Pan Kamil jest piłkarzem. Każdego ranka budzi się do ćwiczeń. Ma miękkie buty, jasną koszulkę i uśmiech. Lubi biegać po zielonej trawie. Lubi słuchać kibiców, którzy klaszczą cicho.
Dziś jest dzień meczu. Słońce świeci łagodnie. Pan Kamil wstaje powoli. Pije ciepłą herbatę. Patrzy przez okno na boisko. Oddech jest spokojny. Serce bije równo. To ważne, mówi cicho. Być gotowym, ale spokojnym.
Na boisku czekają koledzy. Trener mówi: "Pamiętajcie o fair-play. Pomagamy sobie i szanujemy przeciwnika." Wszyscy chłopcy i dziewczynki kiwają głowami. Pan Kamil kiwa też. Uśmiecha się. To proste: grać uczciwie, pomagać.
Mecz się zaczyna. Piłka toczy się jak mały obłoczek. Pan Kamil podaje, biegnie, czasem stoi i czeka. Czekanie to cierpliwość. Cierpliwość pomaga znaleźć miejsce na boisku. "Teraz!" – krzyczy kolega. Pan Kamil podaje piłkę prosto na nogę. Gol! Wszyscy klaszczą. Ale on patrzy też na przeciwnika. Ten przeciwnik wstał szybko. Pan Kamil podchodzi i klepie go po ramieniu. "Dobra robota." Mówi cicho. To fair-play.
Po przerwie dzieje się coś śmiesznego. Jego skarpetki mają w kieszeni mały kamyk. Kamień skacze i tupie. Dzieci na trybunach chichoczą. Pan Kamil się śmieje i wyciąga kamyk. "Ups!" mówi. Kamyk ląduje bezpiecznie na boisku, gdzie za chwilę podskoczy znów piłka.
W jednej chwili pada deszcz. Krople są jak małe bębny na liściach. Nie jest to straszne. Mecz trwa dalej. Dzieci w deszczu trą się łokciami i pomagają sobie. Ktoś podał rękę temu, kto się poślizgnął. Ktoś pocieszył, gdy ktoś się przewrócił. Pan Kamil czuje, że pomagać jest miło. Pomoc sprawia ciepło w środku.
Gdy gwizdek kończy mecz, wszyscy idą do szatni. Ręczniki chlupoczą. Buty są mokre. Koszulki pachną jeszcze trawą. Pan Kamil siada na szafce. Wyciąga z torby swoją koszulkę i spodenki. Zaczyna je składać. Składa koszulkę tak: rękawy na środek, złożone równo, jak książka. Spodenki prosto, nogawki razem. Skarpetki do pary. To jest jego mały rytuał. Składanie ubrań daje spokój. Daje poczucie porządku.
W szatni jest trochę zamieszania. Ktoś gubi ręcznik, ktoś szuka butów. Pan Kamil uśmiecha się i mówi: "Pomożemy sobie. Pomażemy porządek." Kilka dzieci patrzy i też zaczyna składać swoje rzeczy. "Jak ty to robisz?" pyta mała Zuza. "Powoli i cierpliwie" – odpowiada Pan Kamil. "Cierpliwość pomaga, gdy składasz."
Wszyscy razem sortują rzeczy. Jedna półka na koszulki, druga na buty, trzy pudełka na skarpetki. Każdy wkłada swoje rzeczy w odpowiednie miejsce. To jest porządek. To jest przyjemne. Ktoś śpiewa cicho piosenkę o boisku. Ktoś nuci rytm. Wszyscy czują się spokojni i dumni.
Przed wyjściem trener mówi: "Dobra robota, drużyno. Gra była piękna. Pomagaliście i byliście cierpliwi. Tak trzymamy." Dzieci klaszczą. Pan Kamil bierze swoje poskładane rzeczy i wkłada je do torby. Spogląda na szafkę, która teraz jest ładna i uporządkowana.
W drodze do domu padało jeszcze trochę, ale już nie przeszkadzało. Pan Kamil idzie powoli. Myśli o grze, o kolegach i o składaniu ubrań. "Cierpliwość i pomoc" – powtarza cicho. W domu rozpakowuje torbę. Wyciąga koszulkę, tak samo składa, w tym samym uspokajającym rytmie. Układa wszystko pięknie na półce. Wszystko ma swoje miejsce.
Wieczorem siada spokojnie. Myje zęby. Kładzie się w łóżku. Pomyśli o boisku, o przyjaciołach, o tym, jak pomógł i jak pomogli jemu. Uśmiecha się. Zasnę szybko, spokojnie, z myślą, że jutro znów zagra i znów poskłada swoje ubrania cierpliwie i z radością.