Rozdział 1: Zgubiony na jarmarku
W mroźne, grudniowe popołudnie, kiedy śnieg skrzypiący pod butami tworzył najpiękniejszą symfonię zimową, Piotrek wraz z rodziną postanowił odwiedzić jarmark bożonarodzeniowy w centrum miasta. Piotrek miał dziewięć lat, a święta Bożego Narodzenia były jego ulubionym czasem w roku. Lubił wszystko, co było związane z tym okresem: migoczące światełka, zapach pieczonych pierników i kolędy śpiewane przez ludzi o różnych porach dnia.
Jarmark był pełen straganów z różnorodnymi ozdobami, zabawkami i smakołykami. Piotrek, podskakując z ekscytacji, biegał od jednego stoiska do drugiego, oglądając piękne bombki, ręcznie robione aniołki i migoczące światełka. Mama Piotrka, trzymając go za rękę, starała się dotrzymać mu kroku, podczas gdy tata robił zdjęcia wszystkiemu, co uznał za godne uwiecznienia.
Nagle Piotrek zauważył coś, co przykuło jego uwagę bardziej niż cokolwiek innego – ogromną, kolorową karuzelę. Zapominając o całym świecie dookoła, puścił rękę mamy i pobiegł w tamtą stronę. Gdy dotarł na miejsce, spojrzał na wirujące konie i wozy, które zdawały się zabierać dzieci w magiczną podróż. Wpatrzony w wirującą karuzelę, nie zauważył, jak tłum wokół niego się zagęszcza. Gdy odwrócił się, by zawołać rodziców, z przerażeniem odkrył, że nie widzi ich nigdzie.
Rozdział 2: Pomocni przyjaciele
Piotrek poczuł, jak serce zaczyna mu szybciej bić, a do oczu napływają łzy. Gdzie jest mama? Gdzie jest tata? W tłumie przewijających się ludzi, każdy wydawał się być obcy i zajęty własnymi sprawami. Właśnie wtedy ktoś delikatnie szturchnął go w ramię.
"Zgubiłeś się?" – zapytał chłopiec o piegowatej twarzy, w czerwonym szaliku. Obok niego stało jeszcze dwóch chłopaków, również w podobnym wieku. "Nazywam się Kuba, to jest Michał, a to Janek. Możemy ci pomóc?"
Piotrek, czując ulgę, że ktoś zwrócił na niego uwagę, przytaknął. "Jestem Piotrek. Zgubiłem rodziców. Byliśmy razem na jarmarku, a teraz ich nigdzie nie ma."
"Nie martw się" – uśmiechnął się Kuba. "Może pomóc ci ich znaleźć. Chodź, zaczniemy od karuzeli."
Chłopcy ruszyli razem w stronę karuzeli, a Piotrek poczuł, że może jednak wszystko będzie dobrze. Po drodze mijali stragany pełne błyszczących ozdób. Michał, który był nieco niższy od reszty, przyglądał się wszystkim z zachwytem.
"O, zobaczcie, jest tu stoisko z gorącą czekoladą!" – zawołał Janek, wskazując na miejsce, gdzie para unosiła się z kubków.
"Czekolada może poczekać" – przypomniał Kuba, choć uśmiechał się, jakby sam miał ochotę na kubek rozgrzewającego napoju. "Najpierw musimy znaleźć rodziców Piotrka."
Rozdział 3: Świąteczna przygoda
Gdy chłopcy dotarli do karuzeli, Piotrek rozejrzał się dookoła, ale nie dostrzegł żadnego znanego mu dorosłego. Karuzela obracała się wesoło, a dzieci na niej śmiały się i machały do stojących wokół rodziców.
"Nigdzie ich nie ma" – Piotrek westchnął, czując, że nadzieja znów go opuszcza.
"Spokojnie" – powiedział Michał. "Może poszli w stronę sceny, gdzie śpiewają kolędy?"
Chłopcy ruszyli przez jarmark, mijając stragany z ręcznie robionymi ozdobami i blaszanymi zabawkami, które wydawały się śpiewać nuty świątecznych piosenek. Gdy dotarli do sceny, na której grupa dzieci w strojach aniołków śpiewała "Cichą noc", Piotrek znowu się rozejrzał. Ale i tu nie było jego rodziców.
"Mam pomysł!" – zawołał Janek, podskakując lekko. "Możemy podejść do stoiska informacyjnego i ogłosić przez mikrofon, że Piotrek szuka rodziców!"
Piotrek rozpromienił się na tę myśl. "Tak, to świetny pomysł!"
Rozdział 4: Cud Bożonarodzeniowy
Chłopcy szybko podeszli do stoiska informacyjnego, gdzie starsza pani z szerokim uśmiechem przywitała ich ciepło. Po wysłuchaniu ich historii, pozwoliła Piotrkowi ogłosić przez mikrofon, że szuka swoich rodziców. Piotrek, choć na początku nieco się denerwował, dzielnie powiedział: "Jestem Piotrek i zgubiłem rodziców. Jeżeli ktoś ich widział, proszę, niech przyjdzie do stoiska informacyjnego."
Kilka minut później, z tłumu wyłoniła się jego mama, a za nią tata, oboje z wyrazem ulgi na twarzach. Piotrek poczuł, jak ogromny ciężar spada mu z serca, gdy mama mocno go przytuliła.
"Oh, Piotrusiu!" – powiedziała mama. "Tak się martwiliśmy! Gdzie ty byłeś?"
"Z tymi chłopakami" – Piotrek uśmiechnął się, wskazując na Kubę, Michała i Janka, którzy stali obok. "Pomogli mi was znaleźć."
Rodzice podziękowali chłopcom, a tata Piotrka zaproponował, by wszyscy razem poszli na gorącą czekoladę, aby uczcić to, że wszystko dobrze się skończyło. Kuba, Michał i Janek zgodzili się z radością, a Piotrek poczuł, że właśnie znalazł nowych przyjaciół.
Podczas gdy śnieżynki delikatnie opadały z nieba, dzieci, z kubkami gorącej czekolady w dłoniach, śmiały się i opowiadały o swoich przygodach w szkole, obiecując, że jeszcze się spotkają. Świąteczny duch magicznie unosił się w powietrzu, a Piotrek wiedział, że te święta będą niezapomniane, pełne nowych przyjaźni i wspaniałych przygód.