Przygotowania do wielkiej niespodzianki
Pod wielkim, zielonym drzewem w ogrodzie spotkali się trzej przyjaciele: Staś, Michałek i Ignacy. Dziś był dzień urodzin Michałka. Słońce świeciło jasno, a ptaszki śpiewały cicho w liściach. Chłopcy byli bardzo podekscytowani.
Staś trzymał w rączkach kolorowe baloniki. „Pomogę ci dmuchać, Michałku!” zawołał radośnie. Michałek chichotał i próbował nadąć niebieski balonik, ale ten robił się coraz mniejszy, aż… puf! Skakał po trawie jak piłeczka.
Ignacy miał pudełko z ciastkami. „Dzisiaj będzie słodko!” powiedział z uśmiechem. Michałek zerknął na ciasteczka i zawołał: „Zostawmy je na później! Najpierw udekorujmy ogród.” Chłopcy rozwiesili kolorowe serpentyny na drzewie, a baloniki przywiązali do patyczków. Wszystko mieniło się kolorami i wyglądało jak bajka.
Mama Michałka przyniosła wielki tort z truskawkami. Postawiła go na stole pod drzewem. „Jeszcze świeczki,” powiedziała cicho i wręczyła je chłopcom. Staś pomagał Michałkowi wbić świeczki w tort, a Ignacy liczył: „Raz, dwa, trzy!”
Kiedy przygotowania były już prawie skończone, pojawili się pierwsi goście. Przyszła Ola z mamą, a potem Wojtuś z siostrą. Każdy przyniósł mały, kolorowy prezent. Wszyscy byli bardzo radośni. Ogród powoli wypełniał się śmiechem i muzyką.
Niespodzianki, śmiechy i gra w zgadywanki
Michałek poczuł się szczęśliwy. Tyle przyjaciół! Tyle kolorów! Nagle Staś stanął na środku ogrodu i krzyknął: „Zagrajmy w mima!” Wszyscy patrzyli na niego z zaciekawieniem.
Staś schował rączki za plecy i zaczął chodzić jak wielki, powolny niedźwiedź. „Grrr!” zamruczał cicho i zrobił śmieszną minę. Goście od razu zaczęli zgadywać.
„To misio!” krzyknęła Ola.
„Brawo!” ucieszył się Staś i zatańczył w kółko.
Teraz przyszła kolej na Ignacego. Podskakiwał jak żabka, robił śmieszne buźki i kucał nisko. Dzieci śmiały się głośno. Michałek krzyczał: „Żabka! To żabka!”
Wszyscy klaskali i chichotali. Każdy mógł być zwierzątkiem lub czymś śmiesznym. Mama Michałka też się przyłączyła. Udawała baletnicę, obracała się leciutko i śmiała się razem z dziećmi. Tata był kucharzem i udawał, że miesza ogromną zupę w wielkim garnku. Każdy ruch był zabawny, każdy dźwięk rozśmieszał małych i dużych.
Michałek też chciał być mimem. Ustawił się przed wszystkimi i zaczął udawać kotka. Machał „ogonkiem”, miauczał cichutko i próbował podkradać się do miseczki z ciasteczkami. Wszyscy patrzyli, a potem wybuchli głośnym śmiechem.
Staś powiedział: „Michałek, jesteś najlepszym kotkiem na świecie!” Michałek pokiwał głową i powiedział: „Kotek lubi świętować urodziny!”
Wszyscy byli razem. Wszyscy się śmiali, nikt nie był sam.
Tort, życzenia i spokojny koniec dnia
Mama zawołała: „Czas na tort!” Dzieci ustawiły się wokół stołu. Michałek zdmuchnął trzy świeczki. „Mam jedno, wielkie życzenie,” szepnął do mamy. „Chciałbym, żebyśmy zawsze bawili się razem.”
Wszyscy bili brawo. Staś przytulił Michałka. Ignacy podał mu ciasteczko w kształcie serduszka. „Dobrze, że jesteś naszym przyjacielem!” powiedział cicho.
Dzieci jadły tort i ciasteczka, popijały sok malinowy. Słońce zaczęło chować się za drzewami. W ogrodzie nadal było wesoło, ale już cicho. Michałek usiadł między Stasiem a Ignacym. Było mu ciepło i przytulnie.
Mama przykucnęła obok chłopców. „Jestem dumna z was wszystkich,” powiedziała i pogłaskała Michałka po głowie.
Chłopcy spojrzeli na siebie i uśmiechnęli się. „To były najlepsze urodziny!” szepnął Michałek. Koledzy tylko kiwnęli głowami. W powietrzu unosił się zapach truskawek, a gdzieś w trawie cichutko brzęczała biedronka.
Dzieci poczuły się szczęśliwe i kochane. Wszyscy razem, bez pośpiechu, zakończyli piękny, radosny dzień.