Rozdział 1: Ramka na opak i śmiech pod choinką
Śnieg skrzypiał pod butami, a powietrze było pełne zapachu pierniczków i igliwia. Było kilka dni przed Wigilią i cały dom żył świąteczną krzątaniną. W salonie, pod wielką migoczącą choinką, siedziała trójka dzieci – Basia, Kuba i Lena. Basia była najstarsza, miała rude włosy i sto pomysłów na minutę. Kuba, zawsze spostrzegawczy, bardzo lubił zagadki. Lena z kolei nie rozstawała się z blokiem, kredkami i marzeniami.
Gdy dzieci rozpakowywały bombki, nagle Lena zauważyła coś dziwnego. Na ścianie, obok zegara, wisiał rodzinny portret. Ale... był przekręcony o ćwierć obrotu! Tata zawsze powtarzał, że ramka ma być prościutko.
— Kto przekręcił ramkę? — spytała Lena, marszcząc brwi.
— Ja nie! — zawołał Kuba.
— A ja nawet nie sięgam tak wysoko! — tłumaczyła się Basia.
Właśnie wtedy, za kanapą, coś cichutko zachichotało. Dzieci spojrzały po sobie zdziwione.
— Przysięgam, że coś tu się śmieje! — wyszeptał Kuba.
Lena zerknęła za kanapę. Nikogo nie było, tylko kilka rozsypanych orzechów i czerwony ślad na dywanie. Czyżby to był... lutin?
Rozdział 2: Tajemniczy Lutin i Roztańczona Kuchnia
Po południu dzieci wróciły do salonu. Ramka była znów obrócona – tym razem do góry nogami! I do tego w kuchni dało się słyszeć ciche tupanie. Dzieci pobiegły zobaczyć, co się dzieje.
Na stole stały ciasteczka, a wokół nich maszerowały... mikołajowe kapcie! Jeden lewy, jeden prawy, pląsały w rytm kolędy, którą ktoś nucił bardzo cicho. Na parapecie leżała czapka z dzwoneczkami i czerwona wstążka.
— Patrzcie! Lutin Farceur! — Basia wykrzyknęła, wskazując na małego, niesfornego skrzata w zielonym kubraczku, który właśnie ukrywał się za doniczką.
Lutin wyskoczył i przewrócił się wprost w stertę mąki. Wszyscy wybuchnęli śmiechem, nawet roztrzepany skrzat.
— Ja nie chciałem przeszkadzać! — pisnął, otrzepując się z białego pyłu. — Ale ramka była taka... nudna! I nikt nie śpiewał!
Basia wyciągnęła rękę.
— Ale robiąc psikusy, wcale nie musi być smutno. Może pomożesz nam przygotować dom do świąt, na wesoło?
Lutin zamrugał oczami i uśmiechnął się figlarnie.
Rozdział 3: Świąteczne zamieszanie w produkcji bombek
Nazajutrz dzieci i Lutin Farceur zabrali się za ozdabianie bombek. Ale ten sprytny skrzat miał swoje pomysły. Do farby do bombek dosypał brokatu, który zamienił kuchenny stół w tęczową kałużę. Następnie, podmienił fioletową nitkę na zieloną i włożył do środka maleńkie karteczki z zagadkami.
— To dla każdego, kto powiesi bombkę — oświadczył z dumą Lutin. — Święta muszą być pełne niespodzianek!
Każda bombka kryła zagadkę lub rymowankę. Kuba, jako specjalista od łamigłówek, rozwiązywał je z błyskiem w oku. Basia śmiała się z wierszyków, a Lena rysowała skrzata na każdej bombce.
Pod wieczór w domu rozbrzmiewały piosenki. Lutin wymyślił własną kolędę, w której refren brzmiał: „Ramka kręci się wesoło, śmiech pod choinką – to jest to!” Wkrótce cała rodzina nuciła razem z dzieciakami i ich nowym przyjacielem.
Rozdział 4: Wielka świąteczna misja Lutina
Następnego dnia okazało się, że zniknęły wszystkie wstążki do pakowania prezentów. Lena szybko odkryła czerwoną nitkę prowadzącą do spiżarni. W środku siedział Lutin, owijając się wstążką jak świątecznym szalikiem.
— Pomagam w świątecznych przygotowaniach! — zawołał — Każdy prezent musi być wesoły, a najlepiej, żeby wstążka śpiewała!
— Ale jak to? — spytał Kuba.
Wtedy Lutin potrząsnął dzwoneczkiem i... z paczek popłynęły śpiewające dźwięki! Jedna grała „Dzisiaj w Betlejem”, inna „Jingle Bells”. Dzieci śmiały się do rozpuku, a nawet rodzice śmiali się, słysząc zaskakujące melodie spod papieru.
Później cała rodzina wspólnie pakowała prezenty, dodając do każdego własny śmieszny wierszyk — zupełnie jak w bombkach z zagadkami. Lutin Farceur biegał od osoby do osoby, wymyślając kolejne refreny i mrucząc radośnie.
Rozdział 5: Noc cudów i ramka na swoim miejscu
Wreszcie nadeszła Wigilia. Dom mienił się kolorami i śmiechem, a w powietrzu unosiła się wesoła melodia nowej kolędy Lutina. Dzieci, wspólnie z rodzicami, rozpakowywały śpiewające prezenty i rozwiązywały zagadki ukryte w bombkach. Lena znalazła swoją ilustrację skrzata, a Kuba zanucił refren „Ramka kręci się wesoło…”.
Gdy nadszedł czas dzielenia się opłatkiem, na ścianie nagle pojawiła się animowana ramka. Obrazek sam obrócił się prosto, a w środku zamigotała sylwetka Lutina Farceur — mrugał z uśmiechem i wywijał piruety.
— Teraz ramka jest na swoim miejscu, ale śmiech i piosenki zostają! — zażartował skrzat, znikając w radosnym błysku.
Dzieci patrzyły na siebie, a potem na swoich rodziców. Wszyscy wiedzieli, że te święta będą wspominać jeszcze długo. Każdy wieczór był teraz pełen piosenek, żartów i zagadek wymyślonych razem.
I tak, dzięki jednemu przekręconemu obrazkowi, prosta kolacja wigilijna zamieniła się w magiczne święta pełne ciepła, śmiechu i piosenek — zupełnie jak w bajce wymyślonej przez Lutina Farceur.