Trwa ładowanie...
Opowieść o podróży w czasie 5-6 lat Czytanie 10 min.

Zosia i mrugający zegarek czasu na rzymskim forum

Zosia wraz z tatą i robotkiem Bzyk‑7 przenosi się zegarkiem w czasie na gwarne rzymskie forum, gdzie musi odnaleźć zaginiony zegarek, poznać nowych przyjaciół i nauczyć się odpowiedzialności.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Sześcioletnia, wrażliwa i ciekawa dziewczynka o okrągłej twarzy i piegach, z kasztanowymi warkoczami i dużymi oczami, przykuca przy kamiennej fontannie, wyciągając rękę po srebrny zegarek; obok, nieco w tle po prawej, dziewięcioletni, chytry i uśmiechnięty chłopiec z kręconymi czarnymi włosami podaje kawałek chleba, by rozproszyć ptaka; nad fontanną leci mały robot-chwytak Bzyk-7, błyszczący, z przezroczystymi skrzydełkami i szczypcami, wyciągając się po zegarek, z iskrami i liniami ruchu; na brzegu fontanny siedzi czarno-biały kawka z srebrnym zegarkiem w dziobie, a miejsce to jasny, antyczny rynek z beżowymi kolumnami, straganami i brukiem; scena łączy napięcie i czułość — dziecko odzyskuje zegarek dzięki pomocy chłopca i robota, spokojne gesty, nieśmiałe uśmiechy i drobne świetliste pudełka graficzne podkreślające dziecięcą atmosferę. zgłoś problem z tym obrazem

Część 1: Zegarek, który mruga

Zosia miała sześć lat i lubiła liczyć. Liczyła schody, guziki i krople deszczu na szybie. Kiedy coś ją ciekawiło, marszczyła czoło i mówiła cicho: „Sprawdźmy”.

Tego popołudnia siedziała w pokoju z tatą. Na biurku stało pudełko po ciasteczkach i mały, srebrny zegarek. Nie tykał. Tylko delikatnie… mrugał zielonym światełkiem.

— To mój Zegarek Czasu — powiedział tata. — Ale działa tylko przy dwóch zasadach.

— Jakich? — Zosia nachyliła się bliżej.

— Po pierwsze: niczego nie zabieramy z przeszłości. Po drugie: wracamy o umówionej porze, gdy zegarek zapiszczy trzy razy.

Zosia skinęła głową, jak prawdziwa badaczka.

Wtedy w oknie pojawiło się coś małego i brzęczącego. To był robotek wielkości jabłka, z przezroczystymi skrzydełkami jak ważka.

— Bzz! Witaj, Zosiu! Jestem Bzyk-7, asystent podróży! — zawołał.

Zosia zaśmiała się.

— Masz śmieszny głos.

— To głos z przyszłości. Trochę pikający — odparł robotek.

Tata ułożył dłoń Zosi na zegarku.

— Gotowa na skok w czasie? Tylko pamiętaj: oglądamy, uczymy się i wracamy.

— Gotowa. I policzę wszystko, co się da — szepnęła Zosia.

Zegarek zamrugał szybciej. W pokoju zrobiło się jasno jak w bańce mydlanej. Zosia poczuła łaskotanie w brzuchu, jak na huśtawce.

— Trzy… dwa… jeden… — bzyknął Bzyk-7.

I nagle… pachniało inaczej. Dymem, chlebem i oliwą.

Część 2: Gwarne forum i figlarny paradoks

Zosia stała na szerokim placu. Wokół były jasne kamienne budynki, kolumny i łuki. Ludzie mówili głośno, śmiali się, handlowali. Ktoś niósł kosz fig, ktoś inny prowadził osiołka. Słońce świeciło mocno, a powietrze drżało od gwaru.

— To… gdzie? — Zosia ścisnęła rękę Bzyka-7, choć on był robocikiem.

— Starożytny Rzym! Forum! — odparł. — Patrz, ile danych! To znaczy… ile ciekawych rzeczy.

Zosia patrzyła z zachwytem.

— Kamienie są ciepłe. I wszystko takie jasne.

Podszedł do nich sprzedawca z uśmiechem.

— Salve! Świeże bułeczki! — zawołał, a potem spojrzał na Zosię. — O, mała pani w dziwnych sandałach.

Zosia zerknęła na swoje buty. Rzeczywiście wyglądały inaczej niż skórzane rzymskie sandały.

— Dzień dobry… — powiedziała niepewnie.

Bzyk-7 pochylił się do jej ucha.

— Mów prosto i uprzejmie. I pamiętaj: nic nie bierzemy.

Zosia przytaknęła.

Nagle usłyszała znajomy dźwięk: „plink-plink”. Spojrzała na swój srebrny zegarek. Zielone światełko migało, ale… coś było nie tak.

— Bzyku… on… zniknął! — Zosia otworzyła szeroko oczy.

Na jej ręce nie było zegarka.

— Bzz? To niemożliwe! — robotek zakręcił się w miejscu. — Sprawdź kieszeń.

Zosia sprawdziła kieszeń. Pusto. Sprawdziła drugą. Też pusto.

— Zegarek Czasu nie powinien znikać — mruknął Bzyk-7. — Bez niego nie usłyszymy trzech piknięć!

Zosia poczuła mały kłębek niepokoju, ale zaraz wzięła głęboki oddech.

— Sprawdźmy krok po kroku — powiedziała, jak zawsze, gdy coś było trudne. — Był na mojej ręce. Potem zrobiło się jasno. Potem tu stanęliśmy. I… ktoś mnie dotknął?

W tej chwili obok przebiegł chłopiec. Miał kręcone włosy, tunikę i oczy, które błyszczały jak węgielki.

— Hej! Zgubiłaś coś? — zawołał wesoło.

— Tak! Zegarek! — Zosia wskazała na nadgarstek. — Srebrny. Mrugał.

Chłopiec uniósł brwi.

— Mrugał? Jak świetlik? Ojej. Widziałem, jak coś spadło przy fontannie! Ale potem… — zawahał się i uśmiechnął krzywo. — Potem zabrała to sroka.

— Sroka? — Zosia aż podskoczyła. — Ptak?

— Taki, co lubi błyskotki — wtrącił Bzyk-7. — Bzz, to pasuje.

Chłopiec kiwnął głową.

— Nazywam się Marek. Znam tu wszystkie ptaki. Jeśli to sroka, poleciała na dach świątyni. Tam jest jej gniazdo.

Zosia spojrzała wysoko. Dach był daleko.

— Ale ja jestem mała — powiedziała cicho.

— Mała, ale mądra — odparł Bzyk-7. — I masz pomoc.

Marek pokazał na stos drewnianych skrzyń obok straganu.

— Zrobimy schodki. Tylko uważajcie, bo strażnik nie lubi, gdy ktoś się wspina.

Zosia przełknęła ślinę.

— Nie chcę kłopotów.

— To zrobimy to spokojnie i szybko — powiedział Marek. — Jak kot.

Zosia lubiła koty. Koty chodziły ostrożnie.

Ruszyli. Między ludźmi było ciasno. Ktoś prawie potrącił Zosię koszem winogron.

— Przepraszam! — zawołała Zosia.

— Nic się nie stało — odpowiedziała kobieta, uśmiechając się.

Zosia poczuła, że uprzejmość działa jak mała tarcza.

Przy fontannie chlupotała woda. Sroka siedziała na kamiennym brzegu i przechylała głowę.

— O, to ona! — szepnął Marek.

Sroka miała w dziobie… srebrny błysk.

— Zegarek! — Zosia aż pisnęła, ale zaraz zakryła usta.

Bzyk-7 wyświetlił na swoim brzuszku małą strzałkę.

— Podejdź wolno. Ptaki nie lubią hałasu.

Zosia zrobiła trzy ciche kroki. Sroka spojrzała na nią i… podskoczyła.

— Nie uciekaj! — Zosia mówiła najłagodniej, jak umiała. — To nie jest dla ciebie. To jest… do domu.

Sroka przechyliła głowę jeszcze raz. Jakby słuchała.

Marek wyjął z kieszeni okruszek chleba.

— Masz, ptaszyno. Za błyskotkę.

Położył okruszek na brzegu fontanny. Sroka zeskoczyła, chwyciła chleb i na chwilę wypuściła zegarek. Bzyk-7 błyskawicznie podfrunął i złapał go swoimi małymi szczypcami.

— Bzz! Złapany! — zawołał.

Zosia odetchnęła z ulgą.

— Udało się!

I wtedy wydarzył się mały, figlarny paradoks.

Zegarek zamrugał tak mocno, że aż odbił się w wodzie fontanny. A w tym odbiciu Zosia zobaczyła… swoją własną rękę z zegarkiem, jakby sprzed chwili.

— To ja… sprzed chwili? — wyszeptała.

— To tylko echo czasu — wyjaśnił Bzyk-7. — Czas czasem robi kopię, gdy coś się zgubi i znajdzie. Taki psikus. Ale spokojnie, wszystko wróci na swoje miejsce.

Zosia przytuliła zegarek do piersi.

— Czyli… czas lubi porządek?

— Tak — powiedział Marek. — Jak moja mama. Gdy gubię sandał, każe mi go znaleźć.

Zosia zachichotała.

— U mnie też tak jest.

Część 3: Mała lekcja i powrót o umówionej porze

Usiedli na chwilę w cieniu kolumny. Bzyk-7 przymocował zegarek z powrotem na nadgarstku Zosi.

— Teraz pilnuj go jak skarbu — powiedział.

— Będę — obiecała Zosia. — I… dziękuję, Marku.

Marek wzruszył ramionami, ale wyglądał na zadowolonego.

— Lubię pomagać. Poza tym, twoja błyskotka jest naprawdę dziwna.

Zosia rozejrzała się po forum. Ludzie biegali, rozmawiali, targowali się. A ona nagle pomyślała o swoim pokoju, o kubku kakao, o tacie czekającym na sygnał.

— Wiesz, Marku — powiedziała powoli — ja czasem narzekam, że mam dużo zabawek do sprzątania. A tu… wszystko jest takie inne. I… jakoś doceniam mój dom bardziej.

Marek zmrużył oczy.

— Doceniam, gdy mam chleb. Bo czasem go nie ma dużo.

Zosia spojrzała na jego okruszki w kieszeni i poczuła ciepło w środku.

— Jestem wdzięczna — powiedziała. — Za to, że mam co jeść. I za to, że mogę wrócić.

Bzyk-7 przytaknął.

Wdzięczność to dobra kotwica. Trzyma cię w teraźniejszości, nawet gdy skaczesz w czasie.

Nagle z daleka dobiegł krzyk strażnika:

— Hej! Nie wspinać się na skrzynie!

Marek aż podskoczył.

— Ojej. To przez te schodki. Lepiej znikajcie, zanim zacznie zadawać pytania.

Zosia wstała szybko.

— Musimy wracać o umówionej porze. Zegarek ma zapiszczeć trzy razy.

Jak na zawołanie, zegarek na ręce Zosi zamrugał spokojnie. I zabrzmiało pierwsze „piip”.

— Raz — szepnęła Zosia.

Drugie „piip” było trochę głośniejsze.

— Dwa.

Zosia złapała Bzyka-7, a drugą ręką pomachała Markowi.

— Dziękuję! Nie zapomnę!

— Ja też ci dziękuję! — zawołał Marek. — Za to, że mówiłaś do sroki jak do kogoś ważnego. To było miłe.

Trzecie „piip” zabrzmiało jak mały dzwoneczek.

— Trzy! — powiedziała Zosia.

Świat znów stał się jasny jak bańka. Gwar forum odpłynął, jakby ktoś zamknął drzwi.

I już była w swoim pokoju. Na biurku stało pudełko po ciasteczkach. Za oknem padał deszcz. Tata patrzył na nią z uśmiechem, jakby minęła tylko chwila.

— Wróciłaś na czas — powiedział.

Zosia spojrzała na zegarek. Był na miejscu. Nie mrugał już tak dziko. Wyglądał spokojnie, jakby też był wdzięczny.

— Tato — powiedziała Zosia i przytuliła się do niego — ja… lubię mój dom. I moje zwykłe dni. I dziękuję, że mogłam zobaczyć tamten świat, ale wrócić tutaj.

Bzyk-7 usiadł na parapecie i zabrzęczał cicho.

— Misja zakończona. Bez strachu. Z nauką. I z wdzięcznością.

Zosia zaśmiała się.

— I ze sroką, co lubi błyskotki.

Tata pokiwał głową.

— Czasem nawet paradoksy mają dobre serce, jeśli się je rozwiąże spokojnie.

Zosia popatrzyła na swoje dłonie. Były te same, ale ona czuła się odrobinę większa w środku.

— Następnym razem — powiedziała — sprawdzę zegarek dwa razy.

— To bardzo analityczne — odparł tata.

Zosia uśmiechnęła się szeroko. A deszcz za oknem stukał miarowo, jak przyjazne tykanie czasu, który tym razem na pewno wiedział, gdzie jest jego miejsce.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Przeszłości
Czas, który już minął, to, co zdarzyło się wcześniej.
Asystent podróży
Ktoś lub coś, co pomaga podczas podróży, tu robot pomagający w wycieczce.
Paradoks
Sytuacja, która wydaje się sprzeczna i trudna do wyjaśnienia.
Echo czasu
Jakby powtórzenie obrazu lub dźwięku z przeszłości, odbicie w czasie.
Wdzięczność
Uczucie radości i dziękowania za coś dobrego.
Teraźniejszości
Czas teraz, chwila, w której żyjemy i co widzimy dziś.
Uprzejmość
Miłe zachowanie wobec innych, mówienie „proszę” i „dziękuję”.
Gwaru
Dużo hałasu i rozmów, kiedy wiele osób mówi jednocześnie.
Zapiszczy
Mały dźwięk, sygnał, który coś oznacza, tu: znak do powrotu.
Analityczne
Myślenie dokładnie, rozkładanie rzeczy na części, by zrozumieć.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

współpraca pomoc empatia dom odpowiedzialność robot

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o podróżach w czasie dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.