Rozdział 1 – Myśli pełne poduszek
Lena siedziała na swoim łóżku, bawiąc się sznurkiem od piżamy. W jej pokoju wszystko było już gotowe do snu: miękki kocyk rozłożony na kołdrze, pluszowy miś na poduszce, a lampka nocna rzucała na ścianę ciepłe światło. Ale Lena nie mogła przestać myśleć o jednym – o poduszce.
„Ciekawe, jakby to było, gdyby cały świat był miękki jak poduszka?” – mruknęła, wpatrując się w sufit, który nagle wydał jej się podejrzanie puchaty.
Mama zajrzała przez uchylone drzwi. „Lena, już czas spać, kochanie.”
„Mamo, czy poduszki mogą rosnąć na drzewach?” zapytała Lena, nie mogąc się powstrzymać od śmiechu.
Mama tylko się uśmiechnęła. „Może w twoich snach, skarbie.”
Kiedy mama wyszła, Lena mocno przytuliła swoją poduszkę i zamknęła oczy, myśląc intensywnie o... poduszkach. Tak bardzo o nich myślała, że aż zaczęły jej się przytrafiać rzeczy poduszkowe!
Rozdział 2 – Poduszkowe żarty
Następnego ranka Lena obudziła się z wesołym uśmiechem. Przeciągnęła się i – paf! – z jej poduszki wyfrunęło kilka piórek, które zatańczyły w powietrzu jak śnieżynki.
„Ojejku!” – zawołała Lena. „Moja poduszka chyba się śmieje!”
Szybko ubrała się i pobiegła do kuchni. W połowie drogi potknęła się... o poduszkę leżącą na podłodze. „Kto położył poduszkę na korytarzu?” zastanawiała się głośno.
Tymczasem tata szykował śniadanie. „Lena, czy wzięłaś już swój plecak?” zapytał, odwracając się ku niej.
Lena podeszła do stołu i zamarła. Na swoim krzesełku zobaczyła... poduszkę! Zamiast siadać, zaczęła się śmiać.
„Tato! Czy to konkurs na najwięcej poduszek w domu?” – zażartowała.
Tata mrugnął do niej. „Może twoje myśli o poduszkach są tak silne, że poduszki same się rozmnażają!”
Lena parsknęła śmiechem. „Uwaga! Zaraz całą kanapę zamienię w poduszkową wieżę!”
I rzeczywiście – kiedy spojrzała do salonu, na kanapie piętrzyła się sterta poduszek, aż jedna spadła na kota. Kot nie był zachwycony, ale zaraz zaczął się turlać po miękkim stosie, mrucząc z zadowoleniem.
Rozdział 3 – Kłopotliwe poduszki
Tego dnia Lena postanowiła, że musi uważać z myśleniem o poduszkach. Kiedy wróciła ze szkoły, zobaczyła, że mama siedzi na fotelu i trzyma w ręku... poduszkę w kształcie jeża.
„Widzisz, Lena, nawet poduszki mogą być przytulnymi jeżami!” – powiedziała mama z uśmiechem.
Lena zachichotała i pobiegła do swojego pokoju. Ale tam – niespodzianka! – jej biurko było pokryte poduszkami. Na krześle, pod stołem, nawet na półce leżała mini-poduszka z uśmiechniętą buźką.
„O rety, czy ja naprawdę zamieniam wszystko w poduszki?” szepnęła Lena do swojego misia.
Miś milczał, ale wyglądał na bardzo szczęśliwego, otulony nową poduszką.
Wieczorem Lena próbowała odrobić lekcje, ale długopis przeciskał się przez stosik miniaturowych poduszeczek, które pojawiły się znikąd.
Nagle usłyszała głosik: „Lenko, czy możesz trochę mniej myśleć o poduszkach? Tu zaczyna robić się ciasno!”
Lena rozejrzała się zdziwiona. To był głos... poduszkowej wróżki! Siedziała na parapecie, uśmiechając się figlarnie.
„Oj, przepraszam!” – wykrzyknęła Lena. „Chyba trochę przesadziłam!”
Wróżka pomachała różdżką, a poduszki zaczęły powoli znikać, zostawiając tylko te naprawdę potrzebne.
Rozdział 4 – Miękko i wesoło
Kiedy nadszedł wieczór, Lena poczuła się bardzo zmęczona. Po tylu śmiesznych poduszkowych przygodach marzyła już tylko o śnie. Położyła się na łóżku, przytuliła swoją ulubioną poduszkę i westchnęła.
Mama przyszła, by ją przykryć. „Dzisiaj było dużo śmiechu, prawda?” zapytała, głaszcząc Lenę po głowie.
„Tak, mamo. Ale wiesz co? Teraz będę myśleć o czymś innym, żeby poduszki nie rozrabiały.”
Mama uśmiechnęła się i pocałowała ją w czoło. „Dobranoc, śmieszko.”
Lena zamknęła oczy, a jej oddech stał się spokojny. W myślach zobaczyła kolorowe bańki mydlane, które unosiły się w powietrzu i powoli zamieniały się w puchate poduszki, wirujące cichutko jak śpiące chmurki.
Rozdział 5 – Sen w bańkach
W śnie Lena znalazła się na łące pełnej bańkowych poduszek. Każda bańka była miękka, lekka jak piórko i delikatna jak muśnięcie wiatru. Lena skakała z bańki na bańkę, śmiejąc się i wirując, a każda bańka wydawała przy tym cichutkie „pyk!”
– Jakie to przyjemne! – zaśmiała się Lena, zjeżdżając po bańkowej zjeżdżalni prosto w objęcia ogromnej poduszki.
Wszystkie bańki wokół niej zaczęły tańczyć, aż utworzyły mięciutką kołderkę, która otuliła Lenę.
A kiedy nadszedł poranek, Lena obudziła się wypoczęta i szczęśliwa, z uśmiechem na twarzy. Spojrzała na swoją poduszkę i szepnęła:
„Dzięki, poduszeczko, za najpiękniejsze sny!”
I już wiedziała, że nawet jeśli czasem coś idzie nie tak, wystarczy uśmiech, przytulenie i poduszka, a wszystko znów będzie dobrze.