Rozgrzewka pod namiotem
Pod wielkim, kolorowym namiotem cyrkowym słychać było śmiechy, muzykę i stukot bębnów. Tam, gdzie pachniało watą cukrową i prażoną kukurydzą, biegały trzy wesołe dziewczynki: Hania, Zosia i Mela. Miały po cztery lata i zawsze się uśmiechały, ale Hania uśmiechała się od ucha do ucha, jakby połknęła tęczę.
– Patrzcie, tam są klauni! – wykrzyknęła Zosia i pokazała palcem na dwóch panów w wielkich butach. Klauni wygłupiali się, rzucając w siebie balonami z wodą.
– Ale super! – śmiała się Mela, podskakując jak mała piłeczka.
Dziewczynki postanowiły zajrzeć za kulisy. Tam czekał ich świat pełen niespodzianek. Były tam kolorowe stroje, kapelusze z piórami i ogromne buty. Na wieszaku wisiała nawet różowa peruka!
– Mogę przymierzyć? – zapytała Hania, patrząc na cyrkową panią.
– Oczywiście, kochanie! – odpowiedziała pani Ela, która szykowała stroje dla artystów.
Hania założyła perukę i wyglądała jak balon z waty cukrowej. Zosia znalazła czerwony nosek klauna, a Mela włożyła za duże buty. Dziewczynki patrzyły na siebie i śmiały się tak głośno, że aż papuga Fifi, która mieszkała w cyrku, zakrzyknęła: „Ha-ha-ha, cyrk, cyrk!”
Numery i psoty
Wszyscy w cyrku się przygotowywali. Lew ziewał, żongler podrzucał piłki, a akrobatka ćwiczyła szpagat. Dziewczynki kręciły się między artystami, pytając i zagadując.
– A ty co będziesz robić na arenie? – pytała Zosia fokę Basie.
Foka tylko zamachała płetwą i odbiła piłkę nosem. Piłka potoczyła się prosto pod stopy Meli, która rozśmiała się jeszcze bardziej.
– To znak, musimy coś pokazać! – zawołała Hania.
Hania, Zosia i Mela zrobiły swój własny numer. Hania stanęła na jednej nodze, Zosia zrobiła minę klauna, a Mela próbowała żonglować trzema pluszowymi myszkami. Jedna myszka poleciała wysoko i wylądowała na głowie pana Tygrysa – a on… miauknął cicho i mrugnął do dziewczynek!
– Ups, przepraszam, panie Tygrys! – zaśmiała się Mela.
Pan Tygrys był bardzo miły. Przytulił myszkę łapką i oddał ją dziewczynkom.
– Ale wy jesteście zabawne dziewczynki! – powiedział żongler.
– Chcecie spróbować moich piłek? – zapytał i podał im trzy kolorowe piłeczki.
Dziewczynki próbowały żonglować. Piłki turlały się po podłodze, podskakiwały, wpadały pod stół. Nawet papuga Fifi próbowała złapać jedną w dziób!
Wielki finał i słodkie zakończenie
W końcu nadszedł czas na prawdziwy występ. Cała publiczność czekała. Dziewczynki usiadły w pierwszym rzędzie. Klauni robili śmieszne miny, foka Basia żonglowała piłkami, a pan Tygrys tańczył w rytm muzyki.
Nagle klaun Staś zaprosił dziewczynki na arenę.
– Kto chce pokazać uśmiech od ucha do ucha? – zapytał.
Hania podniosła rękę i weszła na środek. Zosia i Mela dołączyły. Wszystkie trzy rozłożyły ręce i uśmiechnęły się najpiękniej, jak tylko umiały. Cała sala wybuchła śmiechem i brawami.
– Jesteście najlepsze! – zawołała pani Ela zza kulis.
Po występie czekała nagroda: wata cukrowa dla każdej dziewczynki i słodki sok jabłkowy. Wszyscy usiedli razem na miękkim dywanie.
– Najlepszy cyrk na świecie! – powiedziała Zosia.
– I najlepsze przyjaciółki! – dodała Mela.
Papuga Fifi zakołysała się na żerdzi i powiedziała: „Brawo, brawo!”.
Cyrkowa noc była pełna śmiechu, przyjaźni i magii. Dziewczynki zasnęły pod namiotem, tuląc się do siebie, z uśmiechami do samych uszu. Czuły się szczęśliwe, bo wiedziały, że w cyrku każdy jest ważny i każdy może pokazać coś wyjątkowego – wystarczy słuchać innych, śmiać się razem i być sobą.