Poranek w piekarni
W małej piekarni pachnie chlebem i mąką. Młody piekarz Kuba wstaje bardzo wcześnie. Jego nos czuje ciepły zapach świeżego ciasta. Kuba zakłada biały fartuch. Delikatnie dotyka miękkiego ciasta na stole. „Dzień dobry, mąko!” – mówi wesoło.
Kuba bierze dużą drewnianą łopatę. Nabiera porcję ciasta i układa ją na stole. Słucha, jak ciasto cicho szeleszczy pod jego dłońmi. Kształtuje długie, cienkie bagietki. Jedna po drugiej leżą równo, jak żołnierze w szeregu. „Bagietki, bagietki, czas na was!” – śmieje się Kuba.
Teraz układa bagietki na dużej blaszce. Każda musi mieć swoje miejsce. Kuba bardzo uważa, żeby żadna się nie złamała. „Bagietki, nie ściskajcie się za mocno!” – mówi cicho. Stara się nie marnować ciasta. Z małych kawałków robi bułeczki. Wszystko się przyda. W piekarni nic się nie wyrzuca.
Ciepło i zapachy
Kuba wkłada blachę do wielkiego pieca. Piec jest ciepły jak kołderka. Bagietki rosną i rosną, a w piekarni robi się jeszcze cieplej. Zapach chleba otula wszystko. Mąka sypie się jak śnieg. Kuba patrzy przez szybkę w piecu. Bagietki rumienią się powoli, jakby spały pod brązowym kocykiem.
Gdy bagietki są gotowe, Kuba wyjmuje je z pieca. Są chrupiące i złote. Dotyka ich skórki – jest ciepła i twarda. Bagietki stukają o siebie cicho: „Tup, tup, tup”. Kuba układa je w długim rządku na półce. Każda leży równo, każda jest ważna.
Podziękowanie i czułość
Do piekarni wchodzi mała dziewczynka z mamą. „Dzień dobry, panie piekarzu!” – woła dziewczynka. Kuba uśmiecha się szeroko. Podaje jej najładniejszą bagietkę. „Proszę, świeża i ciepła!” – mówi.
Dziewczynka przytula bagietkę do policzka. „Ale pachnie!” – szepcze. Mama dziękuje Kubie. „Nie marnujmy chleba” – mówi Kuba łagodnie. „Każda kromka jest cenna”.
Na koniec Kuba dostaje od dziewczynki ciepły uścisk. „Dziękuję, panie piekarzu!” – mówi z radością. Kuba czuje się szczęśliwy. Piekarnia jest cicha i spokojna. Bagietki leżą równo, a Kuba wie, że wszystko poszło dobrze. Pachnie chlebem, jest miękko i bezpiecznie. Czas na odpoczynek i spokojny sen.