Trwa ładowanie...
Opowieści o futurystycznym mieście 5-6 lat Czytanie 9 min.

Bryk i Kropelka na ratunek warsztatowi Pana Robiego

Mila, Zosia i Hela postanawiają pomóc Panu Robiemu, robotowi naprawczemu, który miał zalany warsztat. Wspólnie zbierają potrzebne rzeczy, aby uratować jego miejsce pracy i przywrócić radość dzieciom w mieście.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Są trzy postacie: - Mila: pięcioletnia dziewczynka z brązowymi warkoczami, w różowej sukience i białych trampkach. Trzyma w rękach mały świecący tablet i uśmiecha się z entuzjazmem. - Zosia: pięcioletnia dziewczynka z kręconymi blond włosami, w niebieskiej koszulce i spódnicy w kwiaty. Podaje ściereczkę robotowi. - Hela: pięcioletnia dziewczynka z rudymi włosami związanymi w kucyk, w zielonej bluzie i żółtych spodniach. Kuca, aby podnieść wiadro i z determinacją patrzy na inne. Trzy dziewczynki znajdują się przed małym futurystycznym warsztatem, z szklanymi ścianami i zielonymi roślinami pnącymi się wzdłuż elewacji. Niebo jest niebieskie z kilkoma białymi chmurami, a nad głowami latają drony, podlewając wiszące ogrody. Główna sytuacja pokazuje, jak dziewczynki współpracują, aby pomóc robotowi, Panu Robiemu, naprawić jego zalany warsztat po deszczu. Otoczone są kolorowymi ściereczkami, wiadrami i błyszczącymi narzędziami, podczas gdy robot uśmiecha się do nich z wdzięcznością. zgłoś problem z tym obrazem

Początek przygody

Był rok 2056. Miasto błyszczało jak poranne niebo po deszczu. Ulice były czyste, a w latarniach mrugały ciche czujniki. Pomagały ludziom i robotom, nie przeszkadzając nikomu. Na dachach rosły zielone ogrody, a małe drony podlewały je kroplą po kropli.

Mila, Zosia i Hela miały prawie pięć lat. Szły razem na plac zabaw. Prowadziły je kolorowe strzałki na chodniku. Strzałki świeciły się, kiedy ktoś szedł blisko, i szeptały drobnym głosem: „Tędy bezpiecznie”. Dziewczynki lubiły te szeptane podpowiedzi.

Po drodze mijały sklepiki i warsztaty. Nagle zatrzymały się przed małym warsztatem napraw. Zwykle witał je uśmiechnięty robot Pan Robi, który reperował hulajnogi i zabawki. Teraz nad drzwiami wisiał znak: „Zamknięte. Zalanie.” Za szybą Pan Robi siedział cicho, jakby zasmucony.

– Ojej – szepnęła Hela. – Bez warsztatu dzieci nie naprawią kółek.

– Potrzebna jest pomoc – powiedziała Zosia, a jej oczy zapłonęły jak lampki.

Mila spojrzała na swoje nadgarstkowe urządzenie. Opaska wyświetliła maleńki plan, bo Mila lubiła planować pomoc. – Zróbmy prostą akcję. Zbierzmy ściereczki, wiaderka i łatkę na dach. Poprośmy sąsiadów. To będzie nasza mała sieć pomocy.

Za szybą warsztatu mignęła buzia Pana Robiego. Na ekranie pojawił się smutny rysunek kropli.

– Dzień dobry, Panie Robi! – zawołała Zosia. – Niech się pan nie martwi. Wracamy z pomocą!

Przejażdżka z mądrym rowerem

Kiedy dziewczynki ruszyły w stronę rynku, obok nich zatrzymał się rower. Miał szeroką, miękką ramę, światełka jak wesołe oczy i dzwonek, który śmiał się „ding-ding”.

– Witajcie! – powiedział rower ciepłym głosem. – Nazywam się Bryk. Jeżdżę sam, ale lubię, kiedy ktoś ze mną jedzie. Dokąd was podwieźć?

– Organizujemy pomoc dla warsztatu – wyjaśniła Mila. – Musimy zebrać ściereczki, wiadro i łatę na dach. I wentylator do suszenia.

– Wskakujcie! – Bryk wyprostował się z dumą. – Mam koszyki i miękkie siedzenia. Pojedziemy najkrótszą drogą, a czujnik deszczu pokaże, gdzie sucho.

Na kierownicy Bryka błysnął mały niebieski punkcik. – To moja Kropelka – powiedział. – Czujnik deszczu. Gdy zbliżamy się do kałuż, świeci mocniej, a kiedy jest sucho, gaśnie. Pokaże też, skąd pada.

Dziewczynki wsiadły. Bryk ruszył miękko jak kot. Latarnie nad chodnikiem zapaliły niebieskie strzałki, prowadząc ich pod zadaszenia. Nagle Kropelka rozbłysła mocniej.

– Uwaga, chmurka! – zawołał Bryk. – Za minutę spadnie ciepły deszcz.

Pierwsze kropelki postukały po daszku. Bryk skręcił w aleję z szeroką markizą. – Tu będzie sucho – powiedział. – Pierwszy przystanek: pani Ogórek. Zawsze ma czyste ściereczki.

U pani Ogórek pachniało świeżymi ogórkami. – Dzień dobry! – Mila wzięła głęboki oddech. – Zbieramy rzeczy, żeby osuszyć warsztat Pana Robiego.

– Ależ oczywiście! – pani Ogórek uśmiechnęła się szeroko. – Weźcie ściereczki i duże wiadro. I jabłka dla was.

W koszyku Bryka zrobiło się miękko i pachnąco. Po chwili pojechali do pana Korala, który prowadził sklep z pomysłowymi rzeczami.

– Łatka do dachu? – pan Koral wyjął rolkę samoklejącej membrany. – I przenośny wentylatorek na baterię. A może jeszcze linka i mini-klamerki?

– Tak! – zawołała Zosia. – Zrobimy suszarkę nad stołem.

Kropelka zamigotała jeszcze jaśniej. – Chmura się przesuwa. Jeśli pojedziemy w prawo, będzie mniej mokro – oznajmił Bryk.

– Jedziemy – mówi Mila. – I poprośmy jeszcze robota Piko, żeby pożyczył mały odkurzacz do wody.

Robot Piko stał przy kiosku. Miał miękkie kółka i cichy silnik. – Pożyczę, pożyczę – brzęknął wesoło. – I dołączę do was. Lubię pomagać.

Deszcz ustał tak nagle, jak się zaczął. Powietrze pachniało mokrym kamieniem. Bryk zatrzymał się na placu. – Ojej – westchnęła Hela. – Moje siedzenie jest mokre z boku.

– Mała przerwa – powiedział rower. – Mogę osuszyć siedzenia, ale potrzebuję energii. Pomożecie mi? Wystarczy, że popedałujecie trzydzieści razy. Ja doładuję wentylator.

Dziewczynki spojrzały na siebie i parsknęły śmiechem. – Raz, dwa, trzy! – liczyły, kręcąc powoli. Bryk mruczał zadowolony. Wentylatorek zaśpiewał cichym „wuu”.

– Gotowe – powiedział Bryk. – Wracajmy do Pana Robiego.

Warsztat znów otwarty

W warsztacie było chłodno i mokro. Na podłodze srebrzyła się cienka woda. Pan Robi podniósł głowę. Jego ekran rozjaśnił się jak słońce zza chmury.

– Dzień dobry, Pomocniczki – powiedział miękko. – Mój czujnik na dachu się zepsuł. Nie wiedziałem, że rynna pełna. Zalało mi stół.

– Damy radę – odparła Mila. – Zrobimy to razem. Zosia, rozdaj ściereczki. Hela, ustaw wiadro. Piko, wciągnij wodę od wejścia. Bryk, pokaż, gdzie jeszcze mokro.

Kropelka na kierownicy Bryka świeciła jak gwiazdka. – Tam, przy półce, jeszcze kapie – szepnęła.

Dziewczynki biegały lekko, ale spokojnie. Zosia wycierała stoły, Hela ustawiała wiaderka pod kapaniem, a Mila spisywała, co już zrobione, na swojej opasce. Pan Robi uruchomił delikatne światła, które podkreślały mokre miejsca na podłodze. Piko mruczał i wciągał wodę, aż zniknęły wszystkie kałuże. Wentylatorek dmuchał ciepłym powietrzem.

– Teraz dach – powiedziała Mila. – Tylko musimy znaleźć dziurę.

– Pokażę – wymruczał Bryk. – Mój czujnik deszczu umie wskazać stronę, z której spada kropla. Wyświetlę strzałkę.

Na ramie Bryka zapaliła się niebieska strzałka. Dziewczynki weszły z panem Koralem na niski taras. Dach warsztatu był zielony, z miękkimi roślinami. Przy jednej z rynien trawa była mocniej mokra. Kropelka zamigała radośnie.

– Tu! – krzyknęła Zosia. – Jest mała dziurka.

Pan Koral uśmiechnął się. – Dobra robota. Teraz łatka.

Mila trzymała rolkę, Hela odrywała kawałek, a Zosia dociskała go dłonią. Łatka przykleiła się gładko. – Sprawdźmy – powiedziała Mila.

Bryk podjechał bliżej. Kropelka przygasła. – Nie kapie – oznajmił wesoło.

W środku warsztatu było już sucho. Dziewczynki rozciągnęły linkę nad stołem i powiesiły mokre ściereczki na mini-klamerkach. Piko wypił ostatnią kroplę z kąta. Pan Robi włączył ciepłą matę w podłodze. Powietrze stało się przytulne, jak w domu.

– No i jak? – zapytała Hela nieśmiało.

Ekran Pana Robiego rozkwitł szerokim uśmiechem. – Bardzo dziękuję. Dzięki wam znowu mogę pracować. Chcecie zobaczyć coś miłego?

Drzwi warsztatu rozsunęły się z miękkim dźwiękiem. Nad wejściem zapalił się napis „Otwarte”, a obok mała buźka uśmiechała się radośnie. Na chodniku już czekały dzieci z hulajnogami i misie z urwanymi uszami. – Zapraszamy! – powiedział Pan Robi. – Naprawy wróciły!

Mila spojrzała na swoje przyjaciółki. – Udało się, bo byliśmy razem – szepnęła.

– I bo każdy miał małe zadanie – dodała Zosia.

– I bo Bryk nas prowadził – dodała Hela, głaszcząc kierownicę.

– To była prosta pomoc, ale wielki efekt – odpowiedział Bryk. – Lubię takie dni.

Pani Ogórek przechodziła z koszem jabłek. – Dziewczynki, jesteście bohaterkami – powiedziała. – Macie po jabłku za odwagę i serce.

– A ja mam dla was naklejki „Pomocna Dłoń” – dorzucił pan Koral. – Przyklejcie na opaski.

Dziewczynki przytuliły się na chwilę. Były zmęczone, ale szczęśliwe. Czujniki w latarniach błyśnieciem podziękowały im za dobrą robotę. W mieście znowu panował spokój. Roboty migały przyjaźnie, a wiatr suszył liście na dachach.

– Co teraz? – zapytała Hela.

– Teraz bawimy się na placu – powiedziała Mila. – A gdy ktoś znów będzie potrzebował pomocy, zrobimy nowy plan.

Bryk zadzwonił „ding-ding” jak radosny dziękuję. Pan Robi pomachał ramieniem i od razu zaczął naprawiać pierwszą hulajnogę. W warsztacie cicho mruczały narzędzia, a uśmiech nad drzwiami świecił jak słońce.

I tak, dzięki prostym krokom, odwadze i czujnej Kropelce, mały warsztat znów się otworzył. A miasto – ich przyszłe, mądre miasto – oddychało lżej, bo wiedziało, że małych pomocników zawsze można znaleźć tuż obok.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Czujnik
Urządzenie, które wykrywa coś, na przykład deszcz lub ruch.
Zabawkami
Przedmioty, którymi bawią się dzieci, na przykład lale, klocki czy samochodziki.
Przenośny
Coś, co można łatwo przenieść w inne miejsce, na przykład mały wentylator.
Naprawa
Działanie, które polega na poprawieniu uszkodzonego przedmiotu, aby znowu działał.
Wentylator
Urządzenie, które wytwarza ruch powietrza, żeby było chłodniej.
łata
Materiał, który przykrywa dziurę lub uszkodzenie, aby je naprawić.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o futurystycznych miastach dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.