Trwa ładowanie...
Opowieść o Wielkanocy 7-8 lat Czytanie 11 min.

Wielkanocna gra z miętowym zającem

Kacper i Bartek podążają za tajemniczym zającem, rozwiązując wielkanocną grę pełną zasad szacunku do przyrody, uczciwości i uważnego słuchania, odnajdując po drodze kolorowe jajka i niespodzianki.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Są trzy postacie: chłopiec ok. 8 lat (Kacper) — krótkie brązowe włosy, jasnooliwkowy T‑shirt, trochę brudne kolana, klęczy przy małym drewnianym stoliku i delikatnie trzyma białe jajko pomalowane na niebieskie chmury; chłopiec ok. 8 lat (Bartek) — rozczochrane blond włosy, żółta kurtka, stoi po prawej stronie stolika, uśmiechnięty, trzyma mały lniany woreczek z nasionami i wskazuje koszyk; biały królik z miętową wstążką przy szyi — puszysty, z dużymi różowymi uszami, siedzi po lewej na progu drewnianej altanki, uważnie patrzy, podniesiona łapka jakby zapraszał. Miejsce: słoneczny wiosenny ogród z białą drewnianą altanką, okrągły jasny stolik przykryty bladą sianą, żółte girlandy papierowych kurczaczków, czerwono‑żółte tulipany w tle, stary jabłoń po prawej i skoszony zielony trawnik, miękkie światło w pastelowej palecie. Sytuacja: chłopcy odkrywają ostatnie jajko w koszyku na stoliku altanki, królik ich obserwuje; wyraz zachwytu, ostrożne ruchy, atmosfera spokojna i radosna; drobne detale: ziarenka siana, woreczek z nasionami obok i mała nieodpalona świeczka w kształcie jajka na stoliku. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdzwonione przygotowania

W sobotni poranek powietrze pachniało mokrą trawą i farbkami. Kacper i Bartek mieli po osiem lat i stali przy kuchennym stole, na którym leżały jajka, kubek z wodą i pędzelki. Za oknem słońce robiło miny do chmur, jakby chciało je rozśmieszyć.

„Ja zrobię jajko w kropki, jak biedronka!” oznajmił Kacper i zanurzył pędzelek w czerwieni.

„A ja w paski, jak tygrys, tylko że… wielkanocny tygrys” odparł Bartek i uśmiechnął się do swojego wózka, na którym leżała mała tacka z farbami. Czasem jeździł na wózku, ale tego dnia ważniejsze było to, że miał najlepszy pomysł na żółto-zielone paski.

Mama postawiła na stole koszyczek z rzeżuchą. „Pamiętajcie, żeby potem wszystko posprzątać. Wielkanoc to święto kolorów, ale nie musi być świętem plam na podłodze.”

„Obiecujemy!” powiedzieli jednocześnie, chociaż Kacper już miał kropeczkę farby na nosie.

Bartek zauważył to pierwszy. „Hej, masz na nosie kropkę. Wyglądasz jak mały kurczak, co się uczy latać.”

Kacper zrobił poważną minę. „To nie kropka. To… znak jajkowego czarodzieja.”

„Czarodzieja?” Bartek uniósł brwi. „To ja chcę mieć taki znak!”

Kacper dotknął palcem swojego nosa, potem szybko przestawił dłoń na czubek głowy Bartka i udawał, że coś rysuje w powietrzu. „Puf. Już.”

Obaj parsknęli śmiechem. W tym samym momencie za oknem przemknął cień. Na gałęzi jabłoni, tuż przy szybie, usiadł zając. Był prawdziwy, puszysty i… miał na szyi maleńką wstążkę w kolorze mięty.

Bartek zamarł z pędzelkiem w ręce. „Czy ja dobrze widzę?”

Zając spojrzał w ich stronę, jakby chciał powiedzieć: „No jasne, że dobrze.” Mrugnął jednym okiem, a potem… delikatnie stuknął łapką w szybę.

„On nas zaprasza?” szepnął Kacper.

Zając kiwnął głową. A wstążka na jego szyi zalśniła, jakby była zrobiona z porannej rosy.

Mapa, zasady i zielony szept

W ogrodzie było cicho, tylko ptaki gadały jak na przerwie w szkole. Zając nie uciekał. Szedł powoli, jak przewodnik, który wie, że ma za sobą dwójkę dzieci pełnych pytań.

„Mamo, możemy na chwilę do ogrodu?” zawołał Kacper.

„Możecie, ale pamiętajcie: nie depczcie grządek i nie zrywajcie pąków. To też czyjś dom” odpowiedziała mama z kuchni.

„Słyszysz?” Bartek szturchnął Kacpra łokciem. „Zasady.”

„Wiem, wiem” mruknął Kacper, choć w jego głowie już skakały myśli: jajka, skarby, zając-czarodziej.

Zając poprowadził ich między krzakami porzeczki. Tam, na pniu starego drzewa, wisiała karteczka przywiązana sznurkiem. Nie zwykła karteczka—migotała jak folia, tylko że bez folii.

Bartek podjechał bliżej i przeczytał na głos:

„Wielkanocna Gra. Trzy zasady:

1) Szanuj naturę: niczego nie łam, nie niszcz i nie strasz zwierząt.

2) Graj fair: nie podglądaj i nie zabieraj cudzych wskazówek.

3) Słuchaj uważnie: wskazówki bywają ciche.”

Kacper przełknął ślinę. „To brzmi jak prawdziwa misja.”

Zając kiwnął głową i postukał łapką w ziemię. Z mchu wysunęła się zwinięta kartka. Mapa! Narysowane były kolorowe kółka, strzałki i małe symbole: listek, piórko, kropla wody.

„To nasza mapa na poszukiwanie jajek!” ucieszył się Kacper i od razu chciał pobiec, ale Bartek złapał go za rękaw.

„Hej, najpierw zasady. I… zobacz.” Bartek wskazał na grządkę z tulipanami. „Jak pobiegniesz, to zrobisz z nich naleśniki.”

Kacper zatrzymał się tak gwałtownie, że aż sam się zdziwił. Spojrzał na tulipany, czerwone i żółte jak cukierki. „Racja. Dobra. Będę chodził jak… jak ślimak na wakacjach.”

„Ślimak na wakacjach to i tak chodzi szybciej niż ja w poniedziałek rano” zaśmiał się Bartek.

Ruszyli w stronę pierwszego kółka na mapie. Zając szedł obok, czasem podskakiwał, jakby liczył kroki. Przy studni ogrodowej leżał kamień w kształcie serca. Pod nim czekało pierwsze jajko—nie prawdziwe, tylko drewniane, pomalowane na błękit i biel.

Kacper chciał je podnieść od razu, ale usłyszał cichy szelest. To nie był strach, raczej szept. Spojrzał w trawę i zobaczył małego ślimaka.

„Nie dotykaj mnie farbą” jakby mówił ślimak swoją powolną miną.

Kacper odsunął rękę i delikatnie podniósł jajko, uważając, żeby nie zahaczyć o trawę. „Widzisz? Szanuję naturę.”

Bartek przytaknął. „Pierwsza zasada zaliczona.”

Na jajku była naklejka: mały listek. Bartek przyłożył go do mapy. „To chyba znaczy, że następna wskazówka jest przy czymś zielonym.”

Zając poruszył wąsami, jakby mówił: „Brawo.”

Wyścig, który nie był wyścigiem

Drugie miejsce na mapie prowadziło do żywopłotu. Po drodze Kacper znów poczuł w nogach sprężynki. W Wielkanoc wszystko go pchało do biegu: słońce, zapach babki z kuchni, śmiech ptaków.

„Kacper, pamiętasz o tulipanach i o grządkach?” przypomniał Bartek. „I o tym, że to gra, a nie sprint po cukierki.”

Kacper westchnął. „Wiem. Po prostu… chcę znaleźć wszystkie jajka pierwszy.”

Bartek popatrzył na niego spokojnie. „Ale my jesteśmy drużyną. Poza tym, jak będziesz leciał jak rakieta, to możesz nie usłyszeć wskazówki numer trzy.”

Zając zatrzymał się przy żywopłocie i znów mrugnął. W tym momencie powiał wiatr, a liście zaszumiały. Kacper pochylił głowę. W szumie można było prawie usłyszeć słowa: „Spójrz niżej… dużo niżej…”

Kacper uklęknął. „Niżej? To znaczy… pod żywopłotem?”

Bartek podjechał z boku. „Tam jest mała dziura. Widzisz?”

Kacper zajrzał i zobaczył… piórko. Białe, miękkie, jak z poduszki. Obok leżało drugie jajko, żółte z pomarańczową falą.

„Ale fajne!” Kacper wyciągnął jajko, a potem ostrożnie podniósł piórko. „To nie jest nasze?”

Zając potrząsnął głową.

„Może ptasie” domyślił się Bartek. „Zostawmy je tam, gdzie było. Tak będzie uczciwie. I dla natury.”

Kacper już chciał schować piórko do kieszeni, bo było piękne. Zatrzymał się jednak i odłożył je z powrotem. „Dobra. Masz rację. To nie jest nagroda.”

W tej samej chwili wstążka zająca zamigotała mocniej, a na mapie pojawiła się nowa strzałka, jakby ktoś ją dorysował niewidzialną kredką.

„Ooo!” Kacper otworzył szeroko oczy. „Mapa się zmienia!”

Bartek roześmiał się. „To chyba za to, że byłeś fair.

Poszli dalej, teraz już spokojniej. Kacper czuł, że zasady nie są jak płot, tylko jak poręcz na schodach. Dzięki nim łatwiej iść, nawet kiedy chce się skakać po dwa stopnie.

Trzecia wskazówka prowadziła do kompostownika, który pachniał… no, kompostownikiem. Kacper skrzywił nos.

„Fuu… tu mają być jajka?”

Bartek zachichotał. „Wielkanoc lubi niespodzianki. Nawet zapachowe.”

Zając wskazał łapką na małą konewkę obok kompostownika. Na jej uchu wisiała karteczka: „Nie podnoś tego, co żyje. Podnieś to, co pomaga rosnąć.”

Kacper rozejrzał się. „Co pomaga rosnąć… woda?”

Bartek wskazał na ziemię obok, gdzie leżała mała drewniana łopatka do sadzenia. „To pomaga rosnąć. I jest tu jajko!” Pod łopatką ukryte było trzecie jajko, zielone jak groszek.

„Trzy!” Kacper policzył. „I ani jednego tulipana nie zgnietliśmy.”

„I żadnego ślimaka nie przestraszyliśmy” dodał Bartek.

Zając podskoczył, jakby klaskał, tylko że bez rąk.

Ostatnie jajko i zdmuchnięta świeczka

Na mapie zostało jeszcze jedno kółko, narysowane złotą kreską. Prowadziło do altanki, gdzie latem stał stół i dzbanek z lemoniadą. Teraz altanka była przystrojona wstążkami i papierowymi kurczakami. Ktoś musiał to przygotować wcześniej.

„To chyba finał” szepnął Bartek.

Kacper poczuł w brzuchu przyjemne łaskotanie. „Ciekawe, gdzie jest ostatnie jajko.”

Zając zatrzymał się w progu altanki i spojrzał na nich bardzo poważnie, jak nauczyciel, który zaraz powie coś ważnego. Potem wskazał na mały koszyczek z sianem stojący na stole.

Na koszyczku była kolejna karteczka:

„Ostatnia zasada: jeśli coś bierzesz, zostaw po sobie porządek i uśmiech.”

Kacper podszedł do koszyczka i zajrzał. W środku leżało czwarte jajko—białe, a na nim namalowane były małe niebieskie chmurki. Obok był mały woreczek z nasionkami i krótka wiadomość:

„Zasadź coś po zabawie. To prezent dla ziemi.”

Bartek wziął woreczek i potrząsnął nim. „Nasiona! Możemy posiać… może nagietki? Albo słoneczniki?”

„Słoneczniki!” Kacper od razu zobaczył oczami wyobraźni wielkie żółte głowy patrzące w niebo. „To będzie jak małe słońca w ogrodzie.”

Zając kiwnął głową i… delikatnie pchnął w ich stronę pudełko. W środku była mała świeczka w kształcie jajka, jeszcze nie zapalona, i zapałki (takie bezpieczne, w pudełku). Była też kolejna karteczka:

„Zapalone światło przypomina o radości. Zdmuchnięte światło przypomina o wdzięczności.”

Bartek spojrzał na Kacpra. „To co, idziemy do mamy? Ona zapali.”

Wrócili do domu, niosąc jajka i nasionka. Zając towarzyszył im aż do progu ogrodu. Zatrzymał się przy jabłoni, poprawił miętową wstążkę i mrugnął, jakby mówił: „Dobra robota, drużyno.”

W kuchni mama już kroiła babkę. Na stole stały pisanki i rzeżucha jak zielona fryzura. Tata przyniósł mały talerzyk i postawił na nim świeczkę-jajko.

„Co to za skarb?” zapytała mama.

Kacper położył cztery jajka na stole. „Znaleźliśmy je według mapy. I… pilnowaliśmy zasad.”

Bartek dodał: „Nie zniszczyliśmy nic w ogrodzie. I zostawiliśmy piórko ptakowi.”

Mama uśmiechnęła się szeroko. „To najładniejsza część tej historii.”

Tata zapalił świeczkę. Płomyk był mały, ale wyglądał jak złota kropka na końcu dnia. Chwilę wszyscy patrzyli, jak drży i świeci.

Kacper wziął głęboki oddech. „Mogę?”

„Możesz” powiedzieli rodzice.

Bartek pochylił się razem z nim. „Na trzy?”

„Na trzy” zgodził się Kacper. „Jeden… dwa… trzy!”

Dmuchnęli jednocześnie. Płomyk zatańczył, skurczył się i zgasł, zostawiając po sobie ciepły zapach wosku i ciszę, która wcale nie była smutna—raczej miękka, jak koc.

Kacper szepnął: „Dzięki, ogrodzie.”

Bartek dopowiedział: „I dzięki, zającu… gdziekolwiek jesteś.”

A za oknem, na gałęzi jabłoni, coś miękko poruszyło się w cieniu. Jakby miętowa wstążka na chwilę zamigotała, zanim zniknęła w jasnym, wielkanocnym świetle.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Rzeżucha
Mała roślinka o zielonych listkach, często sadzona na Wielkanoc i jadalna.
Grządek
Miejsce w ogrodzie, gdzie rosną warzywa lub kwiaty.
Kompostownika
Pojemnik lub miejsce, gdzie robi się kompost z obierków i liści.
Konewkę
Naczynie z dziobkiem do podlewania roślin.
Nasionka
Małe ziarenka, z których wyrastają nowe rośliny.
Migotała
Ruch światła, który błyska i szybko się zmienia.
Szept
Ciche mówienie, bardzo cicho, by nie przeszkadzać.
Fair
Uczciwy sposób gry lub zachowania, bez oszukiwania.
Poręcz
Drążek przy schodach, którego można się trzymać dla bezpieczeństwa.
Sprint
Bardzo szybkie bieganie na krótki dystans.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o Wielkanocy dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.