudełka: niebieskie, żółte i zielone. „To nie są zwykłe pojemniki. One lubią porządek. Każdy z nich czeka na inne śmieci” – powiedziała, mrugając porozumiewawczo.
Staś wyciągnął z plecaka pustą butelkę po soku i chwilę się zastanawiał, zanim wrzucił ją do żółtego pudełka. „Brawo, Staś! Plastik do żółtego!” – pochwaliła go pani Magda. Inni uczniowie także próbowali swoich sił, sortując papier, szkło i plastik. Każdy prawidłowo posegregowany odpadek nagradzany był uśmiechem i opowieścią o tym, jak z butelki może powstać nowa zabawka, a ze starej gazety – piękna kartka papieru.
Rozdział 3. Zielone zadania dla każdego
Kiedy dzieci ruszyły na spacer po ogrodzie muzeum, Staś dostrzegł coś ciekawego. Przy ogrodzeniu leżał zgnieciony papierek po cukierku. Bez wahania podniósł go i schował do kieszeni. „Mały gest, wielka sprawa” – szepnął do siebie, przypominając sobie słowa pani Magdy.
W ogrodzie unosił się zapach trawy i rozgrzanej ziemi, a ptaki śpiewały jak na koncercie. Staś usłyszał też szum pszczół, które z zapałem zbierały nektar. Pani Magda wyjaśniła, że pszczoły są sprytne i pracowite. „Gdyby nie one, nie mielibyśmy tylu owoców i kwiatów” – mówiła, pokazując na kolorowe grządki.
Dzieci dostały lupy, aby obejrzeć z bliska liście, kory i drobne owady. Staś z zachwytem patrzył, jak mrówki tworzą swoje ścieżki i noszą okruszki dwa razy większe od nich samych. „Każdy może zrobić coś dobrego – nawet mrówka!” – pomyślał Staś.
Rozdział 4. Mały bohater w akcji
Na warsztatach plastycznych w starej stodołce dzieci dostały zadanie: stworzyć coś z materiałów, które zwykle się wyrzuca. Staś ze starych gazet, kilku patyczków i sznurka zrobił latawiec. Jego koleżanka Zosia wykleiła obrazek z plastikowych nakrętek. Każdy uczył się, jak nadawać śmieciom nowe życie.
Staś podszedł do pani Magdy i pokazał jej papierka, którego wcześniej podniósł. „Nie chciałem, żeby został w ogrodzie” – wyjaśnił nieśmiało. Pani Magda pochwaliła go: „Właśnie tak dba się o naturę, Staś. Czasem jeden dobry uczynek wystarczy, by miejsce było piękniejsze”.
Rozdział 5. Uśmiechnięta Ziemia
Pod koniec dnia dzieci usiadły na trawie, trzymając w dłoniach kredki i arkusz papieru większy od szkolnej tablicy. „Narysujemy razem naszą planetę taką, o jakiej marzymy” – zaproponowała pani Magda.
Staś narysował niebieską Ziemię z wielkim zielonym lasem i kolorowymi kwiatami. Zosia dodała pszczoły, a inni – radosne dzieci, które zbierają śmieci i sadzą drzewa. Na końcu ktoś dorysował Ziemi uśmiech. Cała klasa podpisała się pod obrazkiem.
Staś patrzył na wspólne dzieło i poczuł, że nawet drobne czyny mają znaczenie. Wystarczy trochę ciekawości, otwarte oczy i chęci, by świat stawał się lepszy. W drodze powrotnej szeptał do siebie: „Mały bohater też może zmieniać świat”. I uśmiechnął się szeroko, bo wiedział, że to dopiero początek jego przygód z ekologią.