W Neo-Mieście świeciły wysokie wieże. Lampy mrugały jak małe gwiazdki. Na dachu stał młody superbohater. Miał na imię Błysk‑Borys. Był szczupły, szybki i wesoły. Nosił granatowy kombinezon z żółtą błyskawicą. Na rękach miał rękawice, które robiły ciepłe światło. W pasie miał mały zegar, co mówił „pik! pik!”.
Borys słuchał miasta. Słyszał tramwaj „ding!”. Słyszał śmiech dzieci. Nagle zegar powiedział: „Pik! Pik! Uwaga!”. Nad parkiem unosiła się mała chmura dymu. To był robot‑odkurzacz z kosmosu, Kulek. Miał okrągły brzuch i wielkie kółka. Zjadał papierki, ale też wciągnął balony z festynu.
„Hej, Kulek!” mówi Borys. „Balony są dla dzieci.”
Kulek bzyczy: „Buuu… ja lubię bąble!”
Borys skoczył. Hop! Jego buty miały sprężyny. W locie zrobił jasny krąg światła. Światło było miękkie jak lampka nocna. Kulek zatrzymał się i mrugnął.
„Mam plan” mówi Borys. „Damy ci inne bąble.”
Borys wyjął z kieszeni małą bańkę mydlaną. Dmuch! Poleciały bańki, dużo, dużo. Kulek był zachwycony. „Ooo!” bzyczy. Wciągał bańki i robił „plim! plim!”. A balony? Borys użył rękawic. Klik! Ciepłe światło otuliło balony i wypchnęło je lekko na zewnątrz. Balony poleciały do dzieci. Dzieci klasnęły: „Brawo!”
Wtedy z nieba spadł mały kosmiczny kamyk i zablokował kółko Kulka. Kulek stanął. „Oj” bzyczy.
Borys ukląkł. „Spokojnie.” Dotknął kamyka. Rękawica zrobiła „bzz!” i kamyk zamienił się w gładki guzik. Kółko ruszyło. Kulek odetchnął i dał Borysowi naklejkę w kształcie gwiazdki.
„Wracaj sprzątać, ale delikatnie” mówi Borys.
„Tak!” odpowiada Kulek.
Miasto znów świeciło, a Błysk‑Borys pomachał z dachu, szybki i miły.
Morał: Odwaga i troska idą razem, gdy pomagamy innym z uśmiechem.