Trwa ładowanie...
Zabawna opowieść ze zwierzęciem 7-8 lat Czytanie 6 min.

Kwakoś i wyścig liściowych przygód

Roztrzepany kaczor Kwakoś bierze udział w Wielkim Wyścigu Po Liściach, gdzie spotyka przyjaciół i odkrywa, że nieperfekcyjne pomysły i wspólna zabawa mogą być ważniejsze niż wygrana.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Kaczor Kwakoś, radosny i niezdarny, z nieco potarganym żółtym upierzeniem i szerokim pomarańczowym dziobem, zjeżdża przez dziurę w dużym zielonym liściu, śmiejąc się i chlapiąc, za nim powoli i mądrze idzie żółw Tadziu popychający swój mały liść z łagodnym uśmiechem, po prawej wiewiórka Figa, ruda i zwinna, skacze i klaszcze na innym liściu, z wachlarzowatym ogonem, na lewym brzegu bóbr Bonifacy z mocną sylwetką i widocznymi zębami trzyma gałązkę i buduje mini-zaporę, na środku z tyłu filozoficzna żaba Stefan, zielona i okrągła, siedzi na kamieniu ze skrzyżowanymi nogami, obserwując z zamyślonym, ale rozbawionym wyrazem, całość to staw o zmierzchu z lustrzaną wodą i pomarańczowymi refleksami, liliami wodnymi, trzcinami, lekkimi falami i unoszącymi się piórkami; scena komiczna i żywa, delikatna i zabawna atmosfera w akwarelowych, miękkich tonach, kreska komiksowa, przesadzone miny i proste sylwety. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Plan wykręcony jak sprężyna

Na samym środku rozległego stawu mieszkał kaczor o imieniu Kwakoś. Kwakoś był znany w całym okolicy jako najbardziej roztrzepany kaczor na świecie. Gdzie się pojawił, tam działy się rzeczy dziwne, śmieszne i… zupełnie nieprzewidywalne. Pewnego ranka, kiedy słońce ziewało jeszcze leniwie, Kwakoś wpadł na pomysł tak szalony, że nawet jego pióra się zjeżyły.

„Dziś zrobię coś zupełnie innego!” zakwakał do swojego odbicia w wodzie. „Ale co, Kwakoś, co?” zapytał siebie samego, marszcząc czoło, co wyglądało bardzo komicznie, bo kacze czoła nie są stworzone do marszczenia.

Wtem przypomniał sobie o Wielkim Wyścigu Po Liściach, który miał się odbyć tego dnia na drugim końcu stawu. Każde zwierzę chciało mieć najlepszy liść do ślizgania się po wodzie. Problem był tylko jeden: Kwakoś zawsze wybierał najdziwniejszy liść i zawsze kończył w trzcinach, śmiejąc się do łez.

Ale tym razem, postanowił, będzie miał PLAN AWARYJNY! Po czym rozejrzał się i… od razu zgubił myśl.

„Kwakoś, skup się!” powiedział do siebie i wskoczył do wody, robiąc przy okazji fale, które obudziły rodzinę żab.

Rozdział 2: Liść, który chciał być tratwą

Kwakoś popłynął na brzeg, gdzie wybierał liść. Był tam już żółw Tadziu, który wolno badał każdy liść nosem, oraz wiewiórka Figa, która wybrała największy liść i zwinęła się na nim w kulkę.

Kwakoś spojrzał na swoje odbicie w wodzie i powiedział: „Tym razem wybieram liść, który nie jest ani za mały, ani za duży, ani za śliski, ani za sztywny… tylko taki akurat!”.

Po czym wybrał… liść, który wyglądał jakby już miał dość pływania i najchętniej poszedłby spać.

„To jest mój plan awaryjny!” ogłosił radośnie, a wszyscy spojrzeli na niego trochę jak na kaczkę, która zapomniała, jak się kwacze.

W tym momencie z krzaków wyskoczył bóbr Bonifacy, trzymając w zębach gałązkę.

„Kwakoś, czy ty wiesz, że twój liść ma dziurę na środku?” zapytał Bonifacy z powagą.

Kwakoś zerknął na liść i rzeczywiście – na środku ziała dziura wielkości kaczej łapy.

„To MOJA tajna strategia!” wykrzyknął Kwakoś, choć sam nie wiedział, co ta strategia zrobi, poza tym, że na pewno będzie śmiesznie.

Rozdział 3: Spotkanie z filozofem z kałuży

Wyścig się zaczął! Zwierzęta popychały liście, ślizgały się, chlapały wodą. Kwakoś sunął swoim liściem, aż nagle PLUM! – wpadł w największą kałużę na stawie, która była domem dla filozofa Żabiego Stefana.

Stefan siedział na kamyku, machając łapką i mrucząc pod nosem: „Być może kałuża to po prostu staw w miniaturze…”.

Kwakoś wypłynął na powierzchnię, kaszląc wodą, a Stefan spojrzał na niego i rzekł poważnym tonem:

„Kwakoś, czy wiesz, dlaczego liście mają dziury?”

Kwakoś zamyślił się przez chwilę, po czym odpowiedział: „Hmmm… Może po to, żeby kaczki mogły przez nie patrzeć na świat do góry nogami?”

Stefan uśmiechnął się szeroko. „A może po to, żeby każdy liść był wolny i nie musiał być idealny?”

Kwakoś tak się tym zachwycił, że aż zapomniał, że jest na wyścigu. Zamiast dalej pędzić, zaczął kręcić się w kółko i chlapać wodą, śmiejąc się na cały staw.

„Kwakoś, szybciej, bo przegrasz!” wołała Figa z daleka.

„Ale kto powiedział, że muszę wygrać?” odpowiedział Kwakoś, robiąc śmiesznego fikołka i pryskając wodą na Stefana.

Rozdział 4: Parada niespodzianek

W końcu wszystkie zwierzęta dopłynęły do mety. Tadziu przytargał swój liść na grzbiecie, Figa była cała mokra, a Bonifacy… Bonifacy budował już zaporę z liści, bo przecież wyścig to świetna okazja do zbierania materiałów.

Kwakoś przypłynął ostatni, ale wcale się tym nie przejął. Zamiast się smucić, zaproponował: „Zróbmy paradę na liściach! Każdy pokazuje, co potrafi!” I zaczęła się na stawie prawdziwa parada: żółw robił powolne obroty, Figa tańczyła na ogonie, a Kwakoś… próbował zrobić mostek na liściu, ale wypadł z niego z wielkim pluskiem.

Wszyscy śmiali się tak głośno, że echo niosło się aż do sąsiedniej kałuży, gdzie Stefan filozoficznie wzruszył ramionami: „Cała ta wolność to chyba bardzo mokra sprawa…”

Rozdział 5: Kurtyna spada, kacze pióra fruwają

Gdy słońce zaczęło się chować za trzcinami, zwierzęta rozłożyły się na liściach i patrzyły w niebo. Kwakoś rozciągnął skrzydła i powiedział z uśmiechem:

„Nie trzeba być ani najszybszym, ani najładniejszym, żeby dobrze się bawić!”

W tym momencie wiatr zerwał się z taką siłą, że podniósł ogromny, szeroki liść i… opadł na staw jak wielka, zielona kurtyna. Cała gromadka znalazła się pod liściem, śmiejąc się i robiąc miny do siebie.

„Wygląda na to, że nasz występ się skończył!” zaśmiał się Kwakoś.

„Ale jutro będzie kolejny!” zawołała Figa, machając ogonkiem.

A staw jeszcze długo rozbrzmiewał śmiechem, a kacze pióra tańczyły na wodzie niczym konfetti po najbardziej szalonej paradzie.

Kurtyna opadła.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Rozległego
Bardzo dużego, szerokiego, co zajmuje dużo miejsca
Roztrzepany
Ktoś, kto jest nieuważny i często coś gubi lub zapomina
Nieprzewidywalne
Coś, czego nie da się wcześniej dokładnie odgadnąć
Leniwie
Powoli i bez pośpiechu, ospale
Marszcząc
Robiąc fałdę na skórze lub materiale, np. czoło
Trzcinach
Wśród roślin rosnących nad wodą, cienkich i wysokich
PLAN AWARYJNY!
Pomysł na wypadek, gdy coś pójdzie nie tak
Dziurę
Otwór w czymś, miejsce, przez które coś przechodzi
Strategia
Przemyślany sposób działania, plan, jak osiągnąć cel
Paradę
Pokaz, w którym wiele osób lub rzeczy defiluje dla zabawy
Kurtyna
Duży kawałek materiału, który zakrywa i odsłania miejsce
Wyścigu
Zawody, w których ktoś stara się pierwszy dojechać do mety

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści zabawne z zwierzętami dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.