Poranek Feli
Fela wiewiórka obudziła się w swoim małym domku w dziupli. Słońce wstało i świeciło jak złota moneta. Fela polubiła ten dzień. Miała przed sobą plan. Chciała zabrać swoje kolorowe żołędzie na targ leśny.
Fela otworzyła skrzyneczkę. Ojej! Skrzyneczka była pusta. Jej ulubiony czerwony żołędź zniknął. I nie został nawet jeden mały orzeszek.
„Kto mógł wziąć mój czerwony żołędź?” – mówiła smutno Fela. Jej wąsiki drżały. Czerwony żołędź był prezentem od babci. Miał małą plamkę jak serce.
Fela pobiegła po pomoc. Spotkała żółwia Tadka i ptaszka Pika. „Ktoś zabrał mój żołędź!” – zawołała Fela. „Pomożecie mi znaleźć?” Tadzio i Pik pokiwali głowami.
„Jesteśmy detektywami!” – zaświergotał Pik i rozprostował skrzydełka.
„Popatrzcie na ślady!” – powiedziała Fela i wskazała na ziemię przed dziuplą.
Na ziemi były małe ślady. Były też takie dziwne paski z błota. I parę drobnych włosków. I kawałek wstążki. Wszystko było blisko wejścia.
„Kto zostawia paski i włoski?” – zapytał Tadzio.
„A kto nosi wstążki?” – dodał Pik.
Fela powiedziała: „Sprawdźmy las. Każdy trop jest ważny.”
Tropami małych śladów
Pierwszym tropem były stopy. Ślady były okrągłe. Miały małe paluszki. Obok nich były cienkie paski błota, jakby ktoś miał ogon w paski.
„Ogon w paski!” – zaświergotał Pik. „Pomyślicie o zwierzątku z paskami?”
Tadzio schylił się i dotknął włosków. „To nie futerko wiewiórki. Jest miękkie i ciemne, z jaśniejszymi kółeczkami.”
Fela zatrzymała się i posłuchała. W powietrzu pachniało czymś słodkim. Był to zapach miodu i sosnowej żywicy.
„Kto lubi miód?” – zapytała Fela. „Nie wygląda to jak ślady misia. Są za małe.”
„Może to szop pracz?” – powiedział Tadzio powoli. „Szopy mają paski na ogonie i potrafią być sprytne.”
Fela przypomniała sobie. Kiedy była mała, widziała szopa z paskowanym ogonem. Miał zabawny kapelusz liści. Fela i przyjaciele poszli dalej przez polanę.
Na polanie znaleźli kawałek czerwonej wstążki. Była poszarpana. Na wstążce były drobne plamki miodu.
„Ktoś wiązał wstążkę wokół żołędzi” – stwierdził Pik. „Może to była kokardka do prezentu.”
Idąc dalej, zobaczyli mały stos żołędzi w cieniu wielkiego dębu. Ktoś posortował żołędzie według kolorów. Obok nich leżała szara łapka. To było miejsce, gdzie ktoś robił coś bardzo starannie.
„Ktoś lubi porządek i lubi robić prezenty” – powiedziała Fela cicho.
W oddali usłyszeli cichutkie szeptanie. To było drzewo, ale w cieniu drzewa ktoś się poruszył. Fela podeszła powoli.
Za drzewem siedziało małe, wstydliwe zwierzątko. Miał maskę na oczach, jakby miał małą czapkę. Miał ogon w paski. Trzymał w łapkach naszyjnik z czerwonych żołędzi. Na nosie miał kilka plamek miodu.
„Cześć…” – mówił szeptem. „Przepraszam. To ja. Wzięłem żołędzie.”
Fela uśmiechnęła się delikatnie. „Dlaczego zabrałeś mój czerwony żołędź?” – zapytała.
„Chciałem zrobić prezent dla babci” – wyszeptał szop. „Babcia lubi błyszczące rzeczy. Chciałem zawiązać czerwony żołędź wstążką i zrobić naszyjnik. Nie chciałem sprawić przykrości.”
Pik rozłożył skrzydła i spojrzał z ciekawością. „A czemu była miód na wstążce?”
„Bo robiłem słodką glazurę” – powiedział szop i spuścił wzrok. „Wzięłem trochę miodu z ula pana Niedźwiedzia. Nie zapytałem.”
Tadzio westchnął. „Czego się nauczyłeś, mały szopie?”
„Powinienem zapytać i zaproponować pomoc” – odpowiedział szop. „Nie powinienem brać bez zgody.”
Fela pomyślała. Z jednej strony jej żołądź był ważny. Z drugiej strony szop chciał zrobić coś miłego. Fela podeszła bliżej. Dotknęła naszyjnika. Był ładny. Mały szop zrobił to z sercem.
„Może możemy naprawić sprawę” – zaproponowała Fela. „Pomożemy ci zrobić prezent dla babci. I odzyskamy mój czerwony żołędź.”
Szop spojrzał jakby zobaczył słońce. „Naprawdę?”
„Tak!” – zawołał Pik. „Detektywi pomagają!”
Wszystko wraca do domu
Wszyscy wrócili do dziupli Feli. Najpierw szop poprosił o przebaczenie pana Niedźwiedzia. Pan Niedźwiedź był łagodny. Uśmiechnął się i powiedział: „Dobrze, że chcesz naprawić. Pomogę ci zrobić więcej miodu. Ale następnym razem zapytaj!”
Tadzio i Pik pomogli posortować żołędzie. Szop delikatnie odpiął naszyjnik i oddał czerwony żołędź Feli. Fela przytuliła go do piersi. Czerwone serduszko na żołędziu wyglądało jak małe światło.
„Dziękuję” – powiedziała Fela. „Cieszę się, że chciałeś zrobić coś miłego. Ale proszę, pytaj następnym razem.”
Szop skinął głową. „Nauczę się pytać. I mogę zrobić jeszcze jeden prezent, razem z wami.”
Razem zrobili nowy naszyjnik. Tym razem każdy mógł dać coś od siebie: Pik znalazł błyszczący kamyk, Tadzio przyniósł liść w kształcie serca, a Fela dała swój czerwony żołędź. Szop przywiązał wszystko wstążką. Gdy gotowe, dał prezent babci. Babcia uśmiechnęła się i przytuliła szopa. „To najpiękniejszy prezent” – powiedziała cicho.
Na zakończenie wszyscy urządzili mały piknik. Był miód, orzechy i śpiew. Fela dostała małą kartkę: „Dziękujemy, detektywie Felo.” Była to rysowana odręcznie laurka.
Fela poczuła się dumna. „Dziękuję, że pomogliście” – powiedziała do przyjaciół. „Razem znaleźliśmy tropy. Razem uratowaliśmy mój żołędź. I razem nauczyliśmy się pytać.”
Pik stuknął dziobem o pień. „Detektywi zawsze pomagają.”
Tadzio uśmiechnął się powoli. „A każdy trop jest ważny, nawet mały włosek albo kawałek wstążki.”
Mały szop obiecał więcej pytać. Fela obiecała dzielić swoje skarby z przyjaciółmi. I tak w lesie zapanował spokój. Dzień zamienił się w ciepły wieczór. Wszystkie zwierzątka czuły się bezpiecznie i szczęśliwie.
Jeśli kiedyś znajdziesz zagadkę, przypomnij sobie Feli i jej przyjaciół. Szukaj śladów, słuchaj zapachów, spojrzyj na wstążki i ogony. I pamiętaj: najlepsze rozwiązania powstają, gdy pomagamy sobie nawzajem.