Rozdział 1: Niezwykły dzień w Koloropolis
W samym sercu tętniącego życiem miasta Koloropolis mieszka chłopak o imieniu Maksymilian, ale wszyscy nazywają go po prostu Max. Na pierwszy rzut oka Max wygląda zupełnie zwyczajnie: ciemne, nieco potargane włosy, bystre zielone oczy i szeroki uśmiech, który pojawia się zawsze, kiedy ktoś jest smutny. Jednak Max skrywa pewien wielki sekret. Jest superbohaterem, którego całe miasto zna jako Błyskawicznego Maxa!
Błyskawiczny Max to chłopak o niesamowitych mocach. Potrafi biegać szybciej niż wiatr, skakać wyżej niż kangur i… rozmawiać ze zwierzętami! Jego ulubioną umiejętnością jest jednak moc tworzenia kolorowych błyskawic z dłoni. Każda błyskawica ma inny kolor i inną moc: niebieska chłodzi jak lód, żółta rozśmiesza wszystkich w pobliżu, a czerwona daje odwagę. Max nosi specjalny strój, który sam zaprojektował: granatową pelerynę z żółtymi gwiazdkami, wygodne buty do biegania i maskę, dzięki której nikt nie rozpoznaje jego prawdziwej tożsamości.
Koloropolis to niezwykłe miasto. Ulice są pełne tęczowych domów, w parkach rosną drzewa o fioletowych liściach, a tramwaje unoszą się lekko nad ziemią dzięki magicznym silnikom. Na każdym rogu czekają ciekawe przygody, a mieszkańcy są otwarci i pomocni. Wszyscy wiedzą, że jeśli pojawi się kłopot, Błyskawiczny Max zaraz zjawi się na miejscu.
Tego ranka Max budzi się wcześnie. Przeciąga się leniwie i patrzy przez okno na miasto, które już tętni życiem. Na dole słychać śmiech dzieci i śpiew ptaków. Max zjada szybkie śniadanie i zakłada swój superbohaterski strój. Dzisiaj czuje, że wydarzy się coś ważnego.
— Dziś będzie wyjątkowy dzień! — mówi do swojego kota, Piorunka, który macha ogonem i mruczy. Max jest gotowy stawić czoła każdemu wyzwaniu, które przyniesie nowy dzień.
Rozdział 2: Znikające kolory i tajemniczy cień
Max pędzi przez miasto, aż zatrzymuje się nagle w parku. Coś tu nie gra. Zwykle kolorowe drzewa są teraz szare, a kwiaty straciły blask. Nawet tramwaje wydają się mniej radosne.
— Co tu się stało? — pyta Max na głos.
Wtedy słyszy ciche popiskiwanie. To wiewiórka Zuzia, która często pomaga mu w przygodach.
— Max! Ktoś kradnie kolory! Wszystko robi się szare i smutne! — piszczy przerażona Zuzia.
Max marszczy brwi. To poważna sprawa. Koloropolis bez kolorów nie jest już takie samo. W tej chwili zauważa tajemniczy cień, który przemyka pomiędzy drzewami. Max rzuca się w pogoń, używając swojej superszybkości. Przeskakuje przez ławki, krzaki i kałuże, aż w końcu dostrzega sprawcę.
To ponury jegomość w czarnym płaszczu i z wielkim, fioletowym kapeluszem. W ręku trzyma dziwny worek, do którego wciąga kolorowe promienie. Max nie może uwierzyć własnym oczom!
— Hej, ty! Oddaj kolory! — woła Max, a z jego dłoni błyska niebieska błyskawica, która natychmiast ochładza powietrze.
Czarny cień odwraca się i śmieje złowieszczo.
— Nigdy! Kolory są już moje! — i znika w chmurze szarego dymu.
Max stoi przez chwilę zdezorientowany. Wie jednak, że nie może się poddać. Koloropolis potrzebuje jego pomocy bardziej niż kiedykolwiek. Ale w głowie zaczynają pojawiać się wątpliwości.
— Czy na pewno dam sobie radę? — myśli Max. — Chciałbym po prostu pobawić się z przyjaciółmi, zamiast ciągle ratować świat…
Zuzia patrzy na niego swoimi małymi oczkami.
— Max, tylko ty możesz to zrobić! Jesteś naszym bohaterem!
Max uśmiecha się lekko. Wie, że ma rację. Czas działać!
Rozdział 3: Wielka przygoda i trudny wybór
Max postanawia odnaleźć czarnego złodzieja kolorów. Wie, że nie może zrobić tego sam. Biegnie więc do swojego najlepszego przyjaciela, Jasia, który jest mistrzem w rozwiązywaniu zagadek.
— Jasiu, pomóż mi! Ktoś kradnie kolory z miasta!
Jasio podskakuje z podekscytowania.
— Super! To znaczy… nie super, że ktoś kradnie, ale super, że możemy razem coś z tym zrobić!
Razem z Zuzią ruszają śladem cienia. Po drodze spotykają jeszcze kilka zwierząt: żabkę Kropkę i sowę Mądralę. Każdy chce pomóc Maxowi, bo wszyscy kochają swoje kolorowe miasto.
Wędrują przez szare ulice, aż docierają do starej wieży zegarowej. Tam, na szczycie, czeka czarny cień.
— Nie zbliżajcie się! — krzyczy złodziej. — Teraz już nikt nie odzyska kolorów!
Max czuje, jak jego serce bije szybciej. Ma ochotę wrócić do domu, schować się pod kołdrą i zapomnieć o wszystkim. Ale patrzy na swoich przyjaciół i mieszkańców miasta, którzy patrzą na niego z nadzieją.
— Muszę spróbować! — mówi do siebie.
Wyciąga ręce i tworzy najpiękniejszą, tęczową błyskawicę, jaką kiedykolwiek udało mu się zrobić. Tęcza wiruje w powietrzu, świeci wszystkimi kolorami i otacza czarnego złodzieja. Ten zaczyna się kurczyć i krzyczeć.
— Nie! Kolory mnie pokonują!
Wtedy Max zauważa, że złodziej wcale nie jest taki groźny. To smutny, szary chłopiec, który nigdy nie miał przyjaciół. Kradł kolory, bo chciał, żeby cały świat czuł się tak samotny jak on.
Max staje przed trudnym wyborem. Może pokonać złodzieja i zabrać mu wszystkie kolory, albo spróbować mu pomóc.
— Może nie musisz być sam — mówi Max ciepło. — Chodź do nas. Razem przywrócimy kolory miastu.
Chłopiec patrzy zaskoczony. Po raz pierwszy ktoś okazał mu życzliwość. Powoli oddaje Maxowi worek z kolorami.
— Przepraszam… — szepcze.
— Każdy zasługuje na drugą szansę — odpowiada Max z uśmiechem.
Rozdział 4: Powrót kolorów i nowa przyjaźń
Max, Jasio, Zuzia, Kropka i Mądrala wspólnie otwierają worek z kolorami. Z wnętrza wystrzeliwuje barwna eksplozja! Ulice znów stają się tęczowe, drzewa odzyskują fioletowe liście, a tramwaje unoszą się jeszcze wyżej z radości.
Wszyscy mieszkańcy Koloropolis wiwatują i dziękują Maxowi. Ale Max wie, że to nie tylko jego zasługa. Bez przyjaciół i bez odwagi, żeby wybrać dobro, nie udałoby się uratować miasta.
Czarny chłopiec, który teraz nazywa się Szaraczek, zostaje w Koloropolis. Szybko zaprzyjaźnia się z Maxem i resztą. Okazuje się, że ma talent do malowania i tworzy najpiękniejsze obrazy w całym mieście. Nikt już nie jest samotny.
Wieczorem Max siedzi z przyjaciółmi na dachu swojego domu. Patrzą na rozświetlone miasto i śmieją się razem.
— Bycie superbohaterem to nie tylko ratowanie świata — mówi Max. — To także pomaganie innym i bycie dobrym przyjacielem.
Wszyscy przytakują, a Zuzia dodaje wesoło:
— I robienie szalonych błyskawic!
Max śmieje się głośno. Wie, że nawet jeśli pojawią się nowe kłopoty, razem zawsze sobie poradzą. Bo prawdziwa siła superbohatera bierze się z serca.
A Koloropolis znów tętni życiem, kolorami i… przyjaźnią.