Pierwszy ślad
Był pogodny poranek. Trzy dziewczynki miały prawie pięć lat. Ola, Zosia i Maja lubiły bawić się razem. One też były małymi detektywami. Ich urządzeniem była stara lupa i notatnik z kolorowymi kartkami.
Na placu przed blokami ktoś zostawił zagadkę. Kwiatki w skrzynce miały przesunięte listki. Na ławce leżał skrawek czerwonej wstążki. Pod fontanną pływała mała kartka. Dziewczynki zobaczyły to wszystko z esplanady — szerokiego, piaszczystego miejsca, gdzie bawiły się dzieci i spacerowali starsi ludzie.
Ola przyjrzała się kartce przez lupę. Nic nie było napisane, tylko mały obrazek koniczyny. Zosia zapisała w notatniku: koniczyna — kolor zielony. Maja policzyła krople w fontannie. Przez chwilę wszystkie słuchały szumu wody i świergotu ptaków. To był dobry moment, by pomyśleć.
„Kto mógł zostawić wstążkę?” — pomyślała Ola i spojrzała na czytelnika. Czy ty też umiesz patrzeć jak detektyw? Rozejrzyj się uważnie. Co widzisz na esplanadzie poza kwiatami i wstążką?
Dziewczynki miały plan. Najpierw obejrzą ławkę. Potem sprawdzą skrzynkę z kwiatami. Na końcu zajrzą pod ramkę przy ścianie klatki schodowej — tam często ukrywały się odpowiedzi.
Ramka, która mówi
Ławka skrzypiała, gdy Ola się na niej pochyliła. Znalazły tam jeszcze jeden ślad: malutkie kuleczki błyszczącego papieru. Mogły to być kulki balonika, pomalowane na srebrno. Zosia włożyła jedną do kieszeni. „To niewielki podpis” — powiedziała z powagą.
Przemaszerowały w stronę skrzynki z kwiatami. Kwiatki rzeczywiście miały listki ułożone inaczej, jakby ktoś je poruszył. Maja delikatnie odgarnęła jeden listek i znalazła pod nim mały znaczek z księżycem. „Może to znak nocnego gościa” — szepnęła.
Najważniejsze było jednak przy klatce schodowej. Na ścianie wisiała ramka ze zdjęciem. Zdjęcie przedstawiało park z dużym drzewem i wieżą zegarową. Ramka była lekko przesunięta. Ola ostrożnie przesunęła ją jeszcze bardziej. Za zdjęciem znajdowało się coś — mały papierowy list.
Dziewczynki spojrzały na list. Były tam trzy znaki: koniczyna, księżyc i serduszko. Przy każdym znaku malutka strzałka wskazywała kierunek: w prawo, w dół, w lewo. Zosia narysowała to szybko w notatniku. „To jak mapa” — powiedziała.
Teraz czytelniku, możesz pomóc. Jak myślisz, dokąd prowadzą strzałki? Zobacz jeszcze raz esplanadę w myślach. Co jest po prawej, co jest niżej, a co po lewej? Przyjrzyj się uważnie. Mała zagadka jest prosta, gdy patrzy się uważnie.
Podążanie za wskazówkami
Dziewczynki ruszyły według mapy. Koniczyna w prawo — tam stała doniczka z zielonymi listkami. Pod doniczką była mała plakietka z napisem „Dla przyjaciół”. Księżyc w dół — niżej, przy stopniach, leżała papierowa gwiazdka. Serduszko w lewo — po lewej stronie ławki znajdował się komin z małą naklejką serca.
Przy każdej z tych rzeczy znalazły malutkie kartki. Na pierwszej ktoś narysował domek. Na drugiej była buźka. Na trzeciej — uśmiech. Wszystkie kartki prowadziły do jednego miejsca: starej skrzynki przy placu zabaw. Dziewczynki pobiegły tam szybko, trzymając się za ręce. Biegały cicho, żeby nie przestraszyć żadnego śliskiego ślimaka.
Przy skrzynce znajdowała się pudełko. Było zamknięte. Na pudełku ktoś nakleił rysunek filiżanki. To była zachęta. Ola delikatnie otworzyła pudełko. W środku leżała... herbata! Dwie torebki z ziołami i mała kartka: „Dla tych, którzy słuchają i szanują”. Dziewczynki uśmiechnęły się szeroko.
„To chyba ktoś chciał podziękować” — powiedziała Maja. Zosia wskazała na koniczynę i księżyc. „Może to zadanie od sąsiadów. Chcieli sprawdzić, czy ktoś zwraca uwagę na drobne rzeczy” — dodała. Czytelniczko, czytelniczku, czy też tak myślisz?
Herbatka i dobre serca
Dziewczynki posadziły się na pufie przy esplanadzie. Zagadka rozwiązała się jak puzzle. Ktoś porozkładał ślady po całym placu, by przypomnieć nam o drobnych rzeczach i by sprawdzić, czy ktoś je zauważy. To była zabawa, ale też lekcja.
Ola nalała gorącej wody do małego termosu. Zosia wsypała jedną torebkę herbaty, Maja wyjęła trzy papierowe kubeczki. Usiedli razem na ławce. Herbata pachniała rumiankiem i miodem. Pochylili się nad kubeczkiem. Każda z nich dała mały łyczek.
Poczuły ciepło i spokój. Ktoś zostawił herbatę, żeby podziękować tym, którzy patrzą i pomagają. Dziewczynki poczuły, że są ważne. Usmiechnięte, trzymając kubeczki, obiecały sobie szanować innych i swoje miasto. Pomogą, gdy ktoś zgubi coś na esplanadzie. Posprząta plastry lodu. Pogrzeją ręce starszym paniom. Będą patrzeć uważnie i opisywać w notatniku piękne drobiazgi.
Na koniec zaprosiły czytelnika do herbatki. Czy chcesz kiedyś patrzeć jak detektyw? To proste — bądź ciekawy, bądź miły i szanuj innych. Dziewczynki wypiły herbatę do końca. Słońce świeciło łagodnie. Esplanada znów była spokojna. Zagadka stała się opowieścią o szacunku, uważności i przyjaźni.