W ciepły, słoneczny poranek młody chłopiec o imieniu Kuba włożył zielony fartuszek. Kuba był bardzo ciekawy świata i bardzo kochał zwierzęta. Dziś miał ważne zadanie – pomagać swojej cioci Kasi, która była weterynarzem.
W gabinecie pachniało sianem i świeżym powietrzem. Na podłodze leżały miękkie dywaniki, a na ścianach wisiały obrazki z pieskami i kotkami. Kuba czuł się tu bezpiecznie i spokojnie.
Nagle do drzwi zadrapał mały kotek. Miau, miau! Kotek miał biało-rude futerko i wielkie zielone oczy.
– Dzień dobry, kotku! – powiedział Kuba i pogłaskał maluszka po głowie. – Jak się czujesz?
Ciocia Kasia uśmiechnęła się do Kuby. – Sprawdźmy, czy wszystko w porządku – powiedziała łagodnie.
Kuba delikatnie przytrzymał kotka, a ciocia słuchała jego serduszka specjalnym zimnym stetoskopem. Kotek zamruczał cichutko, jakby mówił: „Dziękuję, że się mną opiekujecie”.
– Kotku, masz zdrowe serduszko! – ogłosiła ciocia Kasia.
Kuba się ucieszył. – Kotku, możesz już biegać i bawić się dalej!
Po chwili do gabinetu przyszła pani z pieskiem. Piesek miał na łapce kolorowy bandaż.
– Co się stało twojemu pieskowi? – spytał Kuba.
– Skaleczył łapkę w ogrodzie – odpowiedziała pani.
Ciocia Kasia zdjęła bandaż bardzo ostrożnie. Popatrzyła na łapkę pieska przez specjalne okulary.
– Skaleczenie jest malutkie. Zaraz je oczyścimy i przykleimy plasterek – wytłumaczyła spokojnie.
Kuba przyniósł miękki plaster z obrazkiem kotka. Ciocia przykleiła go pieskowi.
– Już po wszystkim! – powiedziała z uśmiechem.
Piesek polizał Kubę po dłoni.
– Dziękuję! – szczeknął radośnie piesek.
Potem do gabinetu przyszła dziewczynka z króliczkiem. Króliczek miał mięciutką, białą sierść.
– Mój króliczek nie chce jeść marchewki – powiedziała dziewczynka smutno.
Ciocia Kasia pogłaskała króliczka po uszach. – Czasem króliczki potrzebują więcej spokoju. Zmierzę mu temperaturę.
Kuba trzymał króliczka na kolanach. Króliczek był cichutki i spokojny.
– Króliczek jest zdrowy, tylko trochę nieśmiały. Jutro na pewno zje marchewkę – powiedziała ciocia Kasia.
Dziewczynka się uśmiechnęła. – Dziękuję, pani doktor!
Na koniec dnia ciocia Kasia pokazała Kubie swój notatnik.
– Weterynarz dba o zwierzęta. Czasem wystarczy plaster, czasem trzeba wysłać zwierzaka do większej kliniki. Najważniejsze to być delikatnym i słuchać, co zwierzę chce nam powiedzieć – wytłumaczyła.
Kuba przytulił ciocię i powiedział: – Chcę być taki jak ty!
Za oknem szumiały drzewa, a w gabinecie było cicho i przytulnie. Kuba poczuł się dumny i szczęśliwy, bo wiedział, że troska i czułość pomagają wszystkim – małym i dużym.