Trwa ładowanie...
Opowieść Bożonarodzeniowa 5-6 lat Czytanie 9 min.

Wstążka, która chciała wrócić na święta

Wstążka, która mieszka w pudełku z ozdobami, marzy o tym, by być ponownie użyta podczas świąt, i wyrusza w podróż po domu, pomagając innym dekoracjom, podczas gdy szuka swojego miejsca na choince.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Długa i elegancka czerwona wstążka z migoczącymi złotymi refleksami delikatnie owija się wokół dużego prezentu zapakowanego w papier z gwiazdkami, wyrażając jasną radość. Obok, mała okrągła i błyszcząca lampka świąteczna emituje miękkie żółte światło, stojąc na drewnianej półce w pobliżu prezentu. Srebrny dzwoneczek, zawieszony na gałęzi choinki, lekko drga, dodając scenie odrobinę magicznego dźwięku. Pokój jest przytulny, z drewnianymi ścianami ozdobionymi zielonymi girlandami i delikatnie narysowanymi płatkami śniegu na oknie. Główna scena pokazuje wstążkę kończącą wiązanie pięknej kokardy na prezencie, symbolizując ducha Bożego Narodzenia i wzajemną pomoc w świątecznej i przyjaznej atmosferze. zgłoś problem z tym obrazem

Część 1: Wstążka, która nie chciała się zmarnować

Na gałęziach świerka spała srebrna szadź, a na szybach rysował się biały kwiat mrozu. W pudełku z ozdobami, między dzwoneczkami i papierowymi gwiazdkami, mieszkała Wstążka. Była długa, czerwona jak jabłko i miała drobne złote nitki, które błyskały, gdy tylko ktoś uchylił wieko.

Wstążka lubiła święta. Lubiła zapach igieł, ciepłe światło lampek i ciche kolędy, które czasem niosły się z daleka jak miękki śnieg. Najbardziej jednak lubiła jedno: wracać. Nie znikać po jednym dniu. Nie kończyć jako zapomniany supełek w kącie.

— Ja się jeszcze przydam — szeptała do siebie cierpliwie, z uśmiechem, jakby ten uśmiech był malutką latarenką.

W pudełku panował ruch. Bombki potrącały się delikatnie, dzwoneczek brzdękał cichutko, a szyszka w brokacie robiła „ach”, bo lubiła wszystko komentować. Wstążka czuła, że to ten czas: czas przygotowań, czas niespodzianek.

Nagle wieko pudełka drgnęło. Do środka wsunął się chłodny podmuch, a potem ciepły blask. Wstążka wyprostowała się jak mogła. Chciała zostać zauważona. Chciała zostać użyta… i potem złożona starannie, żeby mogła wrócić także za rok.

Z pudełka wyjechały ozdoby. Ktoś szurał po podłodze, coś szeleściło papierem. Wstążka aż zadrżała z radości, ale zaraz poczuła ukłucie niepokoju. Obok leżała wielka rolka nowej, błyszczącej wstążki. Taka modna. Taka świeża. Taka… zupełnie niepotrzebna.

— Tyle tu już piękna jest — mruknęła Wstążka. — Wystarczy mnie tylko nie zgubić.

I właśnie wtedy stało się małe zamieszanie. Ktoś pociągnął. Coś się zakręciło. Pudełko zadrżało. Wstążka, zamiast trafić na spokojną choinkę, wysunęła się poza krawędź i zsunęła w szczelinę między pudłami.

Spadła miękko, ale wylądowała w miejscu ciemniejszym, gdzie światło lampek docierało tylko cienkimi paseczkami.

— Spokojnie — powiedziała sama do siebie. — Jestem cierpliwa. I znajdę drogę. W końcu mam ważny cel: wrócić do użycia. Jeszcze raz.

Część 2: Świetliste ślady w zimowym domu

Wstążka ruszyła powoli, sunąc po podłodze jak czerwony strumyk. Nie było jej łatwo, bo czasem zahaczała o karton, czasem o kłaczek kurzu, który wyglądał jak mały śnieżny bałwanek. Ale Wstążka nie narzekała. Uśmiechała się, jakby każdy zakręt był nową kolędą.

Wkrótce spotkała Lampkę z choinkowego łańcucha. Lampka mrugała niepewnie, bo jej kabel zaplątał się w gałązkę sztucznej girlandy.

— Ojej — pisnęła Lampka. — Świecę, a nie mogę się ruszyć. A tak chciałam rozjaśnić cały pokój!

Wstążka ułożyła się miękko obok.

— Nie martw się. Ja lubię plątaniny. One uczą cierpliwości. Spróbuję ci pomóc.

Owinęła się delikatnie, raz i drugi, i pociągnęła w odpowiednią stronę. Girlanda puściła z cichym „puff”, a kabel uwolnił się jak rybka z sieci.

Lampka rozbłysła jaśniej.

— Dziękuję! Jesteś jak ciepły promyk w mroźny dzień.

— A ty jesteś jak gwiazdka, która mruga do mnie „dasz radę” — odpowiedziała Wstążka i poczuła w sercu miłe łaskotanie.

Wędrując dalej, zobaczyła pod oknem Pudełko po Ciasteczkach. Pudełko było puste, ale pachniało jeszcze wanilią i cynamonem, jakby trzymało w środku zimowe wspomnienie. Na jego wieczku leżał mały bilecik: „Dziękujemy”.

— Kto to napisał? — zapytała Wstążka z zaciekawieniem.

— Wiatr mi przyniósł — westchnęło Pudełko. — Kiedyś byłem pełny. Teraz jestem pusty. Trochę smutno.

Wstążka przysunęła się bliżej, tak jakby mogła ogrzać czerwienią.

— Pusty też możesz być ważny. Możesz przechować nowe niespodzianki. A ten bilecik… on mówi, że ktoś pamięta. To jest wdzięczność. Taka cicha, ale mocna.

Pudełko po Ciasteczkach aż zajaśniało, choć nie miało lampek.

— Masz rację. Mogę być domkiem dla czegoś dobrego.

Wstążka uśmiechnęła się szerzej. Wdzięczność była jak świąteczna herbatka: rozgrzewała nawet, gdy mróz stukał w szybę.

Nagle w oddali coś zadzwoniło: „ding-ding”. To Dzwoneczek turlał się po dywanie, nie mogąc zatrzymać się w jednym miejscu.

— Pomocy! — brzdęknął. — Turlam się wciąż i wciąż. A chciałem wisieć spokojnie i śpiewać!

Wstążka była już trochę zmęczona, ale jej cel był jasny jak gwiazda. I jej serce było lekkie.

— Zatrzymam cię — obiecała.

Rozłożyła się jak miękka barierka. Dzwoneczek stuknął w nią i wreszcie przestał się kręcić. Brzdęknął cicho, wdzięcznie.

— Jesteś taka spokojna. Jak to robisz?

— Myślę o tym, za co mogę dziękować — odpowiedziała Wstążka. — Dziękuję za śnieg, bo jest miękki. Dziękuję za światło, bo jest ciepłe. I dziękuję, że mogę jeszcze komuś pomóc.

Dzwoneczek zadźwięczał radośnie.

— To piękne. Chciałbym też tak umieć.

Wstążka ruszyła dalej. Teraz szukała najważniejszego miejsca: miejsca, gdzie mogłaby zostać użyta ponownie. Nie byle jak. Nie na szybko. Tylko tak, żeby potem znów wrócić do pudełka, złożona równo jak czerwony listek.

Wtedy zauważyła coś dziwnego. Na półce stał Prezent. Był owinięty w papier z gwiazdkami, ale brakowało mu… czegoś ważnego. Papier odstawał w jednym rogu, jakby prezent czekał na uścisk.

— Brakuje mi wstążki — szepnął Prezent, trochę zawstydzony. — A bez wstążki wyglądam… niedokończony.

Wstążka poczuła, jak w jej złotych nitkach robi się ciepło.

— To ja! — powiedziała cicho. — Ja mogę. Ja właśnie tego szukam.

Ale była jedna przeszkoda. Prezent stał wysoko, a obok półki wisiała Girlanda, która zaszumiała i poruszyła się, jakby chciała powiedzieć: „Uwaga, tu jest wąsko”. Wstążka nie miała nóg ani rąk. Mogła tylko sunąć i owijać. Musiała znaleźć sposób.

Poprosiła Lampkę, by mrugnęła jaśniej i wskazała drogę. Dzwoneczek zadzwonił, żeby zwabić wiatr. Pudełko po Ciasteczkach podsunęło się bliżej, tworząc mały stopień. A Wstążka, cierpliwa i uśmiechnięta, ułożyła się na tym stopniu jak czerwony mostek.

Wiatr, który wpadł przez uchylone okno, był delikatny. Uniósł końcówkę Wstążki, tylko troszkę, tak jak unosi się piórko. Wstążka złapała krawędź półki i wspięła się, centymetr po centymetrze, z cichym szelestem.

— Uda się — szeptała. — Dziękuję, wietrze. Dziękuję, światło. Dziękuję, że nie muszę być nowa, żeby być potrzebna.

Część 3: Kokarda i czapka na końcu

Gdy Wstążka dotarła do Prezentu, otuliła go z radością. Owinęła się raz, potem drugi, równo i miękko, jakby robiła przytulenie dookoła. Na górze zawiązała kokardę. Nie za ciasno, nie za luźno. Idealnie.

Prezent aż westchnął z ulgą.

— Teraz czuję się gotowy. Dziękuję ci.

Wstążka błysnęła złotymi nitkami.

— Ja też dziękuję. Za to, że mogę być użyta jeszcze raz.

Lampki na choince rozjaśniły się, jakby mrugały w rytmie jej radości. Dzwoneczek zadzwonił cicho, jak mała pochwała. Girlanda zaszumiała tak, że brzmiało to jak „brawo, brawo”. Nawet Pudełko po Ciasteczkach pachniało mocniej cynamonem, jakby święta zrobiły się bliższe.

Wstążka pomyślała, że to już koniec przygody. A jednak w świątecznych dniach często dzieją się drobne niespodzianki, takie, które spadają prosto do serca jak płatek śniegu.

Z góry, z wysokiej półki, zsunęła się miękka Czapka. Była czerwona, z białym pomponem, a jej brzeg był puszysty jak chmurka. Przeleciała przez powietrze, kręcąc się w kółko, i opadła wprost na wierzch Prezentu.

Czapka ułożyła się spokojnie, jakby zawsze tam miała być. Pompon zakołysał się raz i dwa, po czym znieruchomiał.

Wstążka spojrzała na nią z zachwytem.

— Jaka piękna kropka na końcu — szepnęła. — Jak ciepły znak: „jest dobrze”.

Czapka zamruczała miękko, bo czapki tak właśnie czasem robią, gdy jest im wygodnie.

— Lubię tu leżeć. Jest jasno i przytulnie.

Wstążka poczuła, że w całym domu zrobiło się spokojniej. Mróz za oknem wciąż malował kwiaty, ale w środku panowało ciepło świateł i wdzięcznych myśli.

— Dziękuję za pomoc — powiedziała Wstążka do Lampki, Dzwoneczka i Pudełka. — Bez was nie dałabym rady.

— A my dziękujemy tobie — odpowiedziała Lampka, mrugając jak gwiazda. — Przypomniałaś nam, że coś użytego może być jeszcze piękniejsze.

Wstążka uśmiechnęła się. Teraz, owinięta wokół Prezentu, czuła się potrzebna i ważna. Wiedziała też, że gdy nadejdzie czas, zostanie rozwiązana ostrożnie i schowana na kolejny rok. A jej złote nitki zapamiętają tę zimową wędrówkę, pełną światła, małych cudów i cichego „dziękuję”.

Na końcu, na samym wierzchu, spoczywała czapka. Jak miękki śnieg, który wcale nie jest zimny. Jak obietnica, że święta potrafią być spokojne, jasne i dobre.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Szadź
Lód na gałęziach i przedmiotach, tworzy się zimą.
Wieko
Pokrywa na pudełku, która zamyka go z góry.
Szelestem
Dźwięk, który powstaje, gdy coś się ociera.
Pomponem
Miękka, puszysta kulka, często na czapce.
Wdzięczność
Uczucie, gdy dziękujemy za coś miłego.
Kolędy
Świąteczne piosenki, które śpiewamy w Boże Narodzenie.
Krawędź
Brzeg lub koniec czegoś, np. stołu.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści bożonarodzeniowe dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.