Rozdział 1: Dzień z balonem
Pan Marek mieszkał w małym, żółtym domku z zielonym dachem. Pewnego ranka obudził się i zobaczył przez okno, że świeci słońce. Pomyślał: „To będzie dobry dzień”. Pan Marek uwielbiał takie poranki.
Po śniadaniu postanowił wyjść na spacer po parku. Wziął ze sobą czerwony balon, który dostał od swojej siostrzenicy. Balon był bardzo lekki i wesoło podskakiwał na wietrze. Pan Marek bardzo się z niego cieszył.
Na ławce w parku siedziała jego przyjaciółka, pani Basia. Miała na sobie niebieski sweter i uśmiechała się szeroko.
— Dzień dobry, panie Marku! — zawołała pani Basia.
— Dzień dobry, pani Basiu! — odpowiedział pan Marek i pomachał do niej balonem.
— Jaki piękny balon! — zachwyciła się pani Basia.
— Dostałem go od Zosi. To mój ulubiony balon — powiedział z dumą pan Marek.
Nagle silniejszy podmuch wiatru wyrwał balon z ręki pana Marka. Balon poleciał wysoko, wysoko i zaczepił się o gałąź drzewa. Pan Marek patrzył na balon i poczuł, jak ściska go w środku. Było mu smutno.
Rozdział 2: Uczucia pana Marka
Pani Basia zauważyła, że pan Marek zrobił się cichy.
— Panie Marku, co się stało? — zapytała łagodnie.
— Chciałem pobawić się balonem, a teraz jest na drzewie. Trochę mi smutno i trochę zły jestem — odpowiedział cicho pan Marek.
Pani Basia uśmiechnęła się ciepło.
— To normalne, że czujesz różne rzeczy. Czasem jesteśmy smutni, czasem źli, a czasem bardzo szczęśliwi. Emocje są jak chmurki, które przepływają po niebie.
Pan Marek spojrzał na swoje buty. Nagle usłyszał śmiech. To był Franek, mały sąsiad, który zawsze miał dużo energii.
— Co się stało, panie Marku? — spytał Franek.
— Mój balon utknął na drzewie — odpowiedział pan Marek.
Franek podrapał się po głowie.
— Może spróbujemy go zdjąć razem? — zaproponował.
Pan Marek poczuł, że trochę mu lżej na sercu. Spojrzał na Franka i panią Basię. Razem poszli pod drzewo.
Rozdział 3: Radość i przyjaciele
Franek znalazł długi patyk. Pani Basia podtrzymywała gałąź, a pan Marek wyciągnął rękę do góry. Razem bardzo się starali. Próbowali raz, potem drugi, aż w końcu balon zsunął się z gałęzi i powoli opadł na ziemię.
Pan Marek aż podskoczył z radości!
— Udało się! — zawołał.
Franek i pani Basia zaczęli się śmiać. Wszyscy byli bardzo szczęśliwi. Pan Marek czuł w sercu ciepło i radość. Jego policzki były czerwone, a oczy błyszczały.
— Dziękuję wam! — powiedział z wdzięcznością pan Marek. — Razem wszystko jest łatwiejsze.
Franek uśmiechnął się szeroko.
— Fajnie jest pomagać! — zawołał.
Pani Basia pogłaskała pana Marka po ramieniu.
— Cieszę się, że znowu się uśmiechasz, panie Marku. Radość to piękne uczucie. Czasem pojawia się po smutku.
Pan Marek pomyślał, że to prawda. Najpierw był smutny, potem trochę zły, ale na końcu poczuł radość. Zrozumiał, że wszystkie emocje są ważne, a radość jest najpiękniejsza, gdy można się nią dzielić z innymi.
Od tego dnia pan Marek wiedział, że nawet gdy jest mu smutno, może znaleźć radość, jeśli poprosi o pomoc i spędzi czas z przyjaciółmi. I zawsze warto się uśmiechać — nawet do chmurki na niebie.