Rozdział 1 — Znikający dzwoneczek
Detektyw Mika była małą myszą-robotem. Jej futerko skrzyło się jak miedź, a oczka świeciły jak dwa guziki. Mieszkała w dziupli przy wielkim dębie, razem z przyjaciółmi — żabką Lili i jeżem Beniem. Pewnego poranka Mika obudziła się i zobaczyła, że z półki zabawek zniknął dzwoneczek, który dzwonił, kiedy ktoś kładł list.
— Ktoś ukradł dzwoneczek — szepnął Beni. — Był tu wczoraj wieczorem.
Mika przyjęła sprawę. Uwielbiała zagadki. Polubiła też pomagać. Jej serce-śrubka rosło, gdy mogła rozwikłać problem.
— Poszukamy śladów — powiedziała Mika. — Będziemy pytać, obserwować i myśleć.
Trójka przyjaciół wzięła lupę, notesik i świecącą latarenkę. Wyruszyli na plac brukowany przed dębem. Pozostałe zwierzęta bawiły się tam w poranne słońce. Płytki bruku błyszczały jak malutkie lustra.
Rozdział 2 — Miniaturowe taxi i tropy
Na środku placu, obok fontanny, Mika zobaczyła coś dziwnego. Leżało małe, żółte taxi — zabawka, wielkości paznokcia. Miało czarne pasy i maleńkie koła.
— Taxi! — zawołała Lili. — Ale skąd tu takie malińkie?
Mika podeszła powoli, zajrzała pod kapotę. Zobaczyła tam drobny kawałek metalicznej wstążki. Wstążka była podobna do tej, którą miała przy swoim dzwoneczku.
— To ważne — mruknął Benio. — Ślad!
Zaczęli pytać sąsiadów. Kruk Koko widział coś nocą.
— Słyszałem ciche skrobanie — odezwał się Koko. — Małe kółka stukały po bruku.
Sowa Mela wskazała na bruzdy na kamieniach.
— Ktoś ciągnął coś małego od strony starego muru — powiedziała. — Ślady są tu.
Mika robiła notatki. Jej oczka zamigały przy każdej wskazówce. Zapytała dziecięce laleczki z okienka sklepu. Laleczka Pippa opowiedziała, że widziała malutką postać z pelerynką. Wszyscy myśleli, że to może być wiewiórek. Mika spojrzała na plac i zauważyła inne ślady — małe ślady pazurków prowadzące w stronę fontanny, potem w głąb parku.
— Może ktoś bawił się taxi, a dzwoneczek wypadł — zasugerowała Lili.
Mika miała plan. Postanowiła odnaleźć miniaturowe kółka, które pasowałyby do śladów. Zeszli do małego warsztatu pana Pstryczka, robota-pszczoły, który naprawiał zabawki.
— Hmmm — rzekł Pstryczek, przeglądając mikroskop. — Kółka z taxi wyglądają na świeże. Ktoś je złożył niedawno.
Pstryczek pokazał mały śrubokręt, podobny do tego, którego używała mała myszka-robot. Mika uśmiechnęła się.
— To zrobimy mały eksperyment — powiedziała. — Ułożymy pułapkę z papierka i marchewki. Ktoś przyjdzie po marchewkę.
Następnego wieczoru (czyli czasu pszczół, kiedy księżyc wstaje), ustawili pułapkę na brzegu placu brukowanego. Schowali się za fontanną i cicho czekali.
Rozdział 3 — Przyjaciel w pelerynce
Wreszcie coś się ruszyło. Z ciemności wysunęła się malutka postać w zielonej pelerynce. Był to wiewiórek Zigi. Niósł coś blaskającego.
— O nie! — wyszeptała Lili. — To Zigi!
Zigi usiadł przy marchewce i wyjął z torby mały dzwoneczek. Mika wyskoczyła powoli, ale uśmiechnęła się ciepło.
— Zigi, czy to twój dzwoneczek? — zapytała.
Wiewiórek zadrżał.
— Nie... znalazłem go. Był na dachu stodoły — tłumaczył nerwowo. — Myślałem, że można go zabrać, żeby ktoś go nie zgubił. Chciałem go naprawić. Nie chciałem nikogo skrzywdzić.
Mika pochyliła się i zajrzała do torby Zigiego. Obok dzwoneczka leżało małe żółte taxi.
— To taxi też znalazłeś? — spytała.
— Tak — przyznał Zigi. — Ktoś podrzucił mi je w nocy. Myślałem, że to prezent.
Mika spojrzała na Zigi i zobaczyła, że jego oczy są smutne, ale ma dobre serce.
— Mogłeś zapytać — powiedziała Mika łagodnie. — Wystarczyło powiedzieć: "Znalazłem". Razem byśmy pomogli.
Zigi spuścił głowę.
— Przepraszam — wyszeptał. — Bałem się, że mnie pogonią.
— Nie pogonimy cię — uśmiechnęła się Lili. — Pomożemy naprawić.
Benio podskoczył i podał małe narzędzie Pstryczka. Mika i Zigi przystąpili do pracy. Dzwoneczek miał drobną rysę i brakującą sprężynkę. Taxi miało poluzowane koła. Wspólnie naprawili wszystko. Przyjaciele przekręcali śrubki, a słońce wschodziło wolno nad brukiem.
Rozdział 4 — Powrót i kciuk w górę
Zigi przyniósł dzwoneczek z powrotem na półkę zabawek. Wszystkie zabawki w dziupli zebrały się, aby podziękować. Mika popatrzyła na małego wiewiórka.
— Teraz wiesz — powiedziała spokojnie — że lepiej pytać, niż zabierać.
Zigi skinął głową.
— Pomogę naprawiać od dziś — obiecał.
Przyjaciele poustawiali taxi obok listów. Mała zabawka stała się symbolem pomocy — każdy mógł po nią sięgnąć, gdy trzeba było coś przewieźć na półce. Mika zapisała wszystko w notesie: "Zagadkę rozwiązano. Pomoc i rozmowa pomogły."
Wszyscy zrobili sobie zdjęcie — oczywiście zdjęcie nie było zrobione aparatem, lecz wierszykiem, który recytowała Sowa Mela. Gdy usiedli na krawędzi placu brukowanego, Mika podniosła jedną metalową łapkę i… zrobiła kciuk w górę. Przyjaciele odpowiedzieli uśmiechem.
— Dobra robota — powiedziała Lili.
— Dziękuję — dodał Zigi, trochę zawstydzony, ale szczęśliwy.
I tak mała mysz-robot, wiewiórek, żabka i jeż pokazały, że nawet małe serca mogą rozwiązywać wielkie sprawy, kiedy działają razem i są życzliwi. Ktoś podrzucił kiedyś mini-taxi na plac brukowany, a dzięki przyjaźni i mądrości detektyw Mika, wszyscy znów mieli spokój — i uśmiech. Kciuk w górę zakończył dzień.