Na morzu pływał mały statek. Na pokładzie był pirat o imieniu Piotruś. Piotruś miał kapelusz i duży uśmiech. Pewnego dnia, Piotruś usłyszał "toc-toc" – to była skrzynia. Coś w środku się ruszało!
„Co to może być?” – pytał z ciekawością. Piotruś otworzył skrzynię. W środku był mały kotek. „Miau!” – powiedział kotek. Piotruś uśmiechnął się. „Nie martw się, kotku. Znajdziemy twój dom.”
Piotruś i kotek wyruszyli w podróż. Morze było spokojne, a słońce świeciło. Nagle, „hop!” – pojawiła się fala. Statek lekko się zakołysał. Piotruś złapał kotka. „Nic się nie stało!” – powiedział wesoło.
Wkrótce zobaczyli wyspę. Na brzegu stała dziewczynka. „To mój kotek!” – zawołała. Piotruś oddał kotka i wszyscy się uśmiechali.
Piotruś lub "do widzenia"."> pomachał dziewczynce i kotkowi. „Do zobaczenia!” – krzyknął.
Piotruś wrócił na statek, zadowolony, że pomógł kotkowi. Morze było spokojne, a wiatr delikatnie dmuchał.
Czasem mała pomoc tworzy wielkie przyjaźnie.