Trwa ładowanie...
Opowieść o Walentynkach 5-6 lat Czytanie 9 min.

Bransoletka czterech serc

Cztery przyjaciółki próbują naprawić pękniętą bransoletkę przed Walentynkami, ucząc się przy tym współpracy, dzielenia i słuchania siebie.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Cztery dziewczynki około 5 lat siedzą przy okrągłym drewnianym stoliku w jasnej sali przedszkolnej: po lewej dziewczynka o jasnobrązowych, potarganych włosach w różowej sukience w białe kropki trzyma duży różowy guzik z kotkiem i opowiada; centrum-lewo blondynka w kucykach, błękitnym t-shircie i ogrodniczce tnę nożyczkami złote błyszczące paski; centrum-prawo kręcona brunetka w zielonej sukience nawleka nową koralikową kulkę z papieru; po prawej czarne proste włosy związane wstążką, beżowa bluza, spokojna, rozwija złotą nić z szpuli; na stole papier kolorowy, kleje, brokat, nożyczki i kubki z herbatą, w tle okno z gałązką jabłoni i papierowe serduszka; główna scena: przyjaciółki razem naprawiają złamany bransoletkę na Walentynki, zbliżenie na ich pracujące dłonie, nowy papierowy złoty koralik i błyszczący różowy guzik, radosne, zmrużone miny, ciepłe kolory i widoczne faktury. zgłoś problem z tym obrazem

Początek w różowym świetle

Był dzień, kiedy serduszka świeciły na oknach. Dziewczynki biegały po przedszkolnym podwórku, a wiatr niósł zapach ciastek i czerwonych jabłek. Cztery przyjaciółki siedziały na ławeczce pod jabłonią: Maja, Zosia, Hania i Oliwka. Wszystkie miały prawie pięć lat. Każda nosiła mały plecak i duży uśmiech.

Maja miała kosmyk włosów zawsze w nieładzie. Zosia lubiła rysować serca kredkami. Hania śmiała się tak, że robiły się jej dołeczki na policzkach. Oliwka była spokojna i zawsze miała ze sobą kawałek nici lub tasiemki „na wszelki wypadek”.

Tego dnia miały na dłoniach stary, wspólny bransoletkowy krąg przyjaźni. Bransoletka była z koralików w czterech kolorach: różowym, niebieskim, złotym i zielonym. Każdy kolor przypominał ich śmieszne przygody: różowy to baloniki, niebieski to dzień nad stawem, złoty to kukiełka dziadka, zielony to trawa, w której leżały całe popołudnia. Bransoletka była cienka i trochę luźna. Noszona razem, mocno trzymała wszystkie serca.

Hania zauważyła pęknięcie. Lekko, jak list wiatru, bransoletka pękła przy złotym koraliku. Koralik potoczył się po trawie i zniknął w cieniu jabłoni. Dziewczynki zamarły. Zosia wzięła koralik do rąk i przyssała usta, jakby chciała go przywrócić do życia słodkim oddechem.

„To nasza bransoletka” — powiedziała Maja cicho. „Musimy ją naprawić na Walentynki.”

„Ale co, jeśli nie znajdziemy złotego koralika?” — zapytała Oliwka, patrząc jak słońce robi plamki na trawie.

„Zrobimy nowy” — odpowiedziała Hania pewnie. „Zawsze można zrobić nowe koraliki z papieru, prawda?”

Zrobiły plan. Poszły do sali, żeby poszukać materiałów. Panie w przedszkolu robiły dziś czerwone serca z papieru. Dziewczynki znalazły brokat, nici, kilka guzików i kawałek złotej folii. Każda miała pomysł, jak bransoletkę naprawić. I wtedy zrozumiały, że naprawa to nie tylko naprawa rzeczy. To też naprawa czegoś w ich sercach. Chciały, żeby bransoletka znowu trzymała je razem.

Środek: Wielka naprawa i małe kłótnie

Rozłożyły materiały na stoliku. Zosia rysowała schemat, Hania kroiła papier na małe kwadraty, Maja szukała nitki, a Oliwka trzymała folię jak skarb. Wszystkie chciały pomagać. Wszystkie miały swoje pomysły. Chociaż były przyjaciółkami, czasem zaczęły się nie zgadzać.

„Zróbmy koralik z brokatu!” — krzyknęła Zosia, tryskając radością.

„Nie, brokat się rozsypie i będzie jak deszcz złota na podłodze” — odpowiedziała Oliwka, martwiąc się o sprzątanie.

„A może guzik? Mam różowy z kotkiem” — wtrąciła Maja.

„Kotek będzie śmieszny, ale to nie jest tak, jak nasze stare złoto” — powiedziała Hania, marszcząc brwi.

Zaczęły się drobne sprzeczki. Palce małe jak kredki wskazywały, a słowa były miękkie, ale przyspieszały serce każdego, kto słuchał. Przedszkolna pani, która była przy oknie i robiła ogonki na serduszkach, zauważyła ich zmartwienie. Podeszła z uśmiechem i zapytała, czy może pomóc.

„Może zobaczymy, co każda potrafi zrobić najlepiej?” — zasugerowała. „Czasami, kiedy nie możemy się zdecydować, warto spróbować wszystkiego po trochu.”

Dziewczynki spojrzały na siebie. I zgodziły się. Każda miała małą rolę. Zosia narysowała kształt koralika i pokolorowała go różową kredką. Hania pocięła złotą folię na malutkie paseczki, żeby dodać blasku. Maja przyniosła guzik z kotkiem i opowiedziała śmieszną historię, dlaczego kotek jest ważny. Oliwka przędła nitkę tak delikatnie, jakby robiła ścieżkę z jedwabiu. Razem zrobili koralik — nie był idealny, ale był zrobiony z czterech serc.

Kiedy starły w palcach nowy koralik, zrobił się mały cud: cienka nić wpuściła koralik, a bransoletka znów złączyła ich dłonie. Każda poczuła ciepło, jakby w środku serca zapaliła się malutka lampka.

„Jest!” — wykrzyknęły. Śmiech wyleciał z nich jak balony. Usiadły znowu na ławeczce pod jabłonią i patrzyły na swoje dłonie. Bransoletka obracała się, a złoty pasek folii odbijał słońce.

„Ale…” — zaczęła Maja i zrobiła małą pauzę. „Może ten guzik z kotkiem to trochę za dużo?”

„Może” — przyznała Zosia. „Ale to nasz guzik, twój pomysł.”

„I brokat dodał błysku. I folia przypominała mi złoto” — dodała Hania.

„Każda z nas dała coś małego. I razem zrobiłyśmy coś większego” — powiedziała Oliwka cicho.

W ciszy, która przyszła po ich słowach, usłyszały szelest liści. Wydawało się, że jabłonka też potakowała. Dziewczynki uśmiechnęły się szeroko. Wiedziały, że naprawienie bransoletki to nie tylko kwestia rzeczy. To była nauka dzielenia się i słuchania. Czuły też, że coś się w nich zmieniło — zrobiły się trochę mniejsze w swoim „ja”, żeby zrobić miejsce dla „my”. To była mała lekcja pokory.

Koniec: Walentynkowe serca i wspólna myśl

Dzień Walentynek zbliżał się do wieczora. Dzwonki w przedszkolu zabrzęczały cicho i dzieci zaczęły zabierać swoje prace. Panie ułożyły na stoliku ciasteczka w kształcie serc i kubeczki z gorącą herbatką jabłkową. Dziewczynki poczuły, że ich bransoletka wygląda teraz jak mały światełko między nimi.

Przy stole przyszła do nich Marysia z innej grupy. Zobaczyła bransoletkę i zawołała: „Ależ ładnie! Jak to zrobiliście?” Dziewczynki opowiedziały krótką historię o pęknięciu, poszukiwaniu i wspólnej pracy. Marysia uśmiechnęła się i przyznała, że też ma złoty guzik w swojej saszetce. „Możecie mieć go, jeśli chcecie” — zaproponowała. Dziewczynki spojrzały na siebie.

„Dziękujemy, ale już mamy. Ważniejsze, że to nasza praca” — odpowiedziała Zosia z dumą, ale bez krzyku. Jej głos był łagodny. Maja dodała: „A twój guzik jest bardzo ładny. Może kiedyś przyda się komuś innemu.”

Hania nalała herbatki i podała kubki wszystkim. Oliwka pokusiła się o małą ozdobę z resztek folii i podała ją Marysi. Marysia śmiała się i przytuliła ich. Wszyscy poczuli ciepło przyjaźni, które nie potrzebowało wielkiego odgłosu.

Kiedy słońce robiło ostatni promyk, dziewczynki zebrały się w kręgu. Trzymały się za ręce. Bransoletka obracała się i migotała. Każda miała w ustach smak ciasteczka i zapach jabłkowej herbaty. Chciały powiedzieć coś ważnego, coś małego i dużego zarazem.

„Myślę, że naprawiłyśmy bransoletkę i nasze serca” — powiedziała Oliwka.

„Myślę, że każdy pomysł się liczy” — dodała Zosia.

„Myślę, że warto prosić o pomoc i pomagać innym” — szepnęła Hania.

„Myślę, że trzeba być małym, żeby zrobić miejsce dla innych” — powiedziała Maja, uśmiechając się jak słoneczko zza chmur.

W tej chwili zrobili coś razem: wymyśliły jedną krótką myśl, którą mogły nosić jak małą tajemnicę w kieszeni. Wiedziały, że to jest miłe słowo na Walentynki i na każdy dzień. Dziewczynki odezwały się jednym głosem, jak echo ich małych serc.

„Dzielimy się sercami, nie tylko rzeczami” — powiedziały razem.

To była ich wspólna myśl. Każda z nich poczuła, że ta myśl błyszczy jak ich bransoletka. To nie była przechwałka. To była cicha prawda o przyjaźni, którą odkryły same, małymi krokami. Była w niej pokora — świadomość, że każda z nich dała coś małego i każdy drobiazg był ważny.

Kiedy wracały do domu, trzymały się blisko. Bransoletka delikatnie brzęczała na ich nadgarstkach. W drodze jedna z nich zgubiła cukierka, inna podała swój kawałek. Nikt nie mówił o tym, kto jest lepszy. Każda wiedziała, że czasem trzeba ustąpić, czasem poprosić, a czasem podzielić się ostatnim ciasteczkiem.

Wieczorem, kiedy rodzice zapytali o dzień, dziewczynki opowiedziały historię o naprawie bransoletki. Opowiedziały też o swojej myśli. Rodzice uśmiechali się i przytulali. A dziewczynki zasypiały z myślami o brokacie, guzikach i złotej folii. Zasnęły z nadzieją, że jutro też będą się dzielić sercami.

Na koniec, jeszcze przed snem, każda szeptem powtórzyła: „Dzielimy się sercami, nie tylko rzeczami.” To była ich mała obietnica. Obietnica, że będą pamiętać o pokorze i o tym, że razem mogą naprawić wiele drobnych rzeczy w świecie.

I tak skończył się jeden Walentynkowy dzień — z bransoletką na nadgarstku, z uśmiechem na twarzy i z jedną wspólną myślą, która świeciła im jak małe latarenki w przyszłość.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Różowym świetle
Gdy wszystko jest lekko różowe, bo świeci tam miękkie światło.
Przedszkolnym
Coś związanego z przedszkolem, miejscem, gdzie bawią się dzieci.
Bransoletkowy
Coś dotyczące bransoletki, małej ozdoby na rękę.
Brokat
Błyszczące, drobne kawałeczki, które sypią się i świecą.
Folii
Cienki, błyszczący materiał, jak srebrna lub złota kartka.
Przędła
Robiła cienką nitkę, tak jak robi się nici z włóczki.
Pokora
Bycie skromnym i nie chcenie być zawsze pierwszym.
Saszetce
Małe, płaskie opakowanie lub woreczek na drobne rzeczy.
Obietnica
Słowo, że się coś zrobi i się tego nie zapomni.
Migotała
Błyszczała i zmieniała się lekko, jak małe światełka.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o Walentynkach dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.