Trwa ładowanie...
Opowieść o policjancie 11-12 lat Czytanie 15 min.

Tablica dobrych wieści: Klara, policjantka od zgody i rozmów

Policjantka mediatorka Klara pomaga sąsiadom, uczniom i mieszkańcom osiedla rozwiązywać konflikty poprzez rozmowę, spokój i praktyczne rozwiązania. Jej mała tablica „dobre wieści” dokumentuje codzienne gesty porozumienia.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Policyjna kobieta około trzydziestki — kasztanowe włosy w kucyku, jasnoniebieski mundur z małą odznaką, spokojna życzliwa twarz i ciepły uśmiech — kuca na wąskim klatce schodowej, trzyma duży czerwony marker i małą kartkę z prostym schematem stojak na rowery; obok po lewej starsza kobieta około 70 lat — siwe włosy w kok, beżowy płaszcz, ulga z lekkim niepokojem, stoi przy wózku i wskazuje ręką przejście; po prawej, nieco w tyle, mężczyzna około 50 lat — siwo-czarna broda, jeansowa kurtka, trzyma kierownicę roweru, zamyślony, potem uspokojony; miejsce: wąski korytarz kamienicy z jasnymi kaflami, pastelowymi, lekko łuszczącymi się ścianami, metalowymi skrzynkami na listy, drewnianą poręczą schodów i ciepłym żółtym światłem nad głowami, dwa rowery i hulajnoga zagracają przejście; scena główna: policjantka pokazuje rysunek stojak na kartce i proponuje praktyczne rozwiązanie, postacie patrzą na siebie z narastającym porozumieniem — kompozycja centralna, ciepłe kolory, miękkie kontrasty, czyste linie i proste kształty odpowiednie do książki dla dzieci. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Poranek z notatnikiem i uśmiechem

Klara lubiła zaczynać dzień od dwóch rzeczy: kubka herbaty z malinami i krótkiego planu w małym, zielonym notatniku. Zanim wyszła z mieszkania, sprawdziła jeszcze, czy ma przy sobie radiotelefon, identyfikator i… kredki. Tak, kredki. W jej pracy przydawały się częściej, niż wielu osobom się wydawało.

Klara była policjantką mediatorką. Nie goniła złodziei po dachach i nie krzyczała przez megafon. Jej zadaniem było pomagać ludziom dogadać się wtedy, gdy emocje robiły się zbyt głośne, a słowa zbyt ostre. „Zanim coś się zepsuje, spróbujmy to naprawić” — powtarzała.

W komisariacie pachniało kawą i papierem. Na tablicy ogłoszeń wisiały mapy, dyżury i zdjęcia z pikniku osiedlowego. Klara zdjęła kurtkę, a jej kolega, sierżant Bartek, uniósł brwi.

— Kredki znowu? — zapytał z uśmiechem.

— Znowu — odpowiedziała. — Dzisiaj robię małą tablicę „dobre wieści”. Taki kącik, żeby przypominał nam i ludziom, że policja to nie tylko „stop” i „proszę dokumenty”. To też „dziękuję” i „udało się”.

— Brzmi jak plan — Bartek kiwnął głową. — Tylko nie przyklej mnie tam taśmą.

Klara roześmiała się cicho i rozłożyła na biurku karton, kolorowe karteczki i flamaster. Na górze napisała: „DOBRE WIEŚCI Z NASZEGO OSIEDLA”. Zostawiła miejsce na trzy pierwsze wiadomości. Nie wiedziała jeszcze, jakie będą, ale miała przeczucie, że dzień przyniesie coś miłego.

Po chwili dyżurny zawołał ją do okienka.

— Klara, mamy dwa zgłoszenia, takie… spokojne, ale ważne. Najpierw: sprzeczka sąsiadów o rowery w klatce. Potem: szkoła prosi o rozmowę w sprawie konfliktu w klasie. Dasz radę?

— Jasne — powiedziała Klara. — Tylko wezmę jeszcze jedną paczkę karteczek. Na dobre wieści trzeba być przygotowanym.

Rozdział 2: Rower, klatka i trzy zasady rozmowy

Klara szła przez osiedle, gdzie bloki stały jak równe klocki, a między nimi zieleniły się krzaki bzu. Pod jedną klatką schodową czekali już dwaj sąsiedzi: pani Ela z parteru i pan Roman z trzeciego piętra. Oboje mieli miny, jakby właśnie przegrali w „chińczyka” przez czyjąś zbyt głośną radość.

— Dzień dobry — powiedziała Klara spokojnie. — Jestem starsza posterunkowa Klara Nowak. Słyszałam, że potrzebują państwo pomocy, żeby się dogadać.

— On zastawia przejście rowerami! — wypaliła pani Ela.

— A ona ciągle narzeka! — odpowiedział pan Roman.

Klara uniosła dłoń.

— Zanim zaczniemy: trzy zasady rozmowy. Pierwsza — mówimy po kolei. Druga — opisujemy, co się dzieje, bez obrażania. Trzecia — szukamy rozwiązania, nie winnego. Dobrze?

Oboje mruknęli „dobrze”, choć brzmiało to jak „zobaczymy”.

Klara poprosiła, żeby pokazali miejsce. W korytarzu stały dwa rowery i dziecięca hulajnoga, ustawione trochę krzywo, jakby ktoś je postawił w pośpiechu. Wózek z zakupami rzeczywiście miałby problem, żeby przejechać.

— Pani Elu, proszę powiedzieć, co pani przeszkadza — poprosiła Klara.

— Wracam z pracy, mam torby, czasem idę z siatkami, a tu slalom. I jeszcze boję się, że jak będzie pożar, to ktoś się potknie.

Klara kiwnęła głową.

— To ważne: bezpieczeństwo i wygodne przejście.

Odwróciła się do pana Romana.

— A pan? Dlaczego rowery stoją tutaj?

— W piwnicy ktoś kiedyś porysował mi ramę. A poza tym… tam jest ciemno, nie czuję się pewnie. Tu mam na oku. I dzieci też szybciej wychodzą na podwórko.

Klara powtórzyła jego słowa, żeby pokazać, że rozumie.

— Czyli chodzi o poczucie bezpieczeństwa i o to, żeby sprzęt się nie niszczył.

Pani Ela westchnęła.

— Ja nie chcę niszczyć rowerów. Ja chcę przejść.

— I właśnie to jest dobra wiadomość — powiedziała Klara. — Oboje chcecie bezpieczeństwa, tylko inaczej je rozumiecie.

Zaproponowała prostą rzecz: wspólne ustawienie stojaka na rowery w rogu korytarza, tak aby przejście było wolne. Dodała też, że administrator budynku może zamontować lepsze oświetlenie w piwnicy oraz zamek do boksu rowerowego. Klara wyjęła z kieszeni małą kartkę i narysowała szybki szkic: drzwi, korytarz, „stojak” i szeroka strzałka „przejście”.

— Jeśli ustawimy rowery tutaj, to wózek przejedzie. A jeśli zrobimy dyżur, kto napisze do administracji, szybciej załatwimy światło w piwnicy — zaproponowała.

Pan Roman podrapał się po brodzie.

— Mogę napisać. Mam maila do administracji.

— A ja dopilnuję, żeby hulajnoga nie leżała jak kłoda — dodała pani Ela, uśmiechając się po raz pierwszy. — To wnuka.

Klara poczuła ciepło w środku. To było dokładnie to, co lubiła: nie wygrana jednej strony, tylko wspólne „da się”.

Kiedy wracała na zewnątrz, dopisała na pierwszej karteczce do tablicy „dobre wieści”: „Sąsiedzi ustalili bezpieczne miejsce na rowery. Bez kłótni, z planem na przyszłość.”

Rozdział 3: W szkolnym korytarzu, gdzie słowa potrafią szturchnąć

W szkole było głośno, ale nie nieprzyjemnie: dzwonki, kroki, śmiech i ktoś, kto ćwiczył na flecie w sali muzycznej. Klara zgłosiła się w sekretariacie, a potem zaprowadzono ją do gabinetu pedagoga. Czekały tam dwie osoby: wychowawczyni, pani Marta, i dwójka uczniów z klasy szóstej — Zosia i Kuba. Mieli miny, jakby połknęli po małej, kwaśnej cytrynie.

— Dziękujemy, że pani przyszła — zaczęła pani Marta. — To nie jest nic strasznego, ale chcemy, żeby nie urosło. Dzieci pokłóciły się o grupę do projektu. Pojawiły się przykre komentarze w internecie.

Klara usiadła tak, żeby była na tej samej wysokości co uczniowie.

— Jestem tu, żeby pomóc wam się dogadać — powiedziała. — W policji zajmuję się mediacją. Wiecie, co to znaczy?

Kuba wzruszył ramionami.

— Że pani mówi, kto ma rację?

— Właśnie nie — odparła Klara. — Mediacja to szukanie rozwiązania, które jest bezpieczne i uczciwe. Bez wyzywania, bez gróźb, bez „ja ci pokażę”.

Zosia spojrzała na podłogę.

— On napisał, że jestem „szefowa wszystkich szefów” i że „każdy ma mnie dość”.

— A ona wrzuciła, że ja „nic nie robię, tylko się wożę” — wtrącił Kuba.

Klara wzięła oddech. To były słowa, które potrafiły boleć, nawet jeśli ktoś udawał, że nie.

— Zróbmy tak — zaproponowała. — Najpierw: co było waszym celem? Chcieliście zrobić projekt, prawda?

Oboje kiwnęli głowami.

— A co poszło nie tak?

Po kilku minutach rozmowy okazało się, że Zosia bardzo lubi planować i szybko przejmuje ster, bo boi się, że projekt się nie uda. Kuba z kolei nie lubi, gdy ktoś go pogania — wtedy się zamyka i robi żart, żeby ukryć zdenerwowanie. W internecie żart zamienił się w docinek, a docinek w małą burzę.

Klara wyjęła kartkę i narysowała prosty „termometr emocji”: od „spokój” do „wulkan”.

— Gdy emocje rosną, warto zrobić pauzę — powiedziała. — W policji też się tego uczymy. Nie odpowiadać od razu. Najpierw: trzy pytania. Czy to jest prawdziwe? Czy to jest potrzebne? Czy to jest życzliwe?

Kuba parsknął, ale bez złośliwości.

— Życzliwe… raczej nie.

— No właśnie — Klara uśmiechnęła się łagodnie. — A teraz druga część: jak można to naprawić?

Zosia podniosła wzrok.

— Mogę usunąć ten komentarz.

— Ja też — powiedział Kuba ciszej. — I… przepraszam.

Zosia chwilę milczała, jakby sprawdzała, czy przeprosiny są prawdziwe, czy tylko „na odczepnego”. Potem westchnęła.

— Ja też przepraszam. Bo… mogłam cię zapytać, co umiesz robić, zamiast mówić, że nic nie robisz.

Klara zaproponowała konkretny plan: podział zadań w projekcie, ustalone terminy oraz zasada, że jeśli coś ich wkurzy, piszą do siebie najpierw jedną spokojną wiadomość albo rozmawiają na przerwie, a nie w komentarzach, gdzie łatwo o publiczne „popisy”.

Pani Marta zapisała ustalenia, a Klara poprosiła jeszcze o jedno:

— Powiedzcie mi po jednym zdaniu, co w tej drugiej osobie jest w porządku. Tak na start, żeby most miał z czego być zbudowany.

Kuba popatrzył na Zosię.

— Umiesz ogarnąć chaos. Serio.

Zosia uśmiechnęła się kącikiem ust.

— A ty masz dobre pomysły na prezentację. Jak chcesz.

Wychowawczyni aż rozjaśniła twarz.

— To była dobra rozmowa.

Klara, wychodząc ze szkoły, dopisała drugą karteczkę do „dobrych wieści”: „Zosia i Kuba naprawili konflikt. Ustalili zasady bez przemocy słownej i podział zadań.”

Rozdział 4: Tablica „dobre wieści” i patrol, który słucha

Po południu Klara wróciła na komisariat. Zanim jeszcze usiadła, zajrzała do pokoju, gdzie wisiała jej tablica. Dwie karteczki już były przyklejone równo, jak dwa małe dowody na to, że czasem wystarczy rozmowa.

— I jak? — Bartek oparł się o framugę.

— Dwóch sąsiadów i dwójka uczniów. Cztery osoby, a tyle emocji — odpowiedziała Klara. — Ale dali radę. Bez krzyków.

— Czyli twoja tablica rośnie — stwierdził Bartek. — A co wpiszesz, jak nic się nie wydarzy?

— Wtedy też wpiszę — powiedziała Klara. — „Dziś było spokojnie”. Spokój to też dobra wiadomość.

Dyżurny poprosił ich jeszcze o krótki patrol pieszy wokół parku i przystanku. Nie dlatego, że coś groziło, tylko żeby być widocznym i dostępnym. Klara lubiła takie patrole: ludzie częściej wtedy pytali o drogę, zgłaszali zepsutą latarnię albo opowiadali, że na ławce leży zguba.

W parku zaczepiła ją starsza pani w kapeluszu.

— Przepraszam, pani władzo… to znaczy pani policjantko — poprawiła się szybko. — Czy mogę zapytać, co zrobić, jak ktoś ciągle dokarmia gołębie pod moim balkonem? Ja nie mam nic do ptaków, ale potem mam… cóż, sprzątanie.

Klara powstrzymała uśmiech, bo sytuacja była i poważna, i trochę zabawna.

— Rozumiem. Najpierw warto porozmawiać z tą osobą spokojnie i konkretnie: co się dzieje i jaki jest skutek. Jeśli to nie pomoże, można zgłosić do administracji, bo często są regulaminy. A my możemy pomóc, jeśli rozmowa jest trudna. Najważniejsze: bez krzyku i bez obrażania. Pani powie: „Proszę nie sypać tu jedzenia, bo to brudzi i przyciąga szczury”. To jest fakt, nie atak.

Starsza pani przytaknęła.

— A ja już chciałam napisać kartkę „Gołębiom też jest pani wstrętna”.

— Lepiej nie — odparła Klara. — Kartki mają pamięć. Lepiej słowa, które budują.

Kiedy wrócili pod komisariat, Bartek rzucił:

— Widzisz? Mediacja nawet z gołębiami.

— Z ludźmi — poprawiła Klara. — Gołębie tylko korzystają z okazji.

Wieczorem Klara dopisała trzecią karteczkę: „Rozmowy w parku: mieszkańcy pytają, zgłaszają, a my tłumaczymy i pomagamy. Profilaktyka działa.”

Rozdział 5: Lekcja o odwadze, która nie krzyczy

Pod koniec zmiany Klara miała jeszcze jedno zadanie: krótkie spotkanie w świetlicy osiedlowej. Dzieciaki miały tam zajęcia z planszówek i majsterkowania, a opiekun poprosił policję o rozmowę o bezpieczeństwie w sieci i o tym, co robić, gdy ktoś prowokuje.

Klara przyniosła ze sobą kartki i flamastry, bo wiedziała, że najlepiej rozmawia się, gdy ręce też mają coś do roboty. Usiadła z grupą przy długim stole.

— Dzisiaj powiem wam coś, co brzmi jak supermoc, ale jest zwykłą umiejętnością — zaczęła. — To „odwaga bez przemocy”.

— Czyli co? — zapytał chłopak w bluzie z kapturem.

— Czyli umieć powiedzieć „stop” tak, żeby nikogo nie upokorzyć. Umieć odejść, kiedy ktoś chce kłótni. Umieć poprosić o pomoc, zanim problem urośnie.

Na kartce napisała: „STOP — ODDECH — WYBÓR”.

— Jeśli ktoś was zaczepia: najpierw stop, czyli rozpoznaj, że dzieje się coś nie w porządku. Potem oddech, bo oddech daje mózgowi chwilę na myślenie. A potem wybór: ignoruję? mówię spokojnie? idę do dorosłego? zgłaszam?

Jedna dziewczynka podniosła rękę.

— A jak ktoś mówi, że zgłaszanie to donoszenie?

Klara odpowiedziała spokojnie:

— Donoszenie to robienie komuś krzywdy dla własnej korzyści. Zgłaszanie to proszenie o pomoc, żeby było bezpiecznie. Jeśli widzisz, że ktoś jest krzywdzony, to odwaga polega na tym, żeby nie udawać, że nic nie widzisz.

Dzieciaki zadawały pytania o numery alarmowe, o to, kiedy dzwonić na 112, a kiedy do szkoły lub rodziców. Klara tłumaczyła, że policja jest od ochrony ludzi, ale też od zapobiegania: „Nie czekamy, aż będzie źle. Lepiej wcześniej porozmawiać.”

Po spotkaniu opiekun świetlicy podszedł do niej.

— Dziękuję. Mówiła pani normalnie, bez straszenia.

— Bo strach nie uczy najlepiej — odpowiedziała Klara. — Uczy też, ale często złych rzeczy. Wolę uczyć spokoju i rozwiązań.

W drodze powrotnej do komisariatu Klara pomyślała, że jej praca jest trochę jak bycie tłumaczką. Tłumaczką emocji na słowa, a słów na decyzje.

Rozdział 6: Wieczór, dobre wieści i odznaka na komodzie

Kiedy skończyła dyżur, niebo było już granatowe, a okna bloków świeciły jak małe akwaria. Klara wróciła do mieszkania, zdjęła buty i od razu poczuła, jak cisza domowa otula ją miękko. W kuchni zaparzyła herbatę, tym razem z miodem.

Usiadła przy biurku i otworzyła notatnik. Przepisała z tablicy trzy dobre wieści, dodając krótkie zdania o tym, czego się dziś nauczyła:

„1) Ludzie częściej się zgadzają, gdy czują się wysłuchani.

2) W internecie słowa lecą szybko, dlatego warto robić pauzę.

3) Spokój jest pracą — czasem cichą, ale potrzebną.”

Potem wyjęła z torby mały kartonowy plakat, który zaczęła robić rano. Dopisała na dole: „Służba to pomoc. Mediacja to most.”

Na koniec podeszła do komody w przedpokoju. Stała tam miseczka na klucze, kilka spinek do włosów i fotografia z dzieciństwa, na której Klara miała kucyki krzywe jak znaki zapytania. Z kieszeni munduru wyjęła odznakę — metalową, chłodną, z delikatnym połyskiem.

Nie była dla niej trofeum ani „straszakiem”. Była obietnicą: że będzie słuchać, tłumaczyć, uspokajać i pomagać. Że będzie wybierać słowa zamiast siły.

Położyła odznakę na komodzie ostrożnie, jakby odkładała coś ważniejszego niż metal.

— Dobrej nocy — szepnęła sama do siebie.

A w mieszkaniu zrobiło się spokojnie, jakby nawet odznaka odpoczywała po dniu pełnym małych, dobrych porozumień.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Radiotelefon
Urządzenie do rozmów na odległość używane przez służby, jak krótkofalówka.
Identyfikator
Mała karta lub plakietka z imieniem i funkcją osoby, pokazuje tożsamość.
Mediatorką
Osobą, która pomaga ludziom rozmawiać i znaleźć wspólne rozwiązanie.
Mediacją
Proces, w którym ktoś pomaga stronom porozumieć się bez kłótni.
Komisariacie
Miejsce pracy policji, gdzie ludzie zgłaszają problemy i dostają pomoc.
Dyżurny
Osoba na stanowisku, która odbiera telefony i kieruje sprawami służby.
Administrator
Osoba odpowiedzialna za budynek i jego porządek, podpisze naprawy.
Administracji
Urząd lub grupa osób zajmująca się sprawami budynku i mieszkań.
Profilaktyka
Działania zapobiegające problemom, zanim się pojawią.
świetlicy
Miejsce, gdzie dzieci spotykają się na zabawę i zajęcia po szkole.
„termometr emocji”
Rysunek pokazujący poziom uczuć, od spokoju do dużego zdenerwowania.
Pauza
Krótka przerwa, by ochłonąć i pomyśleć, zanim się odpowiedzie.
Zgłaszanie
Mówienie odpowiednim osobom o problemie, aby ktoś pomógł go rozwiązać.
112
Numer telefonu alarmowego, pod który dzwoni się w poważnych sytuacjach.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o policjantach dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.