Trwa ładowanie...
Zabawna opowieść na dobranoc 9-10 lat Czytanie 10 min.

Wielkie zwijanie, czyli kołdrowa orkiestra Zosi i jeża Pikusia

Zosia wraz z pluszowym jeżem Pikusiem urządza zabawny konkurs i wyprawę, by sprawdzić, która kołdra jest najlepsza, a każda z nich pokazuje inne, przytulne i niezwykłe zalety.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Zosia, 10 lat, uśmiechnięta i spokojna, półprzymknięte oczy, rumiane policzki, owinięta kilkoma nałożonymi kocami, ma długie brązowe włosy w niedoskonałym warkoczu, piżamę z małymi księżycami i skulona na niskim łóżku; pluszak Pikuś, mały jeżyk, leży na jej piersi z brązowym pomponem i okrągłym nosem; widoczne koc żółty w kropki, czerwono-biały w paski i niebieski w gwiazdki, tekstury filcowe i zaokrąglone fałdy; dwa duże zabawne poduszki (wzór kota i podłużna) za nią jak teatralne oparcia; pokój ma ciepłe detale: porcelanowa lampka, półka z kolorowymi książkami, naklejki gwiazdek, miękki dywan i świecący księżyc w oknie; scena przedstawia moment „Wielkiego Otulenia” — Zosia uśmiechnięta, dobrze ułożona, otoczona warstwami tkanin, w ciepłej, komicznej atmosferze z ciepłymi kolorami, miękkimi cieniami i wyolbrzymionymi, zaokrąglonymi liniami. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Koc, który udawał naleśnika

Zosia miała dziewięć lat i talent do znajdowania dziwnych rzeczy w najmniej dziwnych miejscach. Na przykład teraz stała w swoim pokoju, trzymając w rękach koc w żółte kropki, który wyglądał, jakby chciał być… naleśnikiem.

„To jest moja najlepsza kołdra!” oznajmiła uroczyście, choć mówiła do pluszowego jeża o imieniu Pikuś.

Pikuś siedział na poduszce z miną, która mówiła: „Ja nie mam miny, bo jestem jeżem z pluszu, ale i tak się zgadzam”.

Zosia potrząsnęła kocem. Koc zaszeleścił i zwinął się w rulon, jakby chciał się schować przed obowiązkiem bycia kołdrą.

„Ej! Nie uciekaj!” Zosia parsknęła śmiechem. „Właśnie ciebie szukam. Muszę cię znaleźć… najlepszego. Najlepszą kołdrę na świecie.”

W tym momencie spod łóżka wysunął się skrawek materiału. Zosia przykucnęła. Spod ciemności wystawał róg innej kołdry, w paski, i wyglądał podejrzanie pewnie siebie.

„Oho,” szepnęła Zosia. „Rywal.”

Pikuś zsunął się z poduszki i wylądował na dywanie, jak miękki kartofelek.

„Pikuś, to będzie śledztwo,” powiedziała Zosia. „Kto jest najlepszą kołdrą do spania? Kropki czy paski?”

Koc w kropki zafalował, jakby się oburzył. Kołdra w paski drgnęła, jakby robiła pompki.

„Dobra,” westchnęła Zosia. „Test numer jeden: przytulność.

Rozdział 2: Test przytulności i bunt poduszek

Zosia położyła na łóżku dwa „kandydaty” i usiadła między nimi jak sędzia w konkursie na najśmieszniejszą czapkę.

„Zasady są proste,” wyjaśniła. „Ja się przytulam, a wy… no… jesteście kołdrami.”

Najpierw wskoczyła pod koc w kropki. Był miękki, pachniał proszkiem do prania i trochę wakacjami. Zosia uśmiechnęła się.

„O, ty umiesz przytulać,” mruknęła do koca.

Koc w kropki odpowiedział cichym szelestem, jakby mówił: „Wiem”.

Potem Zosia przeturlała się pod kołdrę w paski. Ta była grubsza i sprawiała wrażenie, że chce być jednocześnie kołdrą i namiotem. Zosia nagle poczuła się jak w tajnej bazie.

„Hmm,” powiedziała. „Ty z kolei umiesz robić przygodę.”

Wtedy wydarzyło się coś niespodziewanego, ale wcale nie strasznego: poduszki na łóżku postanowiły dołączyć.

Jedna poduszka w kotki zsunęła się w dół i stuknęła Zosię w łokieć. Druga, długa jak bułka, przyturlała się i przyłożyła do jej pleców.

„Hej!” Zosia zachichotała. „To jest test kołder, a nie wielkie poduszkowe zamieszanie!”

Pikuś został mianowany komentatorem. Zosia postawiła go na książce.

„Pikuś, ogłaszaj wyniki,” poprosiła.

Pikuś milczał, ale Zosia i tak usłyszała w wyobraźni jego profesjonalny głos: „W kategorii przytulność, koc w kropki zdobywa dużo punktów, bo robi z człowieka naleśnika szczęścia.”

„A paski?” spytała Zosia.

W głowie usłyszała: „Paski robią z człowieka burrito z przygodą.”

Zosia przewróciła oczami. „No super. I co ja mam teraz zrobić? Potrzebuję najlepszej, jednej!”

Wtedy z szafy dobiegło ciche „puff”. Jakby ktoś kichnął bardzo grzecznie.

Zosia podeszła do szafy i uchyliła drzwi. Ze środka wypadł miękki kłębek — trzecia kołdra, dawno niewidziana, z niebieskimi gwiazdkami.

„A ty skąd?” zdziwiła się Zosia.

Kołdra w gwiazdki wylądowała na dywanie tak spokojnie, jakby mówiła: „Z kosmosu. Ale bez przesady.”

Zosia roześmiała się. „No nie. Trzech kandydatów! Pikuś, to się robi poważne.”

Pikuś, jak zwykle, udawał, że nic nie wie, ale wyglądał mądrzej niż encyklopedia.

Rozdział 3: Wyprawa po najlepszą kołdrę

Zosia wciągnęła kołdrę w gwiazdki na łóżko i usiadła jak kapitan statku, który płynie po morzu poduszek.

„Słuchajcie,” powiedziała do wszystkich okryć naraz. „Zrobimy wyprawę. Każda kołdra pokaże, co potrafi. A ja wybiorę najlepszą.”

Koc w kropki zaszeleścił w stylu: „Przytulanie to moje hobby.”

Kołdra w paski lekko się uniosła: „Namioty to mój sport.”

Kołdra w gwiazdki rozłożyła się powoli, jak nocne niebo, i wyglądała na bardzo pewną siebie. Nie mówiła nic, ale i tak było wiadomo: „Mam gwiazdy. No halo.”

Zosia wymyśliła trzy próby. Prosto, śmiesznie i do spania.

Próba pierwsza: „Cisza jak myszka.”

Zosia przykryła się kocem w kropki i próbowała leżeć nieruchomo. Koc szeleścił malutko, jak chips w kieszeni, ale po chwili przestał i zrobił się cichy jak kot, który udaje dywan.

„Dobrze,” szepnęła Zosia. „Masz punkty.”

Próba druga: „Jaskinia opowieści.”

Kołdra w paski zamieniła się w namiot. Zosia wsunęła głowę pod materiał i powiedziała: „W tej jaskini mieszka Pikuś, Strażnik Skarpetek.”

Pikuś wylądował obok jej kolana.

„Pikuś, pilnuj skarpetek,” poleciła. „Żeby nie uciekły w nocy i nie udawały rękawiczek.”

Zosia usłyszała w wyobraźni jego głos: „Przyjąłem rozkaz. Skarpetki będą pod kontrolą. W razie czego negocjuję.”

Zosia prawie prychnęła ze śmiechu.

Próba trzecia: „Czarodziejskie niebo.”

Kołdra w gwiazdki przykryła ją tak, że Zosia poczuła się jak w planetarium. Gwiazdki były jasne, a materiał chłodny i gładki, jakby znał sekret spokojnych snów.

„Ojej,” powiedziała ciszej. „Ty jesteś… wow.”

Zosia spojrzała na trzy kołdry. Każda była świetna. I każda robiła coś innego.

„No dobrze,” westchnęła, ale już z uśmiechem. „Chyba potrzebuję… najlepszego planu, nie najlepszej kołdry.”

Pikuś wyglądał na zachwyconego, choć nadal był tylko jeżem.

Zosia podrapała się po głowie. „Plan musi być prosty. I śmieszny. I miękki.”

Wtedy jej wzrok padł na fotel przy biurku. Leżał na nim jeszcze jeden mały kocyk, cienki, w zielone fale.

„Nie, nie, nie…” Zosia wytrzeszczyła oczy. „Ile was tu jest?!”

Kocyk w fale spadł na podłogę, jakby też chciał dołączyć do konkursu. Zosia parsknęła śmiechem tak cichym, żeby nie budzić całego domu.

„Dobra,” szepnęła. „To już nie konkurs. To jest… kołdrowa orkiestra.

Rozdział 4: Kołdrowa orkiestra i Wielkie Zwijanie

Zosia zrobiła coś, co brzmiało jak szaleństwo, ale wcale nim nie było: ułożyła kołdry jak instrumenty.

Koc w kropki dostał rolę „przytulaka basowego”.

Kołdra w paski była „namiotem perkusyjnym”.

Kołdra w gwiazdki została „skrzypcami nocnego nieba”.

Kocyk w fale — „fletkiem do chichotania”.

„Teraz zagracie mi kołysankę,” powiedziała poważnie. „Tylko bez fałszowania.”

Oczywiście kołdry nie grały naprawdę, ale Zosia umiała słyszeć rzeczy, które są między szelestem a wyobraźnią. Kiedy poruszała materiał, brzmiało to jak „szszsz”, „puff”, „plum” i „ti-ti-ti”. Dokładnie jak orkiestra, którą prowadzi się poduszką zamiast batuty.

Pikuś został dyrygentem pomocniczym. Zosia postawiła go przy brzegu łóżka.

„Pikuś, daj znak na finał,” poprosiła.

W jej głowie odezwał się jego surowy głos: „Finał będzie miękki. Bez bisów, bo trzeba spać.”

Zosia wzięła głęboki oddech. „A teraz… Wielkie Zwijanie.”

Zawinęła się najpierw w koc w kropki. Potem na to położyła kołdrę w gwiazdki. A na sam wierzch, jak dach, narzuciła paski. Kocyk w fale wsunęła pod brodę, bo akurat tam zawsze uciekało ciepło.

Efekt?

Zosia wyglądała jak śmieszny, bezpieczny pakunek wysłany prosto do Krainy Snów. Jak paczka: „Uwaga: delikatne. W środku: dziecko, dwa uśmiechy i jeden jeż.”

„Okej,” wyszeptała, czując jak wszystko robi się przyjemnie ciężkie. „To jest… najlepsza kołdra.”

Poduszki przestały się buntować. Jakby też uznały, że sprawa jest załatwiona. Pokój ucichł. Zosia słyszała tylko oddech domu: dalekie tykanie zegara i szum wody w rurach, jakby ktoś na dole nalewał noc do kubka.

„Pikuś?” spytała sennie.

W jej głowie odpowiedział: „Melduję: ciepło na miejscu. Skarpetki nie uciekły. Gwiazdy na posterunku.”

Zosia uśmiechnęła się tak, jakby uśmiech był małym kocykiem na policzkach.

„To dobrze,” mruknęła. „Bo jutro… jutro zrobię wam audycję. Kołdrowe wiadomości.”

Kołdry zaszeleściły cichutko, jakby klaskały bez hałasu. A może to był tylko wiatr. A może zachwyt, który nie potrzebuje słów.

Rozdział 5: Strona, która się odwróciła

Zosia sięgnęła ręką spod swoich warstw i wyciągnęła książkę z nocnego stolika. Była rozłożona dokładnie tam, gdzie skończyła czytać. Litery wyglądały jak małe mróweczki, które też już ziewają.

„Jeszcze jeden akapit, szepnęła do Pikusia. „Tylko mały.”

Pikuś w jej wyobraźni chrząknął: „Mały akapit to często wielki sen.”

Zosia przeczytała kilka zdań. Potem jej powieki zrobiły się cięższe niż kołdra w paski, a myśli zaczęły płynąć wolniej, jak łódka na spokojnej rzece.

Koc w kropki przytulił ją najmocniej. Kołdra w gwiazdki rozłożyła nad nią nocne niebo. Paski pilnowały, żeby żadna zimna myśl nie weszła bez pukania. Fale pod brodą szeptały: „pssyt”, jak najłagodniejszy żart świata.

Zosia uśmiechnęła się jeszcze raz.

„Najlepsza kołdra,” mruknęła, już prawie śpiąc. „To taka… która robi miejsce na zachwyt.”

I wtedy, zupełnie cicho, jakby palce były z waty, przewróciła stronę.

Papier zaszeleścił delikatnie.

Strona się odwróciła.

A w pokoju zrobiło się tak spokojnie, że nawet gwiazdki na kołdrze wyglądały, jakby też zasypiały, mrugając coraz wolniej, coraz ciszej, aż w końcu zostało tylko ciepło, oddech i miękka, śmieszna pewność, że wszystko jest dobrze.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Oznajmiła
Powiedziała coś głośno i oficjalnie, jak ogłoszenie.
Rulon
Zwinięty kawałek materiału lub papieru w kształcie tuby.
Rywal
Ktoś lub coś, co chce wygrać to samo co ty.
Przytulność
Ciepłe, miłe uczucie, gdy coś jest wygodne i bezpieczne.
Westchnęła
Wydała ciche, długie oddechowe brzmienie, gdy była wzruszona lub zmęczona.
Uchyliła
Trochę otworzyła drzwi lub okno, nie do końca.
Kłębek
Mały, zwinięty kawałek czegoś miękkiego, jak puchate kulki.
Kapitan
Osoba dowodząca statkiem albo grupą, która prowadzi innych.
Narzuciła
Położyła coś szybko i na wierzch, jak przykrycie.
Orkiestra
Grupa osób grających razem na instrumentach.
Dyrygentem
Osoba, która pokazuje muzykom, jak grać razem i kiedy zaczynać.
Akapit
Krótki fragment tekstu w książce, oddzielony od innych.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

bezpieczeństwo wyobraźnia

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Śmieszne opowieści do snu dla 9-10 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.