Rozdział 1 — Znalezisko w ogrodzie
Jaś, Franek i Kubuś biegali po trawie. Słońce świeciło. Ptaszki ćwierkały. Dzień był zwykły, a jednak coś miało się wydarzyć.
Jaś kopnął piłkę. Piłka ugrzęzła przy starej skrzyni. Kubuś zobaczył coś błyszczącego w ziemi. "Patrzcie!" — zawołał. Franek podbiegł i zanurzył rączkę. Wyciągnął mały, srebrny kluczyk. Kluczyk był zabawny: miał uśmiech i oczka jak guziki.
"To Klucz Śmiechu!" — powiedział Jaś i zaśmiał się. Śmiech Klucza brzęczał jak dzwoneczek. "Może otworzy skarb!" — dodał Franek z wielkimi oczami.
Postanowili poszukać skarbu. "Skarb musi być gdzieś blisko" — powiedział Kubuś. Chłopcy chodzili po ogrodzie. Pod pompą, za kwiatkiem, pod huśtawką — Klucz błyszczał i wskazywał drogę.
Było to proste: Klucz drżał i świecił, gdy byli blisko. Kiedy był daleko, kluczyk cichł i zasypiał. Chłopcy śmiali się. To było jak zabawa: znaleźć miejsce, gdzie klucz się obudzi.
Rozdział 2 — Trzy "niemożliwe" zadania
Klucz prowadził do pierwszego wyzwania: drzewka z liśćmi jak guziki. Na gałęzi wisiał mały dzwoneczek. Ale dzwoneczek był za wysoko. "To niemożliwe!" — westchnął Jaś. Chłopcy spojrzeli na siebie i zaczęli myśleć.
Franek znalazł krzesło. Jaś znalazł poduszkę. Kubuś podał kijek. Razem zbudowali małą drabinkę. "Raz, dwa, trzy!" — policzyli i podskoczyli. Franek sięgnął i zadzwonił dzwoneczkiem. Dźwięk był taki radosny, że klucz zaczął śmiać się głośniej.
Drugie wyzwanie wyglądało groźnie, ale było śmieszne: płotek z szeroką szczeliną, pod którą piorunica, mała żabka, ukryła mapę. "Przechodzić po płotku? To niemożliwe!" — zawołał Kubuś. Chłopcy przytulili się do siebie i wymyślili plan.
Zrobili most z deseczki i szalika. Jaś przeszedł pierwszy, stuk, stuk. Potem Franek i Kubuś. Kiedy żabka zobaczyła, że nie będą jej przeszkadzać, wyskoczyła z szczeliny i oddała mapę. "Dziękujemy!" — powiedzieli chłopcy. Klucz zaświecił jak latarka.
Trzecie wyzwanie było najbardziej zabawne: domek z kamyków miał zamknięte drzwi. Obok siedziały dwie śmieszne biedronki, które łamały zasady: krzyczały "nie wolno" i śmigały obok. "Otworzyć drzwi? To niemożliwe!" — mruknął Jaś. Chłopcy przypomnieli sobie, że śmiech może przekonywać.
Franek uderzył w dłonie i zaczął śpiewać piosenkę. Jaś klaśnięciami wymyślił rytm. Kubuś zatańczył śmieszny taniec z podskokami. Biedronki przestały krzyczeć i zaczęły się chichotać. Ich małe łapki odsunęły kamyk, a drzwi się uchyliły. W środku było puste pudełeczko i kolorowy liścik: "Gratulacje, odkryliście drogę! Skarb jest blisko."
Chłopcy uśmiechali się szeroko. Każde wyzwanie, chociaż na początku wydawało się niemożliwe, stało się grą. Kiedy pracują razem i śmieją się, rzeczy się udają.
Rozdział 3 — Skarb i powrót do domu
Klucz prowadził dalej, aż do małego stawu. Na brzegu leżała muszla. Muszla była duża jak miseczka. W środku siedziała mała rybka z koralem na głowie. "Skarb jest pod wodą!" — powiedziała rybka. Chłopcy spojrzeli po sobie.
"O, to niemożliwe!" — powiedział Jaś. Ale zamiast się martwić, wymyślili plan. Franek przyniósł wiaderko. Jaś przyniósł sitko. Kubuś, który miał najdelikatniejsze ręce, zanurzył palec w wodzie i pozwolił, żeby rybka wskoczyła do sitka. Rybka popłynęła spokojnie, a w jej pyszczku był mały, kolorowy kamyczek. Kamyczek mienił się wszystkimi kolorami tęczy.
Kubuś położył kamyk na dłoni. Klucz zaświecił najsilniej jak dotąd. Kamyk zaczął śpiewać cichą melodię, a wokół rozkwitły małe kwiatki. Na liściku było napisane: "Skarb to przyjaźń i śmiech. Dzielcie się nim."
Chłopcy uklękli i uściskali się mocno. "To najlepszy skarb!" — powiedział Franek. Jaś uśmiechnął się i podał kamyczek rybce. "Dziękujemy za zabawę" — szepnęli. Rybka potrząsnęła ogonkiem i zanurkowała z kamyczkiem na dno, ale kamyczek zostawił za sobą mały blask, jak gwiazdka.
Powrót do domu był radosny. Chodniki pachniały trawą. Motylki fruwały między nimi. Klucz Śmiechu był już spokojny, chował się do kieszeni Franka, gdzie bzyczał lekko, jak przytulony dzwoneczek.
W domu mama czekała z herbatką i ciasteczkami. Chłopcy opowiedzieli o drzewku, o płotku, o domku z kamyków i o stawie. Mama uśmiechnęła się i przytuliła ich bardzo mocno. "Największy skarb to, że jesteście razem" — powiedziała.
Wieczorem, przed snem, Jaś, Franek i Kubuś położyli się w swoich łóżkach. Jedno było niebieskie, drugie zielone, trzecie czerwone. Każde łóżko miało swoją poduszkę. Klucz Śmiechu leżał na półce i szeptał: "Śmiejcie się jutro znowu."
Chłopcy zamknęli oczka. Śmiech dnia jeszcze im brzęczał w uszach. Śnili o nowych zadaniach, które były niby niemożliwe, ale z pomocą przyjaciół zawsze stawały się zabawą. W nocy wszystko było ciche, ciepłe i bezpieczne. Rana miała przynieść nowe przygody, ale teraz był czas snu.
I tak Jaś, Franek i Kubuś zasnęli spokojnie, trzymając w sercach odkryty skarb: śmiech, pomysł i przyjaźń.