Trwa ładowanie...
Zabawna opowieść o rodzeństwie 7-8 lat Czytanie 13 min.

Klub czterech skarpet i guzikowa tajemnica przyjaźni

Troje trojaczków i ich przyjaciel Bartek zakładają Klub Czterech Skarpet, znajdują skarb guzików i wyruszają na zabawną detektywistyczną przygodę, by odnaleźć zagubioną medalową zawieszkę.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Cztery postacie: Antek (8 lat) z niechlujnymi brązowymi włosami w pasiastym niebiesko-białym t-shircie trzyma notatnik i patrzy na guziki na środku, Zosia (8 lat) z blond kitkami w różowej sukience w kropki siedzi po lewej, uśmiecha się i trzyma błyszczącą złotą medalę, Kuba (8 lat) z krótkimi rudymi włosami w zielonym swetrze stoi po prawej w energicznej pozie z nalepką „SPORT” na czole, Bartek (8 lat) z czarnymi włosami w kolorowym wózku inwalidzkim ma na piersi małą broszkę z materiału i stoi nieco z tyłu po prawej; miejsce to jasny domowy kącik krawiecki z drewnianym stołem, starą czerwoną maszyną do szycia, przepełnionym koszem tkanin, szpulami nici, otwartym pudełkiem guzików i poduszką-sadzianką; scena: wielobarwne guziki rozsypały się na miękkim dywanie, dzieci śmieją się i zbierają guziki, medal błyszczy w dłoni Zosi, radosna, dynamiczna atmosfera w stylu rubber hose, nasycone kolory, wyraźne kontrasty i miękkie cienie. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Klub, sekret i… guziki

Mam na imię Antek i mam osiem lat. A to znaczy dwie rzeczy: po pierwsze, umiem gwizdać na palcach (czasem), a po drugie, jestem oficjalnym Strażnikiem Tajemnic naszego Klubu Czterech Skarpet.

Klub powstał w naszym pokoju, między łóżkiem a regałem, gdzie kurz tańczy w promieniach słońca jak małe duszki… ale spokojnie, duszki są tylko z kurzu i wcale nie straszą, tylko łaskoczą w nos. Psik! A-psik!

W klubie jesteśmy my: ja, moja siostra Zosia i mój brat Kuba. Jesteśmy trójką rodzeństwa, wszyscy mamy po osiem lat, bo jesteśmy trojaczkami. Mama mówi, że to brzmi jak „trzy naleśniki naraz” i czasem tak właśnie się czujemy.

Czwartą osobą w klubie jest nasz przyjaciel Bartek z sąsiedztwa. Bartek porusza się na wózku i jest w tym świetny — potrafi nim skręcać tak ostro, że aż dywan robi „fffrrt”, jakby był wyścigowym torem. Ale w klubie i tak najważniejsze są nasze pomysły, a nie kółka.

W tym tygodniu klub miał szczególną sprawę. Zosia znalazła w kuchni pudełko po herbacie, a w środku… mnóstwo guzików. Małe, duże, błyszczące, matowe, zielone jak groszek i czerwone jak truskawka.

„To skarb!” szepnęła Zosia, choć szepnęła tak głośno, że aż kot Kropka podniósł głowę.

Kuba od razu chciał ułożyć z guzików drogę dla samochodzików, a ja chciałem je policzyć i zapisać w Tajnym Notesie Klubu. Bo Strażnik Tajemnic ma swój notes. W nim zapisuję rzeczy poważne, na przykład: „Nie wchodzić do bazy z kanapką z dżemem, bo dżem robi klej”.

Bartek zaproponował, żeby guziki były walutą. „Za trzy guziki można kupić jedno hasło do klubu” — powiedział, bardzo mądrze.

Wtedy zaczęła się nasza zwykła, mała kłótnia, taka rodzeństwowa, co trwa krócej niż gotowanie jajka na miękko.

Zosia stwierdziła, że guziki muszą być tylko do ozdób. Kuba, że tylko do wyścigów. Ja, że muszą być tajne i schowane. Bartek, że można je wymieniać na czekoladę, ale to akurat wszyscy odrzuciliśmy, bo to zbyt łatwe.

W końcu mama zawołała: „Dzieci, nie hałasujcie, bo igła mi ucieka!”

I wtedy przypomniałem sobie o miejscu, które w domu jest trochę jak królestwo, trochę jak jaskinia skarbów, a trochę jak… wielki bałagan, który jest udawany. To kącik krawiecki mamy.

Tam właśnie miała miejsce nasza przygoda. A ja, jako Strażnik Tajemnic, już czułem w brzuchu takie wesołe „bim-bam”, jakby ktoś grał na dzwoneczkach.

Rozdział 2: Kącik krawiecki i Maszyna, która mówi „trrr”

Kącik krawiecki był w małym pokoiku obok pralni. Pachniało tam mydłem, tkaniną i czymś, co zawsze kojarzy mi się z przytulaniem — może to zapach miękkich materiałów.

Na stoliku stała maszyna do szycia. Kiedy mama jej używała, robiła „trrr-trrr-trrr”, a nitka tańczyła jak serpentyna. Obok leżały kolorowe szpule: żółta jak słońce, niebieska jak niebo i różowa jak… guma balonowa.

My, jako klub, weszliśmy tam na palcach. To znaczy Kuba wszedł na palcach tylko przez dwie sekundy, a potem zrobił „dup!” na krzesło, bo chciał zobaczyć wszystko z góry.

Zosia od razu znalazła pudełko z resztkami materiałów. „O! Tiul!” ucieszyła się, jakby znalazła chmurę do kieszeni.

Bartek podjechał bliżej półki z przybornikiem. Były tam miarki, kreda krawiecka, nożyczki (tych nie wolno było dotykać) i wielka poduszka na igły, w kształcie pomidora, z zielonym ogonkiem. Pomidor wyglądał, jakby właśnie usiadł na krześle i udawał, że jest bardzo ważny.

Ja, jako Strażnik Tajemnic, miałem zadanie: znaleźć idealne miejsce na guzikowy skarb. Takie miejsce, żeby nikt — nawet Kropka, który wszędzie wtyka nos — nie znalazł.

„Schowamy w pudełku z nitkami” — szepnął Kuba.

„Nie, bo mama tam zagląda codziennie!” — odpowiedziała Zosia, też szeptem, ale takim, co brzmiał jak trąbka.

Bartek rozejrzał się i wskazał na wielki kosz z materiałami. „Tam jest tyle rzeczy, że można się zgubić na tydzień.”

To było kuszące. Kosz był jak kolorowe morze: w paski, w kropki, w gwiazdki. I nagle Kuba, oczywiście Kuba, wpadł na pomysł, żeby zrobić „Test Odwagi Klubu” i zanurzyć rękę w koszu bez patrzenia.

„Ja pierwszy!” oświadczył, jakby chciał zdobyć Mount Everest.

Włożył rękę, poruszył palcami i nagle… „Auuu!”

Wszyscy zamarliśmy, ale tylko na pół sekundy, bo Kuba zaraz zaczął się śmiać. Okazało się, że dotknął czegoś łaskoczącego — piórka z poduszki. Piórko wyskoczyło jak mały ptaszek: „fiuu!” i poleciało na nos Zosi.

„A-psik!” — kichnęła Zosia, a potem wybuchnęła śmiechem, bo piórko utknęło jej na rzęsie i wyglądała jak pirat z pióropuszem.

Bartek, rozbawiony, zrobił kółkiem szybki obrót: „wiii!” Kuba udawał, że piórko to mikrofon, a ja próbowałem być poważny, ale mój notes prawie wypadł mi z rąk od chichotu.

W końcu uspokoiliśmy się na tyle, żeby wrócić do sprawy guzików. Schowałem pudełko do małej szufladki pod stołem, za zapasowymi gumkami i kawałkiem filcu. To była tajna skrytka, idealna.

Zapis w notesie: „Guziki schowane. Hasło: POMIDOR.”

Było wesoło, było tajnie i było prawie idealnie… aż do chwili, gdy Zosia powiedziała:

„A gdzie jest moja medalowa zawieszka?”

Zosia miała małą, okrągłą zawieszkę — taką jak medal — z naszego szkolnego biegu. Niby to nie był prawdziwy sportowy puchar, ale dla niej był to skarb większy niż sto guzików. Zawsze nosiła ją przy piórniku.

Teraz jej nie było.

I wtedy przygoda przyspieszyła jak wózek Bartka na prostej: wrrrum!

Rozdział 3: Zgubiony medal i tropy z nitki

Na początku wszyscy zaczęliśmy szukać w ciszy, bo cisza w kąciku krawieckim jest trochę jak zasada. Ale ta cisza była śmieszna, bo Kuba szeptał tak głośno, że pewnie usłyszałby go nawet pomidor.

„Może medal uciekł do kosza i teraz udaje guzik!” — wymyślił.

„Medale nie uciekają” — powiedziała Zosia, marszcząc nos. Była trochę zmartwiona, ale bardziej tak „hmm”, niż „o nie”. Wiedziała, że jesteśmy razem.

Bartek zaproponował, żeby zrobić prawdziwe śledztwo. „Każdy detektyw potrzebuje tropu.”

Ja spojrzałem na mój notes. Strażnik Tajemnic też jest trochę detektywem. A tajemnice lubią porządek.

Zaczęliśmy od najprostszych miejsc: pod krzesłem, na parapecie, obok pomidora. Kuba sprawdził nawet w pudełku z guzikami, jakby medal mógł wskoczyć do środka i powiedzieć: „Cześć, jestem nowy!”

Nie było go.

Zosia już miała powiedzieć coś smutnego, ale wtedy Kropka, kot, wszedł do pokoiku. Koty wchodzą tak, jakby były właścicielami domu, a my tylko gośćmi. Kropka zamruczał „mrrr” i zaczął kręcić się przy koszu z materiałami.

„Kropka coś wie!” — szepnął Bartek, a to zabrzmiało bardzo poważnie, jak w filmie detektywistycznym.

Kot wsadził łapę do kosza i… wyciągnął kawałek wstążki. Wstążka była złota i błyszczała.

„To jest podobne do mojej zawieszki!” — zawołała Zosia.

Złapaliśmy wstążkę delikatnie, jakby była mapą do skarbu. A na końcu wstążki było coś cięższego. Coś okrągłego. Serce Zosi zrobiło „bum!”, a moje zrobiło „bum-bum!”, bo tajemnice lubią takie chwile.

Wyciągnęliśmy razem. Najpierw wyszła chusta w grochy, potem kawałek filcu, potem piórko (znowu!), a na końcu… medalowa zawieszka Zosi. Cała i błyszcząca, tylko lekko oklejona nitką jak pajęczynką.

„Jest!” — krzyknęła Zosia i od razu zrobiła taką minę, jakby ktoś zapalił jej w środku latarkę.

Kuba chciał świętować, więc podskoczył, a jego łokieć przypadkiem trącił pudełko z guzikami, które wystawało z szufladki. Pudełko otworzyło się i guziki wysypały się na podłogę: tik-tik-tik! Jak deszcz kolorowych cukierków.

Przez sekundę wszyscy patrzyliśmy na to w ciszy.

A potem… zaczęliśmy się śmiać tak mocno, że Bartek aż musiał złapać się za brzuch, Zosia usiadła na dywanie, a Kuba powiedział: „To guzikowy deszcz! Prognoza: sto procent śmiechu!”

Ja, Strażnik Tajemnic, próbowałem być poważny, ale jak tu być poważnym, kiedy guzik turla się i stuka o nogę stołu, jakby grał w berka?

„Musimy to posprzątać” — powiedziałem w końcu, bo tajemnice powinny być też odpowiedzialne.

Zrobiliśmy z tego grę. Kto znajdzie guzik w kształcie serca, ten dostaje tytuł „Super Zbieracz”. Kto znajdzie guzik z czterema dziurkami, ten jest „Kapitan Dziurek”. A kto znajdzie najbardziej błyszczący, ten może wymyślić nowe hasło do klubu.

Bartek znalazł guzik wielki jak moneta i ogłosił: „To jest Król Guzików!”

Zosia znalazła dwa identyczne i udawała, że to oczy. „Patrzcie, guzikowy potwór!” — powiedziała, ale potwór był tak śmieszny, że aż miło było się z niego śmiać.

Kuba znalazł guzik z napisem „SPORT” i od razu przykleił go (na niby) do czoła. „Jestem Super Sportowiec Guzikowy!” — i zrobił pozę, jakby wygrał olimpiadę w skakaniu po łóżku.

Medal Zosi wrócił, guziki się zebrały, a kącik krawiecki znów wyglądał, jakby nic się nie stało… prawie. Piórko wciąż leżało na pomidorze, jak czapka.

I wtedy wpadliśmy na pomysł, który sprawił, że przygoda miała jeszcze jeden, ostatni zwrot.

Rozdział 4: Przyjacielska niespodzianka i pomysł w kieszeni

Kiedy już wszystko było na swoim miejscu, usiedliśmy na dywanie obok kosza z materiałami. Było cicho i przytulnie. Nawet maszyna do szycia wyglądała, jakby mrugała do nas i mówiła: „Dobra robota, dzieciaki.”

Zosia obracała medal w palcach. „Wiecie co? Gdyby nie wy, to bym go nie znalazła.”

Kuba chciał powiedzieć coś mądrego, ale zamiast tego zrobił „hmm” i wyciągnął z kieszeni guzik, którego nie oddał do pudełka. „Znalazłem go później. To tajny guzik.”

„Tajny guzik?” — powtórzył Bartek z błyskiem w oczach.

A ja poczułem, jak w mojej głowie pojawia się nowa Tajemnica. Taka dobra. Taka, którą aż chce się schować, żeby potem ją komuś podarować.

Wtedy Zosia spojrzała na kolorowe skrawki materiałów. „A może zrobimy coś dla Bartka? Taką… medalową przypinkę klubu.”

Bartek od razu chciał zaprotestować, ale tylko troszkę. „Nie trzeba…”

„Trzeba!” — powiedział Kuba i tym razem nie brzmiał jak trąbka, tylko jak przyjaciel.

Wzięliśmy kawałek filcu, odrobinę wstążki (tej złotej, która znalazła medal) i kilka guzików. Mama miała przypinki i agrafki w pudełku, ale o nie poprosiliśmy. Mama uśmiechnęła się i powiedziała, że klub, który sprząta guziki, zasługuje na wsparcie.

Przykleiliśmy (mama pomogła) guzik w kształcie gwiazdki na środku, a dookoła mniejsze, kolorowe. Zosia dodała złotą wstążkę jak promyk, Kuba wymyślił, że ma być też mini-pomidor narysowany kredą, a ja dopisałem w notesie: „Odznaka Przyjaźni. Tajna, ale do noszenia.”

Bartek dostał odznakę i przez chwilę patrzył na nią tak, jakby to był prawdziwy medal z zawodów. Potem uśmiechnął się szeroko. „To jest najlepszy guzikowy medal na świecie.”

„A teraz hasło!” — przypomniał Kuba, bo hasła są święte.

Zrobiliśmy naradę. Każdy podał propozycję. Kuba chciał „Guzikowe Tornado”, Zosia „Złota Wstążka”, Bartek „Trrr”, na cześć maszyny.

A ja… ja miałem w kieszeni pomysł, który był prosty i pasował do wszystkiego, co się dziś wydarzyło. Nie powiedziałem go od razu. Strażnik Tajemnic musi umieć trzymać coś w ukryciu, ale tylko po to, żeby potem było jeszcze milej.

W końcu wyjąłem notes i powiedziałem spokojnie: „Nowe hasło klubu: PRZYJAŹŃ.”

Wszyscy na mnie popatrzyli, a potem Kuba zrobił minę, jakby chciał się kłócić… i nagle parsknął śmiechem.

„No dobra” — powiedział. „To hasło jest tak dobre, że aż nie da się z nim walczyć.”

Zosia przytuliła medal do piórnika, Bartek dotknął swojej odznaki, a Kropka zamruczał, jakby zatwierdzał wszystko pieczątką kota: „mrrr.”

Wyszliśmy z kącika krawieckiego, zostawiając pomidora z piórkiem na głowie, jak strażnika miejsca. A w mojej kieszeni został jeszcze jeden mały guzik — ten tajny.

Nie po to, żeby coś ukrywać przed innymi na zawsze. Tylko po to, żeby pamiętać, że nawet małe kłótnie mogą się zamienić w wielki śmiech, kiedy jest się razem.

I że najlepsze sekrety to te, które prowadzą do przyjaźni.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Regałem
Meble z półkami, na których można ustawić książki lub zabawki.
Kącik krawiecki
Małe miejsce w domu z rzeczami do szycia i naprawiania ubrań.
Maszyna do szycia
Urządzenie, które szybko łączy tkaniny nitką i robi ściegi.
Serpentyna
Długa, cienka, skręcona wstążka, która faluje jak ozdoba.
Szpule
Małe walce, na które nawija się nitkę do szycia.
śledztwo
Działanie, gdy szukamy dowodów, by rozwiązać jakąś zagadkę.
Skrytka
Małe, tajne miejsce, gdzie można schować ważne rzeczy.
Zawieszka
Mała ozdoba, którą można przyczepić do piórnika lub naszyjnika.
Wstążki
Płaskie paski materiału, używane do ozdabiania lub wiązania.
Agrafki
Metalowe zapięcia, które trzymają razem kawałki materiału.
Odznaka
Mały znak lub plakietka, którą ktoś nosi, by pokazać przynależność.
Przytulaniem
Czynność objęcia kogoś lub czegoś, by było cieplej i miło.
Poduszka na igły
Miękka poduszka, w której trzyma się igły, by ich nie gubić.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Zabawne opowieści o rodzeństwie dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.