Trwa ładowanie...
Opowieść bożonarodzeniowa 7-8 lat Czytanie 7 min.

Wianek, dzwon i przyjaźń

Czwórka przyjaciół postanawia stworzyć guirlandę z gałązek świerku, aby ozdobić drzwi w zimowe wieczory, przy okazji ucząc się o przyjaźni i szacunku do natury. Wspólnie odkrywają magię dzwonu, który wydaje się opowiadać bajki, prowadząc ich w ich przygodach.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Jest czterech dzieci: Ania, 7-letnia dziewczynka z długimi, splecionymi brązowymi włosami, w jaskrawoczerwonym płaszczu i białej wełnianej czapce, stoi w centrum, uśmiechając się i trzymając girlandę z gałęzi świerka; Kuba, 7-letni chłopiec z rozczochranymi blond włosami, w niebieskim szaliku i zielonej kurtce, stoi po lewej stronie Ani, pochylony do przodu, badając piękną gałąź świerka; Maja, 7-letnia dziewczynka z kręconymi włosami, w sukience w śnieżynki, stoi po prawej stronie Ani, entuzjastycznie unosząc ramiona i trzymając kolorowe wstążki; Tomek, 7-letni chłopiec w okrągłych okularach i brązowych włosach, w czarnym płaszczu, stoi nieco z tyłu, trzymając mały wózek wypełniony ozdobami świątecznymi. Miejsce akcji to zaczarowany las, gdzie wysokie świerki pokryte są grubą warstwą lśniącego śniegu, a płatki śniegu delikatnie opadają z gwiaździstego nieba, oświetlając scenę miękkim, magicznym blaskiem. W oddali widać starą wieżę z kopułą, a niebo ma głęboki niebieski kolor z jasnymi gwiazdami. Dzieci tworzą girlandę świąteczną z gałęzi świerka i kolorowych ozdób, śmiejąc się i śpiewając razem, otoczone lśniącym śniegiem, w radosnej, świątecznej atmosferze pełnej ducha Bożego Narodzenia. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział I

Było sobie raz ciche miasteczko, przykryte białym kocem śniegu. Noc miała miękkie brzegi, a dachy domów wyglądały jak ciasta posypane cukrem pudrem. Na końcu ulicy stała stara wieża z dzwonem, który co wieczór mówił: "Bim, bam, bim". Dzwon był jak serce w niebie — bijące i ciepłe.

Cztery dzieci bawiły się pod latarnią: Ania, Kuba, Maja i Tomek. Wszystkie miały po siedem lat. Tomek jeździł na kolorowym wózku, ale to nie przeszkadzało mu w zabawie. Byli razem jak cztery płatki śniegu, które lubiły trzymać się blisko.

"Posłuchajcie," powiedziała Ania, która była zawsze bardzo ostrożna. "Dzwon bije tak, że wydaje się, iż opowiada bajkę. A ja chcę zrobić z gałązek sopelków guirlandę na drzwi! Taka, co trzyma i nie spadnie."

"Guirlanda!" zawołała Maja. "Zasznurowana śmiechem i światełkami!"

"Musimy znaleźć gałązkę świerku," dodał Kuba, już myśląc o świecach i konikach z piernika. "Ale dbajmy o drzewo. Nie chcę, żeby ktoś miał smutne oczy."

Tomek uśmiechnął się szeroko. "Pomogę wam. Mogę chwycić sznur i przyszyć go do wózka, a wy zawiążecie kokardy."

Dzwon zadzwonił cicho jeszcze raz: "Bim, bam, bim — śnieg szeleści, gwiazdy mrugają." Dzieci powtórzyły za nim, jak refren ciepłej piosenki: "Dzwon dzwoni, śnieg szeleści, gałązka pachnie." I poszły w stronę lasu, trzymając się razem.

Rozdział II

Las stał tuż za ostatnimi domami. Świerki stały jak strażnicy zimy — wysocy i milczący, z igłami błyszczącymi jak zielone świeczki. Śnieg skrzypiał pod butami, a oddechy dzieci robiły małe chmurki.

"Chodźcie powoli," powiedziała Ania. "Pamiętajmy, że każda gałązka ma swoje domowe miejsce."

"Może znajdziemy gałązkę, która sama chce być guirlandą?" zasugerowała Maja z oczami pełnymi światełek.

"Albo taką, która już spadła i czeka na nowe przygody," dodał Kuba, klękając, by sprawdzić śnieżny dywan.

Tomek zbliżył się i dotknął pnia jednego świerka. "Czuję jego chłód. Ale nie bójcie się — on jest dobry. On pilnuje nocy."

W lesie było coś w rodzaju szeptu. To nie były straszne dźwięki — to był wiatr, który czesał gałązki, i dzwon, który odbijał się echem: "Bim, bam, bim." Dzieci powtarzały spokojnie: "Dzwon dzwoni, śnieg szeleści, gałązka pachnie." Refrén stawał się jak kołysanka.

W pewnej chwili Maja wskazała: "Patrzcie! Tam, pod tym drzewem, leży gałązka. Wygląda na gotową do przyjęcia świateł." Była średnia, pachniała igliwiem i czuła się jak piłka w zaspie — czekała na zabawę.

"Ale czy możemy ją wziąć?" zapytał Kuba. "Nie chcę zrobić drzewu przykrości."

Ania przyłożyła palec do ust. "Zapytajmy lasu. Zawsze pytamy."

Tomek uśmiechnął się i powiedział głośno: "Przepraszam, lesie. Czy możemy wziąć tę gałązkę? Obiecujemy, że zrobimy z niej coś pięknego i że zostawimy miejsce, żeby inne gałęzie mogły się rozrosnąć."

Liście, jeśli mogłyby opowiadać, opowiedziałyby, że las milknie na moment, jakby słuchał. A potem wiatr potrząsnął delikatnie igłami — to było jak skinienie głową. Dzwon odbił ten moment: "Bim, bam," i dzieci poczuły zgodę.

Rozdział III

"Uwaga," ostrzegła Ania, "bądźmy ostrożni. Gałązka musi zostać oderwana delikatnie." Była jak mały chirurg, a świerk jak dobry pacjent.

Kuba pochylił się i delikatnie podniósł gałązkę. Była lekka i pachnąca, jak sok z zielonej pomarańczy. "Weźcie ją blisko," powiedział. Maja przysiadła, aby ułatwić Tomekowi dostęp. "Jeszcze trochę..."

Tomek złapał koniec gałązki i ujarzmił ją uśmiechem. "Już jest nasza," powiedział radośnie. "Trzymajcie mocno!"

Gałązka nie była jedynie rośliną. Stała się symbolem ich wspólnej pracy i zaufania — jak lina, która łączy dwie wyspy. "Musimy ją przywiązać," przypomniała Ania. "Guirlanda powinna trzymać."

Dzieci rozłożyły gałązkę na płacie śniegu i zaczęły ją ozdabiać. Maja przyniosła czerwone wstążki, Kuba kilka suchych jabłek, Ania związała kokardki, a Tomek trzymał wszystko w miejscu, wkładając drewniane guziki jako małe ozdoby. Mówili ze sobą cicho, jakby ich słowa były dodatkowymi światełkami.

"Zróbmy refrén, żeby guirlanda miała piosenkę," zaproponowała Maja. I wszyscy zaśpiewali, powtarzając jak zaklęcie: "Dzwon dzwoni, śnieg szeleści, gałązka pachnie." Piosenka była prosta, ale jej melodia tuliła.

W pewnej chwili z nieba spadł mały płatek i usiadł na gałązce. "Jak brokat!" zawołał Kuba. "Nasza guirlanda błyszczy!"

"Trzymajmy ją mocno," powiedziała Ania. "Niech trzyma też nasze uśmiechy."

I tak zrobili — zawiązali supełki, uformowali pętelki i przeczepili wszystko razem. Każde pociągnięcie sznurka było jak oddech: powolne, świadome, pełne ciepła. A dzwon bił ponad lasem: "Bim, bam, bim."

Rozdział IV

Gdy wracali do miasteczka, trzymając guirlandę, domy wydawały się ciekawskie, jakby chciały przywitać ich powrotną melodią. Dzwon rozlewał swój dźwięk szeroko: "Bim, bam, bim — śnieg szeleści, gwiazdy mrugają."

Na progu ich domu czekała mama Ani z zapaloną świecą i uśmiechem tak ciepłym jak herbata. "Och, co to za cudo?" zapytała. Dzieci zawiesiły guirlandę nad drzwiami. Kiedy zawisła, trzymała — mocna, ale delikatna, jak ręka przyjaciela.

"Trzyma!" zaśmiał się Kuba. "Trzyma nasze obietnice."

"Trzyma nasze wspomnienia," dodała Maja. "I naszą radość."

Tomek pokiwał głową i przesunął wózek bliżej, by zobaczyć lepiej. "I jest piękna," powiedział. "Tak jak noc, taka spokojna."

Mama zapaliła dwie małe świeczki na stole, a ich światło odbiło się w oknach. W całym domu pachniało igliwiem i ciastkami. Dzwon uderzył jeszcze raz, niżej, jakby chciał się przytulić: "Bim, bam." Dzieci powtórzyły swój refren, teraz jeszcze cichszy, jak modlitwa do snu: "Dzwon dzwoni, śnieg szeleści, gałązka pachnie."

Wieczorem, gdy śnieg osiadł miękko, a gwiazdy zrobiły swoją wielką wystawę, wszyscy usiedli razem. Ania wzięła małą książeczkę i zaczęła opowiadać krótką bajkę o lasu-szczęściu, o drzewach, które pozwalają się przytulić. Dzieci wsłuchiwały się w historie, czuły ciepło i bezpieczeństwo.

"Co się stanie z naszą guirlandą?" zapytał Kuba, kiedy półmrok otulał pokój.

"Będzie trzymać drzwi tak długo, jak trzyma nasza przyjaźń," odpowiedziała Ania. "I przypominać, żebyśmy zawsze pytały lasu, zanim weźmiemy jego skarb."

Tomek uśmiechnął się i dodał: "I zawsze pamiętać o dzwonie. On nas prowadzi."

I tak noc upłynęła spokojnie. Dzwon bił cicho, jakby szeptał dobranoc. Śnieg szeleścił lekkim ruchem, by usypiać świat. Gałązka pachniała jeszcze długo, a guirlanda wisiała i trzymała — trzymała drzwi, trzymała obietnice, trzymała radość.

Wreszcie dzieci przymknęły oczy, słuchając ostatniego refrenu: "Dzwon dzwoni, śnieg szeleści, gałązka pachnie." I zasnęły z uczuciem ciepła w sercu. Było cicho i bezpiecznie, jak w objęciu zimowego snu.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Sopelków
Małe, lodowe formacje, które tworzą się, gdy woda zamarza.
Guirlandę
Ozdoba z gałązek, wstążek lub innych materiałów, często używana podczas świąt.
Płatek
Mały kawałek śniegu, który opada z nieba.
Półmrok
Stan, kiedy jest tylko mało światła, tuż przed całkowitą ciemnością.
Przytulić
Objąć kogoś lub coś w celu okazania czułości lub miłości.
Igliwiem
Małe, ostre liście drzew iglastych, np. sosen czy świerków.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Tradycyjne opowieści bożonarodzeniowe dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.