Trwa ładowanie...
Opowieści o futurystycznym mieście 5-6 lat Czytanie 10 min.

Miko i muzyczny ptaszek

Miko, mały chłopiec z miasta przyszłości, znajduje uszkodzonego drona muzycznego i wyrusza w podróż, by go naprawić, odkrywając, jak ważna jest pomoc i przyjaźń. W międzyczasie miasto staje w obliczu kryzysu, a Miko musi stawić czoła wyzwaniom, aby ocalić światło i radość wokół siebie.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Sześciolatek Miko, z rozwichrzonymi brązowymi włosami i błyszczącymi z ciekawości oczami, trzyma w rękach małego metalowego ptaka. Jego twarz wyraża zachwyt, z szerokim uśmiechem i różowymi policzkami. Obok niego stoi starsza kobieta, Pani Kaja, około 60-letnia, w okrągłych okularach i kolorowym szaliku. Obserwuje Miko z życzliwością, trzymając w ręku narzędzie do naprawy. Tło to futurystyczny ogród na dachu budynku, wypełniony bujnymi roślinami i jasnymi kwiatami, z lśniącymi panelami słonecznymi. Kolorowe drony latają nad głowami, tworząc radosną atmosferę. Główna sytuacja pokazuje Miko, gotowego pomóc ptakowi odnaleźć drogę, podczas gdy Pani Kaja tłumaczy mu, jak go naprawić. Atmosfera jest jasna i pełna nadziei, z promieniami słońca oświetlającymi ogród tętniący kolorami. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1

Miko miał pięć lat. Mieszkał w wielkim mieście przyszłości. Wieże błyszczały jak lśniące jabłka. Ulice były ciche. Pojazdy płynęły nad ziemią. W parku na dachu rosły drzewa jak zielone chmury. Wszystko było kolorowe i spokojne.

Miko lubił wstawać rano i patrzeć przez okno. Widok był duży jak obraz. Widoczne były mosty świetlne, tramwaje unoszące się na powietrzu i małe roboty, które podlewały rośliny. Nad miastem latały drony. Niektóre rozwoziły listy, inne grały dźwięki, które przypominały muzykę. Miko nazywał je "muzycznymi ptakami".

Tego ranka Miko jadł owsiankę z jagodami. Jego talerz miał przyklejone naklejki z rakietami. Mama mówiła:

— Uważaj na siebie, Miko. Idziesz dziś z Panią Lilią na targ naprawczy?

— Tak, mamusiu — odpowiedział Miko. — Chcę zobaczyć roboty.

Targ naprawczy był na dużej alei przy Stacji Świetlnej. Tam naprawiano wszystko: hulajnogi, zegarki, drony i zabawki. Miko trzymał w ręku mały plecak. Włożył do niego kanapkę i ulubioną zabawkę — miękkiego misia z guzikowym okiem.

Gdy szli ulicą, Miko zauważył coś leżącego pod ławeczką. Był mały, metalowy ptaszek. Miał pióra z cienkich paneli i jedno świecące oczko. Leżał nieruchomo. Miko pochylił się.

— Cześć — szepnął.

Ptak nie odpowiedział. Jego pióra były matowe. Zamiast dźwięku słychać było ciche "bzzz".

Miko poczuł, że serce mu przyspiesza. Wziął ptaszka na ręce. Był cieplejszy niż myślał.

— Może jesteś zgubiony? — zapytał.

Wtedy ptaszek zamruczał. Z jego oczka wyskoczył mały hologram. Pokazał krótki obraz: dach z ogrodem i pomarańczową plamką światła. Potem hologram się zatrzymał i wygasł.

Miko spojrzał na Panią Lilię. To była starsza pani z białą chustką i kieszenią pełną nici.

— Co to? — zapytał zaciekawiony.

— To dronik muzyczny — odpowiedziała Pani Lilia. — Ładny. Ale wygląda na uszkodzony. Czasem ptaszki jak ten tracą pamięć. Potrzebują słońca i piosenki.

Miko poczuł, że musi pomóc. Chwycił ptaszka.

— Pójdziemy do Stacji Świetlnej. Oni potrafią naprawiać takie rzeczy — powiedział.

Rozdział 2

Stacja Świetlna była wielka. Jej dach był pokryty słonecznymi płytkami. Wnętrze było pełne części: gwiazdki ze śrub, kółka z drutu i światełka. Za ladą pracowała inna pani, z naszyjnikiem z małych śrubek. Miała na imię Pani Kaja.

— W czym mogę pomóc? — zapytała.

— Ten ptaszek jest smutny — powiedział Miko. — Nie śpiewa.

Pani Kaja wzięła drona do rąk i przyjrzała mu się.

— Hm — mruknęła. — Jego bateria jest prawie pusta. I coś z pamięcią.

— Możemy mu dać nową baterię? — zapytał Miko.

— Możemy. Ale naładujemy go też promieniem słońca. Drony muzyczne kochają światło. Lubią też piosenki dzieci.

Pani Kaja wyjęła małą skrzynkę z etykietą "Słoneczne Kafle". Były to kolorowe płytki, które zbierały energię z słońca i rozświetlały małe drony. Włożyła jedną płytkę do ptaszka. Znikał jeden złuszczony kawałek i od razu ptaszek zapalił się trochę jaśniej.

Miko usiadł na krześle i zaczął nucić prostą piosenkę, którą śpiewała mu mama na dobranoc. "La la, słońce świeci, każdy dzień nas cieszy". Ptaszek przytrząsł skrzydełkami. Z jego oczka wyskoczył nowy hologram. Tym razem pokazał mapę miasta z pomarańczową plamką — dach z ogrodem, o którym widzieli rano.

— Chce wrócić tam — powiedziała Pani Kaja. — To może być jego dom. Ktoś z tamtego dachu może go potrzebować.

Miko nie chciał oddać ptaszka obcym. Ale pomyślał, że dom to dobre miejsce. Zaproponował, że sam zaniesie go na dach. Pani Kaja uśmiechnęła się i dała mu mały bilet z napisem "Wejście na dach — przyjazne dzieciom". Miko postawił plecak na plecy, wziął ptaszka i ruszył z Panią Lilią do windy.

Winda sunęła cicho. Szyby pokazywały pionowe ogrody. Ptaka trzymał mocno. Na półpiętrze obok otworzyły się drzwi. Wyszedł duży robot-ochroniarz. Wyglądał groźnie, bo miał twardą skorupę. Miko zaczął się zastanawiać, czy wejście będzie zamknięte.

— Jestem mały — mruknął cicho do pana robota. — Mam zadanie. Muszę oddać ptaszka do domu.

Robot spojrzał na niego świetlnym okiem. Potem jego twarz rozjaśniła się uśmiechem.

— Małe zadania są ważne — powiedział robot. — Wejdź. Pilnuję, by dachu były bezpieczne.

Miko poczuł ulgę. Wyszedł na dach i zobaczył ogród. Był wielki jak las. Rośliny rosły w szklanych misach. Dzieci biegały między szpalerami, a staruszki sadziły marchewki w mini-skrzynkach. Na środku stała stara ławka, a obok niej dom z małym antenowym kwiatem. Z dachu bił pomarańczowy blask.

Miko spacerował między rabatami. Ptaszek nagle podskoczył i zaczął wydawać cichy dźwięk. Z jego dziobka wyskoczył jeszcze jeden hologram. Tym razem pokazał buzię małej dziewczynki, która machała ręką i śmiała się. Miko poczuł, jak mu robi się ciepło w sercu.

Wtem z krzaków wyszła dziewczynka. Miała warkocze i plamkę farby na policzku.

— To mój Bzik! — zawołała z radością. — Zgubił się wczoraj.

Miko podał jej ptaszka.

— Znalazłem go — powiedział.

Dziewczynka przytuliła go i ptaszek natychmiast zaczął śpiewać. Jego melodia była słodka i trochę skrzypiąca, jak gwiazdki na niebie.

— Dziękuję — powiedziała dziewczynka. — Jak masz na imię?

— Miko — odpowiedział nieśmiało.

Dziewczynka uśmiechnęła się szeroko.

— Jestem Ada. To dla ciebie — mówiła i podała mu naklejkę w kształcie rakiety. — Za to, że oddałeś Bzika. On lubi być z ludźmi, którzy śmieją się głośno.

Miko poczuł się szczęśliwy. Ale wtedy wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Z dachu dobiegł sygnał alarmowy. Kolorowe lampki mrugnęły na czerwono. Ktoś krzyknął:

— Uwaga! Przerwa w dopływie światła! Słoneczne kafle tracą moc!

Roślina obok nich przygasła. Ptaszek przestał śpiewać. Dzieci stanęły w miejscu i spojrzały przestraszone. Miasto potrafiło działać dzięki słońcu i kafelkom. Bez nich wieże nie mogłyby świecić, tramwaje by się zatrzymały. Miko poczuł, jak robi się bardzo poważnie.

— Co mamy zrobić? — zapytał Ada.

— Musimy pomóc włączyć zapasowe panele — powiedziała Pani Kaja, która przybiegła z naprawczym bagażem. — Ale potrzebujemy kogoś, kto dotrze do centrum dyspozycji. Drzwi tam są wąskie. Trzeba małych rączek.

Miko spojrzał na swoje ręce. Były małe, ale silne.

— Pójdę — powiedział odważnie.

Rozdział 3

Miko pobiegł przez ogród. Ada i Pani Kaja szli z tyłu. Na drodze spotkali robota-ochroniarza. Ten skinął głową i przyspieszył swoje kroki, by pomagać. Miasto wokół nich lekko zadrżało. Tramwaj zatrzymał się na moście. Ludzie wyszli z budynków i patrzyli ku górze. Wszyscy czekali na małą pomoc.

W centrum dyspozycji była mała szafka z przełącznikami. Były tam guziki w kształcie gwiazdek i serc. Pani Kaja nie mogła do nich sięgnąć, bo jedna z dźwigni była wysoko. Ada była za lekka. Miko wspiął się na skrzynkę i dotknął przełącznika.

— Mały, ale odważny — powiedział robot. — Naciśnij gwiazdkę serca.

Miko zamknął oczy. Przypomniał sobie, jak Pani Lilia nauczyła go, że nawet najdrobniejszy gest może zmienić świat. Pocałował palcem czerwony przycisk i nacisnął. Na chwilę wszystko było ciche. Potem z paneli ponownie popłynęły światła. Słoneczne kafle zaczęły się ładować. Rośliny rozjaśniły się jakby od środka.

Miasto ożyło. Tramwaj znów popłynął nad mostem. Drony zaśpiewały melodię radosną i lekką. Ptaszek Bzik zaczął śpiewać jeszcze głośniej. Ludzie klaskali. Mama Miko, która właśnie przyszła na dach, przytuliła go mocno.

— Jesteś bohaterem — szepnęła.

Miko poczuł dumę. Serce mu biło jak bębenek. Ada podskoczyła i dała mu swoją naklejkę rakietę do kolekcji.

— Dzięki — powiedziała.

Pani Kaja uśmiechnęła się.

— To była drużynowa praca — powiedziała. — Każdy tu miał swoją rolę. Małe ręce też potrafią zrobić wielkie rzeczy.

Po chwili robot-ochroniarz powiedział łagodnym głosem:

— Miasto jest bezpieczne. Dziękujemy.

Miko spojrzał na miasto. Było jasne i spokojne jak zawsze. Zauważył, że każdy mieszkaniec miał inną opowieść. Ktoś naprawiał rower, ktoś podlewał kwiaty, ktoś śpiewał. Wszystko pasowało jak puzzle.

Wieczorem Miko wrócił do domu. Na ulicy świeciły latarnie, które przypominały księżycowe muszle. Mama podała mu ciepłą herbatę. Miko położył głowę na poduszce i myślał o dniu. Jego myśli były miękkie i jasne.

Przed snem Ada przyszła z Bzikiem. Ptaszek położył się na poduszce obok Miko i zaśpiewał cichą piosenkę, która brzmiała jak śmiech dzieci. Ada uśmiechnęła się do Miko i powiedziała:

— Kiedy będziesz potrzebował pomocy, ono cię odnajdzie. Ty pomogłeś jemu i on pomoże innym. Tak działa miasto.

Miko zamknął oczy. Pomyślał o wszystkich osobach, które spotkał. Pani Lilia, Pani Kaja, robot-ochroniarz, Ada. Każdy z nich był inny. Każdy był potrzebny.

Zasnęło miasto. Wieże szeptały o jutrze. Na dachu ogrodu lampki migotały jak gwiazdy. A w powietrzu dźwięk Bzika przypominał prostą prawdę: że dobro i uśmiech potrafią naprawić wiele rzeczy. Nawet w wielkim mieście przyszłości.

Miko śnił o lataniu z ptaszkami. Śnił o słońcu, które ładuje baterie i o ludziach, którzy dzielą się piosenkami. Obudził się rano z uśmiechem. Na oknie czekała nowa naklejka — rakieta, którą przyczepiła Ada. Miko wziął ją do ręki i poczuł, że jest gotów na każde małe zadanie.

Miasto znów zaczęło dzień. Pojazdy płynęły, ogród rosł, a dźwięki dronów mieszały się z dziecięcym śmiechem. Miko ruszył na przygodę — nie po to, by zdobywać nagrody — ale by pomagać i uczyć się, jak małe serca mogą robić wielkie rzeczy. I wiedział już jedno: zawsze warto być odważnym i miłym. Dzięki temu każdy dzień może zaśpiewać swoją najpiękniejszą melodię.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Dron
Małe urządzenie latające, które można sterować zdalnie.
Hologram
Obraz trójwymiarowy, który wydaje się unosić w powietrzu.
Panel
Płaska część, na przykład w urządzeniach słonecznych, która zbiera energię.
Wyczerpany
Gdy coś straciło swoją moc lub energię.
Winda
Urządzenie, które porusza się w górę i w dół, aby przenosić ludzi lub przedmioty między piętrami.
Ogró
Miejsce, gdzie rosną rośliny, kwiaty i drzewa, zwykle zorganizowane w ładny sposób.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o futurystycznych miastach dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.