Rozdział 1: Myśli w Skarpecie
Oliwia miała osiem lat, a w głowie więcej myśli niż ciastek w puszce babci. Każdego wieczoru, gdy mama mówiła: „Czas spać!”, myśli Oliwii zaczynały tańczyć i fikać koziołki, jak żabki na wiosennym stawie.
Oliwia leżała w swoim łóżku z fioletową pościelą w gwiazdki, patrzyła w sufit i cichutko wzdychała. „Dlaczego myśli nie mogą spać wcześniej niż ja?” – mruknęła i przewróciła się na bok.
Wtedy usłyszała głosik z szafki nocnej. „Hej! Tu, pod skarpetką!”. Oliwia podniosła skarpetę i zobaczyła... swoje własne myśli! Miały kolorowe czapeczki i śmieszne okularki. Jedna myśl skakała na palcach, druga tańczyła walca z kredką, a trzecia próbowała zrobić fikołka na książce.
„Czemu wy nie śpicie?” – zapytała Oliwia, przecierając oczy.
„Bo nie umiemy się ułożyć!” – odpowiedziała myśl w groszki. „Każda z nas chce być na wierzchu!”.
„To ja wam pomogę się poukładać!” – postanowiła Oliwia z miną poważną jak nauczycielka od matematyki, choć w środku już się śmiała z tych cudacznych myśli.
Rozdział 2: Przesuwanie, Układanie i… Przekręcanie!
Oliwia usiadła po turecku na łóżku. „No dobrze, która myśl pierwsza do pudełka spania?”
Myśl w paski podniosła rękę: „Ja bym chciała, ale nie wiem, czy potrafię zasnąć sama…”.
„To się przytul do myśli w kratkę!” – zaproponowała Oliwia, jakby właśnie rozwiązywała największą zagadkę świata.
Myśl w kratkę była trochę nieśmiała, ale po chwili podeszła i obie razem zwinęły się w kłębek.
„A ja?” – zapytała myśl w kropki. „Ja lubię leżeć na brzuchu!”.
„To połóż się na myśli w paski, jak naleśnik na naleśniku!” – zaśmiała się Oliwia i wyobraziła sobie stertę kolorowych myśli-naleśników.
Wtedy przyszła myśl w niebieskich papilotach: „A gdzie ja mam się zmieścić?”
„Możesz być wisienką na górze!” – zakomenderowała Oliwia i wszystkie myśli zaczęły się śmiać.
Tak je układała, przekładała, przesuwała, aż każda znalazła swoje miejsce. Ale wtedy… myśl w groszki kichnęła tak mocno, że cała sterta się rozsypała!
Oliwia chichotała: „No to zaczynamy od nowa!”. I tak jeszcze ze trzy razy, bo każda myśl chciała być przez chwilę na samej górze.
Rozdział 3: Wielkie Zamieszanie w Sennym Miasteczku
W końcu myśli leżały już grzecznie jedna na drugiej, gotowe do snu, a Oliwia poczuła się jak burmistrz sennego miasteczka.
„A teraz – cisza!” – powiedziała, przykrywając myśli brzegiem kołdry.
Ale wtedy zza poduszki wyskoczyła myśl z ogonkiem: „Zapomniałam, gdzie schowałam swoją czapeczkę!”, jęknęła.
„Nie martw się,” odpowiedziała Oliwia, „zaraz ją znajdziemy!”. Zajrzała pod poduszkę, za szafkę, nawet do kapcia, aż w końcu okazało się, że czapeczka leżała na lampce nocnej i udawała abażur.
Wszystkie myśli zaczęły się śmiać, a Oliwia śmiała się razem z nimi. „Wy to potraficie zrobić zamieszanie!” – powiedziała i pokręciła głową.
„Ale wiesz co?” – szepnęła myśl w paski – „Z tobą nawet zamieszanie jest fajne!”.
Oliwia poczuła się szczęśliwa, bo lubiła swoje myśli, nawet jeśli czasem robiły bałagan większy niż jej młodszy brat.
Rozdział 4: Parada Śpiących Myśli
Teraz Oliwia postanowiła, że ułoży swoje myśli do snu jak prawdziwa orkiestra – każda myśl dostała swoje miejsce, a ona była dyrygentem.
„Myśl o wczorajszym lodzie – do rogu! Myśl o jutrzejszym spacerze – pod łokieć! Myśl o urodzinach cioci – na sam środek, żeby nie zapomnieć o prezencie!”
Myśli marszerowały po głowie Oliwii i cicho mruczały piosenkę na dobranoc. „La la la, czas już spać, sny na nas czekają…”
Ale jedna myśl – ta w zielonym kapeluszu – nie mogła znaleźć swojego miejsca. Kręciła się i wierciła, ziewała i podskakiwała.
Oliwia westchnęła i powiedziała: „Cierpliwości, zaraz znajdziemy ci kącik!”.
Myśl przysiadła na jej ramieniu i po chwili zasnęła, mrucząc cichutko jak kotek.
Wszystkie myśli były już prawie ułożone, a Oliwia poczuła, że jej powieki robią się coraz cięższe, jakby miała na nich dwa mięciutkie pierożki.
Rozdział 5: Kołdra-Przytulanka i Cisza w Głowie
Wreszcie nastała cisza. Myśli spały, poukładane jak kolorowe klocki. Oliwia cicho zamruczała: „Dobranoc, myśli moje…”, i przykryła głowę wielką, miękką kołdrą.
Kołdra była jak ogromna przytulanka – otuliła Oliwię od stóp do głów, aż poczuła się bezpieczna i spokojna. To była kołdra, która potrafiła przytulać – tak mocno, że nawet myśli nie chciały już tańczyć.
Oliwia poczuła, jak ramiona kołdry obejmują ją cieplutko i delikatnie, jakby dawała jej buziaka na dobranoc. Myśli już nie fikały koziołków – spały wtulone w siebie, a Oliwia uśmiechnęła się przez sen.
„Patrzcie,” szepnęła ostatnia, najcierpliwsza myśl, „wszystko się da poukładać, trzeba tylko trochę cierpliwości.”
A potem została już tylko muzyka ciszy, miękka jak chmurka i cicha jak szept. Oliwia zasypiała spokojnie, a jej myśli śniły o tęczowych naleśnikach, tańcu z kredkami i o kołdrze, która zawsze umiała przytulić, kiedy trzeba.
Dobranoc, Oliwio. Dobranoc, myśli. Dobranoc, kołdro, co przytulasz najlepiej na świecie.