Trwa ładowanie...
Opowieść o Wielkanocy 5-6 lat Czytanie 13 min.

Czekoladowe gniazda i tajemnica zapachu kwiatów

Sześcioletnia Hania razem z mamą piecze czekoladowe gniazdka i znajduje w foremce tajemnicze karteczki, które prowadzą ją po ogrodzie do małych, pachnących wskazówek.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Sześcioletnia Hania uśmiechnięta i zdumiona, brązowe włosy w dwóch warkoczach, palce umazane czekoladą, trzyma złożoną zieloną karteczkę wyjętą z metalowej foremki w kształcie królika; obok stoi matka ok. 30–35 lat, spięte kasztanowe włosy, łagodny uśmiech, delikatnie wylewa czekoladowe ciasto do foremek i patrzy na Hanię z życzliwością; na parapecie siedzi wróbelek; jasna, przytulna kuchnia z jasnym drewnianym blatem, błyszczącą miską z roztopioną czekoladą, pudełkami płatków i fartuszkiem w groszki, otwarte okno z widokiem na zielony ogród z żółtymi kwiatami; scena poranna, wiosenna i dotykowa — Hania pochylona nad metalową foremką-królikiem, karteczka widoczna w dłoni, wyraz zachwytu i ciekawości, matka przygotowuje czekoladowe wypieki, tekstura czekolady, okruchy płatków i refleksy na misce. zgłoś problem z tym obrazem

1. Zapach kakao i wiosna w oknie

W kuchni było jasno jak w jajku z niespodzianką. Słońce wchodziło przez okno i kładło na stole złote plamy. Na parapecie stał kubek z pędzelkami do malowania pisanek, a obok leżała zielona serwetka w króliczki.

Hania miała sześć lat i spokojne oczy, które lubiły patrzeć, jak rzeczy robią się po kolei. Lubiła, gdy łyżka miesza równo, gdy miska stoi w swoim miejscu, a okruszki nie uciekają na podłogę.

— Dziś robimy czekoladowe gniazda — powiedziała mama, stawiając na blacie miskę. — Takie jak w prawdziwym lesie, tylko słodkie.

— I włożymy do nich jajeczka? — Hania aż podskoczyła, ale szybko przycisnęła ręce do fartuszka, żeby się nie rozlać z radości.

— Tak. Małe, kolorowe. A potem… — mama mrugnęła — …może wielkanocne polowanie w ogrodzie.

Hania wciągnęła powietrze nosem. Pachniało kakao, wanilią i wiosną. Za oknem brzoskwinia dopiero się budziła, a na trawniku widać było kilka żółtych kropek mniszków, jakby ktoś rozsypał okruszki słońca.

Na stole czekały składniki: płatki kukurydziane w misce, tabliczki czekolady, odrobina masła i foremki. Jedna foremka była śmieszna: miała kształt małego zajączka z uszami do góry.

— To moja ulubiona — ucieszyła się Hania.

— Tylko pamiętaj — powiedziała mama łagodnie — w kuchni działamy spokojnie. Czekolada lubi cierpliwość.

Hania przytaknęła. Cierpliwość miała w kieszeni, obok chusteczki i małego kamyczka, którego znalazła wczoraj w parku i postanowiła nie wyrzucać, bo wyglądał jak serduszko.

2. Czekoladowe gniazda i foremka, która szepcze

Mama połamała czekoladę na kostki, a Hania wrzucała je do miski. Kostka po kostce. Nie za szybko. Czuła się jak kapitan małego statku, który płynie przez morze kakao.

— Teraz mieszamy nad ciepłą wodą — wyjaśniła mama. — Powoli, żeby nic się nie przypaliło.

Hania trzymała łyżkę i mieszała. Czekolada robiła się gładka i błyszcząca, jak ciemne lustro. Kiedy mama dodała masło, zapach zrobił się jeszcze bardziej miękki i słodki.

— Mogę wsypać płatki? — zapytała Hania.

— Możesz. Delikatnie, jakbyś kładła listki na wodzie.

Hania wsypała płatki i zaczęła mieszać. Płatki chrupały cicho, a czekolada je obejmowała, jakby dawała im ciepły kocyk.

— Wygląda jak błoto w lesie — zaśmiała się Hania.

— Tylko że to błoto jest pyszne — odparła mama.

Gdy masa była gotowa, mama postawiła foremki na tacy. Hania nakładała łyżką porcje do środka i robiła małe dołki, żeby powstały gniazdka.

— Tu będzie miejsce na jajeczko — mówiła do siebie szeptem. — A tu drugie. I tu trzecie.

Kiedy doszła do foremki-zajączka, stało się coś dziwnego. Hania włożyła porcję czekolady, a potem usłyszała jakby cichutkie „pstryk!”. Niby nic, a jednak… jakby ktoś w środku coś przesunął.

Hania zmarszczyła brwi.

— Mamo? Słyszałaś?

— Co takiego?

— Jakby… foremka kliknęła.

Mama uśmiechnęła się.

— Może dotknęłaś łyżką. Foremki czasem dźwięczą.

Hania skinęła głową, ale jej serce zrobiło mały fikołek. Spojrzała do środka foremki. Na dnie, pod cienką warstwą czekolady, coś bielało. Jak maleńki papierek.

— Mamo… tam jest coś! — szepnęła.

Mama pochyliła się.

— Ojej. To wygląda jak karteczka. Skąd ona się wzięła?

Hania ostrożnie podważyła róg łyżeczką. Papierek był suchy, jakby w ogóle nie bał się czekolady. Wyjęła go palcami, a potem rozłożyła na stole.

Na karteczce były krótkie słowa, napisane zielonym atramentem, i obok mały rysunek: listek, jajko i kwiatek.

Hania przeczytała powoli, literka po literce, bo umiała już całkiem dobrze:

„Nie szukaj tylko jajek. Szukaj też tego, co kwitnie. Idź za zapachem.”

Hania otworzyła buzię.

— To jest… wiadomość!

Mama zrobiła poważną minę, ale w oczach tańczyły jej iskierki.

— Może to od wielkanocnego zajączka? — zaproponowała.

— Albo od… kogoś z ogrodu — dodała Hania i poczuła dreszczyk, ale taki przyjemny, jak gdy wchodzi się do ciepłej kąpieli.

W tej chwili z zewnątrz dobiegło „ćwir!”. Wróbelek usiadł na parapecie i przechylił głowę, jakby też chciał przeczytać.

— Wróbelku, ty wiesz? — zapytała Hania.

Wróbelek tylko ćwirnął i poleciał w stronę ogrodu.

— Widzisz? — Hania pokazała palcem. — On też mówi: „Idź!”

Mama wytarła Hani policzek, bo była na nim kropka czekolady.

— Najpierw dokończmy gniazda. Potem przyjdzie czas na zagadkę.

Hania przytaknęła. Dokończyła wszystkie foremki, równo i spokojnie. Każde gniazdko miało okrągły dołek, a brzegi wyglądały jak gałązki. Mama włożyła tacę do lodówki.

— Teraz czekamy — powiedziała.

— Czekamy i… myślimy o zapachu — dodała Hania.

Wiadomość schowała do kieszeni fartuszka, jak skarb. Czuła, że to nie jest zwykła karteczka. Była lekka, a jednak ważna.

3. Polowanie na jajka i ścieżka z listków

Kiedy gniazda twardniały, mama i Hania poszły do ogrodu. Hania założyła kalosze w kropki. W trawie błyszczały krople, bo rano był mały deszcz. Powietrze było świeże, a gdzieś w oddali sąsiad kosił suchą gałąź, która trzaskała jak patyczki.

— Pamiętasz zasady? — zapytała mama.

— Tak. Nie depczemy kwiatków, nie łamiemy gałązek i nie straszymy robaczków — wyrecytowała Hania.

— Właśnie. Szukamy uważnie i z szacunkiem. Ogród to dom dla wielu małych mieszkańców.

Hania przyklękła przy rabatce.

— Dzień dobry, dżdżownico — powiedziała do ziemi. — Nie będę ci przeszkadzać.

— A ja witam biedronkę — dodała mama, pokazując małą kropeczkę na liściu.

Zaczęły polowanie. Hania znalazła pierwsze jajko pod krzakiem porzeczki. Było niebieskie w białe gwiazdki.

— Mam! — zawołała, a potem ściszyła głos. — Cichutko, żeby nie spłoszyć motyla.

Drugie jajko było schowane przy konewce. Trzecie pod ławką. Każde znalezione jajko sprawiało, że Hania czuła się jak odkrywczyni.

A jednak myślami wracała do karteczki: „Idź za zapachem.”

Zatrzymała się i powąchała powietrze.

— Pachnie mokrą trawą — powiedziała.

— I tulipanami — dodała mama.

Hania zrobiła kilka kroków, potem następne. Zauważyła coś: na ścieżce leżały małe listki, ułożone w cienką linię. Nie było ich tam wczoraj. Jakby ktoś je specjalnie rozsypał.

— Mamo, patrz… ślad! — Hania wskazała na listki. — Jak w bajce.

Mama zmrużyła oczy.

— Rzeczywiście. Ale pamiętaj: nie zrywamy liści z roślin. Te chyba same spadły. Jeśli to ślad, to bardzo grzeczny.

Hania szła powoli wzdłuż listków. Ślad prowadził obok grządki z pietruszką, potem obok małego drzewka jabłoni, aż do rogu ogrodu, gdzie stała stara donica.

Donica była pęknięta, ale mama trzymała w niej ziemię, żeby wiosną posadzić tam nagietki. Teraz w donicy rosło coś innego: kilka zielonych pędów i małe pąki.

Hania nachyliła się. Poczuła delikatny zapach, jeszcze nie mocny, ale obiecujący.

— Kwiaty? — szepnęła.

Na brzegu donicy leżało kolejne jajko. Tym razem nie plastikowe, tylko czekoladowe, owinięte w złotko. A pod nim… mały, zwinięty bilecik.

Hania rozwinęła go ostrożnie. Był narysowany ten sam listek co na pierwszej wiadomości, tylko większy.

Na bileciku było napisane:

„Dziękuję, że patrzysz uważnie. Posadź coś dobrego. Wtedy ogród zaśpiewa.”

Hania popatrzyła na mamę.

— Kto to pisze?

Mama rozłożyła ręce.

— Może ktoś, kto lubi, gdy dzieci dbają o przyrodę. Może ogród sam wysyła wskazówki.

Hania przytuliła bilecik do serca.

— Chcę posadzić coś dobrego. Co możemy?

Mama rozejrzała się.

— Wiesz co? W szopie mam nasiona kwiatów, które lubią pszczoły. Możemy posiać je przy płocie. Będzie kolorowo i pożytecznie.

— Dla pszczół! — ucieszyła się Hania. — One robią miód.

— I pomagają kwiatom rosnąć — dodała mama. — Bez nich byłoby smutniej.

Poszły po małą łopatkę i paczuszkę nasion. Hania klęknęła przy ziemi. Mama pokazała jej, jak zrobić rowek.

— Delikatnie, żeby nie zranić korzeni — przypomniała.

Hania pracowała spokojnie. Ziemia była miękka i ciemna. Wsypała nasiona, przykryła je cienką warstwą i lekko przyklepała.

— Rośnijcie — powiedziała cicho. — Obiecuję, że będę podlewać.

W tym momencie wiatr poruszył gałązkami jabłoni, a z góry spadł płatek, choć nie było jeszcze wielu kwiatów. Płatek wylądował na dłoni Hani jak mały list.

— To chyba „dziękuję” — szepnęła Hania.

Mama uśmiechnęła się i pogłaskała ją po głowie.

— My też mówimy „dziękuję” naturze. Za zapachy, kolory i za to, że możemy tu być.

4. Gniazda, tajemnica i zapach kwiatów

Wróciły do kuchni. W lodówce czekoladowe gniazda były już twarde. Mama postawiła je na talerzu, a Hania ostrożnie wyjęła z foremek. Każde gniazdko było inne: jedno miało bardziej kręty brzeg, inne miało mały czubek jak gałązka.

— Są piękne! — zawołała Hania.

— Bo zrobiłaś je z sercem i spokojem — powiedziała mama.

Hania włożyła do każdego gniazda po dwa małe jajeczka: różowe, zielone, żółte. Wyglądały jak cukierki z bajkowego koszyczka.

Nagle zauważyła coś w foremce-zajączku. Na jej dnie, tam gdzie wcześniej była karteczka, pojawił się maleńki znak. Jakby wyrysowany światłem: mały kwiatek z trzema płatkami.

Hania dotknęła znaku palcem. Był gładki i zimny, ale przez chwilę poczuła… ciepło, jak promyk słońca na skórze.

— Mamo, patrz. Został kwiatek.

Mama nachyliła się.

— Dziwne. Nie rysowałam tego.

Hania spojrzała na gniazda i na bileciki w kieszeni.

— Myślę, że ta foremka jest… magiczna — powiedziała bardzo cicho. — Ale taka dobra.

— Jeśli jest magiczna, to lubi dobre rzeczy — odparła mama. — A ty dziś zrobiłaś wiele dobrego.

Hania poczuła dumę, ale nie taką głośną. Raczej cichą, ciepłą, jak herbatka z miodem.

Wtedy rozległo się pukanie do drzwi. To była babcia, niosła koszyk z serwetką w kwiaty.

— Wesołych Świąt! — zawołała. — Ale tu pachnie!

— Robiłyśmy czekoladowe gniazda — pochwaliła się Hania. — I… znalazłam wiadomość w foremce.

Babcia uniosła brwi.

— W foremce? Ojej. To brzmi jak przygoda.

Hania pokazała karteczki. Babcia przeczytała i uśmiechnęła się tak, jakby znała tę tajemnicę od dawna.

— Ktoś przypomniał ci o czymś ważnym — powiedziała. — Że święta to nie tylko słodycze i jajka, ale też wiosna, kwiaty i troska.

— Posialiśmy nasiona dla pszczół — oznajmiła Hania.

— Brawo — babcia pogłaskała ją po policzku. — Pszczoły będą tańczyć ze szczęścia.

Usiadły razem przy stole. Mama nalała herbaty, babcia postawiła koszyk, a Hania ułożyła gniazda na środku jak małe dzieła sztuki.

— Możemy jedno zanieść sąsiadce? — zaproponowała Hania. — Ona ma chore kolano i rzadko wychodzi.

Mama skinęła głową.

— To piękny pomysł.

Wybrały najładniejsze gniazdo i zapakowały je w pudełko. Hania dodała do środka małą karteczkę, którą sama napisała: „Wesołej Wielkanocy! Życzę dużo siły i zapachu kwiatów.”

Gdy wróciły, w kuchni unosił się nowy zapach. Nie tylko czekolady. Jakby ktoś otworzył okno na ogród.

Hania pobiegła do parapetu. W doniczce stał mały bukiecik: kilka żółtych żonkili i gałązka z białymi pąkami. Mama spojrzała zdziwiona.

— Ja tego nie przyniosłam — szepnęła.

Babcia podeszła i powąchała kwiaty.

— Pachną jak prawdziwa wiosna — powiedziała.

Hania zauważyła przy wazoniku drobny płatek papieru. Taki sam jak poprzednie bileciki, tylko tym razem z narysowanym zajączkiem i kwiatkiem.

Przeczytała:

„Za spokój, za troskę, za dobre ręce — niech w twoim domu zawsze będzie zapach kwiatów.”

Hania zamknęła oczy i wciągnęła powietrze. Zapach był miękki, słoneczny i radosny. Czuła, jakby cały dom uśmiechał się do niej ścianami, oknami i stołem.

— Mamo — powiedziała — ja chyba rozumiem. Magia to nie tylko czary. To też to, że dbamy o ogród i o innych.

Mama przytuliła ją mocno.

— Dokładnie tak.

Za oknem wiatr poruszył gałązkami, a ptaki zaśpiewały głośniej, jakby chciały powiedzieć: „Wesołej Wielkanocy!”

Hania spojrzała na swoje czekoladowe gniazda, na nasiona posiane przy płocie i na kwiaty na parapecie. W jej sercu było jasno, kolorowo i spokojnie.

I kiedy wszyscy zasiedli do stołu, w powietrzu nadal unosił się ten cudowny, obiecujący zapach kwiatów.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Parapecie
Miejsce pod oknem, gdzie stawia się doniczki i drobiazgi.
Serwetka
Mały kawałek materiału na stole, chroni blat i wygląda ładnie.
Fartuszka
Ubranie, które chroni ubrania przed zabrudzeniem podczas gotowania.
Cierpliwość
Umiejętność czekania spokojnie, bez pośpiechu i złości.
Atramentem
Płyn, którym pisze się piórem lub stalówką, ma kolor.
Pędów
Młode, zielone części rośliny, z których rosną liście i kwiaty.
Pąki
Małe zamknięte części rośliny, z których później rozwijają się kwiaty.
Rabatce
Miejsce w ogrodzie, gdzie rosną kwiaty i warzywa.
Dżdżownico
Robak z ziemi, który pomaga robić ziemię pulchną i zdrową.
Nasiona
Małe ziarenka, z których wyrastają nowe rośliny, gdy je zasadzisz.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.