Poranek w piekarni
Pan Jurek budzi się cicho. Miękko stawia stopy na podłodze. Idzie do piekarni. Drzwi skrzypią lekko. W powietrzu pachnie mąką i ciepłem. „Dzień dobry, kłosy pszenicy” — mówi Pan Jurek.
On jest piekarzem. Ma duże ręce i delikatne palce. Lubi dotykać ciasta. Lubi słuchać, jak rośnie.
„Mąka potrzebuje wody” — mówi i nalewa wodę do miski. Dodaje mąkę. Miesza ręką. Mieszaj, dodaj, sprawdź — powtarza cicho. Refrain: Mieszaj, dodaj, sprawdź. Mieszaj, dodaj, sprawdź.
Woda jest chłodna. Mąka jest miękka jak puch. Ciasto robi się gładkie. Pan Jurek pilnuje proporcji. Za dużo wody — ciasto za miękkie. Za mało wody — ciasto za twarde. On szanuje mąkę i wodę. Szanuje ich pracę.
Środek dnia — pieczenie i szacunek
Dzieci w oknie patrzą, jak Pan Jurek pracuje. On uśmiecha się i mówi: „Cierpliwość, proszę. Chleb potrzebuje czasu.”
Ciasto odpoczywa. Pięknie pachnie drożdżami i ciepłem. Pan Jurek wałkuje delikatnie. Dotyka brzegu ciasta, sprawdza. Słyszy: puf, puf — powietrze w środku.
Przy pracy jest cisza i szacunek. Szacunek do zboża, do wody, do rąk. Pan Jurek rozmawia z chlebem: „Rośnij powoli, rośnij dobrze.” Refrain: Mieszaj, dodaj, sprawdź. Mieszaj, dodaj, sprawdź.
On wstawia bochenki do pieca. Ciepło otula piekarza. Zapach chleba wypełnia wszystkie kąty. Dzieci klaszczą cichutko. „Poczekajcie jeszcze chwilę” — mówi Pan Jurek. Wszystko musi być dokładne i miłe.
Wieczór i światło
Chleb wychodzi złoty. Skórka chrupie cicho. Pan Jurek kroi kawałek i daje małe okruszki do dzieci. „Smacznego” — mówi miękko. Dzieci dziękują. Szacunek jest tu widoczny w uśmiechach.
Piekarnia zaczyna się uspokajać. Pan Jurek zdmuchuje światło nad stołem. Zostaje delikatne, przytłumione światło. Ciepło i cisza. „Dobranoc, mąko. Dobranoc, wodo” — szepcze. Refrain ostatni raz: Mieszaj, dodaj, sprawdź.
Dzień kończy się spokojem. Chleb pachnie nocą. Wszystko jest bezpieczne. Pan Jurek gasi resztki światła. Jest miękko i łagodnie.