Kapitan Marek miał dużą łódź z kolorowymi żaglami. Był to kapitan z przyjaznym uśmiechem i dużym, miękkim kapeluszem. Mówił: „Płyniemy na północ!” I wszyscy na łodzi powtarzali: „Na północ!”. To była wielka przygoda.
Dzień był słoneczny. Morze migało jak srebro. Ptaki śpiewały nad wodą. Na pokładzie biegał mały kotek o imieniu Burka. Burka miauczał radośnie. Za sterem stał kapitan Marek. Trzymał mapę. Mapa miała kreskę, która prowadziła na północ. Kapitan patrzył w dal i uśmiechał się. „Zaczynamy!” powiedział.
Płynęli powoli. Spotkali wyspę z palmami. Wyspa pachniała kokosem. Dzieci na wyspie machały rękami. „Cześć!” krzyknęły. Kapitan Marek zatrzymał łódź. Wysiedli wszyscy. Zjedli trochę owoców. Było słodko i wesoło. Potem znów popłynęli na północ.
Wkrótce chmury przyszły na niebo. Chmury były miękkie i szare. Wiatr zaśpiewał głośniej. Fale zaczęły się bujać. Kapitan Marek wziął kapelusz mocniej. „Spokojnie, moi przyjaciele,” powiedział. „Płyniemy razem.” Załoga chwyciła liny. Burka przytuliła się do deski. Było trochę mocniej, ale nikt się nie bał. Wszyscy pomagali. Pomagali sobie i śmiali się cicho.
Przez burzę łódź tańczyła jak łabędź. Woda chlapała, a żagle śpiewały. Kapitan Marek mówił krótkie słowa: „Więcej liny! Mniej liny! Trzymaj się!”. I wszyscy trzymali. Potem znów wyszło słońce. Na niebie pojawiła się tęcza. „Hurra!” krzyknęli wszyscy. „Jesteśmy silni!” powiedział kapitan Marek i uśmiechnął się szeroko.
Płynęli dalej. Spotkali małą łódkę rybaka. Rybak potrzebował pomocy. Jego siatka była zaplątana. Kapitan Marek i załoga pomogli rozplątać siatkę. Rybak podziękował i podarował im świeże rybki. „Dziękujemy,” powiedział kapitan Marek. „Pomagamy zawsze.” To było miłe i ciepłe.
Noc była cicha. Gwiazdy mrugały. Kapitan Marek patrzył na mapę i widział, że północ jest blisko. „Jeszcze trochę,” szepnął. Załoga zasnęła na miękkich kocach. Burka cicho mruczał. Wiatr nucił spokojną melodyjkę. Kapitan Marek siedział na burcie i myślał o domu. Było mu dobrze. Był daleko, ale był z przyjaciółmi.
Rano zobaczyli kopułę lodowej wyspy. Była biała jak mleko. To była północna wyspa. Kapitan Marek uśmiechnął się i poprowadził łódź bliżej. Wysiedli wszyscy na plażę. Na plaży były kamyczki jak cukierki i śnieg jak puszek. Kapitan dotknął mapy i powiedział: „Znaleźliśmy północ!” Wszyscy skakali z radości. Śmiali się i śpiewali.
Na powrocie słońce świeciło ciepło. Kapitan Marek patrzył na załogę. „Dziękuję wam, przyjaciele,” powiedział. „Byliśmy odważni. Byliśmy mądrzy. Byliśmy razem.” I wszyscy zasnęli na pokładzie, z uśmiechem. Morze szumiało cicho, a przygoda została w sercach.