Rozdział 1: Tajemnicza sprawa w szkole
Julian rozglądał się uważnie po szkolnym korytarzu. Był młodym detektywem, choć wszyscy znali go po prostu jako "Julka". Uwielbiał rozwiązywać zagadki i zawsze był gotów pomóc, gdy działo się coś dziwnego. Tego ranka przyszła do niego pani Ania, nauczycielka przyrody. Wyglądała na bardzo zmartwioną.
— Julku, możesz mi pomóc? — zapytała cicho. — Ktoś zabrał z pracowni mój ulubiony zielony notatnik! Były tam ważne notatki do lekcji.
Julian od razu poczuł dreszczyk emocji. Oto zadanie dla niego! Wiedział, że pani Ania nigdy nie zapomina o swoich rzeczach.
— Nie martw się, pani Aniu. Znajdę notatnik i udowodnię, że nikt z naszych kolegów nie zrobił tego specjalnie — obiecał.
Ruszył do pracowni. Na biurku leżały rozrzucone kartki, a obok nich ołówek z wygryzioną końcówką. Julian przyjrzał się dokładnie, czy nie ma gdzieś śladów. Zaczął zadawać sobie pytania: Kto był ostatni w sali? Czy ktoś widział notatnik po ostatniej lekcji?
Wyszedł na korytarz, gdzie spotkał swoją przyjaciółkę Zosię.
— Słyszałaś o zaginięciu notatnika pani Ani? — zapytał.
Zosia uniosła brwi.
— Tak, wszyscy mówią, że to sprawka Borysa. Wczoraj był ostatni w sali.
Julian znał Borysa. Był trochę roztrzepany, ale nie lubił kłopotów. Detektyw postanowił dowiedzieć się więcej, zanim osądzi kolegę. W końcu prawdziwy detektyw słucha wszystkich i nikogo nie podejrzewa od razu.
Rozdział 2: Borys pod lupą
Julian znalazł Borysa na boisku. Chłopak kopnął piłkę w dal i spojrzał na Julka z lekkim niepokojem.
— Cześć, Borys! — zaczął Julian przyjaźnie. — Mogę cię o coś zapytać?
— Jasne, o co chodzi? — odpowiedział Borys, patrząc na swoje buty.
— Wczoraj byłeś ostatni w pracowni przyrody. Czy widziałeś zielony notatnik pani Ani?
Borys zamyślił się przez chwilę.
— Hmm… Pamiętam, że zbierałem kartki z ławki, bo zapomniałem zeszytu. Ale nic nie brałem! Może go wtedy nie było?
Julian patrzył uważnie na Borysa. Chłopak mówił pewnie, nie unikał wzroku. Detektyw wyciągnął notes i zapisał wszystko, co powiedział Borys. Wiedział, że każde słowo może być ważne.
— Może ktoś jeszcze był w sali? — dopytywał Julian.
Borys wzruszył ramionami.
— Może Kaja? Ona często pomaga pani Ani po lekcjach. Ale to miła dziewczyna, nie sądzę, żeby coś zabrała.
Julian postanowił porozmawiać z Kają. Zanim jednak ruszył dalej, zauważył coś ciekawego przy boisku — liść z odciśniętym śladem buta. Przypomniał sobie, że pani Ania często trzymała notatnik właśnie obok doniczki z rośliną, na którą czasem zwracała uwagę uczniów.
— To może być wskazówka — pomyślał Julian. — Może notatnik wciąż jest gdzieś w szkole?
Rozdział 3: Trop prowadzi do młodego świadka
Julian wrócił do szkoły i skierował się do biblioteki. Tam spodziewał się znaleźć Kaję, która często tam czytała. Po drodze zauważył jednak coś dziwnego — mały, czerwony guzik leżał tuż przy wejściu do szatni. Przypomniał sobie, że Kaja miała dziś na sobie sweter z czerwonymi guzikami.
W bibliotece Julian zobaczył Kaję rozmawiającą z młodszym chłopcem. Chłopiec miał rumianą buzię i wyglądał na lekko przestraszonego. Detektyw podszedł bliżej.
— Cześć, Kajo! — powiedział. — Mogę cię o coś zapytać?
— Jasne, Julianie. O co chodzi? — Kaja uśmiechnęła się ciepło.
— Słyszałem, że byłaś po lekcjach w pracowni przyrody. Widziałaś może zielony notatnik pani Ani?
Kaja pokiwała głową.
— Tak, zauważyłam, że go nie ma, kiedy sprzątałam ławki. Ale wtedy przyszedł do mnie Franek — wskazała na młodszego chłopca. — Chciał, żebym pomogła mu znaleźć zgubioną kredkę.
Julian spojrzał na Franka.
— Franek, widziałeś może coś dziwnego w pracowni przyrody?
Chłopiec z początku wahał się, ale Kaja zachęciła go spojrzeniem.
— Widziałem, że ktoś w zielonym swetrze coś chował do plecaka, ale nie wiem kto — powiedział cicho.
Julian od razu pomyślał o pani Ani, która często nosiła zielony sweter. Jednak, żeby być pewnym, zapytał:
— Czy widziałeś, kto to był? Może rozpoznałeś osobę po głosie lub włosach?
Franek przymknął oczy, próbując sobie przypomnieć.
— Miał głos jak starszy chłopak. I chyba ciemne włosy… — dodał.
Julian zapisał wszystko w notesie. Postanowił jeszcze raz przejść się po szkole i sprawdzić, kto mógł być w zielonym swetrze.
Rozdział 4: Sygnał, który wszystko zmienia
Julian chodził po szkole i wypytywał kolegów. W pewnym momencie zauważył, że przy tablicy ogłoszeń wisi dziwna kartka. Ktoś zostawił tam wiadomość: "Zielony notatnik odnaleziony! Proszę zgłosić się do sali muzycznej."
Detektyw natychmiast ruszył do sali muzycznej. W środku był Kuba, starszy kolega z równoległej klasy. Kuba miał na sobie… zielony sweter! Julian poczuł, że jest blisko rozwiązania zagadki.
— Cześć, Kuba! — zawołał. — Masz może notatnik pani Ani?
Kuba lekko się zarumienił.
— Tak, to ja go zabrałem przez przypadek. Myślałem, że to mój zeszyt do nut, bo był bardzo podobny. Przepraszam, nie chciałem nikogo zmartwić!
Julian rozejrzał się po sali. Na ławce leżał zielony notatnik, a obok niego zeszyt do nut Kuby — wyglądały niemal identycznie.
— Rozumiem, to musiała być pomyłka — powiedział Julian z uśmiechem.
— Bardzo ci dziękuję, Julianie! — dodał Kuba. — Chciałem odnieść notatnik pani Ani, ale bałem się, że się zdenerwuje.
— Pani Ania na pewno się nie zdenerwuje, jeśli wszystko wyjaśnimy — uspokoił go Julian.
Rozdział 5: Rozwiązanie i porozumienie
Julian, Kuba i Kaja poszli razem do gabinetu pani Ani. Nauczycielka siedziała przy oknie i wyglądała na zatroskaną. Kiedy zobaczyła swój notatnik w rękach Juliana, odetchnęła z ulgą.
— Ojej, jak się cieszę! — powiedziała. — Co się stało?
Kuba opowiedział wszystko od początku do końca. Pani Ania wysłuchała go uważnie, nie przerywała i na koniec się uśmiechnęła.
— Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło. Widzicie, jak ważna jest rozmowa i słuchanie innych? Dzięki temu zagadka została rozwiązana!
Julian poczuł dumę. Nie tylko rozwiązał zagadkę, ale też przekonał się, jak ważna jest cierpliwość i uważne słuchanie.
— Kubo, następnym razem sprawdzaj dokładnie, co zabierasz — powiedział Julian z lekkim uśmiechem.
— Na pewno! — odpowiedział Kuba, a wszyscy się zaśmiali.
Na koniec pani Ania spojrzała porozumiewawczo na Juliana i oczami podziękowała za jego pracę. Julian odwzajemnił spojrzenie. Wiedział, że dzięki wspólnej pracy i słuchaniu siebie nawzajem, każdą zagadkę można rozwiązać.
Szkoła znowu była spokojna, a Julian już myślał o kolejnych tajemnicach, które czekają na niego i jego przyjaciół.