Trwa ładowanie...
Opowieść o Walentynkach 5-6 lat Czytanie 9 min.

Dwa balony, jedno serce

Tomek postanawia połączyć panią Klementynę i pana Leona, którzy siedzą w parku i są samotni, tworząc dla nich walentynki oraz przygotowując niespodzianki. Jego plan prowadzi do niezwykłego spotkania, które zmienia wszystko.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Sześciolatek o imieniu Tomek, z rozwichrzonym brązowym włosami, ubrany w jaskrawoczerwony płaszcz i w paskowany szalik, z szerokim uśmiechem na twarzy trzyma w rękach duże serce z papieru. Obok niego stoi starsza pani Klementyna w zielonym płaszczu i kolorowym szalu, która z czułym uśmiechem patrzy na Tomka. Na ławce siedzi pan Leon w czarnym kapeluszu i niebieskim szaliku, grający wesoło na harmonijce. Scena rozgrywa się w zimowym parku, gdzie śnieg błyszczy w słońcu, nagie drzewa są ozdobione płatkami śniegu, a ptaki śpiewają wokoło. Tomek wyciąga swoje papierowe serce w stronę pani Klementyny, a pan Leon obserwuje ich z uśmiechem na twarzy, podczas gdy czerwone balony unoszą się nad nimi, dodając koloru tej pięknej walentynkowej dni. zgłoś problem z tym obrazem

Pomysł Tomka

Tomek miał sześć lat. Nosił czerwony szalik i czapkę z pomponem. Zimą lubił rysować serduszka na zamarzniętej szybie. Zbliżały się Walentynki. W przedszkolu wszyscy kleili serduszka z papieru. Pachniał klej i kolorowy papier szeleścił jak śnieg.

— Mamo, Walentynki to tylko dla zakochanych? — zapytał Tomek przy śniadaniu.

— Nie tylko — uśmiechnęła się mama. — To święto przyjaźni i dobrych gestów.

Tomek popatrzył przez okno. W parku pod ich oknem codziennie siadała pani Klementyna. Miała zielony płaszcz, ciepły szal i torbę z ziarnem dla ptaków. Karmiła wróble i gaworzyła do nich cichutko.

Po drugiej stronie parku często siadał pan Leon. Miał kapelusz i starą harmonijkę. Grał krótkie, wesołe melodie. Raz nawet zagrał „Sto lat” parze kaczek. Tomek się uśmiechnął. Lubił ich oboje. Ale widział, że pani Klementyna i pan Leon nigdy ze sobą nie rozmawiali. Siedzieli daleko od siebie, jak dwa samotne śniegowe bałwanki.

— Mamo, a jeśli ja zrobię tak, żeby się poznali? — zapytał Tomek. — Bo są mili. I są sami.

Mama nalała kakao do kubka i spojrzała Tomkowi w oczy.

— To piękny pomysł. Drobny gest może być wielki.

Tomek jęknął z radości, aż pompon mu podskoczył.

— Zrobię dla nich walentynki! I ciasteczka w kształcie serca! I… balony! Czerwone!

— Balony dodadzą odwagi — przyznała mama. — Upieczemy też ciasteczka. Potem pójdziemy do parku.

Tomek usiadł przy stole. Wyciął dwa serduszka. Na jednym napisał dużymi literami: „Dla Ciebie. Dziś warto znaleźć przyjaciela.” Na drugim: „Uśmiechnij się. Przyjaciel czeka niedaleko.” Narysował jeszcze ptaszki, nutki i śnieżne gwiazdki.

W domu pachniało masłem i wanilią. Ciasteczka rosły złote w piekarniku. Tomek nasłuchiwał, jak masło skwierczy, a mruczek Mruczek mruczy pod stołem.

— Mruczku, będę Kupidynem! — szepnął kotu.

Mruczek tylko mruknął: — Mrrr.

Plan z balonikami

Po południu śnieg skrzypiał pod butami. Niebo było jasne, ale zimowe. Mama zapakowała w pudełko serduszkowe ciasteczka. Do torby wrzuciła termos z kakao. Tomek trzymał dwa czerwone balony na sznurkach. Balony połyskiwały jak jabłka.

— Plan jest taki — powiedział poważnie Tomek. — Położę serduszka na ławkach. Przywiążę do nich balony, żeby było widać. A potem schowam się za krzakiem i będę czekał.

— Dobrze — kiwnęła mama. — Ja stanę przy tej lampie. Będę patrzeć.

W parku pachniało zimnym powietrzem i świeżym śniegiem. Wróble ćwierkały: ćwir, ćwir, jakby rozmawiały o walentynkach. Pan Leon już siedział na swojej ławce. Przymrużał oczy i dmuchał w dłonie, a harmonijka błyszczała. Pani Klementyna dosypywała ziarna i mówiła do ptaszków:

— Jedzcie, maluszki, jedzcie.

Tomek przykucnął. Przysunął się do jednej ławki. Palcem poprawił serduszko: równo, równiutko. Zawiązał sznurek od balonu wokół oparcia. Balon zatańczył lekko. Potem pobiegł do drugiej ławki. Serce położył na środku. Przywiązał drugi balon. Jego palce były trochę zmarznięte, więc supeł wyszedł krzywy.

— Gotowe! — wyszeptał. — Ciii!

Schował się za krzakiem. Wtedy zawiał wiatr. Najpierw cichutki. Potem troszkę mocniejszy. Pierwszy balon tylko drgnął. Drugi… wymknął się z krzywego supła!

— Ojej! — pisnął Tomek.

Czerwony balon podskoczył, stuknął go w nos, jakby się śmiał, i poleciał do góry. Sznurek zaszeleścił. Balon zahaczył o gałąź. Potem poleciał dalej. Tomek wybiegł z krzaków.

— Balonie, wróć! — zawołał.

Biegł, ślizgał się i zgubił jedną rękawiczkę. Mama z daleka zawołała:

— Uważaj!

Ale balon frunął jak czerwony ptak. Nagle przytrzymał go drugi balon! Ich sznurki zaplątały się razem, a gałąź starego drzewa zatrzymała oba.

— O-ho-ho! — zawołał pan Leon, podnosząc wzrok. — Balony są dziś psotne!

Pani Klementyna odwróciła głowę. Zobaczyła czerwone plamki wysoko. Spojrzała też na swoją ławkę. Zauważyła serduszko.

— Och… — wyszeptała. — Dla mnie?

Pan Leon podszedł powoli pod drzewo. Pani Klementyna też. Spotkali się pod gałęzią, na której dwa balony kołysały się razem, jak dwa jabłka na jednym patyku.

Maleńki cud

— Czy to… pani balon? — zapytał grzecznie pan Leon, patrząc w górę.

— A może pana? — zaśmiała się cicho pani Klementyna. — Wyglądają, jakby się polubiły.

Tomek zatrzymał się kilka kroków dalej. Serce mu biło mocno. Schował się za pniem, ale wystawił nos.

— O, a co to? — Pan Leon zauważył serduszko na swojej ławce. Przeczytał na głos: — „Dla Ciebie. Dziś warto znaleźć przyjaciela.”

— U mnie też jest — powiedziała pani Klementyna. — „Uśmiechnij się. Przyjaciel czeka niedaleko.” — Uśmiechnęła się i spojrzała na pana Leona.

Przez chwilę było cicho. Tylko gałązki szeleściły, a wróble ćwierkały. Potem wydarzyło się coś maleńkiego, a jednak wielkiego. Wiatr zawiał dokładnie tak, jak trzeba. Dwa balony stuknęły się czubkami i zaczęły kołysać w kształt serca. Słońce wyszło na krótką chwilę spod chmury i promień padł prosto na śnieg. Na białej ziemi pojawił się cień. Cień wyglądał jak serduszko. Dwa balony, jedna gałąź, jeden cień. Serce.

— Ojej — westchnęła pani Klementyna. — Jakie piękne.

— Cuda w parku! — roześmiał się pan Leon. — Na Walentynki.

Tomek nie wytrzymał. Wyskoczył zza drzewa, trzymając pudełko z ciasteczkami.

— To moje! To znaczy… to ja… — zaczął plątać się w słowach. — Ja chciałem, żeby się państwo poznali. Bo jesteście mili. I zawsze sami.

Pan Leon zdjął kapelusz i ukłonił się.

— Bardzo dziękuję, mały panie Kupidynie.

Pani Klementyna rozpromieniła się.

— Masz rumiane policzki jak jabłuszka. Jak masz na imię?

— Tomek — powiedział dumnie.

— Tomek ma dla państwa ciasteczka — zawołała z daleka mama, machając termos. — I kakao!

Usiedli wszyscy na ławce. Pani Klementyna rozdała kilka okruszków wróblom. Wróble podskoczyły w podzięce. Pan Leon położył harmonijkę na kolanach.

— Te serca są kruche i pachnące — powiedział, kosztując. — Mmm!

Kakao parowało i grzało dłonie. Tomek znalazł swoją zgubioną rękawiczkę pod ławką. Założył ją szybko. Serce wciąż mu waliło, ale teraz z radości.

— Czy pan gra czasem dla ludzi? — zapytała nieśmiało pani Klementyna.

— Czasem dla kaczek — odparł pan Leon z uśmiechem. — Ale dla ludzi też mogę.

Zagrał krótką melodię. Delikatną, wesołą, taką, że nawet wrony na drzewie przestały krakać i nastawiły uszu. Pani Klementyna klasnęła. Tomek też.

— Dziękuję — powiedziała pani Klementyna do Tomka. — Przez ciebie dostałam dziś odwagę. Zrobiłeś coś malutkiego, a wyszło coś dużego.

— To Wy zrobiliście — poprawił grzecznie Tomek. — Ja tylko dałem znak.

Pan Leon skinął głową.

— Znak był czerwony i okrągły — zachichotał, patrząc na balony.

Nagle gdzieś obok spadła miękka śnieżynka prosto na nos Tomka. Była kształtu… serduszka! Tomek zamrugał i roześmiał się. To był ten maleńki cud do końca. Jakby zima też chciała przybić piątkę.

— Jutro będę mieć więcej ziarna — powiedziała pani Klementyna. — Może razem nakarmimy ptaszki?

— Z przyjemnością — odparł pan Leon. — A ja przyniosę dwie kubki. I zagram w duecie z wróblami.

Tomek podskoczył. Pompon znów mu zatańczył.

— Hura! W parku już nie będzie tak cicho.

Kiedy wracali z mamą do domu, niebo było różowe. Balony wciąż wisiały na gałęzi, a ich cienie układały się w serce. Tomek trzymał pudełko z kilkoma ciasteczkami na jutro.

— Widzisz, Tomku? — szepnęła mama. — Drobne gesty to wielkie rzeczy.

— Wiem — wyszeptał. — Wystarczy jedno serduszko. I trochę odwagi. I odrobinka wiatru.

Mruczek w domu powitał ich miauknięciem. Tomek pogładził go po łebku.

— Mruczku, zrobiłem maleńki cud — powiedział. — Ale jutro też zrobię coś małego. Może dam Zuzi z przedszkola naklejkę-serduszko. Bo przyjaciół nigdy za dużo.

Kot zamruczał głośno, jakby mówił: „Tak”. A śnieg za oknem błyszczał i sypał cichutko, jak konfetti na Walentynki.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Walentynki
Święto zakochanych obchodzone 14 lutego, podczas którego ludzie wysyłają sobie walentynki, czyli kartki z wyrazami miłości lub przyjaźni.
Przyjaźni
Relacja między dwiema lub więcej osobami, które się lubią i spędzają ze sobą czas.
Ciasteczka
Słodkie wypieki, zazwyczaj małe, okrągłe i chrupiące, często zawierające różne składniki, takie jak czekolada czy owoce.
Harmonijka
Mały instrument muzyczny, który trzyma się w dłoni i dmucha się w niego, żeby wydobyć dźwięki.
Gaworzyła
Mówić w sposób niejasny, ale radosny, często jak małe dziecko, które jeszcze nie potrafi mówić poprawnie.
Maleńki
Bardzo mały, malutki; używane, aby opisać coś, co jest uroczo drobne.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o Walentynkach dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.