Rozdział 1 – Kuchnia pełna niespodzianek
W pewnej bardzo kolorowej chacie, na końcu Krzywej Ścieżki, mieszkał Staszek, dziesięcioletni uczeń czarodzieja. Staszek miał zawsze dobry humor, nawet gdy musiał sprzątać po wybuchach eliksirów swojego mistrza. Dziś jednak mistrz wyjechał na zjazd czarodziejów, zostawiając Staszka samego z najważniejszym zadaniem: uporządkować wszystkie magiczne zioła w kuchni.
Staszek był bardzo podekscytowany. W końcu miał całą kuchnię tylko dla siebie! Wziął do ręki wielki, purpurowy woreczek i zaczął zbierać rozrzucone liście żarłocznej mięty, której zapach przypominał mu gumę balonową. – No dobra, miętusie, do woreczka! – zaśmiał się, łapiąc uciekające listki, które podskakiwały jak żabki po stole.
W pewnym momencie jeden z liści wskoczył mu nawet do kieszeni. Staszek aż się roześmiał. – Chcecie się bawić w chowanego? To zobaczymy, kto wygra!
Rozdział 2 – Ziołowy bałagan
Staszek podszedł do półki z etykietkami: „Rumianek śmiechowy”, „Bazylia śpiewająca”, „Pokrzywa łaskotkowa”. Wyciągnął z szufladki garść rumianku, który natychmiast zaczął chichotać. – Przestańcie, bo sam się zaraz rozśmieję! – powiedział, ale nie mógł się powstrzymać i już po chwili śmiał się razem z ziołami.
Nagle usłyszał dziwny dźwięk zza pieca. To pokrzywa łaskotkowa postanowiła wyruszyć na spacer po kuchni. Jej liście poruszały się jak małe łapki, próbując połaskotać Staszka po stopach. – Ej, pokrzywo, do worka marsz! – zawołał i zaczął uciekać, a pokrzywa za nim. Śmiechom i piskom nie było końca. W końcu Staszek złapał ją do woreczka, a ona jeszcze przez chwilę łaskotała go przez materiał.
– No, to był prawdziwy bałagan – podsumował z uśmiechem, patrząc na kolorowe woreczki, które już zaczynały się wypełniać.
Rozdział 3 – Przepis na niespodziankę
Gdy wszystkie zioła były już prawie na swoich miejscach, Staszek znalazł starą księgę z przepisami. Na jednej ze stron widniał tytuł: „Eliksir śmiechu w proszku”. Staszek aż podskoczył z radości.
– O, to będzie coś! – mruknął do siebie.
Według przepisu potrzebował szczypty rumianku śmiechowego, liścia mięty żarłocznej oraz kropli soku z cytryny, która śpiewa. Staszek szybko zebrał składniki i wrzucił do miski. Nagle cytryna zaczęła śpiewać operowym głosem, a mięta próbowała ją zagłuszyć żuciem. Rumianek chichotał tak głośno, że aż szafki zaczęły się trząść.
Staszek mieszał wszystko, aż z miski wyskoczyły kolorowe bąbelki, które uniosły się pod sufit. Jeden z nich pękł nad jego głową, sprawiając, że jego włosy stanęły dęba.
– Ale heca! – zawołał i spojrzał w lustro. Wyglądał jak czarodziej, który właśnie wyszedł z piorunującego tornada.
Rozdział 4 – Magiczne woreczki
Staszek postanowił poeksperymentować. Każde zioło wkładał do innego woreczka i sprawdzał, co się stanie. Mięta żarłoczna zaczęła chrupać materiał woreczka, więc Staszek musiał ją pogłaskać po łodyżce, żeby się uspokoiła. Bazylia śpiewająca wyśpiewała mu serenadę, a pokrzywa łaskotkowa próbowała łaskotać inne zioła.
Z każdej szuflady dochodziły śmieszne dźwięki: śmiechy, kichnięcia, a czasem nawet krótkie rymowanki. Staszek nie mógł się powstrzymać od śmiechu.
W pewnym momencie jeden z woreczków zaczął podskakiwać w rytm piosenki bazylii. – Spokojnie, woreczku, nie uciekaj! – wołał Staszek, próbując złapać tańczący woreczek. W końcu udało mu się go złapać, ale wtedy z innego woreczka wyskoczył liść mięty i zaczął ślizgać się po podłodze jak łyżwiarz.
– Tu się dzieje prawdziwa magia! – zaśmiał się Staszek.
Rozdział 5 – Wielkie zamieszanie i jeszcze większa radość
Kiedy już myślał, że opanował ziołowy bałagan, do kuchni wpadł kot mistrza – Pączek. Pączek był bardzo ciekawski i uwielbiał bawić się woreczkami. Wskoczył na stół i jednym ruchem łapki przewrócił stertę woreczków. Zioła rozsypały się po całej kuchni, a rumianek śmiechowy znów zaczął chichotać, pokrzywa łaskotkowa łaskotać Pączka, a bazylia śpiewać nową piosenkę.
Staszek przez chwilę patrzył z niedowierzaniem na ten ziołowy koncert. Potem jednak wybuchnął śmiechem i razem z Pączkiem zaczęli zbierać zioła z podłogi. Każdy woreczek trafiał na swoje miejsce, a zioła już nie protestowały – chyba też miały dość tej zabawy!
– Dzięki, Pączku, bez ciebie byłoby za spokojnie – powiedział Staszek, głaszcząc kota po głowie.
Rozdział 6 – Zasłużone brawa
Kiedy kuchnia w końcu lśniła czystością, mistrz wrócił do domu. Spojrzał na równo ułożone woreczki, posłuchał śpiewającej bazylii i zobaczył, jak Staszek stoi dumnie przy stole z Pączkiem na ramieniu.
– Brawo, Staszku! – zawołał mistrz. – Poradziłeś sobie doskonale! Kuchnia wygląda lepiej niż kiedykolwiek, a zioła są zadowolone.
Staszek się zarumienił, ale nie mógł ukryć uśmiechu. Był dumny ze swojej pracy i z tego, że nawet największy bałagan można zamienić w radosną przygodę.
A na koniec wszyscy – Staszek, mistrz i Pączek – usiedli przy stole i wypili herbatkę z rumianku śmiechowego, chichocząc jeszcze długo po zachodzie słońca.
Brawo!