Rozdział 1 – Maszyna w krzakach
Tosia i Pola były najlepszymi przyjaciółkami. Miały po pięć lat, uwielbiały bawić się w ogrodzie i wymyślać niezwykłe przygody. Pewnego letniego dnia, kiedy słońce świeciło mocno, dziewczynki biegały wokół krzaków porzeczek.
Nagle Tosia zauważyła coś dziwnego przy płocie. Coś błyszczało pod liśćmi.
– Pola, patrz! Co tam jest? – zawołała, wskazując palcem.
Obie podeszły bliżej i odgarnęły gałązki. Tam, ukryta wśród trawy, leżała niewielka maszyna z kolorowymi przyciskami, małym ekranikiem i śmieszną antenką na czubku. Maszyna wyglądała trochę jak konsola do gry, a trochę jak dziecięcy robot.
– Może to skarb? – szepnęła Pola z szeroko otwartymi oczami.
– Albo jakiś pojazd kosmiczny – dodała Tosia.
Tosia wzięła maszynę do rąk. Na ekraniku pojawiła się migająca strzałka, a pod nią wyświetlił się napis: „Wpisz rok!”.
– Co by się stało, gdybyśmy wpisały rok? – spytała Pola.
Dziewczynki były bardzo ciekawe. Tosia mocno przytrzymała urządzenie, a Pola wcisnęła kilka kolorowych przycisków. Nagle wokół nich mignęły kolorowe światełka i wszystko zaczęło wirować!
Rozdział 2 – Dziwne spotkanie w innym czasie
Dziewczynki zamknęły oczy. Gdy je otworzyły, znalazły się w tym samym ogrodzie, ale wszystko wyglądało… inaczej! Stare jabłonki były dużo mniejsze, krzaki porzeczek dopiero rosły, a dom wyglądał jakby był zupełnie nowy.
– Tosia, chyba naprawdę przeniosłyśmy się w czasie! – szepnęła Pola.
– Ale kiedy dokładnie jesteśmy? – zastanawiała się Tosia, rozglądając się wokół.
Nagle usłyszały śmieszny śmiech zza płotu. Za krzakiem stała dziewczynka w sukience w grochy i z dwoma warkoczykami, takimi jakby narysowanymi kredką. Trzymała ogromny latawiec i przyglądała się Tosi i Poli z ciekawością.
– Cześć! Kim jesteście? – zapytała.
– Jesteśmy Tosia i Pola… Przybyłyśmy z… bardzo daleka – odpowiedziała Tosia.
Dziewczynka zachichotała jeszcze głośniej.
– Ja mam na imię Zosia! Latawiec mi uciekł i wpadł gdzieś między porzeczki. Szukam go cały dzień!
Dziewczynki wymieniły spojrzenia.
– Pomożemy ci! – zawołała Pola. I zaczęły razem szukać latawca. Szukały pod ławką, za domkiem i przy płocie. W końcu Tosia zobaczyła kolorowy ogon latawca wystający zza beczki.
– Tu jest! – krzyknęła radośnie. Zosia uśmiechnęła się szeroko.
– Dziękuję! – powiedziała i machnęła do nich ręką.
Tosia i Pola poczuły się szczęśliwe. Ale wtedy Tosia spojrzała na maszynę – ekranik zamigał na czerwono.
– Chyba musimy wracać – szepnęła do Poli.
Rozdział 3 – Powrót z uśmiechem
Pola popatrzyła na Zosię.
– Cześć, Zosiu! Musimy już iść – powiedziała.
Zosia pomachała im wesoło.
Tosia spojrzała na ekranik maszyny. Znów pojawiła się strzałka i pytanie „Wpisz rok!”. Tosia ostrożnie wpisała „2024”, bo pamiętała, jaki jest teraz rok. Pola wcisnęła zielony przycisk.
Zawirowały światełka, wszystko rozbłysło, a potem… dziewczynki stały znowu w swoim ogrodzie, takim jak zawsze. Porzeczki były duże i czerwone, jabłonka pełna owoców, a dom wyglądał znajomo. Tylko maszyna wciąż leżała w ich dłoniach.
– Wracamy! – szepnęła Tosia.
Pola rozejrzała się dookoła. Wszystko było na swoim miejscu. Ale Tosia zauważyła coś jeszcze – obok płotu leżał stary, podniszczony latawiec w kropki.
– Pola, patrz! Przypadek? – szepnęła z uśmiechem.
Obie dziewczynki popatrzyły na siebie z błyskiem w oku. To była ich mała, wspólna tajemnica.
Od tej pory Tosia i Pola postanowiły zawsze pomagać sobie nawzajem, szukać razem odpowiedzi i trzymać się ustalonych zasad – nawet w czasie podróży przez czas! Zrozumiały, że dzięki uważności i współpracy można przeżywać najlepsze przygody i dowiedzieć się wiele o świecie.
Tosia wpisała w swoim małym notesiku: „Podróże w czasie są fajne, ale najfajniej jest wracać razem do domu i dzielić się uśmiechem.”