Zajączek wstał rano. Słonko świeciło przez okno. Mama Zajączkowa podała mu drugie śniadanie. „Zjedz, a potem idziemy do szkoły” — powiedziała cicho. Zajączek zjadł marchewkę. Marchewka była pomarańczowa i chrupiąca. Zajączek włożył plecaczek. W plecaczku była książeczka i kredki.
Szkoła była blisko lasu. Drzewa szumiały „dzień dobry”. Na progu szkoły wszyscy się uśmiechali. Pan Sowa, nauczyciel, machał skrzydłem. Pani Jeżowa niosła pudełko kredek. Misio niósł dużą poduszkę. Każdy pomagał. W szkole jest ciepło. W szkole jest tyle kolorów.
Na środku sali stało duże pudełko z zabawkami. Nauczyciel powiedział: „Dziś posprzątamy i pobawimy się razem.” Zajączek lubił bawić się klockami. Ale bał się, że ktoś zabierze jego wieżę. Zajączek poczuł, jak serduszko mu bije szybciej. „Co robić?” — pomyślał. Mama Zajączkowa powiedziała wczoraj: „Pamiętaj, szanuj innych i dziel się.” Zajączek przypomniał sobie te słowa i uśmiechnął się lekko.
Nauczyciel podał prostą listę do zrobienia. Lista była jak piosenka.
Krok pierwszy: umyj ręce. Krok drugi: posprzątaj podłogę. Krok trzeci: podziel zabawki. Krok czwarty: zbuduj wieżę razem.
Wszystkie kroki były proste. Zajączek lubił kroki. Krok po kroku było łatwiej.
Najpierw mycie rąk. Zajączek poszedł do małego zlewu. Mydło pachniało jabłkiem. Piana była biała i miękka. „Umyj ręce, Zajączku” — zaśpiewała Pani Jeżowa. Zajączek mył i mył. Potem wysuszył ręce ściereczką. Czuł się świeży i gotowy.
Potem sprzątanie. Dzieciaki po kolei odkładały zabawki do pudełek. Misio podnosił klocki. Żabka zjadała śliskie listki z podłogi. Zajączek zbierał kredki. Kiedy znalazł swoją ulubioną czerwoną kredkę, uśmiechnął się szeroko. Sprzątanie poszło szybko. Wszyscy razem. Sprzątanie było przyjemne, bo każdy miał mały kawałek pracy.
Nadszedł moment dzielenia się zabawkami. Zajączek trzymał w łapkach wiele klocków. „Mogę chwilę zbudować” — pomyślał. Popatrzył na Misia i Żabkę. „Chcecie zbudować ze mną?” — zapytał cicho. Misio skinął głową. Żabka podskoczyła z radością. Zajączek podał klocki. Dał tak, jak potrafił.
Zaczęli budować wieżę. Budowali krok po kroku. Najpierw jedna cegiełka. Potem druga. Potem trzecia. Wieża rosła. Każdy dokładał swoją cegiełkę. Kiedy wieża przechyliła się trochę, Zajączek nie przestraszył się. Wszyscy spokojnie poprawili klocki. „Razem będzie lepiej” — powiedział Pan Sowa. Zajączek poczuł, że to prawda.
W pewnym momencie pojawił się mały problem. Klocki zsunęły się i potoczyły pod stół. Misio nie mógł dosięgnąć. Zajączek miał małe łapki, ale wiedział, co robić. Poprosił Żabkę o pomoc. Żabka skoczyła i pomogła wyjąć klocki. „Dziękuję” — powiedział Misio. „Prosze” — odpowiedział Zajączek cicho. Pomoc była miła. Każdy pomógł inaczej. Każda pomoc była ważna.
Po kilku minutach wieża stała wyższa niż wcześniej. Nie była idealna. Była ich wspólna. Wszyscy klasnęli cicho, żeby nie przeszkadzać sąsiadom. Zajączek uśmiechał się szeroko. Czuł dumę. Małe kroki dały wielki efekt.
Nauczyciel pochwalił wszystkich. „Dobrze zrobione” — powiedziała Pani Sowa spokojnym głosem. „Szanujecie zabawki i siebie.” Dzieciaki przytuliły się króciutko. W klasie zapanowała ciepła cisza.
Na koniec zajęć była krótka lekcja piosenki. Śpiewali o sprzątaniu i o wspólnej pracy. Śpiew był prosty. Śpiewali cicho, bo to była chwila relaksu. Zajączek zamknął oczka na chwilę. Słonko świeciło przez okno. Ciepło otulało salę.
Kiedy mama Zajączkowa przyszła po Zajączka, przytuliła go mocno. „Opowiedz mi, co dziś robiłeś” — poprosiła. Zajączek opowiedział o krokach. O myciu rąk. O sprzątaniu. O dzieleniu się. Opowiedział o tym, jak proszenie o pomoc jest dobre. Mama słuchała i uśmiechała się.
W drodze do domu Zajączek trzymał w rączce swoją czerwoną kredkę. Czuł się spokojny. Wiedział, że jutro znów pójdzie do szkoły. Wiedział, że tam jest bezpiecznie. Wiedział, że może prosić o pomoc. Wiedział, że może pomagać innym.
W domu Zajączek umył ręce jeszcze raz, zjadł kolację i przygotował plecaczek. Mama przeczytała mu krótką historyjkę. Zajączek zamknął oczka. Przed snem pomyślał: „Dziś pomogłem. Dziś mnie też pomogli. Jutro znów spróbuję.” I zasnął spokojnie, śniąc o kolorowych klockach i o przyjaciołach, którzy razem uczą się szacunku i radości.