Trwa ładowanie...
Opowieści o kowbojach 9-10 lat Czytanie 6 min.

Mae i ogień prerii

Mae, odważna cowgirl, walczy z rozprzestrzeniającym się pożarem na prerii, organizując pomoc i używając sprytu, by ochronić obóz drwali.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Ruda kobieta kowbojka z twarzą poszarzałą od sadzy i determinowanymi niebiesko-szarymi oczami, w czerwonej koszuli w kratę i zużytym kapeluszu, kucająca na pierwszym planie i tłumiąca bliski pożar mokrym, grubym kocem; po prawej biegnie około 10-letni chłopiec o jasnobrązowych włosach z wiadrem wody, między nimi stoi mała, odważna około 7-letnia dziewczynka w prostej sukience z wygaszonym pochodnią, pomagająca zbierać gałązki za ziemnym wałem; po lewej duży gniady koń „Smok” z zadymionym nozdrzem przyciska głowę do nogi kowbojki, stając na popielatej ziemi; sceneria to sucha łąka o zmierzchu z długimi cieniami, dymiącą metalową stajnią w tle po prawej i wirującymi pomarańczowymi iskrami na fioletowo-brzoskwiniowym niebie — scena skupiona na walce z ogniem: tłumienie płomieni mokrym kocem i wałem ziemi, szybkie ruchy, rozpryski wody i chmury popiołu, atmosfera napięta lecz pełna współpracy. zgłoś problem z tym obrazem

Rozbieg poranka

Słońce wstawało złotem nad bezkresnym preriowym morzem traw. Wiatr niósł zapach siana i dymu z dalekiego obozu drwali. Mae — wysoka, rudowłosa cowgirl z opaloną twarzą i oczami jak stłuczone niebo — przywiązała siodło do konia, Smok, i poprawiła chustę. Miała w sobie spokój i gotowość. Dzisiaj miała pilnować ognia przy obozie, dopóki drwale nie wrócą.

Przez chwilę wszystko było ciche. Potem Mae usłyszała to: miękkie pit-pit, jakby ogień obgryzał suchą trawę. Podbiegła, serce zabębniło jej w piersi.

„Kto tam?” — zawołała, głos twardy jak stal, ale miękki wobec lęku w powietrzu. Nikt nie odpowiedział. Mae skuliła się przy krzewie i wyjrzała. Między drzewami szarpały się smugi ognia. Iskry tańczyły jak małe psotne wróbelki i biegły w stronę suchego wzgórza.

Mae od razu wiedziała, że jeśli ogień nie zostanie szybko ugaszony, może pochłonąć stajnie, domki i całą łąkę z pękiem dziko pasących się bydła. „Nie dziś” — mruknęła i wskoczyła na Smoka.

Pościg za ogniem

Koń galopował przez skrzypiącą trawę. Powietrze pachniało dymem i gorącem; każdy oddech był jak łyczek gorącej czekolady. Mae i Smok pędzili wzdłuż ognia, a wiatr niósł iskry wprost na wielkie, suche kopce. Mae widziała, jak ogień rozprzestrzenia się jak zły szaleniec.

„Musimy zablokować drogę!” — krzyknęła do siebie, bo nie było nikogo, z kim mogłaby porozmawiać. Zeskoczyła z konia i pociągnęła za sobą linę oraz ciężki koc, który zawsze nosiła w siodle. Rozrzuciła koc na ściółce, turlając go tam, gdzie płomienie były najmocniejsze. Dźwięk trzasku ognia i szelest koca mieszał się z ciężkim oddechem konia.

Nagle iskra skoczyła na suchy krzew i rozgorzała tak szybko, że Mae na moment poczuła strach. Wyglądało to jak rozjuszony mustang, którego trzeba złapać za uzdę. Mae zaczęła używać sprytu: wyciągnęła wiadro z wodą ze stajni i, biegnąc wzdłuż rowu, przeciągała wodę, polewając płomienie, a Smok wciskał nozdrza w ziemię, kopiąc mokrą ziemię na ogniste języki.

„Dawaj, dawaj, nie poddawaj się!” — szeptała, choć słowa zdawały się malutkie wobec rozdmuchanej bestii. W jednej chwili linia ognia przerwała i zapadło się cicho jak po burzy. Mae osunęła się na kolana, pokrywając twarz popiołem i potem.

Próby i problemy

Jednak to nie był koniec. Ogień, jak wściekła rzeka, przeskoczył na drugi pagórek. Tam stała samotna stara stodoła z blachy. Mae przypomniała sobie dziecięcy obrazek: jeśli stodoła pójdzie — cały obóz cierpienie. Musiała wymyślić coś innego. Spojrzała wokół: nie było w pobliżu żadnego strumienia, tylko sucha ziemia i kilka pistonów wiatru.

— Smok, trzeba robić most z ziemi — powiedziała cicho. — Pomóż mi, stary.

Podjęła plan: stworzyć pas przeciwdziałający ogniowi. Zwołała wszystkie kłody i większe kamienie, które udało jej się znaleźć. W ciągu paru chwil, z łapanki, uformowała wał. Koń ciężko sapnął i pchał swoim ciałem, przewracając mniejsze krzaki. Mae, choć ręce drżały, nie przestawała. W pewnej chwili podmuch wiatru niemal zdmuchnął ją z nóg, a iskra strzeliła w jej włosy.

„Au!” — krzyknęła, ale nie puściła. Przykryła świeżo ubitą ziemię mokrym kocem. Ogień zatrzymał się o centymetry od wału, zawahał, jakby nie wiedział, czy warto ryzykować. Mae poczuła, że jej serce bije jak młot kowala, ale wzmocniało to jej determinację.

Wtedy usłyszała dźwięk — ciche, nerwowe stukanie. To były dzieci drwali, które wciąż spały w oddalonym wozie. Mae pobiegła i obudziła je jednym ciągiem słów: „Wstawajcie, pomóżcie albo ten ogień zje nasze domy!” Dzieci, choć przerażone, podbiegły z wiadrami i łopatami. Razem byli szybsi.

Ukojenie i podziękowania

Po godzinie walki ogień zaczął słabnąć. Mae i reszta obozu, mokrzy od potu i przesiąknięci zapachem dymu, powoli opanowywali ostatnie ogniska. Kiedy ostatnia łuna zgasła, na niebie pozostał jedynie różowy oddech zachodu słońca. Mae oparła się o wał, a Smok cmoknął, ocierając się o jej nogę.

Drwale wrócili z lasu, zaskoczeni widokiem zebranych ludzi i zgaszonego pożaru. Starszy z nich, o twarzy pokrytej siateczką starych blizn, podszedł do Mae i ujął jej rękę w solidne, drzewiaste dłonie.

— Bez ciebie stracilibyśmy stajnie i więcej — powiedział ciszą pełną uznania. — Dziękuję.

Mae spojrzała na zebranych; oczy dzieci błyszczały jak gwiazdy. Poczuła ciepło wdzięczności, które wypełniło jej wnętrze jak gorący koc w zimową noc. Uśmiechnęła się i odparła: „To była praca zespołowa. Bez was bym nie dała rady.”

Wieczór niósł spokój. Ludzie rozpalili nowy, ostrożny ogień pod drzewami, daleko od stajni i suchości trawy. Rozłożyli koc, wyjęli chleb, suszone mięso i kolorowe puszki z fasolą. Kawa pachniała intensywnie i gościnnie. Dzieci rozbawiały się prostymi zabawkami; Smok spokojnie skubał siano.

„Jesteśmy wdzięczni” — powiedziała Mae, patrząc na każdego z nich. „Wdzięczność to paliwo, które nas trzyma przy życiu.” Drwale przytaknęli, a ich twarze rozjaśniła łagodna duma.

Pod rozłożystymi krzakami, w cieniu starych dębów, usiedli razem i jedli. Chleb smakował jak zwycięstwo, kawa jak nagroda. Mae spojrzała w niebo, gdzie pierwsze gwiazdy zaczynały mrugać, i oddała ciche podziękowanie wiatrowi, koniowi i ludziom, którzy pomogli jej w potrzebie.

Kiedy ostatni kawałek trafił do ust, a śmiech zatoczył krąg, Mae poczuła, że świat jest miejscem, gdzie odwaga miesza się z wdzięcznością. I choć prerie potrafią być surowe, to razem można stawić czoła każdemu płomieniowi.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Bezkresnym
Bardzo dużym, bez końca, rozciągającym się daleko
Preriowym
Dotyczącym preri, czyli szerokiej, trawiastej równiny
Opaloną
Ciemniejszą skórą po słońcu, gdy ktoś długo przebywa na zewnątrz
Siodło
Miejsce na grzbiecie konia, gdzie siada jeździec
Iskry
Małe, gorące kawałki ognia, które lecą w powietrzu
ściółce
Warstwa suchych liści lub trawy leżąca na ziemi w lesie lub stajni
Uzdę
Sprzęt zakładany koniowi na głowę, by kierować nim
Wał
Nieduży, wysoki kopiec ziemi ustawiony jako zapora
łuna
Słabe, rozproszone światło na niebie, często od ognia
Przeciągała
Przenosiła coś powoli od jednego miejsca do drugiego
Sapnął
Oddał głośny, krótki oddech, zwykle z wysiłku lub znużenia

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

współpraca odwaga koń pożar

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o kowbojach dla 9-10 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.