Rozdział 1 – Tajemnicze zniknięcie misia
W pewien słoneczny poranek pięcioletni Jaś obudził się w swoim przytulnym pokoju. Słońce wesoło zaglądało przez okno, a ptaki śpiewały swoje radosne piosenki. Jaś mrużył oczy i przeciągnął się jak kotek. Podszedł do półki, gdzie codziennie czekał na niego pluszowy miś Bruno. Dziś jednak półka była pusta.
Jaś szeroko otworzył oczy. Być może Bruno bawi się pod kołdrą? Szybko zajrzał pod poduszkę, potem pod łóżko, a nawet do szuflady z klockami. Nigdzie nie było ukochanego misia. Coś tu nie gra. To musi być zagadka do rozwiązania! Jaś lubił bawić się w detektywa. Teraz miał powód, by zacząć prawdziwe śledztwo.
Otworzył szeroko szufladę w swoim biurku. W środku było kilka kredek, kartka ze śmiesznym rysunkiem i tajemniczy kawałek czerwonej wełny, którego wcześniej tam nie widział. Jaś zastanowił się chwilę. To pewnie pierwszy trop! Bruno miał na szyi czerwoną wełnianą kokardkę. Jaś poczuł delikatny dreszczyk emocji. Teraz będzie szukał śladów wszędzie.
Rozdział 2 – Trop prowadzi do ogrodu
Jaś założył wygodne buty, kurtkę z kapturem i ruszył z lupą po domu. Zajrzał do kuchni, gdzie mama robiła kanapki. Na podłodze, tuż przy drzwiach na taras, zauważył maleńką plamkę błota. Obok plamki – znów kawałek czerwonej wełny! Mama uśmiechnęła się do niego ciepło, ale Jaś już wiedział, co robić.
Wyszedł na taras i uważnie rozglądał się po ogrodzie. W trawie mieniły się krople rosy. Jaś szedł powoli, patrząc pod nogi. I wtedy zobaczył kolejne nitki wełny. Zbierał je po drodze, aż dotarł do niewielkiej furtki prowadzącej na ścieżkę wśród drzew.
Za furtką zaczynała się leśna ścieżka. Pachniało ziemią i liśćmi, powietrze było chłodne i świeże. Jaś poczuł się jak prawdziwy detektyw z opowieści taty. Jeszcze trochę się bał, ale ciekawość była silniejsza. Skoro ślady prowadzą do lasu, trzeba je śledzić do końca!
Rozdział 3 – Tajemnica wśród drzew
Jaś szedł w głąb ścieżki. Czasem przystawał, by przyjrzeć się śladom. Znalazł odciśnięte w błocie małe łapki. Pomyślał, że może Bruno spotkał jakiegoś leśnego zwierzaka? Zatrzymał się przy wysokim krzaku, gdzie na gałązce wisiał strzępek czerwonej kokardki. Z oddali usłyszał jakieś ciche chrobotanie.
Ostrożnie podszedł bliżej. Zobaczył wiewiórkę, która szarpała coś brązowego. To był Bruno! Wiewiórka próbowała wsunąć misia do swojego domku w drzewie. Jaś zawołał delikatnie, by nie przestraszyć zwierzątka. Wiewiórka spojrzała na niego swoimi bystrymi oczkami. Chwilę patrzyła, po czym zostawiła misia i skoczyła na gałąź.
Jaś podbiegł i podniósł Bruna. Pluszak był lekko ubrudzony, ale cały. Kokardka zniknęła, została tylko czerwona nitka na szyi. Chłopiec uśmiechnął się szeroko. Czemu wiewiórka zabrała misia? Może chciała mieć mięciutką poduszkę w swoim domku? Lubiła gromadzić ciekawe rzeczy.
Rozdział 4 – Powrót detektywa
Jaś wracał ścieżką do domu. Po drodze spotkał kota Zyzia, który przyszedł się przywitać. Jaś pokazał mu Bruna i powiedział, że zagadka została rozwiązana. Kot zamruczał cicho, jakby powiedział: „Dobra robota, detektywie!”. Chłopiec był dumny z siebie.
W ogrodzie mama machała do niego z tarasu. Jaś pobiegł szybciutko i wtulił się w jej ramiona. Mama zauważyła, że pluszak jest nieco brudny, ale widząc radość w oczach synka, tylko pogłaskała go po głowie. Razem poszli do kuchni, gdzie Jaś opowiedział całą historię. Mama pochwaliła go za uważne tropienie śladów i dokładność.
Wieczorem, tuż przed snem, tata położył chłopcu rękę na ramieniu. Jaś poczuł się bezpiecznie i ważnie. Jego przygoda zakończyła się dobrze i Bruno znów spał razem z nim na poduszce. Jaś wiedział, że czasem trzeba dobrze się rozejrzeć i patrzeć uważnie, by rozwiązać nawet największą zagadkę. A czasem warto być detektywem nawet we własnym domu.
Za oknem zamiauczał Zyziu, a Jaś uśmiechnął się i przytulił mocno swojego misia. Był gotów na kolejne przygody. Dzień zakończył się spokojnie, a chłopiec zasnął z poczuciem, że potrafi odkryć nawet największy sekret – gdy tylko patrzy bardzo, bardzo uważnie.